Rzeszów News
42-latek wsiadł za kierownicę mimo wieloletniego sądowego zakazu i to zaledwie kilka miesięcy po wyjściu z więzienia. W Rzeszowie kompletnie pijany próbował przeparkować samochód, ale świadkowie udaremnili jego dalszą jazdę. Badanie wykazało u niego poziom alkoholu sięgający blisko 3 promili. Pijany przyjechał do Rzeszowa Do zdarzenia doszło 2 października. Z ustaleń śledztwa wynika, że 42-letni […]
The post Pijany recydywista za kierownicą w Rzeszowie. Niedawno wyszedł z więzienia i miał blisko 3 promile appeared first on Rzeszów News - najnowsze wiadomości, wydarzenia i aktualności z Rzeszowa i Podkarpacia.
42-latek wsiadł za kierownicę mimo wieloletniego sądowego zakazu i to zaledwie kilka miesięcy po wyjściu z więzienia. W Rzeszowie kompletnie pijany próbował przeparkować samochód, ale świadkowie udaremnili jego dalszą jazdę.
Badanie wykazało u niego poziom alkoholu sięgający blisko 3 promili.
Pijany przyjechał do Rzeszowa
Do zdarzenia doszło 2 października. Z ustaleń śledztwa wynika, że 42-letni Ireneusz B. wcześniej wspólnie ze swoją partnerką oraz znajomym spożywał alkohol w Łętowni (powiat leżajski). Później mimo wypitego alkoholu wsiadł do samochodu marki Peugeot i ruszył w kierunku Rzeszowa.
Około godz. 9:10 mężczyzna zaparkował samochód na parkingu przy ul. Okulickiego w Rzeszowie. To jednak nie zakończyło jego kontaktu z alkoholem. Wraz z pozostałymi osobami miał kontynuować picie w zaparkowanym pojeździe.
Następnie Ireneusz B. ponownie chciał ruszyć samochodem. – Gdy podejrzany próbował wykonać manewr przeparkowania pojazdu, uniemożliwił mu to postronny świadek, a drugi ze świadków wyciągnął kluczyki ze stacyjki i zaalarmował policję – relacjonuje prokurator Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Alkomat nie pozostawił wątpliwości
Kiedy na miejsce przybyli rzeszowscy funkcjonariusze, 42-letni kierowca został przebadany alkomatem. Wyniki nie pozostawiły żadnych wątpliwości. Około godz. 13:50 mężczyzna miał we krwi blisko 3 promile alkoholu.
– Mężczyzna został zatrzymany po tym, jak kompletnie pijany prowadził samochód osobowy, rażąco łamiąc 11-letni sądowy zakaz oraz działając w warunkach powrotu do przestępstwa (recydywy) – podkreśla prokurator Ciechanowski. Oznacza to, że dla Ireneusza B. nie był to pierwszy konflikt z prawem.
Okazuje się, że 42-latka obowiązywał aktywny, 11-letni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, wydany przez Sąd Rejonowy w Lesku. Takie postanowienie obowiązuje od września 2023 r. aż do września 2034 r.
W lipcu wyszedł z więzienia
Śledczy sprawdzili również kryminalną przeszłość podejrzanego. Z ustaleń prokuratury wynika, że 42-latek dopuścił się obecnego czynu w warunkach recydywy. Co szczególnie szokuje, zaledwie w lipcu 2026 roku mężczyzna opuścił zakład karny.
– Odbywał tam karę 2 lat i 2 miesięcy pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwości – podkreśla rzecznik rzeszowskiej prokuratury.
Na tym lista problemów prawnych się nie kończy. W lipcu 2024 roku Starosta Leżajski formalnie cofnął mu uprawnienia do kierowania pojazdami silnikowymi. Mimo tego, a także mimo obowiązującego zakazu sądowego, ponownie usiadł za kierownicą.
Usłyszał poważne zarzuty
Ireneusz B. usłyszał zarzuty z art. 178a § 4 k.k. i art. 180a k.k. w związku z art. 11 § 2 k.k. oraz art. 64 § 1 k.k. Dotyczą one m.in. prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości mimo wcześniejszego skazania oraz wbrew obowiązującemu zakazowi.
Podejrzany został przesłuchany i przyznał się do winy. Opisał również przebieg libacji alkoholowej oraz późniejszej podróży samochodem z Łętowni do Rzeszowa.
Prokuratura uznała jednak, że samo postawienie zarzutów i dalsze prowadzenie śledztwa w momencie, gdy podejrzany przebywa na wolności, nie będzie wystarczające. W ocenie śledczych konieczne było zastosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego.
Obawa o ucieczkę
Prokuratura wystąpiła zatem z wnioskiem o trzymiesięczny areszt, który został uzasadniony obawą ucieczki podejrzanego z kraju. Ireneusz B. jest bezrobotny, w przeszłości pracował za granicą, a jednocześnie zdaniem śledczych doskonale zdaje sobie sprawę z grożącej mu odpowiedzialności karnej.
Prokuratura wskazała również na ryzyko matactwa. W toku postępowania konieczne jest przeprowadzenie badań retrospektywnych dotyczących stężenia alkoholu, a także przesłuchanie pozostałych znanych podejrzanemu świadków. – Istniało ryzyko bezprawnego wpływu podejrzanego na świadków – stwierdził prokurator Ciechanowski.
Co mu grozi?
Sąd Rejonowy w Rzeszowie 5 października w całości podzielił argumentację prokuratury. Uznał, że wolnościowe środki zapobiegawcze byłyby w tym przypadku nieskuteczne. Tym samym Ireneusz B. spędzi najbliższe 3 miesiące w areszcie. Oznacza to, że podejrzany pozostanie za kratami na czas dalszego postępowania, o ile wcześniej nie zapadną inne decyzje procesowe.
Za zarzucane czyny zgodnie z literą polskiego prawa grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. W przypadku 42-latka znaczenie ma jednak recydywa. Z uwagi na powrót do przestępstwa sąd może wymierzyć karę do górnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę, czyli nawet do 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.
Czytaj więcej:
Wielkie otwarcie Podkarpackiego Centrum Lekkiej Atletyki w Rzeszowie. Znamy plan imprezy [ZDJĘCIA]
