September 21, 2026

Rzeszów News

W Rzeszowie coraz ostrzej iskrzy między Koalicją Obywatelską a Razem dla Rzeszowa. Spór o referendum w sprawie odwołania prezydenta Konrada Fijołka przeniósł się z sali obrad do mediów społecznościowych. W tle pojawiły się mocne słowa o „politycznej hucpie”, „medialnym teatrze”, a nawet komentarz dotyczący delegalizacji stowarzyszenia. Referendum ws. Fijołka dzieli Rzeszów Temat referendum w sprawie […]

The post Szef rzeszowskiej KO polubił wpis o delegalizacji Razem dla Rzeszowa. „Sami się marginalizują” appeared first on Rzeszów News - najnowsze wiadomości, wydarzenia i aktualności z Rzeszowa i Podkarpacia.

Zdjęcie: Szef rzeszowskiego KO Paweł Piekło i radny RdRz Jacek Strojny (fot. Paweł Piekło – Rzeszów / Facebook, Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News)

W Rzeszowie coraz ostrzej iskrzy między Koalicją Obywatelską a Razem dla Rzeszowa. Spór o referendum w sprawie odwołania prezydenta Konrada Fijołka przeniósł się z sali obrad do mediów społecznościowych.

W tle pojawiły się mocne słowa o „politycznej hucpie”, „medialnym teatrze”, a nawet komentarz dotyczący delegalizacji stowarzyszenia.

Referendum ws. Fijołka dzieli Rzeszów

Temat referendum w sprawie odwołania prezydenta Rzeszowa Konrada Fijołka jest jednym z najgorętszych tematów w rzeszowskim samorządzie. Wniosek przygotowany przez radnych Razem dla Rzeszowa trafił do Komisji Rewizyjnej Rady Miasta.

Komisja uznała go za kompletny i zgodny z wymogami formalnymi, ale 14 września negatywnie zaopiniowała pomysł przeprowadzenia referendum. Ostateczna decyzja w tej sprawie należy jednak do całej Rady Miasta.

W głosowaniu dwóch radnych opowiedziało się za pozytywną opinią dla referendum, czterech było przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu. Niespodziewanie jednym z nich był Rafał Kulig z Razem dla Rzeszowa, który tuż po zaskakującej decyzji przestał być przewodniczącym klubu radnych. Jego miejsce zajął Michał Wróbel.

Referendalne 2 miliony 

Podczas zorganizowanej w poniedziałek konferencji prasowej, rzeszowscy działacze Koalicji Obywatelskiej wyrazili jasny sprzeciw wobec referendum. Skupili się też na finansowym wymiarze referendum. Politycy KO przekonywali, że organizacja głosowania mogłaby kosztować około 2 mln zł, a środki te można byłoby przeznaczyć na miejskie inwestycje.

Koalicja Obywatelska przywołała też przykład referendum w powiecie kolbuszowskim. Według KO zabezpieczono tam na ten cel blisko 450 tys. zł, a przy frekwencji 18,92 proc. głosowanie okazało się nieważne. KO pytało więc, czy Rzeszów powinien wydawać około 2 mln zł na referendum, określając je mianem wyłącznie „politycznych igrzysk”.

Co po odwołaniu Fijołka?

Do sprawy odniósł się także Paweł Piekło, przewodniczący rzeszowskiej Koalicji Obywatelskiej. W swoim wpisie zwrócił uwagę, że samo krytykowanie władz miasta nie wystarcza, jeżeli nie towarzyszą temu konkretne propozycje.

„Krytykować jest łatwo. Trudniej wziąć odpowiedzialność za miasto. Oczywiście każdy ma prawo krytykować prezydenta, radnych i sposób zarządzania Rzeszowem. Sam widzę decyzje, z którymi się nie zgadzam. Ale krytyka powinna prowadzić do jednego: pokazania lepszego rozwiązania” – napisał Piekło.

Polityk KO pytał między innymi, co miałoby wydarzyć się po ewentualnym odwołaniu Fijołka i przedterminowych wyborach. Wymienił przy tym inwestycje, o które od lat toczy się w Rzeszowie dyskusja, m.in. wiadukt na Zawiszy, rozwiązanie problemu ul. Gościnnej, wiadukt na Pułaskiego czy aquapark. Podkreślał też znaczenie finansowania inwestycji, wydatków miasta i zadłużenia.

„Nie da się równocześnie obiecywać mieszkańcom kolejnych wielomilionowych inwestycji i mówić, że miasto ma wydawać mniej. Polityka miejska to nie Facebook – liczby muszą się zgadzać. Rzeszów potrzebuje zmian tam, gdzie coś nie działa. Potrzebuje kontroli, dyskusji, konstruktywnej krytyki i wymagania od władz konkretnych rezultatów. Ale nie potrzebuje permanentnej kampanii wyborczej i politycznego chaosu. Dlatego zamiast hasła „odwołajmy Fijołka”, chciałbym usłyszeć od inicjatorów referendum konkretny program: które inwestycje zrealizujecie, z czego je sfinansujecie, gdzie ograniczycie wydatki i o ile zmniejszycie zadłużenie?” – pytał.

RdRz: Referendum nie zdestabilizuje miasta

Razem dla Rzeszowa odpowiedziało na argumentację szefa rzeszowskiego KO wskazując, że referendum i ewentualne późniejsze wybory są odrębnymi etapami procesu politycznego i obywatele mają pełne prawo oceny władzy. Stowarzyszenie podkreśliło również, że ewentualne odwołanie prezydenta nie oznacza automatycznego zatrzymania działania miasta.

„Dzień po ewentualnym odwołaniu prezydenta Rzeszów nie przestanie funkcjonować” czytamy. Działacze Razem dla Rzeszowa przekonywali, że budżet miasta, zawarte umowy, rozpoczęte inwestycje czy funkcjonowanie miejskich jednostek pozostają elementami ciągłości działania samorządu. Jednocześnie RdRz argumentowało, że referendum ma dotyczyć oceny urzędującego prezydenta, natomiast program przyszłych władz może być przedstawiany w kolejnych wyborach.

RdRz wskazało też, że wniosek referendalny nie powstał wyłącznie z powodu pojedynczej decyzji władz miasta. W uzasadnieniu wskazano m.in. problematyczne kwestie finansów Rzeszowa, miejskich nieruchomości, planu ogólnego, największych inwestycji, administracji oraz kosztów i wątpliwych ich zdaniem efektów części wyjazdów zagranicznych.

Delegalizacja Razem dla Rzeszowa?

Najostrzejsza część sporu pojawiła się jednak później. Paweł Piekło odniósł się bowiem również do działalności Razem dla Rzeszowa i co więcej, polubił na Facebooku wpis jednego z internautów dotyczących potencjalnej „delegalizacji” stowarzyszenia. „Może lepiej będzie zorganizować referendum w sprawie delegalizacji Razem dla Rzeszowa, a kosztami obciążyć sympatyków” – napisał jeden z mieszkańców. Przy tym wpisie Piekło kliknął charakterystyczne „serduszko”.

To wywołało natychmiastową reakcję opozycyjnych działaczy RdRz. Piekło szybko też się do niej odniósł. „Nie trzeba delegalizować stowarzyszenia, które – patrząc na jego ostatnie działania – skutecznie marginalizuje się samo. Mijanie się z prawdą, polityczna hucpa i coraz więcej medialnego teatru zamiast konkretnych pomysłów na rozwój miasta nie budują wiarygodności” – stwierdził Piekło.

Odniósł się również do sytuacji Rafała Kuliga, który będąc przewodniczącym klubu RdRz, podczas Komisji Rewizyjnej wstrzymał się od głosu w sprawie referendum o odwołanie prezydenta Fijołka. „Krzyk może na chwilę przyciągnąć uwagę. Polityczny spektakl może zapewnić kilka nagłówków” – stwierdził Piekło.

Nawiązał też do odejść działaczy ze Stowarzyszenia Razem Dla Rzeszowa i zasugerował, że RdRz nie ma rzeczywistego pomysłu na ewentualne rządzenie miastem. „Trudno nie postawić pytania, czy nie jest to efekt braku realnego programu i zastępowania merytorycznej pracy nieustanną krytyką władz miasta” – napisał.

Strojny: „Krytyka to element demokracji”

Jacek Strojny z RdRz przekonywał, że sama możliwość odczytania reakcji jako aprobaty dla postulatu usunięcia legalnie działającego stowarzyszenia z życia publicznego powinna zostać wyjaśniona. „Demokracja nie polega na tym, że akceptuje się wyłącznie tych społeczników, którzy popierają władzę” – skwitował Strojny.

Radny argumentował, że jego środowisko od lat zajmuje się m.in. jawnością finansów, przejrzystością decyzji, funkcjonowaniem miejskich spółek i instytucji, inwestycjami oraz udziałem mieszkańców w podejmowaniu decyzji. Jego zdaniem problemem jest sposób traktowania krytyków władz miasta.

„Koalicja Obywatelska powinna odpowiedzieć sobie na proste pytanie: czy jawność, transparentność i społeczeństwo obywatelskie są rzeczywistymi zasadami, czy tylko hasłami przydatnymi w kampanii wyborczej?” – pytał.

Warto wspomnieć, że Jacek Strojny w 2024 roku wystartował w wyborach na prezydenta Rzeszowa i wydawało się, że może realnie zagrozić reelekcji Konrada Fijołka. Ostatecznie nie dostał się do drugiej tury, a jego późniejsza krytyka władz miasta była według działaczy KO spowodowana niespełnionymi ambicjami prezydenckimi. Tak sugerował podczas niedawnej sesji Rady Miasta choćby radny Andrzej Dec z KO.

Kulig: Nie popieram referendum, popieram krytykę

Ważnym elementem całej sprawy pozostaje również wspomniana decyzja Rafała Kuliga o wstrzymaniu się od głosu w Komisji Rewizyjnej. Jest ona zresztą przyczynkiem do spekulacji dotyczących jedności Razem dla Rzeszowa.

Kulig przypłacił tę decyzję zakończeniem misji przewodniczącego klubu radnych RdRz, jednak komentując wpis Pawła Piekło podkreślał, że wstrzymanie się od głosu nie oznaczało całkowitego odwrócenia się od postulatów stowarzyszenia.

„To że nie popieram referendum, nie oznacza, że nie popieram działań kontrolnych czy krytyki. Uważam, że są one nie tyle, że potrzebne, a konieczne, by samorząd działał właściwie” – kontrował Kulig.

Radny przekonywał również, że pozostali członkowie klubu wykorzystują ustawowe narzędzia dostępne radnym i że jego odmienne stanowisko nie oznacza, iż działania klubu są niewłaściwe. „Robicie to dobrze” – napisał, zwracając się do prezes stowarzyszenia i radnej Elżbiety Niedzielskiej, a także Jacka Strojnego i Michała Wróbla.

Co dalej z referendum?

Razem dla Rzeszowa w swojej odpowiedzi na wpis Piekły podkreśliło, że nie chce ograniczać swojej aktywności do krytyki władz miasta. Stowarzyszenie zapowiedziało przygotowanie długofalowej Agendy Miejskiej 2035, obejmującej m.in. finanse, inwestycje, transport, planowanie przestrzenne, bezpieczeństwo i jakość usług publicznych.

Czy w ten sposób opozycja zamierza szykować się do przejęcia władzy w Rzeszowie? „Nie chcemy permanentnej wojny politycznej. Chcemy miasta zarządzanego przejrzyście, racjonalnie i z poszanowaniem publicznych pieniędzy” – piszą przedstawiciele Razem dla Rzeszowa.

“Można dyskutować o politycznych konsekwencjach referendum, ale nie należy przedstawiać mieszkańcom obrazu miasta, które następnego dnia pogrąża się w bezładzie. (…) W referendum mieszkańcy odpowiadają, czy obecny prezydent nadal posiada ich zaufanie. (…) Nie można uzależniać prawa mieszkańców do oceny urzędującego prezydenta od tego, czy opozycja już dzisiaj wskaże jednego następcę i przedstawi gotowy program jego przyszłej kadencji. Oznaczałoby to w praktyce, że władzy nie wolno rozliczać pomiędzy wyborami” – dodała Elżbieta Niedzielska.

Podkreśliła, że Razem dla Rzeszowa nie proponowało też odwołania wszystkich prowadzonych przez władze miasta inwestycji. “Radni RdRz poparli budżet Rzeszowa na 2026 rok. Wspieramy projekty potrzebne mieszkańcom i korzystne dla rozwoju miasta” – skwitowała.

Polityczny konflikt w Rzeszowie ma więc kilka równoległych frontów. Z jednej strony procedura dotycząca referendum w sprawie odwołania Konrada Fijołka wisi na włosku, z drugiej trwa coraz ostrzejsza wymiana argumentów między jego zwolennikami i opozycją. Warto wspomnieć, że temat referendum może być jednym z punktów najbliższej, wrześniowej sesji Rady Miasta Rzeszowa (o ile zostanie zgłoszony przez radnych).

Jak już wspominaliśmy, do przegłosowania decyzji ws. ogłoszenia referendum potrzebne jest jednak 15 z 25 głosów radnych, a taką liczbą miejska opozycja nie dysponuje. Jeśli do zmian na fotelu prezydenckim nie dojdzie, najbliższą okazją do zmian będą wybory samorządowe, które odbędą się w 2029 roku.

Czytaj więcej:

Nawoływał do zabójstwa premiera. 56-latek z Podkarpacia z zarzutami [WIDEO]

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *