June 11, 2026
Zdjęcie: Lekarze z USK w Rzeszowie uratowali życie chorego pacjenta (fot. USK w Rzeszowie)

Przez lata wracał do szpitala z krwawieniami, które bezpośrednio zagrażały jego życiu. Standardowe metody leczenia przestawały wystarczać, a każdy kolejny epizod mógł zakończyć się tragedią. Dopiero skomplikowana współpraca specjalistów z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Rzeszowie oraz międzynarodowe konsultacje pozwoliły znaleźć rozwiązanie, które odmieniło sytuację pacjenta.

Historia tego pacjenta pokazuje, jak nowoczesna medycyna potrafi walczyć nawet z najtrudniejszymi przypadkami.

Lata walki z chorobą

Pacjent po 50. roku życia, aktywny zawodowo, od kilku lat pozostawał pod opieką specjalistów Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie. Leczył się z powodu powikłań czerwienicy prawdziwej, czyli choroby hematologicznej, która zwiększa ryzyko powstawania zakrzepów.

W jego przypadku doszło do zakrzepicy w układzie żyły wrotnej, a następnie do rozwoju ciężkiego nadciśnienia wrotnego. Konsekwencją były ogromne żylaki przełyku i dna żołądka. To właśnie one stały się przyczyną nawracających, masywnych krwawień z górnego odcinka przewodu pokarmowego. Pacjent wielokrotnie trafiał do szpitala w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, wymagając natychmiastowej pomocy medycznej.

Zdjęcie: Lekarze z USK w Rzeszowie uratowali życie chorego pacjenta (fot. USK w Rzeszowie)

Nowe metody pomagały na chwilę

Lekarze początkowo sięgnęli po najbardziej zaawansowane dostępne metody leczenia endoskopowego. Żylaki przełyku i żołądka były zamykane między innymi przy użyciu terapii wykonywanych pod kontrolą endosonografii, specjalnych spiral embolizacyjnych oraz kleju tkankowego.

Choć zabiegi pozwalały skutecznie zatrzymywać kolejne krwawienia, problem nie znikał. Po pewnym czasie zagrożenie wracało, a lekarze musieli szukać rozwiązania, które nie tylko zahamuje skutki choroby, ale uderzy w jej źródło.

– W pewnym momencie stało się jasne, że nie wystarczy już tylko zatrzymywać kolejnych krwawień. To było jak łatanie dziur w wiadrze, w którym ciśnienie cały czas pozostaje zbyt wysokie. Zamykaliśmy jedno miejsce krwawienia, a po pewnym czasie zagrożenie pojawiało się w innym. Musieliśmy znaleźć sposób, żeby obniżyć ciśnienie w całym układzie wrotnym – powiedział dr hab. n. med. Łukasz Krupa, prof. UR, kierownik Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii z Pododdziałem Chorób Wewnętrznych w USK w Rzeszowie.

Zdjęcie: Lekarze z USK w Rzeszowie uratowali życie chorego pacjenta (fot. USK w Rzeszowie)

Konsultacje z ekspertami

Kluczowy moment nastąpił po szczegółowej analizie badań obrazowych oraz międzynarodowych konsultacjach specjalistycznych. Dokumentacja pacjenta została przedstawiona ekspertom zajmującym się leczeniem nadciśnienia wrotnego, między innymi podczas Specialist Portal Hypertension MDT Meeting w Cambridge w Wielkiej Brytanii.

Do współpracy doszło dzięki doktorowi Willowi Gelsonowi z Cambridge Liver Unit, który współpracuje z rzeszowskim ośrodkiem w ramach działań szkoleniowych i edukacyjnych. Eksperci zgodnie uznali, że dalsze leczenie powinno koncentrować się nie tylko na samych żylakach, ale przede wszystkim na mechanizmie odpowiedzialnym za ich powstawanie.

– W nowoczesnej medycynie sukces bardzo często nie zależy od jednej procedury, ale od właściwego połączenia kompetencji. Potrzebni byli gastroenterolodzy endoskopowi, radiolodzy interwencyjni, chirurdzy, hematolodzy, anestezjolodzy oraz eksperci od nadciśnienia wrotnego. Każdy etap miał znaczenie – powiedział dr n. med. Robert Staroń, kierownik Centralnej Pracowni Endoskopowej w USK w Rzeszowie.

Zdjęcie: Lekarze z USK w Rzeszowie uratowali życie chorego pacjenta (fot. USK w Rzeszowie)

Operacja dała szansę na przełom

Po analizie wszystkich możliwości podjęto decyzję o przeprowadzeniu skomplikowanego leczenia operacyjnego. Celem było zmniejszenie przepływu krwi przez układ wrotny oraz obniżenie niebezpiecznie wysokiego ciśnienia odpowiedzialnego za tworzenie się żylaków.

Pierwszym etapem była embolizacja tętnicy śledzionowej wykonana przez dr. n. med. Jarosława Homę, kierownika Pracowni Radiologii Zabiegowej i Badań Naczyniowych. Zabieg przeprowadzono przy współpracy z prof. dr. hab. n. med. Andrzejem Przybylskim z Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie. Następnie pacjent przeszedł splenektomię, czyli operacyjne usunięcie śledziony. Zabieg wykonał dr n. med. Jacek Pszeniczny, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej w USK.

Skala zmian chorobowych była ogromna. Śledziona pacjenta osiągnęła około 30 centymetrów długości, a część naczyń żylnych była wielokrotnie większa od swoich prawidłowych rozmiarów.

– Leczenie operacyjne w postaci usunięcia śledziony było jednym z kluczowych elementów wielodyscyplinarnego postępowania. W następstwie długotrwałego utrudnienia odpływu krwi żylnej doszło do znacznego powiększenia śledziony oraz masywnego poszerzenia naczyń układu wrotnego, w tym tzw. naczyń żołądkowych krótkich, które w warunkach utrudnionego przepływu przez układ wrotny przejmują odpływ krwi ze śledziony. U pacjenta śledziona osiągnęła około 30 cm długości, a część naczyń żylnych, których prawidłowa średnica wynosi zwykle 2 – 3 mm, były poszerzone nawet do 2 cm. Tak znacznie zmienione naczynia, szczególnie w obrębie dna żołądka i przełyku, stanowiły źródło nawracających, bezpośrednio zagrażających życiu krwotoków do przewodu pokarmowego. Prowadziło to również do głębokich zaburzeń hematologicznych – powiedział dr Pszeniczny.

Wyniki leczenia dają nadzieję

Po przeprowadzonej operacji stan chorego zaczął się stopniowo poprawiać. Kontrolne badania wykazały wyraźne zmniejszenie żylaków, a ryzyko kolejnego masywnego krwawienia znacząco spadło. Pacjent nadal pozostaje pod opieką specjalistów i przechodzi dalszą rekonwalescencję.

Lekarze podkreślają, że mimo wieloletniej walki z chorobą rokowania są obecnie znacznie lepsze niż jeszcze kilka miesięcy temu. Istnieje realna szansa, że po zakończeniu leczenia i rehabilitacji mężczyzna będzie mógł wrócić do aktywności zawodowej.

– Ten przypadek pokazuje, jak ważna jest współpraca między specjalistami i ośrodkami, szczególnie wtedy, gdy standardowe postępowanie nie wystarcza. Chciałbym podziękować wszystkim osobom zaangażowanym w leczenie pacjenta – lekarzom, pielęgniarkom oraz zespołom diagnostycznym i zabiegowym. Bez ich pracy, doświadczenia i dobrej koordynacji nie udałoby się przeprowadzić tak złożonego leczenia – powiedział Marcin Rusiniak, dyrektor USK w Rzeszowie.

Czytaj więcej:

Wyścig smoczych łodzi na Wisłoku. Uniwersytet Rzeszowski pokonał Politechnikę Rzeszowską [WIDEO]

Zdjęcie: Lekarze z USK w Rzeszowie uratowali życie chorego pacjenta (fot. USK w Rzeszowie)

Przez lata wracał do szpitala z krwawieniami, które bezpośrednio zagrażały jego życiu. Standardowe metody leczenia przestawały wystarczać, a każdy kolejny epizod mógł zakończyć się tragedią. Dopiero skomplikowana współpraca specjalistów z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Rzeszowie oraz międzynarodowe konsultacje pozwoliły znaleźć rozwiązanie, które odmieniło sytuację pacjenta.

Historia tego pacjenta pokazuje, jak nowoczesna medycyna potrafi walczyć nawet z najtrudniejszymi przypadkami.

Lata walki z chorobą

Pacjent po 50. roku życia, aktywny zawodowo, od kilku lat pozostawał pod opieką specjalistów Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie. Leczył się z powodu powikłań czerwienicy prawdziwej, czyli choroby hematologicznej, która zwiększa ryzyko powstawania zakrzepów.

W jego przypadku doszło do zakrzepicy w układzie żyły wrotnej, a następnie do rozwoju ciężkiego nadciśnienia wrotnego. Konsekwencją były ogromne żylaki przełyku i dna żołądka. To właśnie one stały się przyczyną nawracających, masywnych krwawień z górnego odcinka przewodu pokarmowego. Pacjent wielokrotnie trafiał do szpitala w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, wymagając natychmiastowej pomocy medycznej.

Zdjęcie: Lekarze z USK w Rzeszowie uratowali życie chorego pacjenta (fot. USK w Rzeszowie)

Nowe metody pomagały na chwilę

Lekarze początkowo sięgnęli po najbardziej zaawansowane dostępne metody leczenia endoskopowego. Żylaki przełyku i żołądka były zamykane między innymi przy użyciu terapii wykonywanych pod kontrolą endosonografii, specjalnych spiral embolizacyjnych oraz kleju tkankowego.

Choć zabiegi pozwalały skutecznie zatrzymywać kolejne krwawienia, problem nie znikał. Po pewnym czasie zagrożenie wracało, a lekarze musieli szukać rozwiązania, które nie tylko zahamuje skutki choroby, ale uderzy w jej źródło.

– W pewnym momencie stało się jasne, że nie wystarczy już tylko zatrzymywać kolejnych krwawień. To było jak łatanie dziur w wiadrze, w którym ciśnienie cały czas pozostaje zbyt wysokie. Zamykaliśmy jedno miejsce krwawienia, a po pewnym czasie zagrożenie pojawiało się w innym. Musieliśmy znaleźć sposób, żeby obniżyć ciśnienie w całym układzie wrotnym – powiedział dr hab. n. med. Łukasz Krupa, prof. UR, kierownik Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii z Pododdziałem Chorób Wewnętrznych w USK w Rzeszowie.

Zdjęcie: Lekarze z USK w Rzeszowie uratowali życie chorego pacjenta (fot. USK w Rzeszowie)

Konsultacje z ekspertami

Kluczowy moment nastąpił po szczegółowej analizie badań obrazowych oraz międzynarodowych konsultacjach specjalistycznych. Dokumentacja pacjenta została przedstawiona ekspertom zajmującym się leczeniem nadciśnienia wrotnego, między innymi podczas Specialist Portal Hypertension MDT Meeting w Cambridge w Wielkiej Brytanii.

Do współpracy doszło dzięki doktorowi Willowi Gelsonowi z Cambridge Liver Unit, który współpracuje z rzeszowskim ośrodkiem w ramach działań szkoleniowych i edukacyjnych. Eksperci zgodnie uznali, że dalsze leczenie powinno koncentrować się nie tylko na samych żylakach, ale przede wszystkim na mechanizmie odpowiedzialnym za ich powstawanie.

– W nowoczesnej medycynie sukces bardzo często nie zależy od jednej procedury, ale od właściwego połączenia kompetencji. Potrzebni byli gastroenterolodzy endoskopowi, radiolodzy interwencyjni, chirurdzy, hematolodzy, anestezjolodzy oraz eksperci od nadciśnienia wrotnego. Każdy etap miał znaczenie – powiedział dr n. med. Robert Staroń, kierownik Centralnej Pracowni Endoskopowej w USK w Rzeszowie.

Zdjęcie: Lekarze z USK w Rzeszowie uratowali życie chorego pacjenta (fot. USK w Rzeszowie)

Operacja dała szansę na przełom

Po analizie wszystkich możliwości podjęto decyzję o przeprowadzeniu skomplikowanego leczenia operacyjnego. Celem było zmniejszenie przepływu krwi przez układ wrotny oraz obniżenie niebezpiecznie wysokiego ciśnienia odpowiedzialnego za tworzenie się żylaków.

Pierwszym etapem była embolizacja tętnicy śledzionowej wykonana przez dr. n. med. Jarosława Homę, kierownika Pracowni Radiologii Zabiegowej i Badań Naczyniowych. Zabieg przeprowadzono przy współpracy z prof. dr. hab. n. med. Andrzejem Przybylskim z Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie. Następnie pacjent przeszedł splenektomię, czyli operacyjne usunięcie śledziony. Zabieg wykonał dr n. med. Jacek Pszeniczny, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej w USK.

Skala zmian chorobowych była ogromna. Śledziona pacjenta osiągnęła około 30 centymetrów długości, a część naczyń żylnych była wielokrotnie większa od swoich prawidłowych rozmiarów.

– Leczenie operacyjne w postaci usunięcia śledziony było jednym z kluczowych elementów wielodyscyplinarnego postępowania. W następstwie długotrwałego utrudnienia odpływu krwi żylnej doszło do znacznego powiększenia śledziony oraz masywnego poszerzenia naczyń układu wrotnego, w tym tzw. naczyń żołądkowych krótkich, które w warunkach utrudnionego przepływu przez układ wrotny przejmują odpływ krwi ze śledziony. U pacjenta śledziona osiągnęła około 30 cm długości, a część naczyń żylnych, których prawidłowa średnica wynosi zwykle 2 – 3 mm, były poszerzone nawet do 2 cm. Tak znacznie zmienione naczynia, szczególnie w obrębie dna żołądka i przełyku, stanowiły źródło nawracających, bezpośrednio zagrażających życiu krwotoków do przewodu pokarmowego. Prowadziło to również do głębokich zaburzeń hematologicznych – powiedział dr Pszeniczny.

Wyniki leczenia dają nadzieję

Po przeprowadzonej operacji stan chorego zaczął się stopniowo poprawiać. Kontrolne badania wykazały wyraźne zmniejszenie żylaków, a ryzyko kolejnego masywnego krwawienia znacząco spadło. Pacjent nadal pozostaje pod opieką specjalistów i przechodzi dalszą rekonwalescencję.

Lekarze podkreślają, że mimo wieloletniej walki z chorobą rokowania są obecnie znacznie lepsze niż jeszcze kilka miesięcy temu. Istnieje realna szansa, że po zakończeniu leczenia i rehabilitacji mężczyzna będzie mógł wrócić do aktywności zawodowej.

– Ten przypadek pokazuje, jak ważna jest współpraca między specjalistami i ośrodkami, szczególnie wtedy, gdy standardowe postępowanie nie wystarcza. Chciałbym podziękować wszystkim osobom zaangażowanym w leczenie pacjenta – lekarzom, pielęgniarkom oraz zespołom diagnostycznym i zabiegowym. Bez ich pracy, doświadczenia i dobrej koordynacji nie udałoby się przeprowadzić tak złożonego leczenia – powiedział Marcin Rusiniak, dyrektor USK w Rzeszowie.

Czytaj więcej:

Wyścig smoczych łodzi na Wisłoku. Uniwersytet Rzeszowski pokonał Politechnikę Rzeszowską [WIDEO]

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *