Wymiana korespondencji oraz działania Komisariatu Policji w Boguchwale wobec jednego z mieszkańców wywołały szeroką dyskusję na temat granic odpowiedzialności obywatela za precyzję zgłoszeń o naruszeniach prawa.
Pan Andrzej, mieszkaniec Boguchwały znany z regularnego informowania służb o tzw. „patoparkowaniu”, stał się obiektem postępowania wyjaśniającego. Powodem stały się nieścisłości adresowe w wysłanych przez niego komunikatach. O sprawie pisze facebookowy profil Stop Cham Warszawa.
Opis precyzyjny, adres z pomyłką
Całe zdarzenie miało swój początek w lutym, kiedy pan Andrzej przesłał dwa anonimowe zgłoszenia za pośrednictwem platformy zglosparkowanie.pl. Dotyczyły one pojazdów tarasujących przejście dla pieszych. W treści pism znalazły się precyzyjne opisy topograficzne:
- „Auto stoi na chodniku między sklepem stokrotka a cmentarzem na ulicy Żytkiewicza” (wraz z numerem rejestracyjnym pojazdu).
- „Pojazdy zaparkowane na chodniku ulica Kwiatkowskiego obok budowanych hal przemysłowych”.
Choć wskazane punkty orientacyjne jednoznacznie definiowały problematyczne lokalizacje, zgłaszający popełnił błędy w polach administracyjnych. W pierwszym przypadku wskazał numer budynku 1 zamiast 3a, w drugim zaś pomylił numery sąsiadujących obiektów budowlanych. Warto odnotować, że miesiąc wcześniej, przy zgłoszeniu telefonicznym dotyczącym tej samej lokalizacji na ul. Kwiatkowskiego, pan Andrzej posłużył się identycznym adresem, a przyjmujący zgłoszenie funkcjonariusze nie zgłaszali wówczas wątpliwości, co do lokalizacji.
Anonimowy formularz i telefon z komisariatu
Mimo że platforma internetowa gwarantuje anonimowość osobie przesyłającej formularz, lokalni funkcjonariusze skontaktowali się bezpośrednio z panem Andrzejem telefonicznie. Z relacji mężczyzny wynika, że dzwoniący policjant nie przedstawił się, a jedynie zapytał, czy to on jest autorem zgłoszenia. Gdy społecznik potwierdził, oczekując informacji o podjętych działaniach wobec kierowców, usłyszał, że sprawa zostanie skierowana do sądu, a funkcjonariusze zabezpieczą monitoring.
Następnie pan Andrzej został wezwany na komisariat w Boguchwale. Tam mundurowi zaproponowali mu mandat karny z art. 66 § 1 pkt 1 Kodeksu wykroczeń (KW). Przepis ten penalizuje umyślne wprowadzenie w błąd organu porządku publicznego w celu wywołania niepotrzebnej czynności. Mieszkaniec odmówił przyjęcia mandatu, argumentując, że działał w dobrej wierze i opierał się na realnym problemie łamania przepisów ruchu drogowego, co potwierdzały jego dotychczasowe, wielokrotne i skuteczne zgłoszenia, skutkujące m.in. montażem słupków blokujących.
Podczas przesłuchania doszło także do rozbieżności proceduralnych. Wersje policjantów zmieniały się w kwestii tego, kto personalnie wykonywał telefon do mieszkańca (początkowo wskazywano na funkcjonariuszkę Patrycję, ostatecznie wpisano funkcjonariusza Daniela). Dodatkowo pan Andrzej musiał prostować w protokole nieprawidłową godzinę wpłynięcia zgłoszenia, co bezsprzecznie weryfikowały logi systemowe portalu pomocowego.
Kwestia intencji i wykładnia prawna
Odmowa przyjęcia mandatu poskutkowała skierowaniem przez policję oficjalnego wniosku o ukaranie do Sądu Rejonowego w Rzeszowie. Sprawa budzi jednak poważne wątpliwości natury prawnej wśród ekspertów zajmujących się doktryną prawa wykroczeń.
Artykuł 66 § 1 pkt 1 KW jest wykroczeniem o charakterze kierunkowym. Oznacza to, że do jego zaistnienia niezbędne jest wykazanie sprawcy zamiaru bezpośredniego – winny musi działać ze złą wolą, „chcąc wywołać niepotrzebną czynność”. Na ten aspekt zwraca uwagę m.in. wyrok Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy z dnia 27 listopada 2020 r. (sygn. akt V W 843/20), w którym stwierdzono, że osoba działająca w dobrej wierze i w przekonaniu o prawdziwości przekazywanego problemu nie ponosi odpowiedzialności karnej, nawet jeśli informacja zawiera błędy. Podobne stanowisko odnaleźć można w komentarzach prawniczych prof. Jerzego Lachowskiego oraz prof. Tadeusza Bojarskiego.
Komendant odmawia odpowiedzi na kluczowe pytania
W celu zweryfikowania stanowiska obu stron konfliktu, redakcja podjęła próbę uzyskania oficjalnego komentarza w Komendzie Miejskiej Policji w Rzeszowie, przesyłając szczegółową listę pytań. Pytano m.in. o to:
- Czy podstawą zarzutu była wyłącznie rozbieżność w numeracji budynków, mimo podania precyzyjnego opisu słownego?
- Czy patrol fizycznie skontrolował odcinek drogi między sklepem a cmentarzem oraz rejon budowanych hal?
- Jakie konkretne dowody zebrano na potwierdzenie, że pan Andrzej działał z zamiarem bezpośrednim wywołania bezpodstawnej akcji służb?
Odpowiedzi na powyższe zagadnienia nie udzielono. Komendant Komisariatu Policji w Boguchwale, aspirant sztabowy Krzysztof Daszykowski, ograniczył się jedynie do potwierdzenia faktu skierowania materiałów sprawy z wnioskiem o ukaranie do Sądu Rejonowego w Rzeszowie. Odmowę udzielenia szczegółowych informacji argumentował przepisami art. 156 § 5 KPK w zw. z art. 38 § 1 KPSW, wskazując, że wgląd w akta sprawy przysługuje wyłącznie stronom i ich pełnomocnikom.
Identyczne, odmowne stanowisko podtrzymał przełożony jednostki – Komendant Miejski Policji w Rzeszowie, młodszy inspektor Marek Pietrykowski. Krytycy tego podejścia zauważają jednak niekonsekwencję, podnosząc, że w innych, znacznie bardziej wrażliwych sprawach (jak choćby podejrzenia o zabójstwo), lokalna policja potrafiła szczegółowo informować media o przebiegu postępowań przed skierowaniem ich na drogę sądową.
Ostateczną ocenę, czy pomyłka w numeracji administracyjnej sąsiadujących budynków przy jednoczesnym prawidłowym opisie zdarzenia stanowi czyn zabroniony, wyda Sąd Rejonowy w Rzeszowie. (am)
Czytaj więcej:
Ponad promil alkoholu i nocna jazda. Świadkowie zatrzymali 63-latkę za kierownicą
Wymiana korespondencji oraz działania Komisariatu Policji w Boguchwale wobec jednego z mieszkańców wywołały szeroką dyskusję na temat granic odpowiedzialności obywatela za precyzję zgłoszeń o naruszeniach prawa.
Pan Andrzej, mieszkaniec Boguchwały znany z regularnego informowania służb o tzw. „patoparkowaniu”, stał się obiektem postępowania wyjaśniającego. Powodem stały się nieścisłości adresowe w wysłanych przez niego komunikatach. O sprawie pisze facebookowy profil Stop Cham Warszawa.
Opis precyzyjny, adres z pomyłką
Całe zdarzenie miało swój początek w lutym, kiedy pan Andrzej przesłał dwa anonimowe zgłoszenia za pośrednictwem platformy zglosparkowanie.pl. Dotyczyły one pojazdów tarasujących przejście dla pieszych. W treści pism znalazły się precyzyjne opisy topograficzne:
- „Auto stoi na chodniku między sklepem stokrotka a cmentarzem na ulicy Żytkiewicza” (wraz z numerem rejestracyjnym pojazdu).
- „Pojazdy zaparkowane na chodniku ulica Kwiatkowskiego obok budowanych hal przemysłowych”.
Choć wskazane punkty orientacyjne jednoznacznie definiowały problematyczne lokalizacje, zgłaszający popełnił błędy w polach administracyjnych. W pierwszym przypadku wskazał numer budynku 1 zamiast 3a, w drugim zaś pomylił numery sąsiadujących obiektów budowlanych. Warto odnotować, że miesiąc wcześniej, przy zgłoszeniu telefonicznym dotyczącym tej samej lokalizacji na ul. Kwiatkowskiego, pan Andrzej posłużył się identycznym adresem, a przyjmujący zgłoszenie funkcjonariusze nie zgłaszali wówczas wątpliwości, co do lokalizacji.
Anonimowy formularz i telefon z komisariatu
Mimo że platforma internetowa gwarantuje anonimowość osobie przesyłającej formularz, lokalni funkcjonariusze skontaktowali się bezpośrednio z panem Andrzejem telefonicznie. Z relacji mężczyzny wynika, że dzwoniący policjant nie przedstawił się, a jedynie zapytał, czy to on jest autorem zgłoszenia. Gdy społecznik potwierdził, oczekując informacji o podjętych działaniach wobec kierowców, usłyszał, że sprawa zostanie skierowana do sądu, a funkcjonariusze zabezpieczą monitoring.
Następnie pan Andrzej został wezwany na komisariat w Boguchwale. Tam mundurowi zaproponowali mu mandat karny z art. 66 § 1 pkt 1 Kodeksu wykroczeń (KW). Przepis ten penalizuje umyślne wprowadzenie w błąd organu porządku publicznego w celu wywołania niepotrzebnej czynności. Mieszkaniec odmówił przyjęcia mandatu, argumentując, że działał w dobrej wierze i opierał się na realnym problemie łamania przepisów ruchu drogowego, co potwierdzały jego dotychczasowe, wielokrotne i skuteczne zgłoszenia, skutkujące m.in. montażem słupków blokujących.
Podczas przesłuchania doszło także do rozbieżności proceduralnych. Wersje policjantów zmieniały się w kwestii tego, kto personalnie wykonywał telefon do mieszkańca (początkowo wskazywano na funkcjonariuszkę Patrycję, ostatecznie wpisano funkcjonariusza Daniela). Dodatkowo pan Andrzej musiał prostować w protokole nieprawidłową godzinę wpłynięcia zgłoszenia, co bezsprzecznie weryfikowały logi systemowe portalu pomocowego.
Kwestia intencji i wykładnia prawna
Odmowa przyjęcia mandatu poskutkowała skierowaniem przez policję oficjalnego wniosku o ukaranie do Sądu Rejonowego w Rzeszowie. Sprawa budzi jednak poważne wątpliwości natury prawnej wśród ekspertów zajmujących się doktryną prawa wykroczeń.
Artykuł 66 § 1 pkt 1 KW jest wykroczeniem o charakterze kierunkowym. Oznacza to, że do jego zaistnienia niezbędne jest wykazanie sprawcy zamiaru bezpośredniego – winny musi działać ze złą wolą, „chcąc wywołać niepotrzebną czynność”. Na ten aspekt zwraca uwagę m.in. wyrok Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy z dnia 27 listopada 2020 r. (sygn. akt V W 843/20), w którym stwierdzono, że osoba działająca w dobrej wierze i w przekonaniu o prawdziwości przekazywanego problemu nie ponosi odpowiedzialności karnej, nawet jeśli informacja zawiera błędy. Podobne stanowisko odnaleźć można w komentarzach prawniczych prof. Jerzego Lachowskiego oraz prof. Tadeusza Bojarskiego.
Komendant odmawia odpowiedzi na kluczowe pytania
W celu zweryfikowania stanowiska obu stron konfliktu, redakcja podjęła próbę uzyskania oficjalnego komentarza w Komendzie Miejskiej Policji w Rzeszowie, przesyłając szczegółową listę pytań. Pytano m.in. o to:
- Czy podstawą zarzutu była wyłącznie rozbieżność w numeracji budynków, mimo podania precyzyjnego opisu słownego?
- Czy patrol fizycznie skontrolował odcinek drogi między sklepem a cmentarzem oraz rejon budowanych hal?
- Jakie konkretne dowody zebrano na potwierdzenie, że pan Andrzej działał z zamiarem bezpośrednim wywołania bezpodstawnej akcji służb?
Odpowiedzi na powyższe zagadnienia nie udzielono. Komendant Komisariatu Policji w Boguchwale, aspirant sztabowy Krzysztof Daszykowski, ograniczył się jedynie do potwierdzenia faktu skierowania materiałów sprawy z wnioskiem o ukaranie do Sądu Rejonowego w Rzeszowie. Odmowę udzielenia szczegółowych informacji argumentował przepisami art. 156 § 5 KPK w zw. z art. 38 § 1 KPSW, wskazując, że wgląd w akta sprawy przysługuje wyłącznie stronom i ich pełnomocnikom.
Identyczne, odmowne stanowisko podtrzymał przełożony jednostki – Komendant Miejski Policji w Rzeszowie, młodszy inspektor Marek Pietrykowski. Krytycy tego podejścia zauważają jednak niekonsekwencję, podnosząc, że w innych, znacznie bardziej wrażliwych sprawach (jak choćby podejrzenia o zabójstwo), lokalna policja potrafiła szczegółowo informować media o przebiegu postępowań przed skierowaniem ich na drogę sądową.
Ostateczną ocenę, czy pomyłka w numeracji administracyjnej sąsiadujących budynków przy jednoczesnym prawidłowym opisie zdarzenia stanowi czyn zabroniony, wyda Sąd Rejonowy w Rzeszowie. (am)
Czytaj więcej:
Ponad promil alkoholu i nocna jazda. Świadkowie zatrzymali 63-latkę za kierownicą
