Rzeszów News
Przy bocznej ulicy Wincentego Pola w Rzeszowie asfalt może być przedmiotem doktoratu na temat zmęczenia materiału. Do budynków pod numerami 12 i 16 prowadzi obecnie droga pełna ubytków, spękań i zapadnięć, której formalnie nie chce naprawić żadna z miejskich jednostek. MZBM twierdzi, że nie robi remontów kapitalnych. MZD odpowiada, że dopóki nie przejmie terenu, to […]
The post Droga, której nikt nie chce naprawić. Mieszkańcy jeżdżą po dziurach, urzędnicy żonglują absurdalnymi pismami appeared first on Rzeszów News - najnowsze wiadomości, wydarzenia i aktualności z Rzeszowa i Podkarpacia.
Przy bocznej ulicy Wincentego Pola w Rzeszowie asfalt może być przedmiotem doktoratu na temat zmęczenia materiału. Do budynków pod numerami 12 i 16 prowadzi obecnie droga pełna ubytków, spękań i zapadnięć, której formalnie nie chce naprawić żadna z miejskich jednostek.
MZBM twierdzi, że nie robi remontów kapitalnych. MZD odpowiada, że dopóki nie przejmie terenu, to nie jego sprawa. Mieszkańcy od ponad roku słyszą to samo: droga „zostanie przejęta”. Konkretów wciąż brak.
„Amortyzatory wymieniałam już dwa razy”
Joanna Uszycka mieszka przy Wincentego Pola od siedmiu lat. Dla niej problem dawno przestał być abstrakcją z urzędowych pism – jest kosztem, który płaci z własnej kieszeni.
– Nie da się jeździć po tej drodze. Co mamy robić? Obarczyć MZBM fakturami za naprawy aut? Sprężyny od amortyzacji wymieniałam już dwa razy. Raz z jednej strony, raz z drugiej strony auta” – mówi.
Stan nawierzchni pogarsza się z każdym miesiącem. – To już rok, a dziury są coraz większe. MZBM nic z tym nie robi, ani nawet się nie podjął łatania tych dziur, bo również dzwoniłam do nich. Przekazali, że nie mają odpowiedniego sprzętu, żeby to wyremontować. Dalej mamy jeździć po tych dziurach i czekać? – relacjonuje mieszkanka.
Wcześniej, jak wspomina, przynajmniej doraźnie coś się działo. Wcześniej jeszcze MZBM na bieżąco jakieś dziury łatał, a teraz to już stoi dwa lata i nic nie jest ruszane. I jedni zwalają na drugich – tłumaczy mieszkanka.


Jedni zwalają na drugich – czarno na białym
Słowa mieszkanki o przerzucaniu się odpowiedzialnością nie są tylko wrażeniem. Potwierdza je urzędowa korespondencja, do której dotarła redakcja Rzeszów News.
W piśmie z 27 czerwca 2025 r. Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych stwierdza wprost, że nawierzchnia drogi jest zużyta i wymaga kapitalnego remontu, który – jak zaznacza spółka – jest poza zakresem jej działań. MZBM powołuje się na umowę użytkowania zawartą z Gminą Miasto Rzeszów w 2004 r. i podkreśla, że nie wykonuje kapitalnych remontów dróg. To, jak zauważa, droga wewnętrzna, której właścicielem jest gmina.
Tydzień później, 4 lipca 2025 r., odpowiada Miejski Zarząd Dróg. Dyrektor MZD Andrzej Maciejko pisze, że droga na działce 1632/6 leży poza pasem drogowym ulicy i w ewidencji gruntów oznaczona jest jako teren mieszkaniowy. Zgodnie z umową użytkowania to MZBM – jako użytkownik przekazanego przez gminę majątku – jest zobowiązany do bieżącego utrzymania i remontów, w tym również dróg dojazdowych. MZD kończy jednoznacznie: do czasu przejęcia terenu utrzymanie i remont tej drogi nie należy do MZD, tylko do MZBM.
Dwie miejskie jednostki, dwa pisma, jeden wniosek urzędników: to nie nasza sprawa.


Aplikacja „Rzeszów. To My” nie pomogła
Mieszkańcy nie ograniczyli się do telefonów i pism. W kwietniu 2025 r. wystosowali do prezydenta Rzeszowa list z prośbą o pilny remont, wskazując, że popękany asfalt i liczne dziury stwarzają realne zagrożenie. Sprawę zgłaszali też w miejskiej aplikacji „Rzeszów. To My”.
Historia tych zgłoszeń najlepiej pokazuje, na czym polega pat. Zgłoszenie z 31 października 2025 roku (nr 1112871) w kategorii „Uszkodzenia jezdni” przeszło przez wszystkie etapy — „Przyjęte”, „W realizacji”, „Zamknięte”. Ostatecznie zostało zamknięte bez naprawy drogi.
Jeszcze więcej mówi odpowiedź z 17 lutego 2026 r. Urzędnik przyznaje w niej, że wizja w terenie potwierdziła zły stan drogi, tj. liczne ubytki, zapadnięcia i uszkodzone krawężniki. Biuro Gospodarki Mieniem podjęło działania, aby przekazać drogę do MZD w celu generalnego remontu. Problem w tym, że wymaga to zmiany użytku gruntowego i wydzielenia działki. Gdy Biuro poprosiło MZD o koncepcję podziału, ten pismem z 11 lutego 2026 roku negatywnie zaopiniował podział, zmianę użytku i przejęcie działki. Powód: zły stan drogi.
Wychodzi z tego błędne koło: żeby drogę wyremontować, MZD musi ją przejąć — ale MZD nie chce jej przejąć, dopóki nie zostanie wyremontowana. Aplikacja odsyła mieszkańców z powrotem do punktu wyjścia: po informacje mają się zwrócić do obecnego zarządcy terenu, czyli MZBM.


Mantra miasta: „Procedury powinny zakończyć się w tym roku”
Zapytaliśmy Urząd Miasta Rzeszowa, jak zamierza rozwiązać ten biurokratyczny impas, jakie konkretne kroki podjął wiceprezydent Marcin Deręgowski, żeby wywiązać się z obietnicy danej mieszkańcom, oraz kiedy realnie ruszy remont.
W odpowiedzi miasto informuje, że w tym tygodniu – z inicjatywy wiceprezydenta Deręgowskiego – zorganizowano spotkanie w sprawie tej drogi. „Aby rozpocząć procedurę jej remontu niezbędne jest wyodrębnienie z terenu, którym zarządza spółka – Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych, działki, na której znajduje się sama droga” – czytamy w piśmie przesłanym z rzeszowskiego Ratusza.
Dalej urząd opisuje kolejność działań: po wydzieleniu i nadaniu drodze kategorii zostanie ona przekazana do Miejskiego Zarządu Dróg, co umożliwi MZD przeprowadzenie tam prac. „I takie działania już się rozpoczęły – ruszyła procedura związana z wyodrębnieniem działki, na której znajduje się droga” – zapewnia miasto.
Kluczowa jest deklaracja terminowa: „Wszystkie procedury formalne powinny zakończyć się w tym roku. Następnie droga zostanie przekazana MZD i wpisana na listę inwestycji do zrealizowania”.
Innymi słowy: nawet w optymistycznym scenariuszu miasta remont to dopiero perspektywa minimum kolejnego roku. Najpierw formalności, potem wpisanie na listę inwestycji, a dopiero później same prace.


„To samo wiceprezydent mówił rok temu”
To właśnie w tym punkcie deklaracje urzędu i doświadczenie mieszkanki rozchodzą się najmocniej.
– W tamtym roku Marcin Deręgowski przekazał nam na spotkaniu informację, że ta droga zostanie przyjęta i wyremontowana – przypomina Joanna Uszycka.
I dodaje z rezygnacją: – Marcin Deręgowski powiedział teraz, że miasto przejmie tę drogę i wtedy będą działać. Taką informację otrzymujemy w kółko, już kilka razy, że “droga będzie przejęta”, ale nie ma żadnych konkretów. Przez rok się nic nie wydarzyło. To jest to samo, co wiceprezydent mówił rok temu, że droga będzie przejęta i naprawiona – podsumowuje Joanna Uszycka.
Mieszkanka nie kryje sceptycyzmu wobec zapewnień o zakończeniu procedur „w tym roku”.
– Kończy się zaraz lato, jesień i na zimę tego nie zrobią. Także stawiam, że to będzie zrobione nie w tym roku, tylko może przejmą to w tym roku, jak słyszymy z wypowiedzi, ale na pewno nic miasto nie zrobi w tym roku – mówi.
Jej podsumowanie brzmi jak diagnoza całej sprawy: „I cały czas jest to w trakcie realizacji, ale nie jest ruszane w ogóle”.


Osiedle znane wiceprezydentowi
Warto przypomnieć, że rejon ten nie jest wiceprezydentowi obcy. Ponad dwa lata temu Marcin Deręgowski spotykał się z mieszkańcami osiedli Dąbrowskiego i Piastów, by rozmawiać o innym uciążliwym problemie – braku miejsc parkingowych pod blokami. Proponował wtedy wprowadzenie stref ograniczonego ruchu na podwórkach, sprawiedliwy podział miejsc i odejście od traktowania osiedlowych podwórek jak darmowych parkingów.
Spotkania, propozycje, zapowiedzi uporządkowania przestrzeni – schemat znany i potrzebny. Tyle że popękany asfalt przy Wincentego Pola 12 i 16 pozostał w tym czasie taki sam. A mieszkańcy wciąż liczą nie strefy parkingowe, lecz wymienione sprężyny amortyzatorów.
„Chcielibyśmy, aby to było zrobione jak najszybciej” – mówi Joanna Uszycka i twierdzi, że jest to postulat wszystkich tamtejszych mieszkańców, których zna. Na razie jednak jedyne, co ruszyło z miejsca, to – rzekomo – procedura wydzielenia działki. Stan asfalt pozostał bez zmian.
Czytaj więcej:
