To była jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich miesięcy w regionie. Obrona próbowała podważyć wyrok skazujący, ale sąd drugiej instancji nie miał wątpliwości. Zapadło prawomocne rozstrzygnięcie ws. dramatycznych wydarzeń w Świlczy.
Po ponad roku od tragicznej kłótni, która omal nie zakończyła się śmiercią jednego z uczestników, zapadł prawomocny wyrok.
Cios nożem i walka o życie
Do zdarzenia doszło 21 maja 2024 roku w Świlczy w powiecie rzeszowskim. Sprawa od początku budziła ogromne emocje, ponieważ dotyczyła konfliktu zakończonego brutalnym atakiem.
„Mateusz M. został oskarżony o to, że działając z zamiarem bezpośrednim, spowodował u pokrzywdzonego ciężki uszczerbek na zdrowiu poprzez zadanie mu jednego ciosu nożem w okolicę nadbrzusza. W jego wyniku pokrzywdzony doznał obrażeń ciała stanowiących ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej jego życiu” – informowała sędzia Ewa Preneta-Ambicka.
Jeszcze bardziej dramatyczne szczegóły przedstawiała wcześniej prokuratura. Według informacji śledczych, Mateusz M. przyjechał do domu swojego znajomego, Krzysztofa C., aby wyjaśnić nieporozumienia dotyczące relacji z siostrą gospodarza. Na miejscu wywiązała się kłótnia między oskarżonym a Mateuszem K., partnerem siostry Krzysztofa C., która przerodziła się w szarpaninę. Właśnie wtedy Mateusz M. wyjął z kieszeni nóż i ugodził nim pokrzywdzonego w brzuch.
Następnie oskarżony opuścił teren posesji i udał się do innego znajomego, gdzie spożywał alkohol. W tym czasie usiłował także wyczyścić nóż przy pomocy rozpuszczalnika i kawałka materiału.
Jak informowaliśmy już wcześniej, wokół okoliczności zdarzenia pojawiały się rozbieżne wersje wydarzeń. W toku postępowania obrona przekonywała, że pokrzywdzony miał sam nabić się na nóż podczas szarpaniny. Śledczy i prokuratura od początku prezentowali jednak odmienne stanowisko, wskazując na celowe działanie sprawcy.
Sąd nie uwierzył w linię obrony
Sprawa trafiła najpierw przed Sąd Okręgowy w Rzeszowie, który pod koniec listopada 2025 roku wydał wyrok skazujący. Sędziowie uznali Mateusza M. za winnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez zadanie pokrzywdzonemu ciosu nożem.
Za popełnione przestępstwo sąd wymierzył oskarżonemu karę sześciu lat pozbawienia wolności. Oprócz tego zobowiązał go do zapłaty 50 tysięcy złotych zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonego. Wyrok obejmował również surowe środki zabezpieczające, w tym dziesięcioletni zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonym oraz zakaz zbliżania się do niego na odległość mniejszą niż 100 metrów.
Mimo takiego rozstrzygnięcia sprawa nie zakończyła się w pierwszej instancji. Obrońca oskarżonego złożył apelację, domagając się zmiany wyroku.
Zapadł prawomocny wyrok
Pierwsza rozprawa apelacyjna przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie odbyła się 28 maja 2026 roku. Tego dnia nie zapadło jednak rozstrzygnięcie. Ze względu na zawiłość sprawy sąd zdecydował o odroczeniu ogłoszenia wyroku do 11 czerwca.
To właśnie na ten dzień czekały zarówno strony procesu, jak i osoby śledzące głośną sprawę ze Świlczy. Ostateczna decyzja mogła oznaczać zarówno utrzymanie wcześniejszego wyroku, jak i jego zmianę lub uchylenie.
W czwartek (11 czerwca) Sąd Apelacyjny w Rzeszowie zakończył postępowanie. Jak poinformowała rzecznik prasowy sądu, wyrok pierwszej instancji został utrzymany w całości. Oznacza to, że sześć lat więzienia dla 42-letniego Mateusza M., obowiązek wypłaty 50 tysięcy złotych zadośćuczynienia oraz dziesięcioletnie zakazy kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonego pozostają w mocy. Rozstrzygnięcie jest prawomocne i kończy sądowy etap jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat w regionie.
Czytaj więcej:
Strzały, dym i ewakuacja Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie. Na miejscu antyterroryści [ZDJĘCIA]
To była jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich miesięcy w regionie. Obrona próbowała podważyć wyrok skazujący, ale sąd drugiej instancji nie miał wątpliwości. Zapadło prawomocne rozstrzygnięcie ws. dramatycznych wydarzeń w Świlczy.
Po ponad roku od tragicznej kłótni, która omal nie zakończyła się śmiercią jednego z uczestników, zapadł prawomocny wyrok.
Cios nożem i walka o życie
Do zdarzenia doszło 21 maja 2024 roku w Świlczy w powiecie rzeszowskim. Sprawa od początku budziła ogromne emocje, ponieważ dotyczyła konfliktu zakończonego brutalnym atakiem.
„Mateusz M. został oskarżony o to, że działając z zamiarem bezpośrednim, spowodował u pokrzywdzonego ciężki uszczerbek na zdrowiu poprzez zadanie mu jednego ciosu nożem w okolicę nadbrzusza. W jego wyniku pokrzywdzony doznał obrażeń ciała stanowiących ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej jego życiu” – informowała sędzia Ewa Preneta-Ambicka.
Jeszcze bardziej dramatyczne szczegóły przedstawiała wcześniej prokuratura. Według informacji śledczych, Mateusz M. przyjechał do domu swojego znajomego, Krzysztofa C., aby wyjaśnić nieporozumienia dotyczące relacji z siostrą gospodarza. Na miejscu wywiązała się kłótnia między oskarżonym a Mateuszem K., partnerem siostry Krzysztofa C., która przerodziła się w szarpaninę. Właśnie wtedy Mateusz M. wyjął z kieszeni nóż i ugodził nim pokrzywdzonego w brzuch.
Następnie oskarżony opuścił teren posesji i udał się do innego znajomego, gdzie spożywał alkohol. W tym czasie usiłował także wyczyścić nóż przy pomocy rozpuszczalnika i kawałka materiału.
Jak informowaliśmy już wcześniej, wokół okoliczności zdarzenia pojawiały się rozbieżne wersje wydarzeń. W toku postępowania obrona przekonywała, że pokrzywdzony miał sam nabić się na nóż podczas szarpaniny. Śledczy i prokuratura od początku prezentowali jednak odmienne stanowisko, wskazując na celowe działanie sprawcy.
Sąd nie uwierzył w linię obrony
Sprawa trafiła najpierw przed Sąd Okręgowy w Rzeszowie, który pod koniec listopada 2025 roku wydał wyrok skazujący. Sędziowie uznali Mateusza M. za winnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez zadanie pokrzywdzonemu ciosu nożem.
Za popełnione przestępstwo sąd wymierzył oskarżonemu karę sześciu lat pozbawienia wolności. Oprócz tego zobowiązał go do zapłaty 50 tysięcy złotych zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonego. Wyrok obejmował również surowe środki zabezpieczające, w tym dziesięcioletni zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonym oraz zakaz zbliżania się do niego na odległość mniejszą niż 100 metrów.
Mimo takiego rozstrzygnięcia sprawa nie zakończyła się w pierwszej instancji. Obrońca oskarżonego złożył apelację, domagając się zmiany wyroku.
Zapadł prawomocny wyrok
Pierwsza rozprawa apelacyjna przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie odbyła się 28 maja 2026 roku. Tego dnia nie zapadło jednak rozstrzygnięcie. Ze względu na zawiłość sprawy sąd zdecydował o odroczeniu ogłoszenia wyroku do 11 czerwca.
To właśnie na ten dzień czekały zarówno strony procesu, jak i osoby śledzące głośną sprawę ze Świlczy. Ostateczna decyzja mogła oznaczać zarówno utrzymanie wcześniejszego wyroku, jak i jego zmianę lub uchylenie.
W czwartek (11 czerwca) Sąd Apelacyjny w Rzeszowie zakończył postępowanie. Jak poinformowała rzecznik prasowy sądu, wyrok pierwszej instancji został utrzymany w całości. Oznacza to, że sześć lat więzienia dla 42-letniego Mateusza M., obowiązek wypłaty 50 tysięcy złotych zadośćuczynienia oraz dziesięcioletnie zakazy kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonego pozostają w mocy. Rozstrzygnięcie jest prawomocne i kończy sądowy etap jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat w regionie.
Czytaj więcej:
Strzały, dym i ewakuacja Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie. Na miejscu antyterroryści [ZDJĘCIA]
