Rzeszów News
Trzy osoby trafiły do szpitala po otwarciu przesyłki, która dotarła do placówki Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie. Służby wykluczyły już obecność substancji chemicznych, biologicznych i radiologicznych. Sprawa jednak nadal pozostaje niewyjaśniona, a śledczy będą teraz dokładnie badać samą przesyłkę i znajdującą się w niej kartkę. Niebezpieczna przesyłka Jak już informowaliśmy, do zdarzenia doszło w środę […]
The post Tajemnicza przesyłka i trzy osoby w szpitalu. Skąd była kartka wysłana do żołnierzy na Podkarpaciu? appeared first on Rzeszów News - najnowsze wiadomości, wydarzenia i aktualności z Rzeszowa i Podkarpacia.

Trzy osoby trafiły do szpitala po otwarciu przesyłki, która dotarła do placówki Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie. Służby wykluczyły już obecność substancji chemicznych, biologicznych i radiologicznych.
Sprawa jednak nadal pozostaje niewyjaśniona, a śledczy będą teraz dokładnie badać samą przesyłkę i znajdującą się w niej kartkę.
Niebezpieczna przesyłka
Jak już informowaliśmy, do zdarzenia doszło w środę (30 września) w placówce Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie. Przesyłka została doręczona około godz. 10:00, a ok. godz. 10:30 dotarła do komisariatu. Po jej otwarciu źle poczuły się trzy osoby, które zostały przewiezione do szpitala.
Teraz wiadomo znacznie więcej o zawartości koperty. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prok. Marcin Kozak, listonosz przyniósł do placówki przesyłkę nadaną z Republiki Federalnej Niemiec. Odebrała ją pracownica cywilna, a następnie przekazała zastępcy szefa placówki Żandarmerii Wojskowej, który otworzył kopertę.
Nie było żadnej substancji
Śledczy ustalili, że wewnątrz przesyłki nie znajdował się żaden płyn ani inna substancja. Nic również się z niej nie wysypało. W kopercie znajdowała się natomiast kartka z podpisem „Pozdrawiam Złota”.
Po otwarciu przesyłki doszło do bardzo niepokojących sytuacji. – Funkcjonariusz ŻW poczuł duszności i został przewieziony do najbliższego szpitala. Wkrótce objawy drapania w gardle zgłosiły jeszcze dwie osoby: funkcjonariusz Żandarmerii Wojskowej oraz pracownik cywilny wojska. Obie te osoby również zostały przewiezione do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej – opisał rzecznik prokuratury.
Służby wykluczyły skażenie
W związku ze zdarzeniem na miejscu pojawiły się służby, w tym przedstawiciele sanepidu oraz Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego Państwowej Straży Pożarnej z Leżajska. Próbki substancji zostały zabezpieczone do badań laboratoryjnych.
Ostatecznie dotychczasowe oględziny nie wykazały obecności niebezpiecznych środków. – Nie stwierdzono skażenia biologicznego, radiacyjnego i jakiegokolwiek innego – podkreślił prok. Kozak. Także Żandarmeria Wojskowa przekazała, że przeprowadzone oględziny nie potwierdziły obecności groźnych substancji.
Trzy osoby wyszły ze szpitala
Stan osób, które po kontakcie z przesyłką trafiły do szpitala, również został już wyjaśniony. Dwóch żołnierzy oraz pracownik wojska po przeprowadzeniu badań zostali wypisani do domu.
– Badania nie wykazały śladów zatrucia – poinformował ppłk Dariusz Rozkosz, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej.
To oznacza, że służby nie potwierdziły dotychczas, aby objawy zgłaszane przez trzy osoby były skutkiem kontaktu z niebezpieczną substancją znajdującą się w przesyłce.
Śledczy badają kartkę
Mimo wykluczenia skażenia sprawa nie została zamknięta. Prokuratura Okręgowa w Lublinie prowadzi śledztwo w kierunku narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Śledczy próbują przede wszystkim ustalić, skąd pochodzi przesyłka i kto ją wysłał. Na tym etapie nie ujawniają szczegółów dotyczących nadawcy ani dokładnego miejsca jej nadania. – Trwają czynności zmierzające do ustalenia źródła pochodzenia tego listu. (…) Staramy się zweryfikować wszystkie okoliczności w tej sprawie i ustalić, kto jest nadawcą – powiedział prok. Kozak.
Kartka trafi do badań
Kluczowym elementem postępowania może okazać się kartka znajdująca się w przesyłce. Zostanie ona poddana specjalistycznym badaniom, w tym daktyloskopijnym i genetycznym. Śledczy pobiorą również próbki materiału biologicznego.
Prokuratura chce w ten sposób sprawdzić, czy na kartce znajdują się ślady mogące pomóc w ustaleniu osoby, która przygotowała i wysłała przesyłkę. Jednocześnie śledczy badają, czy objawy zgłaszane przez trzy osoby rzeczywiście były związane z otwarciem koperty.
– Sprawdzimy, czy faktycznie te objawy, które pracownicy wojska zgłosili, mają jakikolwiek związek. Czy to jest tylko koincydencja zdarzeń, a źródłem tej duszności i drapania w gardle było, co innego (…) Nie możemy na tę chwilę wykluczyć, że te objawy zdrowotne miały całkowicie inne podłoże, niezwiązane w ogóle z tym listem – dodał rzecznik prokuratury.
(PAP)
Czytaj więcej: