Rzeszowskie fotoradary ustawione przy al. Sikorskiego i ul. Krakowskiej powinny zostać uruchomione do końca czerwca – zapowiada Wojciech Król, rzecznik Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD). Opóźnienie nie wynika jednak ze sprzętu, lecz z “szeregu unormowań prawnych i technicznych”, które trzeba dopełnić przed aktywacją żółtych skrzynek.
W ostatnim materiale na ten temat pisaliśmy, że w dwóch newralgicznych punktach Rzeszowa – alei Sikorskiego oraz ulicy Krakowskiej – stanęły już charakterystyczne maszty fotoradarów i zamontowano na nich skrzynki z urządzeniami.
„Na ostatniej prostej”
Dlaczego skoro radary już stoją, to wciąż nie rejestrują wykroczeń kierowców? Na pytanie, które regularnie zadają nam czytelnicy odpowiada Wojciech Król.
– Trudno mi teraz tutaj wnikać w szczegóły i przedstawić cały proces, dokumenty, zezwolenia, testy, konfigurację – tłumaczy Król. – To cały proces, który musi być przeprowadzony, aby takie urządzenia uruchomić. Musi być odebrana inwestycja, rozliczony wykonawca, musi zostać przygotowana organizacja ruchu. Szereg unormowań prawnych i technicznych reguluje proces uruchomienia fotoradarów.
Rzecznik CANARD zapewnia jednak, że jesteśmy już „na ostatniej prostej”.
– Do końca czerwca je włączymy – deklaruje. Oficjalny komunikat w tej sprawie ma się pojawić w najbliższych dniach.
Skąd wzięto urządzenia?
W materiale sprzed miesiąca wyjaśnialiśmy już, że rzeszowskie radary zostały przeniesione z innych lokalizacji na Podkarpaciu. Teraz rzecznik CANARD precyzuje, że zmiana była podyktowana nowymi uwarunkowaniami technicznymi.
– Te urządzenia zostały przeniesione z lokalizacji, w których między innymi z uwagi na zmianę kategorii drogi bądź inne zmiany infrastruktury wpływające na wzrost bezpieczeństwa, zasadnym było ich przeniesienie do miejsc o większym zagrożeniu – wyjaśnia Wojciech Król.
Czy radary zmieniają zachowania kierowców?
Według analiz CANARD zdecydowana większość kierowców, nawet około 90 proc., w miejscach objętych pomiarem jedzie z dozwoloną prędkością.
– To jest zdecydowane uspokojenie ruchu i „wychowywanie” piratów drogowych, a za tym idzie wzrost bezpieczeństwa. Nadmierna prędkość jest jedną z głównych przyczyn zdarzeń i wpływa na ich ciężkość – zaznacza rzecznik CANARD.
A co z obawami, że na trasie dojazdowej „wszyscy będą zwalniać”? Ile było takich narzekań – dopytuje Król. Odpowiadamy, że w postach w social mediach naliczyliśmy ok. kilkudziesięciu tego typu “wątpliwości”. Kilkadziesiąt na dwieście tysięcy mieszkańców, i to już jest odpowiedź – ripostuje Wojciech Król.

Jaki jest limit tolerancji?
Fotoradary w Rzeszowie, podobnie jak w całej Polsce, będą skonfigurowane z pewnym buforem tolerancji. Urządzenia zaczną rejestrować przekroczenia dopiero powyżej progu 10 km/h ponad dozwolona prędkość.
– Ten limit, to rodzaj zabezpieczenia dla kierującego, wynosi 10 kilometrów na godzinę – potwierdza rzecznik CANARD.
To oznacza, że jadąc al. Sikorskiego lub ul. Krakowską bezpieczną prędkością będzie 60 km/h. Warto jednak pamiętać, że limit 50 km/h jest prędkością dopuszczalną, a nie zalecaną. Odważniejsi kierowcy mogą oczywiście zaryzykować 60 „na liczniku”, ale muszą się liczyć z tym, że mogą zostać uwiecznieni przez czujne oko radaru, jeśli źle wyczują pedał gazu. (mob)
Czytaj więcej:
Znamy datę otwarcia basenów ROSiR w Rzeszowie. Teraz wszystko zależy od pogody [ZDJĘCIA]
Rzeszowskie fotoradary ustawione przy al. Sikorskiego i ul. Krakowskiej powinny zostać uruchomione do końca czerwca – zapowiada Wojciech Król, rzecznik Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD). Opóźnienie nie wynika jednak ze sprzętu, lecz z “szeregu unormowań prawnych i technicznych”, które trzeba dopełnić przed aktywacją żółtych skrzynek.
W ostatnim materiale na ten temat pisaliśmy, że w dwóch newralgicznych punktach Rzeszowa – alei Sikorskiego oraz ulicy Krakowskiej – stanęły już charakterystyczne maszty fotoradarów i zamontowano na nich skrzynki z urządzeniami.
„Na ostatniej prostej”
Dlaczego skoro radary już stoją, to wciąż nie rejestrują wykroczeń kierowców? Na pytanie, które regularnie zadają nam czytelnicy odpowiada Wojciech Król.
– Trudno mi teraz tutaj wnikać w szczegóły i przedstawić cały proces, dokumenty, zezwolenia, testy, konfigurację – tłumaczy Król. – To cały proces, który musi być przeprowadzony, aby takie urządzenia uruchomić. Musi być odebrana inwestycja, rozliczony wykonawca, musi zostać przygotowana organizacja ruchu. Szereg unormowań prawnych i technicznych reguluje proces uruchomienia fotoradarów.
Rzecznik CANARD zapewnia jednak, że jesteśmy już „na ostatniej prostej”.
– Do końca czerwca je włączymy – deklaruje. Oficjalny komunikat w tej sprawie ma się pojawić w najbliższych dniach.
Skąd wzięto urządzenia?
W materiale sprzed miesiąca wyjaśnialiśmy już, że rzeszowskie radary zostały przeniesione z innych lokalizacji na Podkarpaciu. Teraz rzecznik CANARD precyzuje, że zmiana była podyktowana nowymi uwarunkowaniami technicznymi.
– Te urządzenia zostały przeniesione z lokalizacji, w których między innymi z uwagi na zmianę kategorii drogi bądź inne zmiany infrastruktury wpływające na wzrost bezpieczeństwa, zasadnym było ich przeniesienie do miejsc o większym zagrożeniu – wyjaśnia Wojciech Król.
Czy radary zmieniają zachowania kierowców?
Według analiz CANARD zdecydowana większość kierowców, nawet około 90 proc., w miejscach objętych pomiarem jedzie z dozwoloną prędkością.
– To jest zdecydowane uspokojenie ruchu i „wychowywanie” piratów drogowych, a za tym idzie wzrost bezpieczeństwa. Nadmierna prędkość jest jedną z głównych przyczyn zdarzeń i wpływa na ich ciężkość – zaznacza rzecznik CANARD.
A co z obawami, że na trasie dojazdowej „wszyscy będą zwalniać”? Ile było takich narzekań – dopytuje Król. Odpowiadamy, że w postach w social mediach naliczyliśmy ok. kilkudziesięciu tego typu “wątpliwości”. Kilkadziesiąt na dwieście tysięcy mieszkańców, i to już jest odpowiedź – ripostuje Wojciech Król.

Jaki jest limit tolerancji?
Fotoradary w Rzeszowie, podobnie jak w całej Polsce, będą skonfigurowane z pewnym buforem tolerancji. Urządzenia zaczną rejestrować przekroczenia dopiero powyżej progu 10 km/h ponad dozwolona prędkość.
– Ten limit, to rodzaj zabezpieczenia dla kierującego, wynosi 10 kilometrów na godzinę – potwierdza rzecznik CANARD.
To oznacza, że jadąc al. Sikorskiego lub ul. Krakowską bezpieczną prędkością będzie 60 km/h. Warto jednak pamiętać, że limit 50 km/h jest prędkością dopuszczalną, a nie zalecaną. Odważniejsi kierowcy mogą oczywiście zaryzykować 60 „na liczniku”, ale muszą się liczyć z tym, że mogą zostać uwiecznieni przez czujne oko radaru, jeśli źle wyczują pedał gazu. (mob)
Czytaj więcej:
Znamy datę otwarcia basenów ROSiR w Rzeszowie. Teraz wszystko zależy od pogody [ZDJĘCIA]
