June 2, 2026
Zdjęcie poglądowe: Śmieci z cmentarza zostały zakopane pod ziemią (fot. AI)

To jedna z najbardziej zaskakujących spraw samorządowych ostatnich miesięcy na Podkarpaciu. Urząd Miasta i Gminy w Jaworniku Polskim sam zawiadomił prokuraturę o nielegalnym zakopywaniu odpadów przez swoich pracowników.

Śledczy potwierdzili, że śmieci trafiły do ziemi, jednak po latach od zdarzenia sprawa zakończyła się bez odpowiedzialności karnej. Ta sprawa pokazuje, jak długo nieprawidłowości mogą pozostawać ukryte i jak trudne bywa rozliczenie wydarzeń sprzed wielu lat.

Gmina zawiadomiła prokuraturę

Rzadko zdarza się, aby zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa wobec urzędników składała instytucja, w której byli oni zatrudnieni. Tymczasem właśnie tak było w przypadku Jawornika Polskiego w powiecie przeworskim. Jesienią 2025 roku do Prokuratury Rejonowej w Przeworsku wpłynęło zawiadomienie złożone przez Urząd Miasta i Gminy w Jaworniku Polskim.

To samorząd poinformował śledczych o podejrzeniach dotyczących nielegalnego zakopywania odpadów komunalnych na gminnych działkach. Sprawa dotyczyła wydarzeń, które miały miejsce nawet osiem lat wcześniej. Po przyjęciu zawiadomienia prokuratura przesłuchała świadków, w tym zastępcę burmistrza, przeprowadziła czynności sprawdzające i wszczęła śledztwo dotyczące możliwego naruszenia przepisów związanych z ochroną środowiska.

Śmieci z cmentarza zakopane

W trakcie postępowania śledczy odtworzyli przebieg wydarzeń z lat 2017 – 2018. Ustalono, że ówczesny kierownik gospodarczy Urzędu Miasta i Gminy w Jaworniku Polskim wydał pracownikom konkretne polecenia dotyczące zagospodarowania odpadów pochodzących z cmentarza w Hadlach Szklarskich i ich segregację na odpady biodegradowalne i pozostałe.

– Polecił wywieźć odpady biodegradowalne na działkę nr 67/2 i 68 w Jaworniku Polskim, natomiast pozostałe na wysypisko śmieci. Niestety pracownicy nie zastosowali się do podanych wytycznych i wszystkie odpady, bez ich segregacji, zostały wywiezione na działkę, na której zostały następnie zakopane – informuje prokurator Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Pod ziemią znalazły się między innymi szklane znicze wraz z wkładami, sztuczne kwiaty, elementy wieńców oraz folie. Odpady przez lata pozostawały ukryte na gminnym terenie, a sprawa wyszła na jaw dopiero po wielu latach.

Czy doszło do zagrożenia?

Śledczy przeprowadzili oględziny miejsca, w którym odnaleziono zakopane odpady. Kluczowe było ustalenie, czy sposób ich składowania mógł doprowadzić do zagrożenia dla zdrowia ludzi lub poważnych szkód w środowisku naturalnym.

Artykuł 183 kodeksu karnego przewiduje odpowiedzialność za nielegalne postępowanie z odpadami w sytuacji, gdy mogą one powodować zagrożenie, a także prowadzić do istotnego zanieczyszczenia środowiska. Właśnie pod tym kątem analizowano zgromadzony materiał dowodowy.

Analiza nie wykazała jednak takiego ryzyka. – Ujawnione odpady poddano oględzinom nie ujawniając wśród nich materiałów niebezpiecznych lub stanowiących zagrożenie dla życia lub zdrowia człowieka lub powodujących istotne obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi – poinformowała prok. Taciuch-Kurasiewicz.

Skandal bez konsekwencji

Choć śledztwo potwierdziło, że odpady zostały zakopane niezgodnie z pierwotnymi wytycznymi, prokuratura uznała, że nie doszło do przestępstwa określonego w art. 183 Kodeksu karnego. Powodem był brak dowodów na wystąpienie zagrożenia dla ludzi lub środowiska w zakresie wymaganym przez przepisy.

W konsekwencji 25 maja 2026 roku śledztwo zostało umorzone. Nie oznacza to jednak, że śledczy zakwestionowali sam fakt zakopania odpadów. Przeciwnie, został on ustalony i opisany w toku postępowania. Decydujące znaczenie miała jednak prawna ocena skutków tego działania.

Nikt nie odpowie po latach

Największe emocje może jednak budzić finał całej sprawy. Prokuratura wskazała, że choć zachowanie pracowników mogło być rozpatrywane w kategoriach wykroczenia, nie było już możliwości prowadzenia odrębnego postępowania w tym kierunku.

Jak się okazuje, od zdarzeń minęło zbyt wiele czasu. Termin przedawnienia upłynął, dlatego materiały nie zostały wyłączone do dalszego postępowania wykroczeniowego. Oznacza to, że mimo ujawnienia i potwierdzenia nieprawidłowości nikt nie poniesie odpowiedzialności prawnej za zakopanie odpadów.

Sprawa z Jawornika Polskiego pozostawia po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Jak to możliwe, że o zakopanych odpadach dowiedziano się dopiero po latach i kto przez ten czas wiedział o sprawie? Ponadto można się zastanowić, dlaczego dopiero obecne władze gminy zdecydowały się zawiadomić organy ścigania. Na te pytania mieszkańcy Jawornika Polskiego mogą nigdy nie otrzymać odpowiedzi.

Czytaj więcej:

„Zrównać Rzeszów z ziemią”. Rosyjski propagandysta namawia a Internet się gotuje [WIDEO]

Zdjęcie poglądowe: Śmieci z cmentarza zostały zakopane pod ziemią (fot. AI)

To jedna z najbardziej zaskakujących spraw samorządowych ostatnich miesięcy na Podkarpaciu. Urząd Miasta i Gminy w Jaworniku Polskim sam zawiadomił prokuraturę o nielegalnym zakopywaniu odpadów przez swoich pracowników.

Śledczy potwierdzili, że śmieci trafiły do ziemi, jednak po latach od zdarzenia sprawa zakończyła się bez odpowiedzialności karnej. Ta sprawa pokazuje, jak długo nieprawidłowości mogą pozostawać ukryte i jak trudne bywa rozliczenie wydarzeń sprzed wielu lat.

Gmina zawiadomiła prokuraturę

Rzadko zdarza się, aby zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa wobec urzędników składała instytucja, w której byli oni zatrudnieni. Tymczasem właśnie tak było w przypadku Jawornika Polskiego w powiecie przeworskim. Jesienią 2025 roku do Prokuratury Rejonowej w Przeworsku wpłynęło zawiadomienie złożone przez Urząd Miasta i Gminy w Jaworniku Polskim.

To samorząd poinformował śledczych o podejrzeniach dotyczących nielegalnego zakopywania odpadów komunalnych na gminnych działkach. Sprawa dotyczyła wydarzeń, które miały miejsce nawet osiem lat wcześniej. Po przyjęciu zawiadomienia prokuratura przesłuchała świadków, w tym zastępcę burmistrza, przeprowadziła czynności sprawdzające i wszczęła śledztwo dotyczące możliwego naruszenia przepisów związanych z ochroną środowiska.

Śmieci z cmentarza zakopane

W trakcie postępowania śledczy odtworzyli przebieg wydarzeń z lat 2017 – 2018. Ustalono, że ówczesny kierownik gospodarczy Urzędu Miasta i Gminy w Jaworniku Polskim wydał pracownikom konkretne polecenia dotyczące zagospodarowania odpadów pochodzących z cmentarza w Hadlach Szklarskich i ich segregację na odpady biodegradowalne i pozostałe.

– Polecił wywieźć odpady biodegradowalne na działkę nr 67/2 i 68 w Jaworniku Polskim, natomiast pozostałe na wysypisko śmieci. Niestety pracownicy nie zastosowali się do podanych wytycznych i wszystkie odpady, bez ich segregacji, zostały wywiezione na działkę, na której zostały następnie zakopane – informuje prokurator Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Pod ziemią znalazły się między innymi szklane znicze wraz z wkładami, sztuczne kwiaty, elementy wieńców oraz folie. Odpady przez lata pozostawały ukryte na gminnym terenie, a sprawa wyszła na jaw dopiero po wielu latach.

Czy doszło do zagrożenia?

Śledczy przeprowadzili oględziny miejsca, w którym odnaleziono zakopane odpady. Kluczowe było ustalenie, czy sposób ich składowania mógł doprowadzić do zagrożenia dla zdrowia ludzi lub poważnych szkód w środowisku naturalnym.

Artykuł 183 kodeksu karnego przewiduje odpowiedzialność za nielegalne postępowanie z odpadami w sytuacji, gdy mogą one powodować zagrożenie, a także prowadzić do istotnego zanieczyszczenia środowiska. Właśnie pod tym kątem analizowano zgromadzony materiał dowodowy.

Analiza nie wykazała jednak takiego ryzyka. – Ujawnione odpady poddano oględzinom nie ujawniając wśród nich materiałów niebezpiecznych lub stanowiących zagrożenie dla życia lub zdrowia człowieka lub powodujących istotne obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi – poinformowała prok. Taciuch-Kurasiewicz.

Skandal bez konsekwencji

Choć śledztwo potwierdziło, że odpady zostały zakopane niezgodnie z pierwotnymi wytycznymi, prokuratura uznała, że nie doszło do przestępstwa określonego w art. 183 Kodeksu karnego. Powodem był brak dowodów na wystąpienie zagrożenia dla ludzi lub środowiska w zakresie wymaganym przez przepisy.

W konsekwencji 25 maja 2026 roku śledztwo zostało umorzone. Nie oznacza to jednak, że śledczy zakwestionowali sam fakt zakopania odpadów. Przeciwnie, został on ustalony i opisany w toku postępowania. Decydujące znaczenie miała jednak prawna ocena skutków tego działania.

Nikt nie odpowie po latach

Największe emocje może jednak budzić finał całej sprawy. Prokuratura wskazała, że choć zachowanie pracowników mogło być rozpatrywane w kategoriach wykroczenia, nie było już możliwości prowadzenia odrębnego postępowania w tym kierunku.

Jak się okazuje, od zdarzeń minęło zbyt wiele czasu. Termin przedawnienia upłynął, dlatego materiały nie zostały wyłączone do dalszego postępowania wykroczeniowego. Oznacza to, że mimo ujawnienia i potwierdzenia nieprawidłowości nikt nie poniesie odpowiedzialności prawnej za zakopanie odpadów.

Sprawa z Jawornika Polskiego pozostawia po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Jak to możliwe, że o zakopanych odpadach dowiedziano się dopiero po latach i kto przez ten czas wiedział o sprawie? Ponadto można się zastanowić, dlaczego dopiero obecne władze gminy zdecydowały się zawiadomić organy ścigania. Na te pytania mieszkańcy Jawornika Polskiego mogą nigdy nie otrzymać odpowiedzi.

Czytaj więcej:

„Zrównać Rzeszów z ziemią”. Rosyjski propagandysta namawia a Internet się gotuje [WIDEO]

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *