Było o włos od katastrofy na jednym z rzeszowskich skrzyżowań. Kierowca przewozu na aplikację wjechał na skrzyżowanie “na pewniaka” mimo czerwonego światła. Gdyby nie refleks innego uczestnika ruchu, mogło dojść do poważnego wypadku.
Nagranie mrozi krew w żyłach i pokazuje, jak niewiele potrzeba, by doszło do tragedii.
Noc, skrzyżowanie i chwila grozy
Do niebezpiecznej sytuacji doszło na skrzyżowaniu ulic Podwisłocze i Warzywnej w Rzeszowie. Z relacji autora nagrania oraz analizy samego wideo wynika, że zdarzenie miało miejsce po zmroku, tuż przed godziną 21:00. Widoczność była wówczas ograniczona, a koncentracja kierowców bywa osłabiona.
Na nagraniu widać, jak samochody poruszające się prawidłowo przez skrzyżowanie mają zielone światło i kontynuują jazdę. W pewnym momencie w kadrze pojawia się pojazd wykonujący przewóz osób na aplikację Bolt, który wjeżdża na skrzyżowanie z dużą pewnością siebie, ignorując sygnalizację świetlną.
Refleks zdecydował o wszystkim
Kluczowy moment nagrania pokazuje, jak niewiele brakowało do zderzenia. Kierowca auta jadącego przed autorem nagrania gwałtownie hamuje, co sugeruje natychmiastową reakcję na zagrożenie. W tym samym czasie pojazd przewozowy wykonuje nagły manewr odbicia na lewy pas, próbując uniknąć kolizji z prawidłowo poruszającym się samochodem.
To właśnie te dwa odruchy, szybkie hamowanie jednego kierowcy i instynktowna ucieczka drugiego, zapobiegły poważnemu wypadkowi. Gdyby którykolwiek z nich zareagował o ułamek sekundy później, doszłoby do bocznego zderzenia z dużą siłą, które mogło zakończyć się tragicznie.
Jechał “na pewniaka”
Autor nagrania nie kryje oburzenia i zwraca uwagę na rosnący problem związany z kierowcami pracującymi dla aplikacji przewozowych. “Mało brakowało do zderzenia. Gdyby nie mocne hamowanie auta przede mną i gdyby Bolt nie odbił na lewy pas mogło być grubo” – pisze nam świadek zdarzenia.
“Dziwię się ludziom, którzy jeżdżą przewozami osób na aplikacje (Bolty, Ubery itd.) żeby zaoszczędzić parę złotych… Kierowcy, którzy prawo jazdy zrobili parę miesięcy wcześniej, jeżdżą jak wariaci, nie zwracają uwagi na przepisy i czerwone światła. Życie ma się tylko jedno” – kwituje autor nagrania.
Nagranie zdaje się potwierdzać te obawy. Styl jazdy kierowcy wskazuje na brak ostrożności i całkowite zignorowanie podstawowych zasad ruchu drogowego. Wjazd na skrzyżowanie przy czerwonym świetle, bez próby zatrzymania, to jedno z najpoważniejszych wykroczeń, jakie można popełnić za kierownicą.
Światła to podstawa
Czy dodatkowym czynnikiem zwiększającym zagrożenie były warunki panujące na drodze? Oczywiście po zmroku trudniej ocenić prędkość nadjeżdżających pojazdów, jednak w każdej sytuacji ważne jest bezwzględne przestrzeganie sygnalizacji świetlnej.
Na analizowanym nagraniu widać, że ruch na skrzyżowaniu był płynny, a inni kierowcy nie spodziewali się zagrożenia. To sprawiło, że sytuacja była jeszcze bardziej niebezpieczna. Nikt nie zakładał, że ktoś może zignorować czerwone światło i wjechać wprost pod nadjeżdżające auta.
Czasem wystarczy chwila nieuwagi, brawura i lekceważenie przepisów, by doprowadzić do tragedii. Tym razem udało się jej uniknąć, ale nie zawsze kończy się to tak „szczęśliwie”. Nagranie z Podwisłocza powinno być przestrogą dla wszystkich kierowców – niezależnie od doświadczenia czy wykonywanej pracy.
Czytaj więcej:
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Było o włos od katastrofy na jednym z rzeszowskich skrzyżowań. Kierowca przewozu na aplikację wjechał na skrzyżowanie “na pewniaka” mimo czerwonego światła. Gdyby nie refleks innego uczestnika ruchu, mogło dojść do poważnego wypadku.
Nagranie mrozi krew w żyłach i pokazuje, jak niewiele potrzeba, by doszło do tragedii.
Noc, skrzyżowanie i chwila grozy
Do niebezpiecznej sytuacji doszło na skrzyżowaniu ulic Podwisłocze i Warzywnej w Rzeszowie. Z relacji autora nagrania oraz analizy samego wideo wynika, że zdarzenie miało miejsce po zmroku, tuż przed godziną 21:00. Widoczność była wówczas ograniczona, a koncentracja kierowców bywa osłabiona.
Na nagraniu widać, jak samochody poruszające się prawidłowo przez skrzyżowanie mają zielone światło i kontynuują jazdę. W pewnym momencie w kadrze pojawia się pojazd wykonujący przewóz osób na aplikację Bolt, który wjeżdża na skrzyżowanie z dużą pewnością siebie, ignorując sygnalizację świetlną.
Refleks zdecydował o wszystkim
Kluczowy moment nagrania pokazuje, jak niewiele brakowało do zderzenia. Kierowca auta jadącego przed autorem nagrania gwałtownie hamuje, co sugeruje natychmiastową reakcję na zagrożenie. W tym samym czasie pojazd przewozowy wykonuje nagły manewr odbicia na lewy pas, próbując uniknąć kolizji z prawidłowo poruszającym się samochodem.
To właśnie te dwa odruchy, szybkie hamowanie jednego kierowcy i instynktowna ucieczka drugiego, zapobiegły poważnemu wypadkowi. Gdyby którykolwiek z nich zareagował o ułamek sekundy później, doszłoby do bocznego zderzenia z dużą siłą, które mogło zakończyć się tragicznie.
Jechał “na pewniaka”
Autor nagrania nie kryje oburzenia i zwraca uwagę na rosnący problem związany z kierowcami pracującymi dla aplikacji przewozowych. “Mało brakowało do zderzenia. Gdyby nie mocne hamowanie auta przede mną i gdyby Bolt nie odbił na lewy pas mogło być grubo” – pisze nam świadek zdarzenia.
“Dziwię się ludziom, którzy jeżdżą przewozami osób na aplikacje (Bolty, Ubery itd.) żeby zaoszczędzić parę złotych… Kierowcy, którzy prawo jazdy zrobili parę miesięcy wcześniej, jeżdżą jak wariaci, nie zwracają uwagi na przepisy i czerwone światła. Życie ma się tylko jedno” – kwituje autor nagrania.
Nagranie zdaje się potwierdzać te obawy. Styl jazdy kierowcy wskazuje na brak ostrożności i całkowite zignorowanie podstawowych zasad ruchu drogowego. Wjazd na skrzyżowanie przy czerwonym świetle, bez próby zatrzymania, to jedno z najpoważniejszych wykroczeń, jakie można popełnić za kierownicą.
Światła to podstawa
Czy dodatkowym czynnikiem zwiększającym zagrożenie były warunki panujące na drodze? Oczywiście po zmroku trudniej ocenić prędkość nadjeżdżających pojazdów, jednak w każdej sytuacji ważne jest bezwzględne przestrzeganie sygnalizacji świetlnej.
Na analizowanym nagraniu widać, że ruch na skrzyżowaniu był płynny, a inni kierowcy nie spodziewali się zagrożenia. To sprawiło, że sytuacja była jeszcze bardziej niebezpieczna. Nikt nie zakładał, że ktoś może zignorować czerwone światło i wjechać wprost pod nadjeżdżające auta.
Czasem wystarczy chwila nieuwagi, brawura i lekceważenie przepisów, by doprowadzić do tragedii. Tym razem udało się jej uniknąć, ale nie zawsze kończy się to tak „szczęśliwie”. Nagranie z Podwisłocza powinno być przestrogą dla wszystkich kierowców – niezależnie od doświadczenia czy wykonywanej pracy.
Czytaj więcej:
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
