Rzeszów News
Ostatnie gwałtowne ulewy i fronty burzowe, które przetoczyły się przez Polskę, skłaniają wielu miłośników grzybobrania do planowania wizyty w lasach. Jak jednak ostrzegają specjaliści, po nawalnych deszczach nie należy jeszcze biec na poszukiwanie borowików. Zbyt gwałtowne opady mogą wyrządzić grzybni więcej szkody niż pożytku. Przypomnijmy, że niedawno pisaliśmy o grzybobraniu na Podkarpaciu na Rzeszów News: […]
The post Czy po ulewach warto iść do lasu na Podkarpaciu? Mykolożka studzi zapał grzybiarzy appeared first on Rzeszów News - najnowsze wiadomości, wydarzenia i aktualności z Rzeszowa i Podkarpacia.
Ostatnie gwałtowne ulewy i fronty burzowe, które przetoczyły się przez Polskę, skłaniają wielu miłośników grzybobrania do planowania wizyty w lasach. Jak jednak ostrzegają specjaliści, po nawalnych deszczach nie należy jeszcze biec na poszukiwanie borowików.
Zbyt gwałtowne opady mogą wyrządzić grzybni więcej szkody niż pożytku.
Przypomnijmy, że niedawno pisaliśmy o grzybobraniu na Podkarpaciu na Rzeszów News: Gorączka czerwcowych zbiorów. Grzyby opanowały Podkarpacie?
Dlaczego ulewy nie służą grzybom?
Jak wyjaśnia prof. Marta Wrzosek, mykolożka z Uniwersytetu Warszawskiego, większość grzybni znajduje się bardzo płytko – zaledwie kilka do kilkunastu centymetrów pod ściółką. Silne, nagłe ulewy połączone z erozją gleby mogą tę delikatną sieć strzępek poprzerywać. Dodatkowo nadmiar wody odcina grzybom dostęp do tlenu.
Dla optymalnego rozwoju grzybów najlepszy jest spokojny, kilkudniowy deszcz, który powoli nasyca glebę, po czym następuje wzrost temperatury. W przypadku borowików na większy wysyp trzeba będzie jeszcze poczekać około tygodnia lub dwóch.
Bardzo szybko po deszczu mogą pojawić się natomiast niewielkie grzyby rosnące na ściółce, np. łysostopki szpilkowe (Gymnopus androsaceus) albo różne gatunki grzybówek (Mycena spp.). Ich drobne owocniki wyrastają bezpośrednio z igieł lub innych elementów ściółki i po nasyceniu jej wodą mogą pojawić się w ciągu 24 godzin. Nie są trujące, ale – jak zaznaczyła ekspertka – nie mają wartości odżywczych ani smakowych.
– Jeszcze troszeczkę trzeba poczekać, tydzień-dwa tygodnie, gdyż niezbędny jest stabilny wzrost grzybni. Jak już wspomniałam, bardzo ważna jest też temperatura – zaznaczyła.


Ulewy „mogą wypłukać grzybnię”?
Marta Wrzosek, zapytana o to, czy słuszne są obawy grzybiarzy, że ulewy „mogą wypłukać grzybnię”.
– Te obawy nie są bezpodstawne. Do rozwoju grzybni potrzebujemy raczej kilku dni spokojnego deszczu, który będzie powoli nasycał ściółkę i glebę. To jest optimum – powiedziała prof. Wrzosek.
Wskazała, że jeżeli po suszy pojawia się bardzo nawalny deszcz, problemem może być erozja gleby, szczególnie gdy opadom towarzyszy grad. Korony drzew częściowo zatrzymują napór wody na ściółkę i zmniejszają jego negatywne skutki, ale grzyby rosnące np. na skłonie łąki mogą bardzo ucierpieć. W gęstym lesie sytuacja jest lepsza.
– Dla grzybów to trudna sytuacja, bo grzybnia jest siecią strzępek i jeżeli tę sieć poprzerywamy, nie możemy szybko oczekiwać dobrych zbiorów owocników – podkreśliła, choć dodała, że czasem czynniki stresowe stymulują późniejsze owocowanie, co możemy obserwować przy buchtowiskach dzików.
Według prof. Wrzosek problem może w przyszłości narastać. Z prognoz klimatycznych wynika, że opadów wcale nie musi być mniej, ale za to może być mniej opadów łagodnych, a więcej nawalnych. To z kolei może zwiększać erozję gleby.


Sytuacja w regionie
Ekspertka, analizując ogólnopolskie mapy grzybiarzy, zwróciła uwagę na zróżnicowaną sytuację w kraju. Choć nad Bałtykiem czy w rejonie Puszczy Białowieskiej sytuacja wygląda całkiem nieźle, to na Podkarpaciu oraz w Polsce centralnej i południowej na grzybobranie jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Przebywając obecnie na południu kraju, ekspertka przyznała, że w lasach wciąż próżno szukać obfitych zbiorów, a na owocniki trzeba będzie uzbroić się w cierpliwość.
– Wczoraj spojrzałam na mapę, bo interesowało mnie szczególnie miejsce, w którym teraz jestem, czyli Podkarpacie, i okazało się, że tutaj nie mam po co chodzić na grzyby. Natomiast nad Bałtykiem jest całkiem nieźle. W Białowieży też nie najgorzej. Wschodnia Polska i północ są teraz pod tym względem całkiem dobre, natomiast na południu Polski i w Polsce centralnej nie jest najlepiej – powiedziała. (am / PAP)
Czytaj więcej:
Bóbr sprawdzał w Rzeszowie, czy zapora przetrwa nawałnicę WIDEO
