May 27, 2026
kajdanki
Foto. KMP Rzeszów

Problem ze znalezieniem wolnego miejsca postojowego na rzeszowskich osiedlach potrafi wyprowadzić z równowagi niejednego kierowcę. Jednak to, co pod koniec kwietnia wydarzyło się na ulicy Szwoleżerów w Rzeszowie, całkowicie wykracza poza ramy sąsiedzkiego sporu.

Sfrustrowany brakiem miejsca do zaparkowania 40-letni rzeszowianin postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość kierowcom, których uznał za nieroztropnych. Zamiast zostawić tradycyjną „karną kartkę”, wybrał rozwiązanie ekstremalne – na dachach zaparkowanych aut poukładał ciężkie worki z odpadami budowlanymi.

Osobliwe znalezisko na dachach samochodów

Wszystko zaczęło się od zgłoszenia, jakie pod koniec kwietnia odebrał dyżurny rzeszowskiej komendy miejskiej. Właściciel jednego z pojazdów poinformował, że na dachu jego samochodu leży jutowy worek wypełniony gruzem i odpadami budowlanymi.

Wysłani na miejsce policjanci szybko zorientowali się, że sytuacja nie dotyczy tylko jednego auta. Identyczne, ciężkie paczki zabezpieczono na dachach trzech pojazdów: Forda Focusa, Seata oraz Fiata. Funkcjonariusze przeprowadzili szczegółowe oględziny oraz zabezpieczyli ślady, a poszkodowani właściciele natychmiast złożyli oficjalne wnioski o ściganie sprawcy.

Kryminalni na tropie. Sprawca był całkowicie zaskoczony

Ustalenie tożsamości rzeszowskiego „mściciela” parkingowego wymagało od kryminalnych skrupulatnej analizy zebranych dowodów. Kluczowe okazało się namierzenie samochodu, którym sprawca odjechał z miejsca zdarzenia. Przełom nastąpił we wtorek, kiedy mundurowi zapukali do drzwi 40-letniego mieszkańca Rzeszowa. Mężczyzna był kompletnie zaskoczony wizytą policji.

Podczas przesłuchania zatrzymany przyznał się do zarzucanych mu czynów i szczegółowo opisał motywy swojego zachowania. Jak tłumaczył, tamtego dnia krążył po okolicy i nigdzie nie mógł znaleźć wolnego miejsca postojowego. Gdy zauważył, że kierowcy Forda, Seata i Fiata zaparkowali tak niezdarnie, że ich pojazdy zajmowały więcej niż jedno miejsce, po prostu puściły mu nerwy. Zauważył stojące nieopodal jutowe worki z gruzem i w akcie bezsilnego gniewu ułożył je na dachach aut, chcąc w ten sposób utrzeć nosa „nieroztropnym” kierowcom. Twierdził przy tym, że jego intencją nie było trwałe uszkodzenie karoserii.

Gorzka lekcja i widmo więzienia. Straty są ogromne

Finał tej parkingowej frustracji okazał się dla 40-latka wyjątkowo kosztowny. Ciężka zawartość budowlana pozostawiła na dachach samochodów rozległe wgniecenia. Poszkodowani oszacowali łączne straty na astronomiczną kwotę 15 tysięcy złotych.

Rzeszowianin usłyszał już trzy zarzuty uszkodzenia mienia. Prokuratura nadała sprawie charakter chuligański, ponieważ mężczyzna dopuścił się czynu publicznie, bez wyraźnego powodu i okazując rażące lekceważenie porządku prawnego. Polskie prawo za umyślne zniszczenie lub uszkodzenie cudzej rzeczy przewiduje karę do 5 lat pozbawienia wolności. O tym, jak wysoki rachunek przyjdzie mu zapłacić za chwilę drogowej agresji, zadecyduje teraz sąd. (am)

Czytaj więcej:

Wjechał wózkiem inwalidzkim na obwodnicę miasta. Interweniowała policja

kajdanki
Foto. KMP Rzeszów

Problem ze znalezieniem wolnego miejsca postojowego na rzeszowskich osiedlach potrafi wyprowadzić z równowagi niejednego kierowcę. Jednak to, co pod koniec kwietnia wydarzyło się na ulicy Szwoleżerów w Rzeszowie, całkowicie wykracza poza ramy sąsiedzkiego sporu.

Sfrustrowany brakiem miejsca do zaparkowania 40-letni rzeszowianin postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość kierowcom, których uznał za nieroztropnych. Zamiast zostawić tradycyjną „karną kartkę”, wybrał rozwiązanie ekstremalne – na dachach zaparkowanych aut poukładał ciężkie worki z odpadami budowlanymi.

Osobliwe znalezisko na dachach samochodów

Wszystko zaczęło się od zgłoszenia, jakie pod koniec kwietnia odebrał dyżurny rzeszowskiej komendy miejskiej. Właściciel jednego z pojazdów poinformował, że na dachu jego samochodu leży jutowy worek wypełniony gruzem i odpadami budowlanymi.

Wysłani na miejsce policjanci szybko zorientowali się, że sytuacja nie dotyczy tylko jednego auta. Identyczne, ciężkie paczki zabezpieczono na dachach trzech pojazdów: Forda Focusa, Seata oraz Fiata. Funkcjonariusze przeprowadzili szczegółowe oględziny oraz zabezpieczyli ślady, a poszkodowani właściciele natychmiast złożyli oficjalne wnioski o ściganie sprawcy.

Kryminalni na tropie. Sprawca był całkowicie zaskoczony

Ustalenie tożsamości rzeszowskiego „mściciela” parkingowego wymagało od kryminalnych skrupulatnej analizy zebranych dowodów. Kluczowe okazało się namierzenie samochodu, którym sprawca odjechał z miejsca zdarzenia. Przełom nastąpił we wtorek, kiedy mundurowi zapukali do drzwi 40-letniego mieszkańca Rzeszowa. Mężczyzna był kompletnie zaskoczony wizytą policji.

Podczas przesłuchania zatrzymany przyznał się do zarzucanych mu czynów i szczegółowo opisał motywy swojego zachowania. Jak tłumaczył, tamtego dnia krążył po okolicy i nigdzie nie mógł znaleźć wolnego miejsca postojowego. Gdy zauważył, że kierowcy Forda, Seata i Fiata zaparkowali tak niezdarnie, że ich pojazdy zajmowały więcej niż jedno miejsce, po prostu puściły mu nerwy. Zauważył stojące nieopodal jutowe worki z gruzem i w akcie bezsilnego gniewu ułożył je na dachach aut, chcąc w ten sposób utrzeć nosa „nieroztropnym” kierowcom. Twierdził przy tym, że jego intencją nie było trwałe uszkodzenie karoserii.

Gorzka lekcja i widmo więzienia. Straty są ogromne

Finał tej parkingowej frustracji okazał się dla 40-latka wyjątkowo kosztowny. Ciężka zawartość budowlana pozostawiła na dachach samochodów rozległe wgniecenia. Poszkodowani oszacowali łączne straty na astronomiczną kwotę 15 tysięcy złotych.

Rzeszowianin usłyszał już trzy zarzuty uszkodzenia mienia. Prokuratura nadała sprawie charakter chuligański, ponieważ mężczyzna dopuścił się czynu publicznie, bez wyraźnego powodu i okazując rażące lekceważenie porządku prawnego. Polskie prawo za umyślne zniszczenie lub uszkodzenie cudzej rzeczy przewiduje karę do 5 lat pozbawienia wolności. O tym, jak wysoki rachunek przyjdzie mu zapłacić za chwilę drogowej agresji, zadecyduje teraz sąd. (am)

Czytaj więcej:

Wjechał wózkiem inwalidzkim na obwodnicę miasta. Interweniowała policja

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *