To jeden z najtragiczniejszych wypadków drogowych na Podkarpaciu. W sierpniu ubiegłego roku w miejscowości Trześń doszło do tragicznego wypadku, w którym zginęły trzy młode osoby. Sprawcą był kierowca lawety, który w momencie dramatu znajdował się pod wpływem alkoholu i narkotyków.
Prokuratura ujawnia dziś pełny obraz zdarzeń i stawia zarzuty, które mogą oznaczać wieloletnie więzienie.
Wypadek w trakcie pościgu
Śledczy nie mają wątpliwości, że tragedia była finałem ciągu zdarzeń, które rozpoczęły się na długo przed samym zderzeniem. W dniu wypadku 43-letni mieszkaniec Mielca pojawił się w domu swojego szwagra, gdzie doszło do gwałtownej awantury.
Według ustaleń prokuratury sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. – W toku śledztwa ustalono, że Artur C. w dniu 18 sierpnia 2025 r. przyjechał do miejsca zamieszkania swojego szwagra. Tam wszczął awanturę podczas której kierował wobec swojego szwagra groźby pozbawienia życia oraz naruszył jego nietykalność cielesną – powiedział prokurator Łukasz Malarski.
Jak zaznacza rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegi, był to jednak dopiero początek dramatycznego ciągu wydarzeń. Po awanturze mężczyzna wsiadł do lawety i odjechał, rozpoczynając serię decyzji, które doprowadziły do katastrofy.
Pościg, prędkość i zderzenie
Kiedy na drodze pojawił się patrol policji, kierowca nie tylko nie zatrzymał się do kontroli, ale podjął ucieczkę. Tym samym rozpoczął się pościg z udziałem dwóch radiowozów, który szybko przerodził się w śmiertelne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
Kulminacyjny moment nastąpił na skrzyżowaniu w miejscowości Trześń w powiecie mieleckim. – W trakcie pościgu kierujący pojazdem ciężarowym typu laweta marki Mercedes Sprinter, przekraczając dopuszczalną prędkość, na skrzyżowaniu, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, nie ustąpił pierwszeństwa prawidłowo jadącemu pojazdowi marki Seat Toledo – relacjonuje prok. Malarski.
Zginęli na miejscu
W osobowym aucie podróżowały trzy młode osoby. Ich droga zakończyła się w jednej chwili. Siła uderzenia była tak duża, że nie było żadnych szans na ratunek. – W wyniku zderzenia, kierujący pojazdem marki Seat i jego dwóch pasażerów doznali obrażeń ciała skutkujących ich śmiercią na miejscu zdarzenia – powiedział prokurator Łukasz Malarski.
Jak się okazuje, ofiarami byli nastolatkowie w wieku 12, 18 i 19 lat. Po zderzeniu sprawca nie zatrzymał się na miejscu wypadku. Wybiegł z pojazdu i próbował uciec pieszo, jednak został zatrzymany przez policjantów. Ten element zdarzenia dodatkowo pokazuje skalę chaosu i desperacji, jaka towarzyszyła całej sytuacji.
Alkohol, narkotyki i wyroki
Śledztwo wykazało, że w chwili kierowania pojazdem mężczyzna znajdował się w stanie nietrzeźwości oraz pod wpływem środków odurzających. To kluczowa okoliczność, która znacząco wpływa na jego odpowiedzialność karną i możliwy wymiar kary.
Prokuratura ustaliła ponadto, że 43-latek był już wcześniej wielokrotnie karany, w tym za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości. To oznacza, że miał pełną świadomość konsekwencji swojego zachowania, a mimo to ponownie wsiadł za kierownicę.
Przyznał się, ale nie do wszystkiego
W toku śledztwa podejrzany przyznał się do większości zarzucanych mu czynów. Nie potwierdził jednak wszystkich okoliczności związanych z wcześniejszą awanturą, co może mieć znaczenie dla końcowej oceny jego zachowania przez sąd.
Obecnie mężczyzna pozostaje w areszcie, a jego sprawą zajmie się Sąd Rejonowy w Mielcu. Grozi mu kara do 20 lat pozbawienia wolności. To właśnie sąd zdecyduje, jaką odpowiedzialność poniesie za tragedię, która na zawsze zmieniła życie rodzin ofiar i wstrząsnęła całym regionem.
Czytaj więcej:
Pościg za kierowcą bez zezwoleń. 40-letni mieszkaniec Rzeszowa zaatakował policjantów
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
To jeden z najtragiczniejszych wypadków drogowych na Podkarpaciu. W sierpniu ubiegłego roku w miejscowości Trześń doszło do tragicznego wypadku, w którym zginęły trzy młode osoby. Sprawcą był kierowca lawety, który w momencie dramatu znajdował się pod wpływem alkoholu i narkotyków.
Prokuratura ujawnia dziś pełny obraz zdarzeń i stawia zarzuty, które mogą oznaczać wieloletnie więzienie.
Wypadek w trakcie pościgu
Śledczy nie mają wątpliwości, że tragedia była finałem ciągu zdarzeń, które rozpoczęły się na długo przed samym zderzeniem. W dniu wypadku 43-letni mieszkaniec Mielca pojawił się w domu swojego szwagra, gdzie doszło do gwałtownej awantury.
Według ustaleń prokuratury sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. – W toku śledztwa ustalono, że Artur C. w dniu 18 sierpnia 2025 r. przyjechał do miejsca zamieszkania swojego szwagra. Tam wszczął awanturę podczas której kierował wobec swojego szwagra groźby pozbawienia życia oraz naruszył jego nietykalność cielesną – powiedział prokurator Łukasz Malarski.
Jak zaznacza rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegi, był to jednak dopiero początek dramatycznego ciągu wydarzeń. Po awanturze mężczyzna wsiadł do lawety i odjechał, rozpoczynając serię decyzji, które doprowadziły do katastrofy.
Pościg, prędkość i zderzenie
Kiedy na drodze pojawił się patrol policji, kierowca nie tylko nie zatrzymał się do kontroli, ale podjął ucieczkę. Tym samym rozpoczął się pościg z udziałem dwóch radiowozów, który szybko przerodził się w śmiertelne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
Kulminacyjny moment nastąpił na skrzyżowaniu w miejscowości Trześń w powiecie mieleckim. – W trakcie pościgu kierujący pojazdem ciężarowym typu laweta marki Mercedes Sprinter, przekraczając dopuszczalną prędkość, na skrzyżowaniu, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, nie ustąpił pierwszeństwa prawidłowo jadącemu pojazdowi marki Seat Toledo – relacjonuje prok. Malarski.
Zginęli na miejscu
W osobowym aucie podróżowały trzy młode osoby. Ich droga zakończyła się w jednej chwili. Siła uderzenia była tak duża, że nie było żadnych szans na ratunek. – W wyniku zderzenia, kierujący pojazdem marki Seat i jego dwóch pasażerów doznali obrażeń ciała skutkujących ich śmiercią na miejscu zdarzenia – powiedział prokurator Łukasz Malarski.
Jak się okazuje, ofiarami byli nastolatkowie w wieku 12, 18 i 19 lat. Po zderzeniu sprawca nie zatrzymał się na miejscu wypadku. Wybiegł z pojazdu i próbował uciec pieszo, jednak został zatrzymany przez policjantów. Ten element zdarzenia dodatkowo pokazuje skalę chaosu i desperacji, jaka towarzyszyła całej sytuacji.
Alkohol, narkotyki i wyroki
Śledztwo wykazało, że w chwili kierowania pojazdem mężczyzna znajdował się w stanie nietrzeźwości oraz pod wpływem środków odurzających. To kluczowa okoliczność, która znacząco wpływa na jego odpowiedzialność karną i możliwy wymiar kary.
Prokuratura ustaliła ponadto, że 43-latek był już wcześniej wielokrotnie karany, w tym za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości. To oznacza, że miał pełną świadomość konsekwencji swojego zachowania, a mimo to ponownie wsiadł za kierownicę.
Przyznał się, ale nie do wszystkiego
W toku śledztwa podejrzany przyznał się do większości zarzucanych mu czynów. Nie potwierdził jednak wszystkich okoliczności związanych z wcześniejszą awanturą, co może mieć znaczenie dla końcowej oceny jego zachowania przez sąd.
Obecnie mężczyzna pozostaje w areszcie, a jego sprawą zajmie się Sąd Rejonowy w Mielcu. Grozi mu kara do 20 lat pozbawienia wolności. To właśnie sąd zdecyduje, jaką odpowiedzialność poniesie za tragedię, która na zawsze zmieniła życie rodzin ofiar i wstrząsnęła całym regionem.
Czytaj więcej:
Pościg za kierowcą bez zezwoleń. 40-letni mieszkaniec Rzeszowa zaatakował policjantów
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
