June 3, 2026
Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News

Majowa sesja Rady Miasta Rzeszowa z 26 maja 2026 r. i złożenie aż dwóch niezależnych wniosków o zorganizowanie referendum w sprawie odwołania prezydenta Konrada Fijołka wywołało polityczne trzęsienie ziemi w Rzeszowie. Czy Rzeszów pójdzie śladem Krakowa? Czy odwołanie prezydenta Fijołka jest w ogóle możliwe?

Podczas gdy jedni widzą w referendach jedynie walkę o polityczne wpływy, z ogólnopolskich analiz wyłania się poważniejszy obraz. Referenda coraz częściej stają się wyrazem krytyki wobec lokalnej władzy, która zapomina kto ją wybrał i kto płaci jej pensje. 

Fala lokalnych referendów. Statystyki nie kłamią

Sukces niedzielnego głosowania z 24 maja 2026 r. w Krakowie, gdzie mieszkańcy skutecznie odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego, uruchomił w całym kraju efekt domina. Jak wynika ze statystyk zebranych przez Portal Samorządowy, demokracja bezpośrednia w Polsce zyskuje na sile, a obywatele coraz odważniej sięgają po to nadzwyczajne narzędzie kontroli władzy.

  • 320 głosowań w sprawie odwołania włodarzy miast i gmin odbyło się w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat.
  • 43 wójtów, burmistrzów i prezydentów straciło w ten sposób swoje urzędy od 2006 roku.
  • 13 procent – tyle wynosi średnia skuteczność referendów odwoławczych. Choć większość z nich kończyła się fiaskiem z powodu zbyt niskiej frekwencji, obecna kadencja (2024–2029) notuje wyraźny wzrost takich inicjatyw. Przeprowadzono już 36 referendów, a kolejne są w drodze.

Krakowski precedens sprawił, że politycy opozycji w całym kraju zaczęli intensywnie przyglądać się miastom, w których włodarze borykają się z problemami. Analizy Polskiej Agencji Prasowej wskazują, że scenariusz krakowski może – teoretycznie – powtórzyć się we Wrocławiu, Częstochowie, Radomiu, Kielcach, ale także w Rzeszowie.

Konrad Fijołek: „Rzeszów to nie Kraków. To czysta polityka i ambicje”

Prezydent Konrad Fijołek natychmiast i ostro zareagował na działania rzeszowskiej opozycji (klubu Razem dla Rzeszowa pod wodzą Jacka Strojnego oraz Prawa i Sprawiedliwości), publikując w mediach społecznościowych emocjonalne oświadczenie. Zdaniem włodarza naszego miasta, nie ma żadnych merytorycznych podstaw do organizowania tak kosztownej procedury.

Prezydent podkreśla, że skala inwestycji infrastrukturalnych realizowanych obecnie w Rzeszowie jest największa w historii, wymieniając m.in. budowę Wisłokostrady, połączenie ulic Krakowskiej i Warszawskiej czy budowę stadionu PCLA oraz nowych szkół i żłobków. Według niego wnioski referendalne to wyłącznie przejaw politycznej wojny.

– Pan Strojny po przegranych wyborach nie potrafi pogodzić się z decyzją mieszkańców i dziś, wspólnie z politykami PiS, próbuje wywołać w Rzeszowie permanentny konflikt. Czyli chodzi tylko o nadmierne ego Pana Strojnego. (…) Zamiast współpracować dla dobra mieszkańców, wybrali drogę politycznej wojny i destrukcji – dodaje prezydent.

Jacek Strojny: „To głęboki kryzys ustrojowy samorządu”

Wywołany do tablicy lider klubu Razem dla Rzeszowa, Jacek Strojny, odrzuca narrację o osobistych ambicjach i „wojnie personalnej”. W swoim wpisie na Facebooku zwróca uwagę na systemowy problem, z którym mierzy się polska samorządność. 

Strojny cofa się do reformy ustrojowej z 2002 roku, która wprowadziła bezpośrednie wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów. Choć miała ona zapewnić stabilność, doprowadziła do niebezpiecznego przesunięcia ogromnej władzy w ręce jednej osoby, bez jednoczesnego wzmocnienia mechanizmów kontrolnych.

– Wszyscy znamy określenie “władza deprawuje, zaś władza absolutna deprawuje absolutnie”. Niestety znaczące przesunięcie władzy w kierunku “włodarzy”, bez realnych mechanizmów kontroli powoduje, że ustrój samorządu stanowi wręcz zachętę do tej deprawacji. (…) Przetaczająca się przez Polskę fala referendów nie jest zatem, jak chciałyby to widzieć partie polityczne, walką Tuska z Kaczyńskim. (…) Jest w głównej mierze wyrazem głębokiego kryzysu ustrojowego samorządu i kryzysu wiarygodności polityków oraz kryzysu zaufania do instytucji państwa – argumentuje Jacek Strojny, radny Rady Miasta Rzeszowa.

Oskarżenie o propagandę sukcesu i dezinformację

Radny opozycji ostrzega przed zjawiskiem oligarchizacji budżetów gminnych, majątku i przestrzeni miejskiej, które zamiast służyć mieszkańcom, bywają podporządkowane propagandzie sukcesu i dezinformacji.

Warto przypomnieć, że rzeszowska opozycja sformułowała długą listę konkretnych, lokalnych zarzutów wobec prezydenta, o których możecie przeczytać w tekście na portalu Rzeszów News o przyczynach wniosków o referendum za odwołaniem Konrada Fijołka. Nie spotkaliśmy się z formalną odpowiedzią na te zarzuty, np. w postach prezydenta na Facebooku.  

Prezydent Rzeszowa wskazuje jedynie, że Rzeszów to nie Kraków i sytuacja w Stolicy Podkarpacia wygląda zupełnie inaczej i nie ma żadnych racjonalnych powodów do organizowania referendum.

– Wszyscy widzimy, jak miasto dynamicznie idzie do przodu. Przybywa nam mieszkańców i świetnych miejsc pracy – choćby 1000 nowych etatów w BSH, czy najnowsza inwestycja Pratt & Whitney (RTX) za 100 milionów dolarów – przekonuje Konrad Fijołek na Facebooku.

Dwa odrębne wnioski o przeprowadzenie referendum

Tymczasem w Rzeszowie złożono dwa odrębne wnioski o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta Konrada Fijołka. Jeden przygotował klub radnych Razem dla Rzeszowa, którego szefem jest Jacek Strojny, drugi – Prawo i Sprawiedliwość.

Wniosek środowiska Jacka Strojnego podpisało dziewięciu radnych. Zarzucają oni prezydentowi przede wszystkim nieprzejrzyste zarządzanie finansami. Wskazują także na kontrowersje wokół planowanej zamiany działek, rosnące koszty budowy aquaparku oraz – ich zdaniem – pogarszającą się sytuację finansową miasta i problemy przy realizacji kluczowych inwestycji.

Niezależny wniosek złożył również klub PiS, pod którym podpisała się cała dziewięcioosobowa reprezentacja. Jak podkreśliła przewodnicząca klubu Krystyna Wróblewska, decyzję przyspieszyły rosnące koszty miejskich inwestycji i pogarszająca się sytuacja finansowa Rzeszowa. PiS wskazuje także na brak współpracy prezydenta z radą, niskie płace pracowników samorządowych oraz problemy z realizacją części inwestycji.

Obydwoma wnioskami zajmie się teraz Komisja Rewizyjna. Aby referendum zostało rozpisane, opozycja potrzebuje co najmniej 15 głosów w 25-osobowej radzie.

Poseł PiS i były kandydat na prezydenta Rzeszowa Marcin Warchoł powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że jego ugrupowanie ma do Fijołka wiele zastrzeżeń.

To jest zadłużanie miasta 1,5 miliarda zł, wydatki idące na zagraniczne wycieczki pana prezydenta – 64 wycieczki w 59 miesięcy, brak inwestycji, tej zimy widzieliśmy kompletną zapaść komunikacyjną, z takich osiedli jak Budziwój trzeba było jechać dwie godziny, a to jest około 10 km wymienił Warchoł. Dodał, że zarząd miasta sztucznie podwyższył liczbę mieszkańców Rzeszowa, by móc powołać czwartego wiceprezydenta.

Testem dla prezydenta będzie głosowanie nad absolutorium, które odbędzie się za miesiąc zaznaczył.

Czy odwołanie Konrada Fijołka jest realne? 

Biorąc pod uwagę rosnące napięcie, rzeszowianie muszą zadać sobie pytanie: co dalej? Złożenie podpisów przez radnych (pod oboma wnioskami podpisało się po 9 osób, co zabezpiecza ustawowe minimum) to dopiero początek skomplikowanej drogi prawnej.

Wnioski trafiły do Komisji Rewizyjnej. Aby jednak mieszkańcy Rzeszowa mogli w ogóle pójść do urn, Rada Miasta musi podjąć uchwałę o rozpisaniu referendum w głosowaniu imiennym.

Wymagana jest tutaj większość aż 3/5 ustawowego składu rady, czyli dokładnie 15 głosów w 25-osobowym składzie.

Opozycja (PiS oraz Razem dla Rzeszowa) dysponuje obecnie 13 mandatami, co teoretycznie nie daje szansy na przeforsowanie referendum, mimo konsolidacji sił. 

Referendum: samorządowe kamikaze?

Pójście na wojnę z prezydentem to dla radnych stąpanie po polu minowym ze względu na surowe polskie prawo samorządowe. Jeśli rada miasta doprowadzi do rozpisania referendum, ale:

  1. Mieszkańcy Rzeszowa nie zmobilizują się i nie zostanie przekroczony próg frekwencji (który musi wynieść co najmniej 3/5 liczby osób biorących udział w ostatnich wyborach prezydenckich),

  2. Lub w ważnym głosowaniu większość rzeszowian opowie się przeciwko odwołaniu Konrada Fijołka,

wówczas Rada Miasta Rzeszowa zostanie automatycznie rozwiązana z mocy prawa. W takim scenariuszu radni tracą swoje mandaty, a w mieście sprawowane są przedterminowe wybory do rady.

To sprawia, że rzeszowska opozycja podjęła grę o wszystko. Czy rzeszowianie, idąc śladem Krakowa, udowodnią, że demokracja bezpośrednia to ich żywioł? Najbliższe tygodnie dadzą nam na to jednoznaczną odpowiedź. (mob)

Czytaj więcej: 

Gwałtowne tąpnięcie w Jasionce. Statystyki lotniska lecą w dół

Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News

Majowa sesja Rady Miasta Rzeszowa z 26 maja 2026 r. i złożenie aż dwóch niezależnych wniosków o zorganizowanie referendum w sprawie odwołania prezydenta Konrada Fijołka wywołało polityczne trzęsienie ziemi w Rzeszowie. Czy Rzeszów pójdzie śladem Krakowa? Czy odwołanie prezydenta Fijołka jest w ogóle możliwe?

Podczas gdy jedni widzą w referendach jedynie walkę o polityczne wpływy, z ogólnopolskich analiz wyłania się poważniejszy obraz. Referenda coraz częściej stają się wyrazem krytyki wobec lokalnej władzy, która zapomina kto ją wybrał i kto płaci jej pensje. 

Fala lokalnych referendów. Statystyki nie kłamią

Sukces niedzielnego głosowania z 24 maja 2026 r. w Krakowie, gdzie mieszkańcy skutecznie odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego, uruchomił w całym kraju efekt domina. Jak wynika ze statystyk zebranych przez Portal Samorządowy, demokracja bezpośrednia w Polsce zyskuje na sile, a obywatele coraz odważniej sięgają po to nadzwyczajne narzędzie kontroli władzy.

  • 320 głosowań w sprawie odwołania włodarzy miast i gmin odbyło się w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat.
  • 43 wójtów, burmistrzów i prezydentów straciło w ten sposób swoje urzędy od 2006 roku.
  • 13 procent – tyle wynosi średnia skuteczność referendów odwoławczych. Choć większość z nich kończyła się fiaskiem z powodu zbyt niskiej frekwencji, obecna kadencja (2024–2029) notuje wyraźny wzrost takich inicjatyw. Przeprowadzono już 36 referendów, a kolejne są w drodze.

Krakowski precedens sprawił, że politycy opozycji w całym kraju zaczęli intensywnie przyglądać się miastom, w których włodarze borykają się z problemami. Analizy Polskiej Agencji Prasowej wskazują, że scenariusz krakowski może – teoretycznie – powtórzyć się we Wrocławiu, Częstochowie, Radomiu, Kielcach, ale także w Rzeszowie.

Konrad Fijołek: „Rzeszów to nie Kraków. To czysta polityka i ambicje”

Prezydent Konrad Fijołek natychmiast i ostro zareagował na działania rzeszowskiej opozycji (klubu Razem dla Rzeszowa pod wodzą Jacka Strojnego oraz Prawa i Sprawiedliwości), publikując w mediach społecznościowych emocjonalne oświadczenie. Zdaniem włodarza naszego miasta, nie ma żadnych merytorycznych podstaw do organizowania tak kosztownej procedury.

Prezydent podkreśla, że skala inwestycji infrastrukturalnych realizowanych obecnie w Rzeszowie jest największa w historii, wymieniając m.in. budowę Wisłokostrady, połączenie ulic Krakowskiej i Warszawskiej czy budowę stadionu PCLA oraz nowych szkół i żłobków. Według niego wnioski referendalne to wyłącznie przejaw politycznej wojny.

– Pan Strojny po przegranych wyborach nie potrafi pogodzić się z decyzją mieszkańców i dziś, wspólnie z politykami PiS, próbuje wywołać w Rzeszowie permanentny konflikt. Czyli chodzi tylko o nadmierne ego Pana Strojnego. (…) Zamiast współpracować dla dobra mieszkańców, wybrali drogę politycznej wojny i destrukcji – dodaje prezydent.

Jacek Strojny: „To głęboki kryzys ustrojowy samorządu”

Wywołany do tablicy lider klubu Razem dla Rzeszowa, Jacek Strojny, odrzuca narrację o osobistych ambicjach i „wojnie personalnej”. W swoim wpisie na Facebooku zwróca uwagę na systemowy problem, z którym mierzy się polska samorządność. 

Strojny cofa się do reformy ustrojowej z 2002 roku, która wprowadziła bezpośrednie wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów. Choć miała ona zapewnić stabilność, doprowadziła do niebezpiecznego przesunięcia ogromnej władzy w ręce jednej osoby, bez jednoczesnego wzmocnienia mechanizmów kontrolnych.

– Wszyscy znamy określenie “władza deprawuje, zaś władza absolutna deprawuje absolutnie”. Niestety znaczące przesunięcie władzy w kierunku “włodarzy”, bez realnych mechanizmów kontroli powoduje, że ustrój samorządu stanowi wręcz zachętę do tej deprawacji. (…) Przetaczająca się przez Polskę fala referendów nie jest zatem, jak chciałyby to widzieć partie polityczne, walką Tuska z Kaczyńskim. (…) Jest w głównej mierze wyrazem głębokiego kryzysu ustrojowego samorządu i kryzysu wiarygodności polityków oraz kryzysu zaufania do instytucji państwa – argumentuje Jacek Strojny, radny Rady Miasta Rzeszowa.

Oskarżenie o propagandę sukcesu i dezinformację

Radny opozycji ostrzega przed zjawiskiem oligarchizacji budżetów gminnych, majątku i przestrzeni miejskiej, które zamiast służyć mieszkańcom, bywają podporządkowane propagandzie sukcesu i dezinformacji.

Warto przypomnieć, że rzeszowska opozycja sformułowała długą listę konkretnych, lokalnych zarzutów wobec prezydenta, o których możecie przeczytać w tekście na portalu Rzeszów News o przyczynach wniosków o referendum za odwołaniem Konrada Fijołka. Nie spotkaliśmy się z formalną odpowiedzią na te zarzuty, np. w postach prezydenta na Facebooku.  

Prezydent Rzeszowa wskazuje jedynie, że Rzeszów to nie Kraków i sytuacja w Stolicy Podkarpacia wygląda zupełnie inaczej i nie ma żadnych racjonalnych powodów do organizowania referendum.

– Wszyscy widzimy, jak miasto dynamicznie idzie do przodu. Przybywa nam mieszkańców i świetnych miejsc pracy – choćby 1000 nowych etatów w BSH, czy najnowsza inwestycja Pratt & Whitney (RTX) za 100 milionów dolarów – przekonuje Konrad Fijołek na Facebooku.

Dwa odrębne wnioski o przeprowadzenie referendum

Tymczasem w Rzeszowie złożono dwa odrębne wnioski o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta Konrada Fijołka. Jeden przygotował klub radnych Razem dla Rzeszowa, którego szefem jest Jacek Strojny, drugi – Prawo i Sprawiedliwość.

Wniosek środowiska Jacka Strojnego podpisało dziewięciu radnych. Zarzucają oni prezydentowi przede wszystkim nieprzejrzyste zarządzanie finansami. Wskazują także na kontrowersje wokół planowanej zamiany działek, rosnące koszty budowy aquaparku oraz – ich zdaniem – pogarszającą się sytuację finansową miasta i problemy przy realizacji kluczowych inwestycji.

Niezależny wniosek złożył również klub PiS, pod którym podpisała się cała dziewięcioosobowa reprezentacja. Jak podkreśliła przewodnicząca klubu Krystyna Wróblewska, decyzję przyspieszyły rosnące koszty miejskich inwestycji i pogarszająca się sytuacja finansowa Rzeszowa. PiS wskazuje także na brak współpracy prezydenta z radą, niskie płace pracowników samorządowych oraz problemy z realizacją części inwestycji.

Obydwoma wnioskami zajmie się teraz Komisja Rewizyjna. Aby referendum zostało rozpisane, opozycja potrzebuje co najmniej 15 głosów w 25-osobowej radzie.

Poseł PiS i były kandydat na prezydenta Rzeszowa Marcin Warchoł powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że jego ugrupowanie ma do Fijołka wiele zastrzeżeń.

To jest zadłużanie miasta 1,5 miliarda zł, wydatki idące na zagraniczne wycieczki pana prezydenta – 64 wycieczki w 59 miesięcy, brak inwestycji, tej zimy widzieliśmy kompletną zapaść komunikacyjną, z takich osiedli jak Budziwój trzeba było jechać dwie godziny, a to jest około 10 km wymienił Warchoł. Dodał, że zarząd miasta sztucznie podwyższył liczbę mieszkańców Rzeszowa, by móc powołać czwartego wiceprezydenta.

Testem dla prezydenta będzie głosowanie nad absolutorium, które odbędzie się za miesiąc zaznaczył.

Czy odwołanie Konrada Fijołka jest realne? 

Biorąc pod uwagę rosnące napięcie, rzeszowianie muszą zadać sobie pytanie: co dalej? Złożenie podpisów przez radnych (pod oboma wnioskami podpisało się po 9 osób, co zabezpiecza ustawowe minimum) to dopiero początek skomplikowanej drogi prawnej.

Wnioski trafiły do Komisji Rewizyjnej. Aby jednak mieszkańcy Rzeszowa mogli w ogóle pójść do urn, Rada Miasta musi podjąć uchwałę o rozpisaniu referendum w głosowaniu imiennym.

Wymagana jest tutaj większość aż 3/5 ustawowego składu rady, czyli dokładnie 15 głosów w 25-osobowym składzie.

Opozycja (PiS oraz Razem dla Rzeszowa) dysponuje obecnie 13 mandatami, co teoretycznie nie daje szansy na przeforsowanie referendum, mimo konsolidacji sił. 

Referendum: samorządowe kamikaze?

Pójście na wojnę z prezydentem to dla radnych stąpanie po polu minowym ze względu na surowe polskie prawo samorządowe. Jeśli rada miasta doprowadzi do rozpisania referendum, ale:

  1. Mieszkańcy Rzeszowa nie zmobilizują się i nie zostanie przekroczony próg frekwencji (który musi wynieść co najmniej 3/5 liczby osób biorących udział w ostatnich wyborach prezydenckich),

  2. Lub w ważnym głosowaniu większość rzeszowian opowie się przeciwko odwołaniu Konrada Fijołka,

wówczas Rada Miasta Rzeszowa zostanie automatycznie rozwiązana z mocy prawa. W takim scenariuszu radni tracą swoje mandaty, a w mieście sprawowane są przedterminowe wybory do rady.

To sprawia, że rzeszowska opozycja podjęła grę o wszystko. Czy rzeszowianie, idąc śladem Krakowa, udowodnią, że demokracja bezpośrednia to ich żywioł? Najbliższe tygodnie dadzą nam na to jednoznaczną odpowiedź. (mob)

Czytaj więcej: 

Gwałtowne tąpnięcie w Jasionce. Statystyki lotniska lecą w dół

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *