Podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta Rzeszowa doszło do poważnego przesilenia budżetowego. Radni większością głosów odrzucili uchwałę zmieniającą Wieloletnią Prognozę Finansową (WPF) Miasta Rzeszowa.
Kluczowym punktem zapalnym, który zdominował kilkugodzinną, momentami bardzo ostrą debatę, okazały się plany związane z zabezpieczeniem środków i modelem finansowania rzeszowskiego aquaparku. Choć decyzja rady blokuje na ten moment proponowane zmiany w budżecie, nie przekreśla ona definitywnie samej budowy kompleksu basenowego, a jedynie zmusza Ratusz do ponownego przeliczenia kosztów i poszukiwania kompromisu.
Ratusz proponuje: „Odważny model i dług, który spłaci spółka”
Prezydent Rzeszowa w swoim wystąpieniu mocno bronił przygotowanego projektu uchwały, przekonując, że miasto musi dynamicznie nadrabiać funkcje metropolitalne, by przyciągać nowych mieszkańców. Wskazywał, że wpisane do prognozy kwoty poręczeń rzędu 500 milionów złotych na aquapark to jedynie „najbardziej czarny scenariusz” wymagany przez banki komercyjne.
Zgodnie z wizją Ratusza, długo oczekiwana inwestycja nie obciąży bezpośrednio miejskiej kasy w sposób dramatyczny. Zobowiązania kredytowe ma zaciągnąć i spłacać z własnych zysków celowa spółka miejska. Prezydent argumentował, że zabezpieczeniem będą m.in. grunty o powierzchni 6–8 hektarów, a samo miasto zamierza twardo negocjować warunki z bankami, by maksymalnie zejść z kwoty gwarancji. Co ciekawe, w grę wchodziło również pozyskanie funduszy na cele obronne (budowa schronu pod obiektem) oraz skorzystanie z nowego programu Banku Gospodarstwa Krajowego „Horyzont 50”, pozwalającego na rozłożenie spłaty wielkich inwestycji nawet na pół wieku.
Radni mówią „stop”: „To po prostu komercyjny dług miasta”
Argumentacja urzędników nie przekonała jednak większości radnych, którzy wyrazili głębokie zaniepokojenie stanem finansów stolicy Podkarpacia. Opozycja i krytycy uchwały zwrócili uwagę, że jeszcze w grudniu szacowany koszt aquaparku wynosił 260 milionów złotych, a dziś w dokumentach pojawia się już kwota pół miliarda złotych.
Głównym zarzutem wobec WPF był brak pozyskania realnych, bezwrotnych dotacji zewnętrznych na ten cel. Radni podkreślali, że spółka celowa należy w stu procentach do miasta, a to oznacza, że potężny kredyt komercyjny de facto w całości obciąża Rzeszów i jego mieszkańców. Pojawiły się też głosy, że forsowanie tak kosztownego projektu odbywa się kosztem mniejszych, odkładanych latami inwestycji osiedlowych. W dyskusji pytano m.in. o brak konkretnych dat i środków na budowę ronda na osiedlu Słocina oraz remiz strażackich w Budziwoju i na Słocinie. Część radnych wytknęła również Ratuszowi brak transparentności oraz nieprzedstawienie rzetelnej analizy ryzyka finansowego w dobie napiętych wskaźników zadłużenia miasta. (am)
Czytaj więcej:
Wymiana działek i setki milionów przychodu. Ile można zarobić na Balcerku? [ZDJĘCIA]
Podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta Rzeszowa doszło do poważnego przesilenia budżetowego. Radni większością głosów odrzucili uchwałę zmieniającą Wieloletnią Prognozę Finansową (WPF) Miasta Rzeszowa.
Kluczowym punktem zapalnym, który zdominował kilkugodzinną, momentami bardzo ostrą debatę, okazały się plany związane z zabezpieczeniem środków i modelem finansowania rzeszowskiego aquaparku. Choć decyzja rady blokuje na ten moment proponowane zmiany w budżecie, nie przekreśla ona definitywnie samej budowy kompleksu basenowego, a jedynie zmusza Ratusz do ponownego przeliczenia kosztów i poszukiwania kompromisu.
Ratusz proponuje: „Odważny model i dług, który spłaci spółka”
Prezydent Rzeszowa w swoim wystąpieniu mocno bronił przygotowanego projektu uchwały, przekonując, że miasto musi dynamicznie nadrabiać funkcje metropolitalne, by przyciągać nowych mieszkańców. Wskazywał, że wpisane do prognozy kwoty poręczeń rzędu 500 milionów złotych na aquapark to jedynie „najbardziej czarny scenariusz” wymagany przez banki komercyjne.
Zgodnie z wizją Ratusza, długo oczekiwana inwestycja nie obciąży bezpośrednio miejskiej kasy w sposób dramatyczny. Zobowiązania kredytowe ma zaciągnąć i spłacać z własnych zysków celowa spółka miejska. Prezydent argumentował, że zabezpieczeniem będą m.in. grunty o powierzchni 6–8 hektarów, a samo miasto zamierza twardo negocjować warunki z bankami, by maksymalnie zejść z kwoty gwarancji. Co ciekawe, w grę wchodziło również pozyskanie funduszy na cele obronne (budowa schronu pod obiektem) oraz skorzystanie z nowego programu Banku Gospodarstwa Krajowego „Horyzont 50”, pozwalającego na rozłożenie spłaty wielkich inwestycji nawet na pół wieku.
Radni mówią „stop”: „To po prostu komercyjny dług miasta”
Argumentacja urzędników nie przekonała jednak większości radnych, którzy wyrazili głębokie zaniepokojenie stanem finansów stolicy Podkarpacia. Opozycja i krytycy uchwały zwrócili uwagę, że jeszcze w grudniu szacowany koszt aquaparku wynosił 260 milionów złotych, a dziś w dokumentach pojawia się już kwota pół miliarda złotych.
Głównym zarzutem wobec WPF był brak pozyskania realnych, bezwrotnych dotacji zewnętrznych na ten cel. Radni podkreślali, że spółka celowa należy w stu procentach do miasta, a to oznacza, że potężny kredyt komercyjny de facto w całości obciąża Rzeszów i jego mieszkańców. Pojawiły się też głosy, że forsowanie tak kosztownego projektu odbywa się kosztem mniejszych, odkładanych latami inwestycji osiedlowych. W dyskusji pytano m.in. o brak konkretnych dat i środków na budowę ronda na osiedlu Słocina oraz remiz strażackich w Budziwoju i na Słocinie. Część radnych wytknęła również Ratuszowi brak transparentności oraz nieprzedstawienie rzetelnej analizy ryzyka finansowego w dobie napiętych wskaźników zadłużenia miasta. (am)
Czytaj więcej:
Wymiana działek i setki milionów przychodu. Ile można zarobić na Balcerku? [ZDJĘCIA]
