Długi weekend majowy przyciągnął do centrum Rzeszowa tłumy mieszkańców i turystów, co dla lokalnej gastronomii oznaczało złote żniwa. Niestety, poniedziałkowy poranek obnażył ciemną stronę tego sukcesu.
Na zapleczach rzeszowskich kamienic, zamiast porządku, straszą góry odpadów, których system wywozu najwyraźniej nie jest w stanie obsłużyć.
Śmieci w Rzeszowie. Kronika chaosu
Mieszkańcy okolic Rynku dokumentują problem, który określają mianem „walki z wiatrakami” trwającej od ponad dekady. Zdjęcia wykonane w trakcie minionego weekendu tworzą przygnębiający obraz rzeczywistości, z jaką muszą się mierzyć.
Sytuacja wyglądała dramatycznie już w niedzielę, 3 maja – wieczorem, około godziny 20:00, kontenery były całkowicie przepełnione, a czarne worki zaczęły tworzyć ogromne składowiska na chodniku. Kilka godzin później, o 23:00, stosy śmieci jedynie urosły. Największym rozczarowaniem okazał się jednak poniedziałkowy poranek, 4 maja. Mimo że po godzinie 6:30 śmieciarki powinny uporać się z problemem, na miejscu wciąż zalegają dziesiątki worków i porozrzucane kartony.
Mur nie do przebicia w ratuszu
Głosy oburzenia kierowane są nie tylko w stronę właścicieli lokali gastronomicznych, ale również w stronę władz miasta. Mieszkańcy wskazują na ogromne trudności w nawiązaniu dialogu z prezydentem Konradem Fijołkiem. Z ich relacji wynika, że próby umówienia się na audiencję i zgłoszenia problemu kończą się niepowodzeniem w sekretariacie, który skutecznie blokuje dostęp do włodarza miasta.
Problem rzeszowskiego „tryptyku po weekendowego” to nie tylko kwestia estetyki reprezentacyjnego salonu miasta. To przede wszystkim uciążliwy smród, zagrożenie sanitarno-epidemiologiczne oraz poczucie bezradności mieszkańców, którzy od lat apelują o skuteczne rozwiązanie problemu gospodarki odpadami w centrum Rzeszowa. (am)
Czytaj więcej:
Wojna o odpady w rzeszowskim Budziwoju. „Wyglancowane ogródki, a za płotem syf”
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Długi weekend majowy przyciągnął do centrum Rzeszowa tłumy mieszkańców i turystów, co dla lokalnej gastronomii oznaczało złote żniwa. Niestety, poniedziałkowy poranek obnażył ciemną stronę tego sukcesu.
Na zapleczach rzeszowskich kamienic, zamiast porządku, straszą góry odpadów, których system wywozu najwyraźniej nie jest w stanie obsłużyć.
Śmieci w Rzeszowie. Kronika chaosu
Mieszkańcy okolic Rynku dokumentują problem, który określają mianem „walki z wiatrakami” trwającej od ponad dekady. Zdjęcia wykonane w trakcie minionego weekendu tworzą przygnębiający obraz rzeczywistości, z jaką muszą się mierzyć.
Sytuacja wyglądała dramatycznie już w niedzielę, 3 maja – wieczorem, około godziny 20:00, kontenery były całkowicie przepełnione, a czarne worki zaczęły tworzyć ogromne składowiska na chodniku. Kilka godzin później, o 23:00, stosy śmieci jedynie urosły. Największym rozczarowaniem okazał się jednak poniedziałkowy poranek, 4 maja. Mimo że po godzinie 6:30 śmieciarki powinny uporać się z problemem, na miejscu wciąż zalegają dziesiątki worków i porozrzucane kartony.
Mur nie do przebicia w ratuszu
Głosy oburzenia kierowane są nie tylko w stronę właścicieli lokali gastronomicznych, ale również w stronę władz miasta. Mieszkańcy wskazują na ogromne trudności w nawiązaniu dialogu z prezydentem Konradem Fijołkiem. Z ich relacji wynika, że próby umówienia się na audiencję i zgłoszenia problemu kończą się niepowodzeniem w sekretariacie, który skutecznie blokuje dostęp do włodarza miasta.
Problem rzeszowskiego „tryptyku po weekendowego” to nie tylko kwestia estetyki reprezentacyjnego salonu miasta. To przede wszystkim uciążliwy smród, zagrożenie sanitarno-epidemiologiczne oraz poczucie bezradności mieszkańców, którzy od lat apelują o skuteczne rozwiązanie problemu gospodarki odpadami w centrum Rzeszowa. (am)
Czytaj więcej:
Wojna o odpady w rzeszowskim Budziwoju. „Wyglancowane ogródki, a za płotem syf”
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
