
Niecodzienna interwencja służb na Lotnisku Chopina w Warszawie wywołała polityczną burzę. Po przylocie z Rzeszowa jeden z posłów Prawa i Sprawiedliwości nie był w stanie samodzielnie opuścić pokładu samolotu.
Świadkowie przedstawiają jedną wersję wydarzeń, a sam parlamentarzysta stanowczo wskazuje na problemy zdrowotne.
Musieli wynieść posła
Według ustaleń „Faktu”, na pokładzie samolotu Embraer 175 wykonującego lot z Rzeszowa do Warszawy, znajdował się poseł PiS Marcin Porzucek. Po wylądowaniu na Lotnisku Chopina przed godziną 18:00 miało dojść do sytuacji, która zwróciła uwagę zarówno załogi, jak i służb lotniskowych.
Jak relacjonował cytowany przez „Fakt” pasażer, parlamentarzysta nie reagował na próby obudzenia i nie był w stanie samodzielnie opuścić maszyny. Według świadków wszyscy pozostali podróżni opuścili pokład, zanim na miejsce wezwano pomoc. Ostatecznie mężczyzna miał zostać wyniesiony z samolotu przez służby oraz ratowników medycznych.
Świadkowie wskazują na alkohol
Najwięcej emocji budzą relacje osób obecnych na miejscu. Zgodnie z relacją dziennika, stan posła miał wskazywać na silne upojenie alkoholowe. Sam rzecznik prasowy warszawskiego lotniska potwierdził, że na pokładzie samolotu konieczna była interwencja związana z zagrożeniem zdrowia lub życia pasażera.
Jednocześnie odmówił ujawnienia szczegółów, powołując się na ochronę danych medycznych. Oficjalnie nie potwierdzono zatem informacji o spożyciu alkoholu przez parlamentarzystę.
Poseł zabrał głos
Po publikacji informacji w mediach, na incydent zareagował sam Marcin Porzucek. Poseł PiS przekazał TVN24, że w ostatnim czasie mierzy się z problemami zdrowotnymi. „Od kilku miesięcy mam problem ortopedyczny, który widziały setki osób na szeregu wydarzeń w regionie i w Warszawie. Przyjmuję leki” – napisał.
W rozmowie z „Faktem” dodał, że interwencja służb była związana wyłącznie z jego stanem zdrowia. „Nie byłem badany alkomatem, pobrano mi natomiast krew, więc zostanę pod tym względem sprawdzony” – dodał.
Do momentu przedstawienia oficjalnych wyników badań, w przestrzeni publicznej z pewnością obowiązywać będą dwie odmienne dotyczące całego incydentu. Dodajmy, że dzień po zajściu poseł Porzucek pojawił się w Sejmie i czynnie uczestniczył w głosowaniach.
Czytaj więcej:

Niecodzienna interwencja służb na Lotnisku Chopina w Warszawie wywołała polityczną burzę. Po przylocie z Rzeszowa jeden z posłów Prawa i Sprawiedliwości nie był w stanie samodzielnie opuścić pokładu samolotu.
Świadkowie przedstawiają jedną wersję wydarzeń, a sam parlamentarzysta stanowczo wskazuje na problemy zdrowotne.
Musieli wynieść posła
Według ustaleń „Faktu”, na pokładzie samolotu Embraer 175 wykonującego lot z Rzeszowa do Warszawy, znajdował się poseł PiS Marcin Porzucek. Po wylądowaniu na Lotnisku Chopina przed godziną 18:00 miało dojść do sytuacji, która zwróciła uwagę zarówno załogi, jak i służb lotniskowych.
Jak relacjonował cytowany przez „Fakt” pasażer, parlamentarzysta nie reagował na próby obudzenia i nie był w stanie samodzielnie opuścić maszyny. Według świadków wszyscy pozostali podróżni opuścili pokład, zanim na miejsce wezwano pomoc. Ostatecznie mężczyzna miał zostać wyniesiony z samolotu przez służby oraz ratowników medycznych.
Świadkowie wskazują na alkohol
Najwięcej emocji budzą relacje osób obecnych na miejscu. Zgodnie z relacją dziennika, stan posła miał wskazywać na silne upojenie alkoholowe. Sam rzecznik prasowy warszawskiego lotniska potwierdził, że na pokładzie samolotu konieczna była interwencja związana z zagrożeniem zdrowia lub życia pasażera.
Jednocześnie odmówił ujawnienia szczegółów, powołując się na ochronę danych medycznych. Oficjalnie nie potwierdzono zatem informacji o spożyciu alkoholu przez parlamentarzystę.
Poseł zabrał głos
Po publikacji informacji w mediach, na incydent zareagował sam Marcin Porzucek. Poseł PiS przekazał TVN24, że w ostatnim czasie mierzy się z problemami zdrowotnymi. „Od kilku miesięcy mam problem ortopedyczny, który widziały setki osób na szeregu wydarzeń w regionie i w Warszawie. Przyjmuję leki” – napisał.
W rozmowie z „Faktem” dodał, że interwencja służb była związana wyłącznie z jego stanem zdrowia. „Nie byłem badany alkomatem, pobrano mi natomiast krew, więc zostanę pod tym względem sprawdzony” – dodał.
Do momentu przedstawienia oficjalnych wyników badań, w przestrzeni publicznej z pewnością obowiązywać będą dwie odmienne dotyczące całego incydentu. Dodajmy, że dzień po zajściu poseł Porzucek pojawił się w Sejmie i czynnie uczestniczył w głosowaniach.
Czytaj więcej: