„Zaczęła się zgłaszać młodzież o pomoc do mnie jako kandydata na lekarza (…). Nie mając jeszcze patentu, było to dla mnie postrachem, aby się profesorowie nie dowiedzieli, że się przed czasem rzucam. Ale cóż było robić, kiedy bieda dokuczała” — pisał Kazimierz Łukaszewicz w swoich unikatowych pamiętnikach. „Nachodzili mnie młodzi aktorzy z teatru, kupczyki, drukarze, księgarze, młodzi małżonkowie, księża, a nawet miałem szczęście leczyć prześliczną aktorkę francuską Constans, kochankę jakiegoś księcia Hanowerskiego (…). Już mi było źle z tą fuszerką, (ale) jakoś szczęśliwie uchodziło”.
„Zaczęła się zgłaszać młodzież o pomoc do mnie jako kandydata na lekarza (…). Nie mając jeszcze patentu, było to dla mnie postrachem, aby się profesorowie nie dowiedzieli, że się przed czasem rzucam. Ale cóż było robić, kiedy bieda dokuczała” — pisał Kazimierz Łukaszewicz w swoich unikatowych pamiętnikach. „Nachodzili mnie młodzi aktorzy z teatru, kupczyki, drukarze, księgarze, młodzi małżonkowie, księża, a nawet miałem szczęście leczyć prześliczną aktorkę francuską Constans, kochankę jakiegoś księcia Hanowerskiego (…). Już mi było źle z tą fuszerką, (ale) jakoś szczęśliwie uchodziło”.