Budowa kluczowego dla Podkarpacia odcinka drogi ekspresowej S19 między Domaradzem a Iskrzynią staje się areną poważnego kryzysu finansowego. Dwaj oficjalnie zatwierdzeni podwykonawcy, którzy realizowali tam prace, złożyli do rzeszowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) wnioski o bezpośrednią zapłatę należności. Łączna kwota roszczeń wobec generalnego wykonawcy – spółki Mostostal Warszawa – przekracza obecnie 1,3 mln zł.
Rzeszowski oddział GDDKiA potwierdza, że wpłynęły oficjalne pisma od poszkodowanych przedsiębiorców. Zgłoszenia pochodzą od firm, które pomyślnie przeszły całą procedurę weryfikacyjną i zostały wcześniej formalnie zatwierdzone przez dyrekcję.
GDDKiA bada dokumenty. Pieniądze są zabezpieczone
Obecnie trwa skrupulatna analiza nadesłanych dokumentów. Państwowy inwestor podjął już pierwsze kroki mające na celu wyjaśnienie tej skomplikowanej sytuacji finansowej. Zwrócono się bezpośrednio do Mostostalu Warszawa z żądaniem przedstawienia pisemnego stanowiska w sprawie zaległych płatności. Dalsze decyzje urzędników będą zależeć od odpowiedzi ze strony warszawskiej spółki.
Co ważne dla poszkodowanych firm, państwo posiada narzędzia chroniące ich interesy. Środki na pokrycie zaległych, nieopłaconych faktur są w pełni zabezpieczone. Urzędnicy mogą je wyegzekwować m.in. poprzez uruchomienie gwarancji zwrotu zaliczki, żądanie wypłaty gwarancji należytego wykonania umowy czy też naliczenie wykonawcy wysokich kar umownych. Do tej pory dyrekcja nie wstrzymała żadnych płatności na rzecz Mostostalu, a firma przy każdym dotychczasowym rozliczeniu miała obowiązek przedstawiać dowody uregulowania należności wobec mniejszych partnerów biznesowych.
Mostostal odpowiada: „Działania urzędników są nieuprawnione”
Generalny wykonawca stoi na stanowisku, że to nie on ponosi winę za zaistniałą sytuację. Spółka przypomina, że formalnie odstąpiła od kontraktu już 2 kwietnia 2026 roku, argumentując to uchybieniami po stronie zamawiającego, w wyniku czego umowa wygasła.
Przedstawiciele Mostostalu Warszawa podkreślają, że starają się traktować podwykonawców z należytym szacunkiem i dążą do sprawnego uporządkowania wzajemnych rozliczeń. Jednocześnie zaznaczają, że obecne działania GDDKiA – w tym żądania wypłaty środków z gwarancji bankowych – uważają za całkowicie bezprawne. Według spółki to właśnie te naciski ze strony państwa mogą destabilizować płynność finansową i opóźniać wypłaty dla podwykonawców na już zakończonym kontrakcie.
Tło konfliktu i drastyczne opóźnienia
Przypomnijmy, że wielki kontrakt opiewający na kwotę ponad 1 mld zł został podpisany 7 listopada 2022 roku. Początek kwietnia przyniósł jednak nagłe zerwanie współpracy przez Mostostal. Firma tłumaczyła ten krok ukrytymi wadami gruntu oraz koniecznością gigantycznego przeprojektowania obiektów inżynieryjnych ze względu na decyzje środowiskowe RDOŚ (estakady miały zostać wydłużone o 700 metrów, co podnosiło koszt inwestycji o 550 mln zł).
GDDKiA nie uznała argumentów wykonawcy. Urzędnicy uznali oświadczenie Mostostalu za bezskuteczne i 14 maja 2026 roku sami oficjalnie odstąpili od umowy z winy warszawskiej spółki, oskarżając ją o całkowite porzucenie placu budowy.
Liczby pokazują ogromną skalę opóźnień. Pierwotny termin zakończenia prac na odcinku Domaradz-Iskrzynia przypadał na 7 czerwca 2026 roku. Tymczasem w momencie ostatecznego zerwania kontraktu zaawansowanie rzeczowe wynosiło zaledwie… 13 proc., mimo że minęło już 96 proc. czasu przewidzianego na realizację całej inwestycji. Sama decyzja o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID) została wydana z 471-dniowym poślizgiem, a opóźnienie wykonawcy w osiągnięciu kluczowego progu 15 proc. zaawansowania prac wynosiło aż 18 miesięcy. (am / PAP)
Czytaj więcej:
Sportowy weekend w Rzeszowie. Ponad 20 linii autobusowych pojedzie zmienionymi trasami
Budowa kluczowego dla Podkarpacia odcinka drogi ekspresowej S19 między Domaradzem a Iskrzynią staje się areną poważnego kryzysu finansowego. Dwaj oficjalnie zatwierdzeni podwykonawcy, którzy realizowali tam prace, złożyli do rzeszowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) wnioski o bezpośrednią zapłatę należności. Łączna kwota roszczeń wobec generalnego wykonawcy – spółki Mostostal Warszawa – przekracza obecnie 1,3 mln zł.
Rzeszowski oddział GDDKiA potwierdza, że wpłynęły oficjalne pisma od poszkodowanych przedsiębiorców. Zgłoszenia pochodzą od firm, które pomyślnie przeszły całą procedurę weryfikacyjną i zostały wcześniej formalnie zatwierdzone przez dyrekcję.
GDDKiA bada dokumenty. Pieniądze są zabezpieczone
Obecnie trwa skrupulatna analiza nadesłanych dokumentów. Państwowy inwestor podjął już pierwsze kroki mające na celu wyjaśnienie tej skomplikowanej sytuacji finansowej. Zwrócono się bezpośrednio do Mostostalu Warszawa z żądaniem przedstawienia pisemnego stanowiska w sprawie zaległych płatności. Dalsze decyzje urzędników będą zależeć od odpowiedzi ze strony warszawskiej spółki.
Co ważne dla poszkodowanych firm, państwo posiada narzędzia chroniące ich interesy. Środki na pokrycie zaległych, nieopłaconych faktur są w pełni zabezpieczone. Urzędnicy mogą je wyegzekwować m.in. poprzez uruchomienie gwarancji zwrotu zaliczki, żądanie wypłaty gwarancji należytego wykonania umowy czy też naliczenie wykonawcy wysokich kar umownych. Do tej pory dyrekcja nie wstrzymała żadnych płatności na rzecz Mostostalu, a firma przy każdym dotychczasowym rozliczeniu miała obowiązek przedstawiać dowody uregulowania należności wobec mniejszych partnerów biznesowych.
Mostostal odpowiada: „Działania urzędników są nieuprawnione”
Generalny wykonawca stoi na stanowisku, że to nie on ponosi winę za zaistniałą sytuację. Spółka przypomina, że formalnie odstąpiła od kontraktu już 2 kwietnia 2026 roku, argumentując to uchybieniami po stronie zamawiającego, w wyniku czego umowa wygasła.
Przedstawiciele Mostostalu Warszawa podkreślają, że starają się traktować podwykonawców z należytym szacunkiem i dążą do sprawnego uporządkowania wzajemnych rozliczeń. Jednocześnie zaznaczają, że obecne działania GDDKiA – w tym żądania wypłaty środków z gwarancji bankowych – uważają za całkowicie bezprawne. Według spółki to właśnie te naciski ze strony państwa mogą destabilizować płynność finansową i opóźniać wypłaty dla podwykonawców na już zakończonym kontrakcie.
Tło konfliktu i drastyczne opóźnienia
Przypomnijmy, że wielki kontrakt opiewający na kwotę ponad 1 mld zł został podpisany 7 listopada 2022 roku. Początek kwietnia przyniósł jednak nagłe zerwanie współpracy przez Mostostal. Firma tłumaczyła ten krok ukrytymi wadami gruntu oraz koniecznością gigantycznego przeprojektowania obiektów inżynieryjnych ze względu na decyzje środowiskowe RDOŚ (estakady miały zostać wydłużone o 700 metrów, co podnosiło koszt inwestycji o 550 mln zł).
GDDKiA nie uznała argumentów wykonawcy. Urzędnicy uznali oświadczenie Mostostalu za bezskuteczne i 14 maja 2026 roku sami oficjalnie odstąpili od umowy z winy warszawskiej spółki, oskarżając ją o całkowite porzucenie placu budowy.
Liczby pokazują ogromną skalę opóźnień. Pierwotny termin zakończenia prac na odcinku Domaradz-Iskrzynia przypadał na 7 czerwca 2026 roku. Tymczasem w momencie ostatecznego zerwania kontraktu zaawansowanie rzeczowe wynosiło zaledwie… 13 proc., mimo że minęło już 96 proc. czasu przewidzianego na realizację całej inwestycji. Sama decyzja o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID) została wydana z 471-dniowym poślizgiem, a opóźnienie wykonawcy w osiągnięciu kluczowego progu 15 proc. zaawansowania prac wynosiło aż 18 miesięcy. (am / PAP)
Czytaj więcej:
Sportowy weekend w Rzeszowie. Ponad 20 linii autobusowych pojedzie zmienionymi trasami
