August 15, 2026

Rzeszów News

12-13 sierpnia 2026 r. zapisze się na Podkarpaciu tragicznie. W ciągu zaledwie kilkunastu godzin doszło do pięciu dramatycznych wypadków z udziałem motocyklistów. Dwa z nich zakończyły się śmiercią. Zazwyczaj w takich sytuacjach wina zrzucana jest na nadmierną prędkość lub nieostrożność kierowców samochodów. Jak przekonuje ekspert, to wierzchołek góry lodowej, a prawdziwy problem tkwi w bagatelizowaniu […]

The post “Motocyklista nie ma strefy zgniotu”. Przyczyny serii wypadków motocyklowych na Podkarpaciu tłumaczy ekspert appeared first on Rzeszów News - najnowsze wiadomości, wydarzenia i aktualności z Rzeszowa i Podkarpacia.

motocykl podkarpacie
Zdjęcie: Artur Lis w trakcie zajęć z motocyklistami

12-13 sierpnia 2026 r. zapisze się na Podkarpaciu tragicznie. W ciągu zaledwie kilkunastu godzin doszło do pięciu dramatycznych wypadków z udziałem motocyklistów. Dwa z nich zakończyły się śmiercią. Zazwyczaj w takich sytuacjach wina zrzucana jest na nadmierną prędkość lub nieostrożność kierowców samochodów. Jak przekonuje ekspert, to wierzchołek góry lodowej, a prawdziwy problem tkwi w bagatelizowaniu techniki jazdy i iluzji umiejętności.

Jak informował portal Rzeszów News, czwartkowe popołudnie boleśnie przypomniało, jak niewiele trzeba, by doszło do tragedii. Na ulicy Budziwojskiej w Rzeszowie 69-letni kierowca skody, wyjeżdżając z zatoki autobusowej, nie ustąpił pierwszeństwa prawidłowo jadącej hondzie. Pasażerka jednośladu z poważnymi obrażeniami trafiła do szpitala.

Zaledwie kilkanaście minut później w Dynowie powtórzył się podobny schemat – kierowca peugeota skręcając w lewo zderzył się z 21-letnim motocyklistą. Bilans uzupełniają dwa wypadki z poprzedniego dnia, w powiecie tarnobrzeskim i sanockim, oba ze skutkiem śmiertelnym.  

Kierowca jednośladu nie ma strefy zgniotu

Piotr Wojtunik, rzecznik komendy wojewódzkiej policji w Rzeszowie, w rozmowie z Rzeszów News, analizując tegoroczne statystyki, zwraca uwagę na powtarzające się schematy.

– Winę często ponoszą kierowcy samochodów, jak przy klasycznym wymuszeniu pierwszeństwa, ale pojawiają się też inne czynniki – mówi Piotr Wojtunik, rzecznik komendy wojewódzkiej policji. – Motocykliści zjeżdżają, np. na przeciwny pas jezdni czy bywają oślepiani przez słońce. Wypadki obnażają jednak brutalną prawdę: w starciu z karoserią lub drzewem, kierowca jednośladu nie ma żadnej strefy zgniotu.

Na prośbę Rzeszów News komenda wojewódzka policji przygotowała statystyki dotyczące zdarzeń drogowych z udziałem motocyklistów. Tylko w tym roku zginęło na podkarpackich drogach 11 (!) kierujących tymi jednośladami.   

Rok Grupa Wypadki Zabici Ranni Kolizje
2026 Motocykliści 77 11 69 228

Co na to ekspert? 

Dlaczego zatem dochodzi do tak wielu zdarzeń, w których motocyklista nie potrafi wyratować się z opresji? Ostre słowa krytyki pod adresem systemu szkolenia i samych kierowców kieruje Artur Lis.

Ten utytułowany ekspert jeździ na motocyklach od ponad 40 lat. Przez 12 lat jeździł wyczynowo (wyścigi szosowe, enduro, motocross), zdobywając tytuły indywidualnego i drużynowego mistrza Polski. Przez 15 lat pełnił służbę jako policjant ruchu drogowego, wielokrotnie wygrywając zawody z jazdy sprawnościowej. Od 25 lat szkoli z techniki jazdy.

– Uczą “na małpę”, a nie jazdy na motocyklu – od początku rozmowy z Rzeszów News ekspert ostro atakuje system. Jego zdaniem nauka jazdy w ramach przygotowania do motocyklowego prawa jazdy jest swego rodzaju fikcją.   

motocykl podkarpaciemotocykl podkarpacie
Zdjęcie: Artur Lis w trakcie zajęć z motocyklistami

Problem zaczyna się u samych podstaw

– Zaczyna się od szkół nauki jazdy, że nie uczą jeździć na motocyklu, bo nie ma na to czasu. Przygotowują kursantów na tak zwaną małpę do zdania egzaminu – tłumaczy.

Zwraca on uwagę na absurdalne dysproporcje w systemie edukacji kierowców. Kursant na prawo jazdy kategorii B ma do dyspozycji cztery koła i 30 godzin na opanowanie stosunkowo prostych manewrów. Przyszły motocyklista ma zaledwie 20 godzin na opanowanie pojazdu dwukołowego i siedmiu trudnych zadań.

– “Plastik” (w branżowym języku: prawo jazdy; przypis Rzeszów News) upoważnia do zdania egzaminu, ale nie upoważnia do wyjechania na drogę publiczną – mówi Lis. – Ludzie dostają “plastiki” i nagle uważają, że mogą pojechać w Bieszczady na zakręty. A to jest podstawowy błąd, bo na kursie na prawo jazdy uczy się przepisów ruchu drogowego, ale nie podstawowych technik jazdy – dodaje instruktor.

Ubranie to skutek, brak techniki to przyczyna

Wśród motocyklistów i internautów często toczy się debata na temat odpowiedniego ubioru. Plagą na polskich drogach latem jest tzw. jazda „na zdrapkę”, czyli poruszanie się na motocyklu w dżinsach, krótkich spodenkach i z krótkim rękawem. W żargonie oznacza to, że przy upadku skóra i kości błyskawicznie ścierają się o asfalt.

Artur Lis uważa jednak, że dyskusja o odzieży, choć ważna, odwraca uwagę od sedna problemu.

– Tu nie ciuchy są problemem. Tylko brak umiejętności i brak profilaktyki motocyklowej. Doświadczony szkoleniowiec podkreśla, że gdyby motocyklista przeszedł odpowiednie szkolenie, potrafiłby przewidzieć zagrożenie i nigdy nie wyjechałby na drogę bez odpowiedniego zabezpieczenia. Ubiór minimalizuje obrażenia, ale to technika zapobiega wypadkowi.

motocykl podkarpaciemotocykl podkarpacie
Zdjęcie: Artur Lis w trakcie zajęć z motocyklistami

Fizyka, której nie da się oszukać

Kolejnym błędem powielanym przez świeżo upieczonych kierowców jest dobór sprzętu. Kursanci kupują motocykle, które im się podobają – zazwyczaj o wiele za ciężkie i za mocne. Ekspert wskazuje, że prawdziwy dramat zaczyna się, gdy na drodze pojawia się sytuacja ekstremalna: wymuszenie pierwszeństwa przez auto czy nagłe hamowanie.

– Robimy hamowania z 60 czy 50 na godzinę i nagle się okazuje, że połowa ludzi, którzy jeżdżą 20 czy 30 lat, nie umie wykorzystać hamulców – zauważa były policjant.

Co więcej, wielu kierowców nie ma pojęcia o tzw. przeciwskręcie. Z instynktu, chcąc skręcić w lewo w sytuacji awaryjnej, ciągną kierownicę w lewo, co przy prawach fizyki sprawia, że motocykl jedzie w prawo – prosto pod koła samochodu. Jazda na motocyklu, jak podkreśla Lis, opiera się na pamięci mięśniowej. Na drodze, gdy liczą się ułamki sekund, nie ma czasu na zastanawianie się, którego hamulca użyć.

motocykl podkarpaciemotocykl podkarpacie
Zdjęcie: Artur Lis w trakcie zajęć z motocyklistami

Złudne poczucie bezpieczeństwa

Ekspert obala również mit popularny w środowisku: “nie ma złej pogody, jest tylko źle ubrany motocyklista”.

– Co z tego, że ktoś ma fajne ciuchy motocyklowe, podgrzewane, kiedy opona pojazdu jest zimna i nie będzie trzymała się drogi – podsumowuje trzeźwo Lis. – Motocykliści wyjeżdżają wiosną lub w chłodniejsze dni z przekonaniem, że będą jeździć tak sprawnie jak pod koniec poprzedniego sezonu, zapominając, że zimny asfalt drastycznie zmniejsza przyczepność.

Czarna seria wypadków na Podkarpaciu to brutalny dzwonek alarmowy. Same kontrole policyjne i apele rzecznika o ostrożność nie wystarczą, dopóki sami motocykliści nie zrozumieją, że ulica nie wybacza braków w technice. A tej, niestety, państwowy egzamin na prawo jazdy, tzw. “plastik”, zupełnie nie uczy (mob).   

Czytaj więcej: 

Potrójne szczęście na Lwowskiej. Karol, Julian i Teodor przyszli na świat podczas jubileuszowego porodu

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *