June 26, 2026
woliczka radar
Zdjęcie: czytelnik Rzeszów News

Mieszkańcy podrzeszowskiej Woliczki wywalczyli upragnione urządzenie pomiarowe. Zaawansowany technologicznie fotoradar dopiero stanął przy drodze krajowej nr 94 i wciąż czeka na oficjalne uruchomienie, na feralnym skrzyżowaniu już widać drastyczną zmianę zachowań kierowców.

W sieci zawrzało – lokalna społeczność mówi o „cenie ludzkiego życia”, podczas gdy zmotoryzowani narzekają na „skok na kasę”, unijne fundusze i… niefortunne umiejscowienie sprzętu.

Cztery nowe radary 

Jesienią ubiegłego roku zapowiadaliśmy na łamach Rzeszów News, że pieniądze z KPO zostaną zainwestowane w cztery nowe fotoradary na Podkarpaciu, a jakość ich zdjęć będzie porównywalna z fotografiami do dowodów osobistych. Obok Cmolasu, Głogowa Małopolskiego i Potoku, Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) wytypował wówczas właśnie odcinek DK94 w miejscowości Woliczka (gmina Świlcza).

Zapowiedzi drogowców właśnie stały się faktem. Przy trasie fizycznie pojawił się nowoczesny fotoradar TraffiStar SR390, potrafiący kontrolować kilka pasów ruchu jednocześnie w każdych warunkach pogodowych. Reakcja kierowców była natychmiastowa.

Efekt „żółtej skrzynki” 

Z bieżących obserwacji natężenia ruchu na Google Maps w rejonie skrzyżowania DK94 z zjazdem na Woliczkę jasno wynika, że sam widok nowego fotoradaru przyniósł oczekiwany skutek psychologiczny. Trasa, na której dotychczas nagminnie łamano przepisy, w bezpośrednim sąsiedztwie urządzenia wyraźnie zwalaniają.

Kierowcy, widząc jaskrawy, żółty punkt przy drodze, intuicyjnie zdejmują nogę z gazu. Potwierdzają to również internauci – pełnymi sympatii wpisami – w lokalnych grupach dyskusyjnych:

Tak i dziś głąby już po hamulcach do 35 km, nie patrząc na znaki, że jest tam 70. Takich właśnie kierowców powinno się eliminować z dróg – denerwuje się jeden z nich.

Gwałtowne hamowanie potrafi irytować innych uczestników ruchu. Jednak cel nadrzędny został osiągnięty. Prędkość w punkcie krytycznym spadła, potwierdzając statystyki CANARD, według których w miejscach objętych kontrolą przepisy łamie mniej niż 0,5% kierujących.

Grafika: Google Maps, 26 czerwca 2026, fotoradar jeszcze nie działa, ale kierowcy już zwalniają

Skrzyżowanie grozy z „górką” w tle

Skrzyżowanie w Woliczce od lat cieszy się bardzo złą sławą, co potwierdzają policyjne mapy rzeszowskiej komendy miejskiej. Geometria drogi w tym miejscu jest wyjątkowo zdradliwa. Kierowcy wyjeżdżający z drogi podporządkowanej od strony Woliczki mierzą się z mocno ograniczoną widocznością w kierunku sąsiedniej Trzciany. Pojazdy pędzące drogą krajową wyskakują zza pobliskiego wzniesienia z ogromną prędkością.

Obowiązuje tu ograniczenie do 70 km/h. Ale prosta droga zachęcała piratów drogowych do rozwijania prędkości rzędu 150 km/h. Sytuację pogarsza fakt, że po drugiej stronie DK94 znajduje się przystanek autobusowy, z którego codziennie korzystają piesi. To właśnie w tym miejscu w styczniu 2024 roku doszło do groźnego wypadku. Włączający się do ruchu autobus MKS zderzył się z Audi, w wyniku czego rannych zostało sześć osób.

Grafika: statystyki wypadków na zjeździe na Woliczkę

Od KPO po „zdjęcia w chipsach”

Informacja o montażu urządzenia wywołała, jak zwykle, potężną dyskusję w mediach społecznościowych, obnażając głęboki konflikt interesów między mieszkańcami a kierowcami tranzytowymi. W komentarzach wyraźnie zarysowały się trzy fronty

Osoby na co dzień mieszkające w Woliczce nie kryją ulgi. Podkreślają, że fotoradar to efekt ich wieloletnich próśb i pism wysyłanych do urzędów.

“Tam tyle ludzi zginęło i zostało rannych, że czas najwyższy to ukrócić”, napisał Ernest. Nie wiemy o jakim okresie napisał Internauta, ponieważ w latach 2018-24, nie zanotowano w tamtym miejscu wypadków ze skutkiem śmiertelnym. W danych widoczne są jednak liczne zdarzenia drogowe. na samym skrzyżowaniu aż 12, z siedmioma osobami rannymi.  

Z kolei Sylwia ripostuje sceptyków: „Kto nie wyjeżdżał, ten nie wie, jak się wyjeżdża (…) Jeżdżę z dziećmi, więc trzeba brać pod uwagę życie innych osób”. 

Grafika: Google Maps

Tradycyjnie “skok na kasę”

Część komentujących tradycyjnie podnosi argument o „łataniu dziury budżetowej” i „skoku na kasę”. Pojawiły się też złośliwości dotyczące finansowania inwestycji z Krajowego Planu Odbudowy oraz rzekomego ignorowania potrzeb kierowców. Na te zarzuty ostro odpowiedział Jakub: KPO I KPO A MASZ DALEKO GDZIEŚ ZDROWIE I ŻYCIE LUDZI. WSTYD I NIC WIĘCEJ. Najlepiej omijaj i spokój masz”. W sukurs mieszkańcom przyszła też Natalia, podsumowując przeciwników radaru: „Nie wiadomo, jaki debil wyskoczy zza górki pędząc ponad stówę (…) a radar chyba przeszkadza tylko takim”.

Część internautów zwróciła uwagę na kwestię montażu. Na zdjęciu maszt radaru widoczny jest niemal bezpośrednio za zielonym znakiem drogowym kierującym na Woliczkę. „Od kiedy w świetle pomiaru mogą być elementy metalowe takie jak np. znaki? Druga sprawa to fakt, że ten fotoradar jest do pewnego momentu zasłonięty przez ten znak i dla kierowców niewidoczny” – dopytuje Klaudiusz, wskazując na potencjalne problemy z rzetelnością rejestrowanych ujęć.

Czy sam radar rozwiąże problem?

Rzecznik GITD Wojciech Król zapewnia o niemal stuprocentowej skuteczności nowych urządzeń, w dyskusjach mieszkańców powraca temat bardziej fundamentalnych zmian architektonicznych. Część zmotoryzowanych uważa, że zamiast stawiać radary, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) powinna przebudować to miejsce na bezpieczne rondo lub stworzyć bezkolizyjne przejście dla pieszych.

Pojawiają się jednak głosy sceptyczne. Internauci przypominają, że podobne przejścia podziemne w Trzcianie czy Świlczy często świecą pustkami, bo piesi i tak ryzykują przechodzenie górą. Na ten moment to właśnie nowoczesny TraffiStar, robiący zdjęcia z jakością „jak do dowodu osobistego”, stanie się wkrótce bezwzględnym strażnikiem prędkości przy zjeździe na Woliczkę. (mob)

Czytaj więcej: 

Trwa drążenie drugiej nitki tunelu na S19 pod Rzeszowem. Wykonawca w innym miejscu zszedł z budowy

woliczka radar
Zdjęcie: czytelnik Rzeszów News

Mieszkańcy podrzeszowskiej Woliczki wywalczyli upragnione urządzenie pomiarowe. Zaawansowany technologicznie fotoradar dopiero stanął przy drodze krajowej nr 94 i wciąż czeka na oficjalne uruchomienie, na feralnym skrzyżowaniu już widać drastyczną zmianę zachowań kierowców.

W sieci zawrzało – lokalna społeczność mówi o „cenie ludzkiego życia”, podczas gdy zmotoryzowani narzekają na „skok na kasę”, unijne fundusze i… niefortunne umiejscowienie sprzętu.

Cztery nowe radary 

Jesienią ubiegłego roku zapowiadaliśmy na łamach Rzeszów News, że pieniądze z KPO zostaną zainwestowane w cztery nowe fotoradary na Podkarpaciu, a jakość ich zdjęć będzie porównywalna z fotografiami do dowodów osobistych. Obok Cmolasu, Głogowa Małopolskiego i Potoku, Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) wytypował wówczas właśnie odcinek DK94 w miejscowości Woliczka (gmina Świlcza).

Zapowiedzi drogowców właśnie stały się faktem. Przy trasie fizycznie pojawił się nowoczesny fotoradar TraffiStar SR390, potrafiący kontrolować kilka pasów ruchu jednocześnie w każdych warunkach pogodowych. Reakcja kierowców była natychmiastowa.

Efekt „żółtej skrzynki” 

Z bieżących obserwacji natężenia ruchu na Google Maps w rejonie skrzyżowania DK94 z zjazdem na Woliczkę jasno wynika, że sam widok nowego fotoradaru przyniósł oczekiwany skutek psychologiczny. Trasa, na której dotychczas nagminnie łamano przepisy, w bezpośrednim sąsiedztwie urządzenia wyraźnie zwalaniają.

Kierowcy, widząc jaskrawy, żółty punkt przy drodze, intuicyjnie zdejmują nogę z gazu. Potwierdzają to również internauci – pełnymi sympatii wpisami – w lokalnych grupach dyskusyjnych:

Tak i dziś głąby już po hamulcach do 35 km, nie patrząc na znaki, że jest tam 70. Takich właśnie kierowców powinno się eliminować z dróg – denerwuje się jeden z nich.

Gwałtowne hamowanie potrafi irytować innych uczestników ruchu. Jednak cel nadrzędny został osiągnięty. Prędkość w punkcie krytycznym spadła, potwierdzając statystyki CANARD, według których w miejscach objętych kontrolą przepisy łamie mniej niż 0,5% kierujących.

Grafika: Google Maps, 26 czerwca 2026, fotoradar jeszcze nie działa, ale kierowcy już zwalniają

Skrzyżowanie grozy z „górką” w tle

Skrzyżowanie w Woliczce od lat cieszy się bardzo złą sławą, co potwierdzają policyjne mapy rzeszowskiej komendy miejskiej. Geometria drogi w tym miejscu jest wyjątkowo zdradliwa. Kierowcy wyjeżdżający z drogi podporządkowanej od strony Woliczki mierzą się z mocno ograniczoną widocznością w kierunku sąsiedniej Trzciany. Pojazdy pędzące drogą krajową wyskakują zza pobliskiego wzniesienia z ogromną prędkością.

Obowiązuje tu ograniczenie do 70 km/h. Ale prosta droga zachęcała piratów drogowych do rozwijania prędkości rzędu 150 km/h. Sytuację pogarsza fakt, że po drugiej stronie DK94 znajduje się przystanek autobusowy, z którego codziennie korzystają piesi. To właśnie w tym miejscu w styczniu 2024 roku doszło do groźnego wypadku. Włączający się do ruchu autobus MKS zderzył się z Audi, w wyniku czego rannych zostało sześć osób.

Grafika: statystyki wypadków na zjeździe na Woliczkę

Od KPO po „zdjęcia w chipsach”

Informacja o montażu urządzenia wywołała, jak zwykle, potężną dyskusję w mediach społecznościowych, obnażając głęboki konflikt interesów między mieszkańcami a kierowcami tranzytowymi. W komentarzach wyraźnie zarysowały się trzy fronty

Osoby na co dzień mieszkające w Woliczce nie kryją ulgi. Podkreślają, że fotoradar to efekt ich wieloletnich próśb i pism wysyłanych do urzędów.

“Tam tyle ludzi zginęło i zostało rannych, że czas najwyższy to ukrócić”, napisał Ernest. Nie wiemy o jakim okresie napisał Internauta, ponieważ w latach 2018-24, nie zanotowano w tamtym miejscu wypadków ze skutkiem śmiertelnym. W danych widoczne są jednak liczne zdarzenia drogowe. na samym skrzyżowaniu aż 12, z siedmioma osobami rannymi.  

Z kolei Sylwia ripostuje sceptyków: „Kto nie wyjeżdżał, ten nie wie, jak się wyjeżdża (…) Jeżdżę z dziećmi, więc trzeba brać pod uwagę życie innych osób”. 

Grafika: Google Maps

Tradycyjnie “skok na kasę”

Część komentujących tradycyjnie podnosi argument o „łataniu dziury budżetowej” i „skoku na kasę”. Pojawiły się też złośliwości dotyczące finansowania inwestycji z Krajowego Planu Odbudowy oraz rzekomego ignorowania potrzeb kierowców. Na te zarzuty ostro odpowiedział Jakub: KPO I KPO A MASZ DALEKO GDZIEŚ ZDROWIE I ŻYCIE LUDZI. WSTYD I NIC WIĘCEJ. Najlepiej omijaj i spokój masz”. W sukurs mieszkańcom przyszła też Natalia, podsumowując przeciwników radaru: „Nie wiadomo, jaki debil wyskoczy zza górki pędząc ponad stówę (…) a radar chyba przeszkadza tylko takim”.

Część internautów zwróciła uwagę na kwestię montażu. Na zdjęciu maszt radaru widoczny jest niemal bezpośrednio za zielonym znakiem drogowym kierującym na Woliczkę. „Od kiedy w świetle pomiaru mogą być elementy metalowe takie jak np. znaki? Druga sprawa to fakt, że ten fotoradar jest do pewnego momentu zasłonięty przez ten znak i dla kierowców niewidoczny” – dopytuje Klaudiusz, wskazując na potencjalne problemy z rzetelnością rejestrowanych ujęć.

Czy sam radar rozwiąże problem?

Rzecznik GITD Wojciech Król zapewnia o niemal stuprocentowej skuteczności nowych urządzeń, w dyskusjach mieszkańców powraca temat bardziej fundamentalnych zmian architektonicznych. Część zmotoryzowanych uważa, że zamiast stawiać radary, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) powinna przebudować to miejsce na bezpieczne rondo lub stworzyć bezkolizyjne przejście dla pieszych.

Pojawiają się jednak głosy sceptyczne. Internauci przypominają, że podobne przejścia podziemne w Trzcianie czy Świlczy często świecą pustkami, bo piesi i tak ryzykują przechodzenie górą. Na ten moment to właśnie nowoczesny TraffiStar, robiący zdjęcia z jakością „jak do dowodu osobistego”, stanie się wkrótce bezwzględnym strażnikiem prędkości przy zjeździe na Woliczkę. (mob)

Czytaj więcej: 

Trwa drążenie drugiej nitki tunelu na S19 pod Rzeszowem. Wykonawca w innym miejscu zszedł z budowy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *