Zaskakujący finał rutynowej kontroli drogowej. Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) zlikwidowali nielegalną bimbrownię, która działała na terenie prywatnej posesji. Mundurowi zabezpieczyli gigantyczne ilości alkoholu oraz kompletną infrastrukturę służącą do jego masowego bimbrowania.
Właścicielowi bimbrowni grozi teraz surowa kara więzienia.
Zdradził go podejrzany zapach w samochodzie
Do zatrzymania doszło w powiecie jarosławskim, gdzie funkcjonariusze Podkarpackiego Urzędu Celno-Skarbowego z Przemyśla zatrzymali do rutynowej kontroli kierowcę samochodu osobowego. Uwagę mundurowych natychmiast przykuł intensywny zapach alkoholu unoszący się we wnętrzu pojazdu. Podczas przeszukania auta szybko okazało się, że mężczyzna przewozi kilka butelek niewiadomego pochodzenia. 42-latek tłumaczył się, że jest to wyrób własnej produkcji stworzony wyłącznie na domowy użytek.
[embedded content]
Funkcjonariusze nie dali jednak wiary tym wyjaśnieniom i postanowili pójść za ciosem. Chwilę później mundurowi wkroczyli na teren posesji zamieszkiwanej przez kierowcę. Na miejscu okazało się, że mężczyzna prowadził produkcję na znacznie większą skalę, niż próbował wmawiać mundurowym.
Domowy arsenał o mocy do 79 procent
Podczas dokładnego przeszukania zabudowań gospodarczych oraz mieszkalnych, funkcjonariusze KAS odkryli i zabezpieczyli łącznie ponad 630 litrów nielegalnych wyrobów alkoholowych bez polskich znaków akcyzy. Na tę liczbę składało się 113,5 litra gotowego bimbru oraz aż 520 litrów zabezpieczonych półproduktów, przygotowanych do dalszej destylacji.
Likwidacja bimbrowni była całkowita – oprócz samego alkoholu, mundurowi przejęli profesjonalną aparaturę i akcesoria służące do nielegalnej produkcji, a także hurtowe ilości butelek, opakowań i nakrętek. Próbki zabezpieczonego towaru trafiły do specjalistycznego Laboratorium Celno-Skarbowego w Przemyślu. Oficjalne analizy chemiczne potwierdziły najczarniejszy scenariusz: w butelkach znajdował się alkohol etylowy o zróżnicowanym stężeniu, którego moc w części partii sięgała aż 79 procent.
Sprawa trafiła do prokuratury. 42-latkowi grozi więzienie
Właściciel nielegalnej fabryki alkoholu natychmiast usłyszał zarzuty. Podczas przesłuchania 42-latek w pełni przyznał się do zarzucanych mu czynów i potwierdził, że zajmował się produkcją bimbru.
Wobec mężczyzny zostało wszczęte oficjalne postępowanie karno-skarbowe. Sprawę pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu prowadzi obecnie Podkarpacki Urząd Celno-Skarbowy w Przemyślu. Za nielegalne wytwarzanie napojów alkoholowych bez opłaconej akcyzy i wymaganych zezwoleń, mieszkańcowi grozi teraz wysoka kara grzywny, ograniczenie wolności lub bezwzględne pozbawienie wolności do lat 3. Cały zabezpieczony towar wraz z aparaturą ulegnie przepadkowi. (am)
Czytaj więcej:
Koniec ery PRL-u w centrum Rzeszowa. Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej do demontażu
Zaskakujący finał rutynowej kontroli drogowej. Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) zlikwidowali nielegalną bimbrownię, która działała na terenie prywatnej posesji. Mundurowi zabezpieczyli gigantyczne ilości alkoholu oraz kompletną infrastrukturę służącą do jego masowego bimbrowania.
Właścicielowi bimbrowni grozi teraz surowa kara więzienia.
Zdradził go podejrzany zapach w samochodzie
Do zatrzymania doszło w powiecie jarosławskim, gdzie funkcjonariusze Podkarpackiego Urzędu Celno-Skarbowego z Przemyśla zatrzymali do rutynowej kontroli kierowcę samochodu osobowego. Uwagę mundurowych natychmiast przykuł intensywny zapach alkoholu unoszący się we wnętrzu pojazdu. Podczas przeszukania auta szybko okazało się, że mężczyzna przewozi kilka butelek niewiadomego pochodzenia. 42-latek tłumaczył się, że jest to wyrób własnej produkcji stworzony wyłącznie na domowy użytek.
Funkcjonariusze nie dali jednak wiary tym wyjaśnieniom i postanowili pójść za ciosem. Chwilę później mundurowi wkroczyli na teren posesji zamieszkiwanej przez kierowcę. Na miejscu okazało się, że mężczyzna prowadził produkcję na znacznie większą skalę, niż próbował wmawiać mundurowym.
Domowy arsenał o mocy do 79 procent
Podczas dokładnego przeszukania zabudowań gospodarczych oraz mieszkalnych, funkcjonariusze KAS odkryli i zabezpieczyli łącznie ponad 630 litrów nielegalnych wyrobów alkoholowych bez polskich znaków akcyzy. Na tę liczbę składało się 113,5 litra gotowego bimbru oraz aż 520 litrów zabezpieczonych półproduktów, przygotowanych do dalszej destylacji.
Likwidacja bimbrowni była całkowita – oprócz samego alkoholu, mundurowi przejęli profesjonalną aparaturę i akcesoria służące do nielegalnej produkcji, a także hurtowe ilości butelek, opakowań i nakrętek. Próbki zabezpieczonego towaru trafiły do specjalistycznego Laboratorium Celno-Skarbowego w Przemyślu. Oficjalne analizy chemiczne potwierdziły najczarniejszy scenariusz: w butelkach znajdował się alkohol etylowy o zróżnicowanym stężeniu, którego moc w części partii sięgała aż 79 procent.
Sprawa trafiła do prokuratury. 42-latkowi grozi więzienie
Właściciel nielegalnej fabryki alkoholu natychmiast usłyszał zarzuty. Podczas przesłuchania 42-latek w pełni przyznał się do zarzucanych mu czynów i potwierdził, że zajmował się produkcją bimbru.
Wobec mężczyzny zostało wszczęte oficjalne postępowanie karno-skarbowe. Sprawę pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu prowadzi obecnie Podkarpacki Urząd Celno-Skarbowy w Przemyślu. Za nielegalne wytwarzanie napojów alkoholowych bez opłaconej akcyzy i wymaganych zezwoleń, mieszkańcowi grozi teraz wysoka kara grzywny, ograniczenie wolności lub bezwzględne pozbawienie wolności do lat 3. Cały zabezpieczony towar wraz z aparaturą ulegnie przepadkowi. (am)
Czytaj więcej:
Koniec ery PRL-u w centrum Rzeszowa. Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej do demontażu
