Rzeszów News
Wjechanie na przejazd na czerwonym świetle, zignorowanie sygnałów do zatrzymania i brawurowa ucieczka ścieżką na której znajdowali się piesi. Ten niezwykle niebezpieczny incydent zakończył się dla 40-letniego kierującego hulajnogą bolesnym upadkiem i surową karą finansową. Interwencja mundurowych spotkała się z wyrazami uznania ze strony mieszkańców. Początek kłopotów na czerwonym świetle Wszystko wydarzyło się w niedzielę, […]
The post Szaleńczy rajd na hulajnodze elektrycznej w Rzeszowie. Uciekał przed policją, zapłaci 5 tysięcy [FILM] appeared first on Rzeszów News - najnowsze wiadomości, wydarzenia i aktualności z Rzeszowa i Podkarpacia.
Wjechanie na przejazd na czerwonym świetle, zignorowanie sygnałów do zatrzymania i brawurowa ucieczka ścieżką na której znajdowali się piesi. Ten niezwykle niebezpieczny incydent zakończył się dla 40-letniego kierującego hulajnogą bolesnym upadkiem i surową karą finansową.
Interwencja mundurowych spotkała się z wyrazami uznania ze strony mieszkańców.
Początek kłopotów na czerwonym świetle
Wszystko wydarzyło się w niedzielę, tuż przed godziną 14:00. Funkcjonariusze wydziału ruchu drogowego z komendy miejskiej prowadzili w tym czasie działania pod nazwą „Hulajnoga Elektryczna”. Jadąc na służbowych motocyklach aleją Powstańców Warszawy, mundurowi zauważyli mężczyznę na elektrycznej hulajnodze, który wjechał na przejazd dla rowerów pomimo czerwonego światła na sygnalizatorze.
Jeden z policjantów wydał kierującemu wyraźne polecenie do zatrzymania. Reakcja 40-latka była jednak daleka od oczekiwanej. Zamiast się zatrzymać, mężczyzna gwałtownie skręcił, wjechał na ścieżkę biegnącą wzdłuż bulwarów nad Wisłokiem i rozpoczął ucieczkę.
„Nie wiem, dlaczego uciekałem. Głupota to moja”
Policjanci natychmiast ruszyli w pościg, włączając sygnały świetlne i dźwiękowe. Padły stanowcze komendy: – Stop! Dawaj go! Zatrzymajcie się! Ręce! – krzyczeli funkcjonariusze.
Uciekinier przez pewien czas ignorował policyjne sygnały, pędząc ścieżką, na której znajdowali się również spacerujący piesi. Jego brawurowy rajd zakończył się jednak dość szybko. W pewnym momencie mężczyzna stracił panowanie nad jednośladem i z impetem wywrócił się na ziemię.
Gdy emocje nieco opadły, zapytany przez policjanta o powody swojego zachowania, 40-latek sam nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć decyzji o ucieczce. – Nie wiem. No głupota to moja… Przepraszam z góry jeszcze raz. Nie wiem dlaczego uciekałem – tłumaczył skruszony sprawca zamieszania.
Mundurowi uświadomili mu, jak tragicznie mogła skończyć się ta sytuacja, zwracając uwagę na brak podstawowych środków bezpieczeństwa: – Tak się kończą głupie rzeczy (…). Dobrze, że nic się panu nie stało, bo był pan bez kasku. Jakby pan gdzieś uderzył… – podsumował policjant.
Mieszkanka dziękuje za interwencję
Postawa policjantów spotkała się z pozytywną reakcją świadków zdarzenia. Chwilę po ujęciu uciekiniera do mundurowych podeszła okoliczna mieszkanka.
– Przede wszystkim chciałam podziękować za tę akcję. Wszystko widziałam. Po prostu jestem pod ogromnym wrażeniem – mówiła kobieta do funkcjonariuszy. – Jako mieszkaniec w ogóle chcę podziękować, że interweniujecie tutaj na tym terenie. My tu naprawdę mamy dosyć sporo z takich problemów.
Surowe konsekwencje za brak rozwagi
Ostatecznie 40-latek mocno odczuje skutki swojej niedzielnej przejażdżki. Za swoje skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie został ukarany mandatem w wysokości aż 5 tysięcy złotych.
Policja przy okazji tego zdarzenia przypomina ważną zasadę: gdy funkcjonariusz wydaje polecenie do zatrzymania pojazdu, należy bezwzględnie zwolnić i zatrzymać się we wskazanym miejscu.
Zignorowanie takiego sygnału i podjęcie próby ucieczki może zostać potraktowane nie tylko jako wykroczenie, ale również jako przestępstwo. Grozi za to kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności oraz obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów na okres od 1 roku do 15 lat. (mob)
Czytaj więcej:
Nowa obwodnica na DK9 na Podkarpaciu? Jest zielone światło dla ponad 17 kilometrowej trasy
