Rzeszów News
Były mistrz federacji WBC w wadze bridgerweight, pięściarz z Rzeszowa – Łukasz Różański, w marcu tego roku uczestniczył w wypadku drogowym na S19. W zderzeniu trzech pojazdów śmierć poniósł 49-letni kierowca osobówki, która jechała pod prąd. 40-letni sportowiec nadal odczuwa skutki zdrowotne tego zdarzenia. Łukasz Różański nie myśli w tym momencie o powrocie do ringu. […]
The post Łukasz Różański wciąż dochodzi do siebie po wypadku. “Rana do tej pory się nie zamknęła” appeared first on Rzeszów News - najnowsze wiadomości, wydarzenia i aktualności z Rzeszowa i Podkarpacia.
Były mistrz federacji WBC w wadze bridgerweight, pięściarz z Rzeszowa – Łukasz Różański, w marcu tego roku uczestniczył w wypadku drogowym na S19. W zderzeniu trzech pojazdów śmierć poniósł 49-letni kierowca osobówki, która jechała pod prąd. 40-letni sportowiec nadal odczuwa skutki zdrowotne tego zdarzenia.
Łukasz Różański nie myśli w tym momencie o powrocie do ringu. Ważniejsze jest zdrowie, a to, jak sam przyznaje pięściarz, nie jest w tym momencie idealne. Po wypadku i pobycie w szpitalu, pięściarz odpoczywał i informował, że za nim bardzo trudny czas. W mediach społecznościowych podziękował personelowi medycznemu, który zajął się nim po wypadku na S19.
Problemy zdrowotne
Okazuje się, że kilka miesięcy po zdarzeniu, nadal nie wszystko jest zagojone. Różański postanowił opowiedzieć o swoim zdrowiu za pośrednictwem wpisu na swoim profilu. W dramatycznym słowach podziękował, że żyje, że nic nie zagraża jego życiu. Okazuje się jednak, że w wypadku doszło do uszkodzenia ciała. Pojawiła się rana, która wciąż nie jest zaleczona.
– Podczas wypadku fragment plastiku przebił okolice brzucha i biodra, powodując bardzo poważną ranę. Doszło również do rozerwania mięśni brzucha i zerwania ich przyczepów. Mocno ucierpiała także klatka piersiowa oraz kręgosłup lędźwiowy, piersiowy i szyjny. Do dziś nie mam pełnego czucia po zewnętrznej stronie lewej nogi, a z powodu urazu pięty swobodniej chodzę dopiero w miękkim obuwiu – opowiada pięściarz.
Wygląda na to, że Różański ma spory problem i musi dać sobie dużo więcej czasu na powrót do funkcjonowania. Wszyscy oczywiście trzymamy kciuki za powrót do zdrowia, ale mając na uwadze fakt, że były mistrz ma już 40-lat, jego powrót między liny staje pod sporym znakiem zapytania.
– Największym problemem nadal pozostaje rana, która do tej pory się nie zamknęła. Operacja wykonana w maju nie przyniosła w pełni oczekiwanego efektu, dlatego próbuję wszystkiego, co może pomóc mi wrócić do zdrowia i jeśli będzie to możliwe, uniknąć kolejnej operacji – czytamy w oświadczeniu sportowca.
“Jest światełko w tunelu”
Łukasz odniósł się także do tej części swoich odbiorców, którzy podważali poważne uszkodzenia ciała podczas wypadku. Różański stwierdził, że: “95% osób, które spotykam, myśli, że właściwie nic poważnego mi nie było. Rzeczywistość była zupełnie inna, a skutki wypadku odczuwam do dziś”.
Pięściarz uczęszcza na tlenoterapię hiperbaryczną, znajduje się pod opieką szpitala Pro-Familia w Rzeszowie.
Przypomnijmy, co wydarzyło się na drodze S19 w marcu 2026 roku. 49-letni kierujący Hyundaiem, mieszkaniec powiatu jarosławskiego, jechał drogą S19 w kierunku Rzeszowa pod prąd i zderzył się z prawidłowo jadącym pojazdem typu auto laweta, a następnie zderzył się czołowo z prawidłowo jadącym Lexusem, którego prowadził pięściarz. Następnie Hyundai wpadł na bariery oddzielające pasy ruchu, po czym auto zapaliło się. Śmierć w wyniku tego zdarzenia poniosła jedna osoba.
Różański wielokrotnie zaznaczał, że po wypadku zmaga się nie tylko z problemami fizycznymi, ale także psychicznymi. Życzymy Łukaszowi szybkiego powrotu do zdrowia.
Czytaj więcej:
