April 25, 2026
Zdjęcie: Widok na Olszynki Park w Rzeszowie (fot. Rzeszów News)

Reklama

Aż 42 proc. mieszkańców wschodniej Polski przyznaje, że mieszka tam, gdzie mieszka, nie z wyboru, lecz z konieczności. Najnowszy raport obnaża brutalną prawdę o ekonomicznych barierach i złudzeniu lokalnego przywiązania. To, co miało być domem, coraz częściej staje się trudnym kompromisem.

Ekonomia coraz częściej decyduje o tym, gdzie żyjemy.

Przywiązanie czy przymus?

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że mieszkańcy Podkarpacia są silnie związani ze swoim regionem i świadomie wybierają życie właśnie tutaj. Rzeczywistość okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana. Raport „To my. Lokalnie 2026” zrealizowany przez agencję Inquiry na zlecenie Nieruchomosci-online.pl pokazuje, że za deklarowanym przywiązaniem często kryje się brak realnej alternatywy.

Aż 42 proc. mieszkańców Podkarpacia i Lubelszczyzny przyznaje, że pozostaje w swoim regionie głównie dlatego, że nie stać ich na przeprowadzkę w inne miejsce, które bardziej odpowiadałoby ich oczekiwaniom. To jeden z najwyższych wyników w kraju, który jasno pokazuje, że decyzje o miejscu zamieszkania są w ogromnej mierze determinowane przez finanse, a nie osobiste preferencje.

– Paradoks Polski lokalnej polega na tym, że często lubimy swoje miejsce do życia, ale nie zawsze możemy sobie pozwolić, aby w nim zostać. Można być silnie związanym z regionem, dobrze oceniać swoje otoczenie i jednocześnie mieć poczucie, że o dalszym życiu w tym miejscu coraz mniej decydują marzenia czy aspiracje, a coraz bardziej praca, pieniądze i dostępność mieszkań – mówi autorka badania Anna Zachara-Widła, badaczka zachowań konsumenckich.

Bez szans na zmianę

Jeszcze bardziej niepokojące są dane dotyczące mobilności Polaków. Z badania wynika, że średnio dwóch na dziesięciu mieszkańców kraju nie widzi żadnej realnej możliwości zmiany miejsca zamieszkania. To oznacza, że dla ogromnej grupy osób decyzja o przeprowadzce pozostaje wyłącznie w sferze marzeń.

Najczęściej takie poczucie bezsilności deklarują mieszkańcy województw lubelskiego, warmińsko-mazurskiego, kujawsko-pomorskiego i opolskiego. W praktyce oznacza to, że bariery ekonomiczne i strukturalne skutecznie blokują mobilność społeczną, zamykając wielu ludzi w miejscach, które niekoniecznie odpowiadają ich aspiracjom.

Jednocześnie warto zauważyć, że mimo tych ograniczeń ponad połowa badanych w każdym regionie deklaruje silne przywiązanie do miejsca zamieszkania. Najwięcej takich osób jest na Podlasiu (76 proc.), a także w województwie podkarpackim i lubuskim (po 72 proc.). To pokazuje, jak złożone są relacje między emocjami a rzeczywistością ekonomiczną.

Praca decyduje o wszystkim

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na decyzje o zmianie miejsca zamieszkania jest rynek pracy. To właśnie zatrudnienie, lub jego brak, najczęściej zmusza Polaków do opuszczania rodzinnych stron.

Reklama

– Nie dziwi więc, że nasze skłonności do przeprowadzki mają zdecydowanie najczęściej związek z zatrudnieniem. Przemieszczamy się, aby znaleźć pierwszą pracę, aby znaleźć lepszą pracę i w konsekwencji poprawić swoją sytuację materialną. Wśród ponad 3,5 tys. wypowiedzi, które zebraliśmy od mieszkańców wszystkich regionów, słowo praca i zatrudnienie pojawiło się spontanicznie aż 552 razy – dodaje Anna Zachara-Widła.

W praktyce oznacza to, że dla wielu osób przeprowadzka nie jest wyborem stylu życia, lecz koniecznością wynikającą z chęci poprawy warunków bytowych. Co więcej, 31 proc. badanych deklaruje, że jest najmniej przywiązana właśnie do swojego miejsca pracy, co pokazuje zmianę podejścia do kariery i mobilności zawodowej.

Więzi rodzinne kontra ekonomia

Choć praca jest głównym motorem migracji, to równie silnym czynnikiem zatrzymującym ludzi w miejscu są relacje rodzinne i społeczne. To właśnie one sprawiają, że nawet przy lepszych możliwościach zawodowych w innych regionach wielu Polaków waha się przed podjęciem decyzji o wyjeździe.

– Z jednej strony badani deklarują, że ze względu na pracę są gotowi daleko się przemieszczać, czasami nawet za granicę. Ale jednocześnie bardzo cenią miejsca, w których mieszkają, ze względu na powiązania rodzinne i przyjaciół. Uwagę zwraca też to, że duże miasta nie są już dla wielu magnesem. Chcemy zieleni, ciszy, chociaż ważna jest dla nas bliskość usług – mówi ekspertka.

Ten dualizm pokazuje, że współczesne decyzje mieszkaniowe są wynikiem skomplikowanej gry między emocjami a kalkulacją ekonomiczną. Wielu mieszkańców mniejszych miejscowości traktuje je jako bezpieczną bazę, miejsce, do którego zawsze można wrócić, nawet jeśli praca zmusi ich do wyjazdu.

Rynek nieruchomości pod presją

Raport „To my. Lokalnie 2026” rzuca także nowe światło na przyszłość rynku nieruchomości w Polsce. Ograniczone możliwości przeprowadzek wynikające z wysokich cen mieszkań sprawiają, że decyzje o zmianie miejsca życia są coraz bardziej skomplikowane i wieloetapowe.

– Możliwości przeprowadzki oceniane są przez pryzmat cen nieruchomości jako niskie, ale powstają pytania. Czy oznacza to sprzedaż jednej nieruchomości i kupno innej, czy jednak zostaje miejsce na powrót? Czy przeprowadzka za pracą to korzystanie z najmu, czy kupowanie mieszkania w większym mieście, ale bez sprzedaży rodzinnego, odziedziczonego domu? Czy małe miasta są rzeczywiście mało atrakcyjne, czy jednak są bezpieczną bazą i miejscem powrotu, choćby na wakacje lub urlop u zagranicznego pracodawcy? Pytań jest wiele. Jeśli tylko zaczniemy realizować nasze zamierzenia przeprowadzkowe, czeka nas ciekawy czas na rynku nieruchomości – dodaje Hanna Milewska-Wilk.

Wszystko wskazuje na to, że Polska stoi u progu istotnych zmian w sposobie myślenia o miejscu zamieszkania. Coraz częściej nie będzie ono wynikiem wyboru, lecz kompromisem między możliwościami finansowymi a potrzebą stabilizacji i bliskości bliskich.

Czytaj więcej:

Nie żyje wielka przyjaciółka Rzeszowa. Therese Clarke zostawiła po sobie wielkie dziedzictwo

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Zdjęcie: Widok na Olszynki Park w Rzeszowie (fot. Rzeszów News)

Reklama

Aż 42 proc. mieszkańców wschodniej Polski przyznaje, że mieszka tam, gdzie mieszka, nie z wyboru, lecz z konieczności. Najnowszy raport obnaża brutalną prawdę o ekonomicznych barierach i złudzeniu lokalnego przywiązania. To, co miało być domem, coraz częściej staje się trudnym kompromisem.

Ekonomia coraz częściej decyduje o tym, gdzie żyjemy.

Przywiązanie czy przymus?

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że mieszkańcy Podkarpacia są silnie związani ze swoim regionem i świadomie wybierają życie właśnie tutaj. Rzeczywistość okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana. Raport „To my. Lokalnie 2026” zrealizowany przez agencję Inquiry na zlecenie Nieruchomosci-online.pl pokazuje, że za deklarowanym przywiązaniem często kryje się brak realnej alternatywy.

Aż 42 proc. mieszkańców Podkarpacia i Lubelszczyzny przyznaje, że pozostaje w swoim regionie głównie dlatego, że nie stać ich na przeprowadzkę w inne miejsce, które bardziej odpowiadałoby ich oczekiwaniom. To jeden z najwyższych wyników w kraju, który jasno pokazuje, że decyzje o miejscu zamieszkania są w ogromnej mierze determinowane przez finanse, a nie osobiste preferencje.

– Paradoks Polski lokalnej polega na tym, że często lubimy swoje miejsce do życia, ale nie zawsze możemy sobie pozwolić, aby w nim zostać. Można być silnie związanym z regionem, dobrze oceniać swoje otoczenie i jednocześnie mieć poczucie, że o dalszym życiu w tym miejscu coraz mniej decydują marzenia czy aspiracje, a coraz bardziej praca, pieniądze i dostępność mieszkań – mówi autorka badania Anna Zachara-Widła, badaczka zachowań konsumenckich.

Bez szans na zmianę

Jeszcze bardziej niepokojące są dane dotyczące mobilności Polaków. Z badania wynika, że średnio dwóch na dziesięciu mieszkańców kraju nie widzi żadnej realnej możliwości zmiany miejsca zamieszkania. To oznacza, że dla ogromnej grupy osób decyzja o przeprowadzce pozostaje wyłącznie w sferze marzeń.

Najczęściej takie poczucie bezsilności deklarują mieszkańcy województw lubelskiego, warmińsko-mazurskiego, kujawsko-pomorskiego i opolskiego. W praktyce oznacza to, że bariery ekonomiczne i strukturalne skutecznie blokują mobilność społeczną, zamykając wielu ludzi w miejscach, które niekoniecznie odpowiadają ich aspiracjom.

Jednocześnie warto zauważyć, że mimo tych ograniczeń ponad połowa badanych w każdym regionie deklaruje silne przywiązanie do miejsca zamieszkania. Najwięcej takich osób jest na Podlasiu (76 proc.), a także w województwie podkarpackim i lubuskim (po 72 proc.). To pokazuje, jak złożone są relacje między emocjami a rzeczywistością ekonomiczną.

Praca decyduje o wszystkim

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na decyzje o zmianie miejsca zamieszkania jest rynek pracy. To właśnie zatrudnienie, lub jego brak, najczęściej zmusza Polaków do opuszczania rodzinnych stron.

Reklama

– Nie dziwi więc, że nasze skłonności do przeprowadzki mają zdecydowanie najczęściej związek z zatrudnieniem. Przemieszczamy się, aby znaleźć pierwszą pracę, aby znaleźć lepszą pracę i w konsekwencji poprawić swoją sytuację materialną. Wśród ponad 3,5 tys. wypowiedzi, które zebraliśmy od mieszkańców wszystkich regionów, słowo praca i zatrudnienie pojawiło się spontanicznie aż 552 razy – dodaje Anna Zachara-Widła.

W praktyce oznacza to, że dla wielu osób przeprowadzka nie jest wyborem stylu życia, lecz koniecznością wynikającą z chęci poprawy warunków bytowych. Co więcej, 31 proc. badanych deklaruje, że jest najmniej przywiązana właśnie do swojego miejsca pracy, co pokazuje zmianę podejścia do kariery i mobilności zawodowej.

Więzi rodzinne kontra ekonomia

Choć praca jest głównym motorem migracji, to równie silnym czynnikiem zatrzymującym ludzi w miejscu są relacje rodzinne i społeczne. To właśnie one sprawiają, że nawet przy lepszych możliwościach zawodowych w innych regionach wielu Polaków waha się przed podjęciem decyzji o wyjeździe.

– Z jednej strony badani deklarują, że ze względu na pracę są gotowi daleko się przemieszczać, czasami nawet za granicę. Ale jednocześnie bardzo cenią miejsca, w których mieszkają, ze względu na powiązania rodzinne i przyjaciół. Uwagę zwraca też to, że duże miasta nie są już dla wielu magnesem. Chcemy zieleni, ciszy, chociaż ważna jest dla nas bliskość usług – mówi ekspertka.

Ten dualizm pokazuje, że współczesne decyzje mieszkaniowe są wynikiem skomplikowanej gry między emocjami a kalkulacją ekonomiczną. Wielu mieszkańców mniejszych miejscowości traktuje je jako bezpieczną bazę, miejsce, do którego zawsze można wrócić, nawet jeśli praca zmusi ich do wyjazdu.

Rynek nieruchomości pod presją

Raport „To my. Lokalnie 2026” rzuca także nowe światło na przyszłość rynku nieruchomości w Polsce. Ograniczone możliwości przeprowadzek wynikające z wysokich cen mieszkań sprawiają, że decyzje o zmianie miejsca życia są coraz bardziej skomplikowane i wieloetapowe.

– Możliwości przeprowadzki oceniane są przez pryzmat cen nieruchomości jako niskie, ale powstają pytania. Czy oznacza to sprzedaż jednej nieruchomości i kupno innej, czy jednak zostaje miejsce na powrót? Czy przeprowadzka za pracą to korzystanie z najmu, czy kupowanie mieszkania w większym mieście, ale bez sprzedaży rodzinnego, odziedziczonego domu? Czy małe miasta są rzeczywiście mało atrakcyjne, czy jednak są bezpieczną bazą i miejscem powrotu, choćby na wakacje lub urlop u zagranicznego pracodawcy? Pytań jest wiele. Jeśli tylko zaczniemy realizować nasze zamierzenia przeprowadzkowe, czeka nas ciekawy czas na rynku nieruchomości – dodaje Hanna Milewska-Wilk.

Wszystko wskazuje na to, że Polska stoi u progu istotnych zmian w sposobie myślenia o miejscu zamieszkania. Coraz częściej nie będzie ono wynikiem wyboru, lecz kompromisem między możliwościami finansowymi a potrzebą stabilizacji i bliskości bliskich.

Czytaj więcej:

Nie żyje wielka przyjaciółka Rzeszowa. Therese Clarke zostawiła po sobie wielkie dziedzictwo

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *