Mieszkańcy osiedla Pułaskiego w Rzeszowie przeżywają prawdziwy koszmar, a ich codzienne życie zostało zdominowane przez uciążliwe sąsiedztwo dzikiego ptactwa. Chodniki, alejki spacerowe, ławki, balkony oraz zaparkowane samochody są regularnie dewastowane przez odchody kolonii szpaków oraz gawronów.
„W tym roku w czasie upałów fetor ptasich odchodów był tak duży, że zamykano okna i balkony” – piszą w dramatycznym liście do redakcji oburzeni mieszkańcy. Jedna z kobiet przyznaje, że w najbardziej upalne oraz deszczowe dni zapach jest tak nieznośny, że musiała przenieść swoje dzieci do innego pokoju, by oszczędzić im wdychania odrzucającej woni. Inny lokator dodaje, że na osiedlu nie da się wyjść na krótki spacer, ponieważ „kostka brukowa alejek spacerowych i zieleni pod drzewami przykrywa gruba warstwa ptasich odchodów”. Podobnie wygląda sytuacja na placu zabaw, gdzie trawa pod drzewami zamieniła się w twardą, brudną skorupę. Mieszkańcy podkreślają, że nie przeszkadza im obecność czy hałas ptaków, lecz bezradność zarządcy w kwestii sprzątania.
Ratusz odpowiada: Mamy związane ręce
W odpowiedzi na pytania redakcji, Urząd Miasta Rzeszowa szczegółowo wyjaśnia przyczyny problemu oraz skomplikowane tło prawne.
„Problem z ptasimi odchodami na osiedlu Pułaskiego wynika przede wszystkim z dużej liczby ptaków, które znajdują tam sprzyjające warunki do bytowania” – tłumaczy Marzena Kłeczek-Krawiec, Zastępca Dyrektora i Rzecznik Prasowy Prezydenta Rzeszowa. Wpływ na to mają wysokie drzewa, łatwy dostęp do pożywienia oraz brak naturalnych wrogów, a także dokarmianie zwierząt przez samych mieszkańców.
Rzeczniczka wprost zaznacza, że miasto wyczerpało standardowe możliwości działania:
„Z przebiegu sytuacji wynika, że Gmina Miasto Rzeszów ma związane ręce w tym temacie – nie ma bardziej efektywnej metody zmniejszenia uciążliwości powodowanych przez ptaki. Nie ma możliwości osłonienie całego terenu parku przed odchodami ptaków, nie można ich również płoszyć, np. materiałami hukowymi, które były również niebezpieczne dla korzystających z parku, przycięcie drzew w ustawowym zakresie nie ograniczy możliwości zakładania gniazd.”
Ekologiczna batalia o metodę sokolniczą
Jedynym skutecznym rozwiązaniem stosowanym w latach 2013-2017 oraz 2019-2020 było kontrolowane płoszenie ptaków metodą sokolniczą pod nadzorem ornitologa. Pozwalało to na przepędzenie ptaków z centrum miasta (m.in. z Parku Jedności Polonii z Macierzą leżącego przy osiedlu) na inne, oddalone tereny zielone, zanim te zdołały założyć gniazda i złożyć lęgi.
Niestety, od lat każda próba uzyskania ponownej zgody na płoszenie kończy się batalią prawną. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Rzeszowie kilkukrotnie wydawała zgody na wnioski miasta, jednak po odwołaniach organizacji przyrodniczych, takich jak Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków i Towarzystwo Ochrony Przyrody, decyzje te były uchylane przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (GDOŚ). GDOŚ powoływał się przy tym na drastycznie spadającą populację gawronów w miastach. Ostatecznie w sierpniu 2024 roku RDOŚ odmówił miastu zgody na płoszenie.
Urząd nie składa jednak broni. W październiku 2025 roku Zarząd Zieleni Miejskiej złożył kolejny wniosek w tej sprawie do RDOŚ. „W chwili obecnej organ zebrał całość materiału dowodowego i oczekuje się na decyzję” – informuje Marzena Kłeczek-Krawiec.
Kto odpowiada za tereny między blokami?
Magistrat zwraca również uwagę na strukturę własnościową gruntów na osiedlu Pułaskiego. Wszelkie działania interwencyjne urzędników mogą ograniczać się wyłącznie do obszaru Parku Jedności Polonii z Macierzą.
„Tereny międzyblokowe na terenie os. Pułaskiego są w większości administrowane przez Rzeszowską Spółdzielnię Mieszkaniową i to na niej spoczywa podjęcie działań w temacie uciążliwości powodowanych przez ptaki” – podkreśla rzeczniczka prasowa. Z informacji ratusza wynika, że spółdzielnia poszła śladem miasta i również złożyła własny wniosek do RDOŚ Rzeszów o zezwolenie na przeprowadzenie płoszenia na swoich terenach.
Na ten moment mieszkańcom pozostaje czekać na decyzje urzędów ochrony środowiska. Pracownicy MPGK Rzeszów na zlecenie miasta zintensyfikowali co prawda sprzątanie Parku Jedności Polonii z Macierzą – myją ławki i czyszczą alejki – jednak z powodu ogromnej skali zjawiska, efekty tych prac znikają niemal natychmiast. (am)
Czytaj więcej:
Hulajnoga pod kołami Mercedesa. Blisko 2 promile alkoholu w organizmie
Mieszkańcy osiedla Pułaskiego w Rzeszowie przeżywają prawdziwy koszmar, a ich codzienne życie zostało zdominowane przez uciążliwe sąsiedztwo dzikiego ptactwa. Chodniki, alejki spacerowe, ławki, balkony oraz zaparkowane samochody są regularnie dewastowane przez odchody kolonii szpaków oraz gawronów.
„W tym roku w czasie upałów fetor ptasich odchodów był tak duży, że zamykano okna i balkony” – piszą w dramatycznym liście do redakcji oburzeni mieszkańcy. Jedna z kobiet przyznaje, że w najbardziej upalne oraz deszczowe dni zapach jest tak nieznośny, że musiała przenieść swoje dzieci do innego pokoju, by oszczędzić im wdychania odrzucającej woni. Inny lokator dodaje, że na osiedlu nie da się wyjść na krótki spacer, ponieważ „kostka brukowa alejek spacerowych i zieleni pod drzewami przykrywa gruba warstwa ptasich odchodów”. Podobnie wygląda sytuacja na placu zabaw, gdzie trawa pod drzewami zamieniła się w twardą, brudną skorupę. Mieszkańcy podkreślają, że nie przeszkadza im obecność czy hałas ptaków, lecz bezradność zarządcy w kwestii sprzątania.
Ratusz odpowiada: Mamy związane ręce
W odpowiedzi na pytania redakcji, Urząd Miasta Rzeszowa szczegółowo wyjaśnia przyczyny problemu oraz skomplikowane tło prawne.
„Problem z ptasimi odchodami na osiedlu Pułaskiego wynika przede wszystkim z dużej liczby ptaków, które znajdują tam sprzyjające warunki do bytowania” – tłumaczy Marzena Kłeczek-Krawiec, Zastępca Dyrektora i Rzecznik Prasowy Prezydenta Rzeszowa. Wpływ na to mają wysokie drzewa, łatwy dostęp do pożywienia oraz brak naturalnych wrogów, a także dokarmianie zwierząt przez samych mieszkańców.
Rzeczniczka wprost zaznacza, że miasto wyczerpało standardowe możliwości działania:
„Z przebiegu sytuacji wynika, że Gmina Miasto Rzeszów ma związane ręce w tym temacie – nie ma bardziej efektywnej metody zmniejszenia uciążliwości powodowanych przez ptaki. Nie ma możliwości osłonienie całego terenu parku przed odchodami ptaków, nie można ich również płoszyć, np. materiałami hukowymi, które były również niebezpieczne dla korzystających z parku, przycięcie drzew w ustawowym zakresie nie ograniczy możliwości zakładania gniazd.”
Ekologiczna batalia o metodę sokolniczą
Jedynym skutecznym rozwiązaniem stosowanym w latach 2013-2017 oraz 2019-2020 było kontrolowane płoszenie ptaków metodą sokolniczą pod nadzorem ornitologa. Pozwalało to na przepędzenie ptaków z centrum miasta (m.in. z Parku Jedności Polonii z Macierzą leżącego przy osiedlu) na inne, oddalone tereny zielone, zanim te zdołały założyć gniazda i złożyć lęgi.
Niestety, od lat każda próba uzyskania ponownej zgody na płoszenie kończy się batalią prawną. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Rzeszowie kilkukrotnie wydawała zgody na wnioski miasta, jednak po odwołaniach organizacji przyrodniczych, takich jak Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków i Towarzystwo Ochrony Przyrody, decyzje te były uchylane przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (GDOŚ). GDOŚ powoływał się przy tym na drastycznie spadającą populację gawronów w miastach. Ostatecznie w sierpniu 2024 roku RDOŚ odmówił miastu zgody na płoszenie.
Urząd nie składa jednak broni. W październiku 2025 roku Zarząd Zieleni Miejskiej złożył kolejny wniosek w tej sprawie do RDOŚ. „W chwili obecnej organ zebrał całość materiału dowodowego i oczekuje się na decyzję” – informuje Marzena Kłeczek-Krawiec.
Kto odpowiada za tereny między blokami?
Magistrat zwraca również uwagę na strukturę własnościową gruntów na osiedlu Pułaskiego. Wszelkie działania interwencyjne urzędników mogą ograniczać się wyłącznie do obszaru Parku Jedności Polonii z Macierzą.
„Tereny międzyblokowe na terenie os. Pułaskiego są w większości administrowane przez Rzeszowską Spółdzielnię Mieszkaniową i to na niej spoczywa podjęcie działań w temacie uciążliwości powodowanych przez ptaki” – podkreśla rzeczniczka prasowa. Z informacji ratusza wynika, że spółdzielnia poszła śladem miasta i również złożyła własny wniosek do RDOŚ Rzeszów o zezwolenie na przeprowadzenie płoszenia na swoich terenach.
Na ten moment mieszkańcom pozostaje czekać na decyzje urzędów ochrony środowiska. Pracownicy MPGK Rzeszów na zlecenie miasta zintensyfikowali co prawda sprzątanie Parku Jedności Polonii z Macierzą – myją ławki i czyszczą alejki – jednak z powodu ogromnej skali zjawiska, efekty tych prac znikają niemal natychmiast. (am)
Czytaj więcej:
Hulajnoga pod kołami Mercedesa. Blisko 2 promile alkoholu w organizmie
