May 13, 2026
Zdjęcia poglądowe: Podkarpacka Policja / Pixabay

Dramat, który rozegrał się w mieszkaniu przy ul. Łącznej w Rzeszowie, wraca na wokandę. Kobieta oskarżona o śmiertelne ugodzenie męża nożem usłyszała już wyrok sądu pierwszej instancji, ale to jeszcze nie koniec tej głośnej sprawy.

Sąd Apelacyjny w Rzeszowie właśnie odroczył wydanie orzeczenia, wskazując na zawiłość postępowania.

Śmiertelny cios nożem

Sprawa dotyczy 40-letniej Eweliny S., która została oskarżona o zabójstwo męża w mieszkaniu przy ul. Łącznej w Rzeszowie. Według aktu oskarżenia kobieta miała działać z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia i zadać mężczyźnie cios nożem w klatkę piersiową. Rana okazała się śmiertelna.

Do tragedii doszło 1 listopada 2023 roku. Śledczy od początku traktowali sprawę niezwykle poważnie, a zarzut dotyczył przestępstwa z art. 148 § 1 kodeksu karnego, czyli zabójstwa. Proces przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie trwał wiele miesięcy i zakończył się wyrokiem w marcu 2025 roku.

Sąd zmienił kwalifikację czynu

Sąd Okręgowy w Rzeszowie nie podzielił jednak w pełni stanowiska prokuratury. W wydanym wyroku zmieniono zarówno opis czynu, jak i jego kwalifikację prawną. Ostatecznie sąd uznał, że Ewelina S. działała z zamiarem ewentualnym spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a nie bezpośrednim zamiarem zabójstwa.

Według ustaleń sądu kobieta miała ugodzić męża nożem kuchennym w klatkę piersiową, powodując obrażenia realnie zagrażające życiu. Kluczowe znaczenie miało także to, że pokrzywdzony został pozostawiony bez jakiejkolwiek pomocy, co doprowadziło do jego śmierci.

Za ten czyn Ewelina S. została skazana na 6 lat pozbawienia wolności. Sąd orzekł również 50 tys. zł zadośćuczynienia dla siostry zmarłego oraz zastosował wobec oskarżonej środek zabezpieczający w postaci terapii uzależnień.

Kłótnie i zabrane dzieci

Już w 2023 roku „Fakt” informował, że między małżonkami miało dochodzić do konfliktów. – Matka nie wywiązywała się ze swoich obowiązków. Potrafiła znikać na całe dni i nikt nie wiedział, co się z nią dzieje. Darek starał się jak mógł, pracował, nie był jednak w stanie sam dopilnować maluchów – opowiada w rozmowie z dziennikiem znajomy rodziny.

W związku z problemami rodzinnymi, czwórka dzieci małżeństwa S. trafiła do domu dziecka, a mężczyzna miał wyprowadzić się do siostry. W dniu dramatu pojawił się jednak w domu, w którym znajdowała się jego żona.

Warto również zaznaczyć to, co działo się tuż po śmierci 39-letniego wówczas mężczyzny. Według przekazu „Faktu”, tuż po znalezieniu ciała Ewelina S. miała wysłać SMS-a do swojego znajomego i sugerować, że jej mąż popełnił samobójstwo. Później jednak kobieta przyznała się do popełnienia makabrycznego czynu.

Brak zgody na wyrok

Wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie nie zakończył jednak sprawy. Apelacje złożyły obie strony postępowania – zarówno Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów, jak i obrońca oskarżonej. To oznacza, że zarówno oskarżyciele, jak i sama Ewelina S. kwestionują rozstrzygnięcie sądu pierwszej instancji.

Postępowanie apelacyjne przeciąga się już od wielu miesięcy. Pierwszy termin rozprawy apelacyjnej wyznaczony na listopad 2025 roku został zdjęty z wokandy. Następnie sprawę przeniesiono na kwiecień 2026 roku, a później ponownie odroczono rozprawę.

Sąd mówi o zawiłości sprawy

Środowa rozprawa przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie nie zakończyła się ogłoszeniem wyroku. Jak poinformowała rzeczniczka SA, sędzia Ewa Preneta-Ambicka, zdecydowano o odroczeniu publikacji orzeczenia, argumentując to złożonym charakterem i zawiłością sprawy.

To oznacza, że na ostateczne rozstrzygnięcie jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat w Rzeszowie trzeba jeszcze poczekać. W tle pozostają pytania o rzeczywisty przebieg tragedii, odpowiedzialność oskarżonej i to, czy kara 6 lat więzienia jest adekwatna do skutków dramatycznych wydarzeń z ul. Łącznej.

Czytaj więcej:

KOD alarmuje ws. mowy nienawiści w Rzeszowie? Krucjata Młodych przeciwko związkom partnerskim

Zdjęcia poglądowe: Podkarpacka Policja / Pixabay

Dramat, który rozegrał się w mieszkaniu przy ul. Łącznej w Rzeszowie, wraca na wokandę. Kobieta oskarżona o śmiertelne ugodzenie męża nożem usłyszała już wyrok sądu pierwszej instancji, ale to jeszcze nie koniec tej głośnej sprawy.

Sąd Apelacyjny w Rzeszowie właśnie odroczył wydanie orzeczenia, wskazując na zawiłość postępowania.

Śmiertelny cios nożem

Sprawa dotyczy 40-letniej Eweliny S., która została oskarżona o zabójstwo męża w mieszkaniu przy ul. Łącznej w Rzeszowie. Według aktu oskarżenia kobieta miała działać z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia i zadać mężczyźnie cios nożem w klatkę piersiową. Rana okazała się śmiertelna.

Do tragedii doszło 1 listopada 2023 roku. Śledczy od początku traktowali sprawę niezwykle poważnie, a zarzut dotyczył przestępstwa z art. 148 § 1 kodeksu karnego, czyli zabójstwa. Proces przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie trwał wiele miesięcy i zakończył się wyrokiem w marcu 2025 roku.

Sąd zmienił kwalifikację czynu

Sąd Okręgowy w Rzeszowie nie podzielił jednak w pełni stanowiska prokuratury. W wydanym wyroku zmieniono zarówno opis czynu, jak i jego kwalifikację prawną. Ostatecznie sąd uznał, że Ewelina S. działała z zamiarem ewentualnym spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a nie bezpośrednim zamiarem zabójstwa.

Według ustaleń sądu kobieta miała ugodzić męża nożem kuchennym w klatkę piersiową, powodując obrażenia realnie zagrażające życiu. Kluczowe znaczenie miało także to, że pokrzywdzony został pozostawiony bez jakiejkolwiek pomocy, co doprowadziło do jego śmierci.

Za ten czyn Ewelina S. została skazana na 6 lat pozbawienia wolności. Sąd orzekł również 50 tys. zł zadośćuczynienia dla siostry zmarłego oraz zastosował wobec oskarżonej środek zabezpieczający w postaci terapii uzależnień.

Kłótnie i zabrane dzieci

Już w 2023 roku „Fakt” informował, że między małżonkami miało dochodzić do konfliktów. – Matka nie wywiązywała się ze swoich obowiązków. Potrafiła znikać na całe dni i nikt nie wiedział, co się z nią dzieje. Darek starał się jak mógł, pracował, nie był jednak w stanie sam dopilnować maluchów – opowiada w rozmowie z dziennikiem znajomy rodziny.

W związku z problemami rodzinnymi, czwórka dzieci małżeństwa S. trafiła do domu dziecka, a mężczyzna miał wyprowadzić się do siostry. W dniu dramatu pojawił się jednak w domu, w którym znajdowała się jego żona.

Warto również zaznaczyć to, co działo się tuż po śmierci 39-letniego wówczas mężczyzny. Według przekazu „Faktu”, tuż po znalezieniu ciała Ewelina S. miała wysłać SMS-a do swojego znajomego i sugerować, że jej mąż popełnił samobójstwo. Później jednak kobieta przyznała się do popełnienia makabrycznego czynu.

Brak zgody na wyrok

Wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie nie zakończył jednak sprawy. Apelacje złożyły obie strony postępowania – zarówno Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów, jak i obrońca oskarżonej. To oznacza, że zarówno oskarżyciele, jak i sama Ewelina S. kwestionują rozstrzygnięcie sądu pierwszej instancji.

Postępowanie apelacyjne przeciąga się już od wielu miesięcy. Pierwszy termin rozprawy apelacyjnej wyznaczony na listopad 2025 roku został zdjęty z wokandy. Następnie sprawę przeniesiono na kwiecień 2026 roku, a później ponownie odroczono rozprawę.

Sąd mówi o zawiłości sprawy

Środowa rozprawa przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie nie zakończyła się ogłoszeniem wyroku. Jak poinformowała rzeczniczka SA, sędzia Ewa Preneta-Ambicka, zdecydowano o odroczeniu publikacji orzeczenia, argumentując to złożonym charakterem i zawiłością sprawy.

To oznacza, że na ostateczne rozstrzygnięcie jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat w Rzeszowie trzeba jeszcze poczekać. W tle pozostają pytania o rzeczywisty przebieg tragedii, odpowiedzialność oskarżonej i to, czy kara 6 lat więzienia jest adekwatna do skutków dramatycznych wydarzeń z ul. Łącznej.

Czytaj więcej:

KOD alarmuje ws. mowy nienawiści w Rzeszowie? Krucjata Młodych przeciwko związkom partnerskim

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *