Referendalne trzęsienie ziemi w Krakowie błyskawicznie odbiło się echem w Rzeszowie. Przeciwnicy Konrada Fijołka już otwarcie mówią o odsunięciu prezydenta od władzy jeszcze przed końcem kadencji. Czy zapowiedziane przez Jacka Strojnego referendum w stolicy Podkarpacia w ogóle dojdzie do skutku?
Emocje rosną, a mieszkańcy coraz częściej zabierają głos w sprawie zmian na fotelu prezydenta Rzeszowa.
Kraków dał sygnał
Wynik referendum w Krakowie wywołał polityczny szok w całej Polsce. Aleksander Miszalski został odwołany ze stanowiska prezydenta miasta po tym, jak za jego odwołaniem zagłosowało ponad 171 tysięcy mieszkańców (czyli aż 97,93 proc. głosujących). Frekwencja przekroczyła wymagany próg, co oznacza przedterminowe wybory i całkowite przetasowanie w krakowskim magistracie.
To ważny sygnał ostrzegawczy także dla innych samorządów. Pokazuje bowiem, że nawet prezydent dużego miasta może stracić władzę w trakcie kadencji, jeśli mieszkańcy uznają, że stracili do niego zaufanie. Właśnie dlatego temat referendum zaczął błyskawicznie pojawiać się również w Rzeszowie.
Referendum w Rzeszowie?
Najmocniejszy polityczny cios wymierzył Konradowi Fijołkowi Jacek Strojny, wiceprzewodniczący Rady Miasta z klubu Razem dla Rzeszowa i jeden z głównych przeciwników obecnego prezydenta. W opublikowanym w poniedziałek wpisie na Facebooku, Strojny zapowiedział przygotowanie wniosku o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania Fijołka.
„Informuję, że w związku z pogarszającym się stanem finansów Miasta, bezprecedensową próbą przepchnięcia zamiany po zaniżonej wartości działek miejskich, utajnieniem planu ogólnego, licznymi kontrowersjami wokół kluczowych inwestycji miejskich oraz wieloma innymi grzechami wobec Miasta i jego Mieszkańców nadszedł czas na odwołanie najgorszego po 1990 r. Prezydenta. Czas przeciąć ten chocholi taniec mieczem gordyjskim” – napisał największy polityczny oponent prezydenta Rzeszowa.
Polityk zaapelował również do mieszkańców o wsparcie inicjatywy i przekonywał, że Rzeszów trzeba „odzyskać dla mieszkańców”. W praktyce oznacza to rozpoczęcie jednej z najostrzejszych politycznych konfrontacji w mieście od wielu lat.
Ta inicjatywa może upaść
Choć zapowiedź referendum wywołała ogromny rozgłos, droga do jego organizacji wcale nie jest prosta. Aby formalnie złożyć wniosek o referendum, potrzeba siedmiu podpisów radnych. Klub Razem dla Rzeszowa ma jednak tylko czterech.
To oznacza, że Strojny musi szukać wsparcia przede wszystkim wśród radnych Prawa i Sprawiedliwości. Bez ich głosów referendum może zakończyć się jeszcze zanim na dobre się rozpocznie.
Z kolei „prezydenccy” radni z klubu Rozwój Rzeszowa oraz przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej prawdopodobnie będą zdecydowanie przeciwko takiemu rozwiązaniu. Polityczne napięcie wokół tej sprawy może więc w najbliższych tygodniach jeszcze mocniej wzrosnąć.
Mieszkańcy mocno podzieleni
Komentarze pod wpisem Jacka Strojnego pokazują, że sprawa referendum wywołuje wśród mieszkańców gigantyczne emocje. Część osób otwarcie popiera pomysł odwołania Fijołka.
„Jest zgoda. Dał nam przykład Kraków, jak zwyciężać mamy. A jeszcze nie tak dawno miano rozpatrywać wniosek o podwyżkę wynagrodzenia dla Prezydenta Rzeszowa. Zadłużenie miasta i próba ‘wyłudzenia’ podwyżki, przechyla szalę za odwołaniem z posady pana Prezydenta. Zapomniał biedak, że wyborcy są jego pracodawcą i oni wystawią mu rachunek za skąpstwo” – napisał pan Adam.
Do szeroko komentowanych relacji na linii władze miasta – deweloper odniosła się z kolei pani Barbara. „Żałuję, że oddałam głos na Fijołka. Mieszkańcy się nie liczą, tylko deweloper, a skrawek zieleni to już luksus” – stwierdziła.
Nie brakuje jednak także głosów zdecydowanie przeciwnych referendum. „Oczywiście nie podpiszę się pod wnioskiem, ani tym bardziej nie wybiorę się na referendum” – napisał pan Kuba. Z kolei pani Zofia zwróciła uwagę na koszty całego procesu. „Zarządzają referenda za nasze podatki. Nie starczą pieniądze na kampanię wyborczą, także z kieszeni podatnika? Trzeba mądrze wybierać” – oceniła.
Pojawiają się również komentarze bardzo ostre wobec samego Strojnego. „Gościu jeszcze niczego mądrego w życiu nie zrobiłeś, jesteś dyletantem i wielkim specjalistą od mieszania i bełkotu. Nic co robią inni tobie się nie podoba, bo sam niczego nie potrafisz i niczego nie zrobiłeś” – kwituje pan Marian.
Kto mógłby przejąć władzę?
Choć referendum pozostaje na razie polityczną zapowiedzią, mieszkańcy już zaczęli spekulować, kto mógłby zastąpić Konrada Fijołka w przypadku przedterminowych wyborów. Naturalnym kandydatem wydaje się sam Jacek Strojny, który już wcześniej walczył o fotel prezydenta Rzeszowa. Nie można zapominać także o potencjalnym kandydacie PiS. W poprzednich wyborach był nim Waldemar Szumny, który zresztą dostał się do drugiej tury wyborów.
W internetowych dyskusjach pojawiają się jednak także inne nazwiska. Jednym z najczęściej wymienianych jest poseł Adam Dziedzic, były wójt gminy Świlcza, a także były kandydat na prezydenta miasta. Część mieszkańców uważa, że mógłby przyciągnąć wyborców zmęczonych obecnym konfliktem politycznym.
W komentarzach pojawiło się również nazwisko Adama Górala, prezesa Asseco, choć wielu internautów traktuje taki scenariusz bardziej jako polityczne marzenie niż realny plan. Jedno jest jednak pewne – po wydarzeniach w Krakowie temat odwołania prezydenta miasta przestał być polityczną abstrakcją. A w Rzeszowie rozpoczęła się właśnie kampania, która może na nowo ustawić lokalną scenę polityczną.
Czytaj więcej:
Burza ws. zamiany działek w Rzeszowie. Prezydent Fijołek wycofa projekt pod jednym warunkiem
Referendalne trzęsienie ziemi w Krakowie błyskawicznie odbiło się echem w Rzeszowie. Przeciwnicy Konrada Fijołka już otwarcie mówią o odsunięciu prezydenta od władzy jeszcze przed końcem kadencji. Czy zapowiedziane przez Jacka Strojnego referendum w stolicy Podkarpacia w ogóle dojdzie do skutku?
Emocje rosną, a mieszkańcy coraz częściej zabierają głos w sprawie zmian na fotelu prezydenta Rzeszowa.
Kraków dał sygnał
Wynik referendum w Krakowie wywołał polityczny szok w całej Polsce. Aleksander Miszalski został odwołany ze stanowiska prezydenta miasta po tym, jak za jego odwołaniem zagłosowało ponad 171 tysięcy mieszkańców (czyli aż 97,93 proc. głosujących). Frekwencja przekroczyła wymagany próg, co oznacza przedterminowe wybory i całkowite przetasowanie w krakowskim magistracie.
To ważny sygnał ostrzegawczy także dla innych samorządów. Pokazuje bowiem, że nawet prezydent dużego miasta może stracić władzę w trakcie kadencji, jeśli mieszkańcy uznają, że stracili do niego zaufanie. Właśnie dlatego temat referendum zaczął błyskawicznie pojawiać się również w Rzeszowie.
Referendum w Rzeszowie?
Najmocniejszy polityczny cios wymierzył Konradowi Fijołkowi Jacek Strojny, wiceprzewodniczący Rady Miasta z klubu Razem dla Rzeszowa i jeden z głównych przeciwników obecnego prezydenta. W opublikowanym w poniedziałek wpisie na Facebooku, Strojny zapowiedział przygotowanie wniosku o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania Fijołka.
„Informuję, że w związku z pogarszającym się stanem finansów Miasta, bezprecedensową próbą przepchnięcia zamiany po zaniżonej wartości działek miejskich, utajnieniem planu ogólnego, licznymi kontrowersjami wokół kluczowych inwestycji miejskich oraz wieloma innymi grzechami wobec Miasta i jego Mieszkańców nadszedł czas na odwołanie najgorszego po 1990 r. Prezydenta. Czas przeciąć ten chocholi taniec mieczem gordyjskim” – napisał największy polityczny oponent prezydenta Rzeszowa.
Polityk zaapelował również do mieszkańców o wsparcie inicjatywy i przekonywał, że Rzeszów trzeba „odzyskać dla mieszkańców”. W praktyce oznacza to rozpoczęcie jednej z najostrzejszych politycznych konfrontacji w mieście od wielu lat.
Ta inicjatywa może upaść
Choć zapowiedź referendum wywołała ogromny rozgłos, droga do jego organizacji wcale nie jest prosta. Aby formalnie złożyć wniosek o referendum, potrzeba siedmiu podpisów radnych. Klub Razem dla Rzeszowa ma jednak tylko czterech.
To oznacza, że Strojny musi szukać wsparcia przede wszystkim wśród radnych Prawa i Sprawiedliwości. Bez ich głosów referendum może zakończyć się jeszcze zanim na dobre się rozpocznie.
Z kolei „prezydenccy” radni z klubu Rozwój Rzeszowa oraz przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej prawdopodobnie będą zdecydowanie przeciwko takiemu rozwiązaniu. Polityczne napięcie wokół tej sprawy może więc w najbliższych tygodniach jeszcze mocniej wzrosnąć.
Mieszkańcy mocno podzieleni
Komentarze pod wpisem Jacka Strojnego pokazują, że sprawa referendum wywołuje wśród mieszkańców gigantyczne emocje. Część osób otwarcie popiera pomysł odwołania Fijołka.
„Jest zgoda. Dał nam przykład Kraków, jak zwyciężać mamy. A jeszcze nie tak dawno miano rozpatrywać wniosek o podwyżkę wynagrodzenia dla Prezydenta Rzeszowa. Zadłużenie miasta i próba ‘wyłudzenia’ podwyżki, przechyla szalę za odwołaniem z posady pana Prezydenta. Zapomniał biedak, że wyborcy są jego pracodawcą i oni wystawią mu rachunek za skąpstwo” – napisał pan Adam.
Do szeroko komentowanych relacji na linii władze miasta – deweloper odniosła się z kolei pani Barbara. „Żałuję, że oddałam głos na Fijołka. Mieszkańcy się nie liczą, tylko deweloper, a skrawek zieleni to już luksus” – stwierdziła.
Nie brakuje jednak także głosów zdecydowanie przeciwnych referendum. „Oczywiście nie podpiszę się pod wnioskiem, ani tym bardziej nie wybiorę się na referendum” – napisał pan Kuba. Z kolei pani Zofia zwróciła uwagę na koszty całego procesu. „Zarządzają referenda za nasze podatki. Nie starczą pieniądze na kampanię wyborczą, także z kieszeni podatnika? Trzeba mądrze wybierać” – oceniła.
Pojawiają się również komentarze bardzo ostre wobec samego Strojnego. „Gościu jeszcze niczego mądrego w życiu nie zrobiłeś, jesteś dyletantem i wielkim specjalistą od mieszania i bełkotu. Nic co robią inni tobie się nie podoba, bo sam niczego nie potrafisz i niczego nie zrobiłeś” – kwituje pan Marian.
Kto mógłby przejąć władzę?
Choć referendum pozostaje na razie polityczną zapowiedzią, mieszkańcy już zaczęli spekulować, kto mógłby zastąpić Konrada Fijołka w przypadku przedterminowych wyborów. Naturalnym kandydatem wydaje się sam Jacek Strojny, który już wcześniej walczył o fotel prezydenta Rzeszowa. Nie można zapominać także o potencjalnym kandydacie PiS. W poprzednich wyborach był nim Waldemar Szumny, który zresztą dostał się do drugiej tury wyborów.
W internetowych dyskusjach pojawiają się jednak także inne nazwiska. Jednym z najczęściej wymienianych jest poseł Adam Dziedzic, były wójt gminy Świlcza, a także były kandydat na prezydenta miasta. Część mieszkańców uważa, że mógłby przyciągnąć wyborców zmęczonych obecnym konfliktem politycznym.
W komentarzach pojawiło się również nazwisko Adama Górala, prezesa Asseco, choć wielu internautów traktuje taki scenariusz bardziej jako polityczne marzenie niż realny plan. Jedno jest jednak pewne – po wydarzeniach w Krakowie temat odwołania prezydenta miasta przestał być polityczną abstrakcją. A w Rzeszowie rozpoczęła się właśnie kampania, która może na nowo ustawić lokalną scenę polityczną.
Czytaj więcej:
Burza ws. zamiany działek w Rzeszowie. Prezydent Fijołek wycofa projekt pod jednym warunkiem
