June 15, 2026
Zdjęcie: Rada Osiedla Słocina

To był weekend pełen drogowych emocji na rzeszowskiej Słocinie. Zgodnie z zapowiedziami, pod osłoną nocy drogowcy zamontowali dwa innowacyjne, prefabrykowane minironda. Rada Osiedla Słocina uspokaja, że „na razie wygląda to bardzo dobrze”, w sieci zawrzało. Dziś test w prawdziwym ruchu drogowym.

W tekście „Gumowe minironda w Rzeszowie. W piątek rusza montaż pierwszego” informowaliśmy o planowanym wyłączeniu sygnalizacji świetlnej i ekspresowym montażu wysp z wulkanizowanej gumy u zbiegu kluczowych ulic osiedla. Dziś, patrząc na pierwsze zdjęcia i nagrania wideo z miejsca inwestycji, widać, że zapowiedzi urzędników stały się faktem.

Jak wygląda nowa rzeczywistość drogowa?

We wskazanych przez Ratusz miejscach widać charakterystyczne biało-czerwone „słoneczka” na środku skrzyżowań oraz białe pasy wyznaczające strefy wyłączone z ruchu. Ruch, momentami asekuracyjnie wolny, odbywa się płynnie. Przez rondo bez większych problemów przejeżdżają samochody osobowe, taksówki, a nawet auta z przyczepami.

Uwagę kierowców zwracają jednak czerwono-białe, plastikowe słupki zamontowane na pasach wokół ronda. To właśnie one, obok wyłączonej sygnalizacji świetlnej, stały się zapalnikiem dyskusji na lokalnych grupach społecznościowych.

minironda rzeszów
Zdjęcie: Rada Osiedla Słocina

Główne obawy sceptyków

Opinie mieszkańców Słociny na temat nowej, eksperymentalnej inwestycji są mocno spolaryzowane. Z jednej strony mamy entuzjastów, którzy od lat dopominali się o upłynnienie ruchu w tej części miasta, z drugiej głosy pełne obaw, a nawet ostrej krytyki.

Wyłączenie świateł w rejonie szkoły i kościoła wywołało niepokój rodziców. „Jak dzieci mają przechodzić przez pasy? Czym tu się cieszyć” – pyta Bożena. „W momencie, kiedy uczniowie będą szli do szkoły, rondo będzie w ogóle nieprzejezdne, bo piesi będą blokować przejazd” – wtóruje jej Grzegorz.

Pojawiły się głosy, że 15-metrowe autobusy MPK nie mieszczą się na wąskim rondzie pod kościołem i muszą manewrować „na dwa razy”.

Wielu komentujących z rezerwą podchodziło do weekendowych testów. „Poczekajmy do poniedziałku do godz. 15:30”, „Tylko czekać, kiedy będzie dzwon w poniedziałek o 7:00” – pisali internauci.

Po drugiej stronie barykady stoją kierowcy zmęczeni dotychczasowymi korkami. „Rewelacja. W ogóle nie stałam, mimo że ZAWSZE stoję i czekam na światła” – cieszy się Basia. Inni dodają, że tak od lat jeździ się w Europie zachodniej, a kluczem do sukcesu jest po prostu kultura jazdy i używanie kierunkowskazów.

Pomysłodawca odpiera zarzuty: „Dajmy temu podziałać”

W samym centrum internetowej burzy pracuje Rafał Kulig, lokalny radny, mieszkaniec Słociny i jednocześnie pomysłodawca wdrożenia tego rozwiązania. Samorządowiec osobiście i niezwykle aktywnie odpowiada na komentarze mieszkańców, broniąc projektu twardymi argumentami.

Gdy jedna z mieszkanek ironizowała na temat kosztów, pytając, czy 40 tysięcy złotych za jedno rondo to tanio, Kulig natychmiast odpowiedział, porównując inwestycję do klasycznych przebudów: „No zgadza się, to prawie jak 4 mln za rondo przy Aldi czy 5 mln przy szkole. Ten sam rząd wielkości, prawda? (…) Miało być tanio? Jest tanio. Miało być w trzy dni? Jest w jeden dzień”.

Radny uspokajał również mieszkańców w kwestii bezpieczeństwa pieszych i przejazdu autobusów, podkreślając, że spowolnienie ruchu to naturalna cecha rond. Zapewnił także, że przed montażem uzyskano pozytywne opinie ZTM i MPK, a autobusy przegubowe mieszczą się w wyznaczonych liniach.

Odniósł się też do kontrowersyjnych słupków: „[Ich montaż] podyktowany jest tym, że linie w strefie wyłączonego ruchu nie są fizycznym blokerem, przez co mogliby się znaleźć kierowcy, którzy by po prostu przejeżdżali, nie zważając na linie. Słupki są plastikowe, one się składają już od samego patrzenia na nie”.

minironda rzeszów
Zdjęcie: Rada Osiedla Słocina

Co dalej z gumowym eksperymentem?

Władze Rzeszowa, na czele z prezydentem Konradem Fijołkiem, od początku podkreślały, że rozwiązanie ma charakter testowy. Poniedziałkowy poranek i popołudniowy szczyt komunikacyjny dadzą urzędnikom oraz Radzie Osiedla realne dane do analizy.

Jeśli instalacja zda egzamin, Słocina zyska płynność ruchu za ułamek ceny tradycyjnego ronda. Jeśli jednak czarne scenariusze sceptyków z Facebooka się spełnią – gumowe elementy będzie można szybko zdemontować i przenieść w inne miejsce Rzeszowa. Jedno jest pewne: oczy rzeszowskich kierowców są dziś zwrócone na Słocinę. (mob / film: Rada Osiedla Słocina)

Czytaj więcej: 

Koniec policyjnych poszukiwań po makabrycznym odkryciu w Lutoryżu. Co znaleziono w ziemi? [ZDJĘCIA]

Zdjęcie: Rada Osiedla Słocina

To był weekend pełen drogowych emocji na rzeszowskiej Słocinie. Zgodnie z zapowiedziami, pod osłoną nocy drogowcy zamontowali dwa innowacyjne, prefabrykowane minironda. Rada Osiedla Słocina uspokaja, że „na razie wygląda to bardzo dobrze”, w sieci zawrzało. Dziś test w prawdziwym ruchu drogowym.

W tekście „Gumowe minironda w Rzeszowie. W piątek rusza montaż pierwszego” informowaliśmy o planowanym wyłączeniu sygnalizacji świetlnej i ekspresowym montażu wysp z wulkanizowanej gumy u zbiegu kluczowych ulic osiedla. Dziś, patrząc na pierwsze zdjęcia i nagrania wideo z miejsca inwestycji, widać, że zapowiedzi urzędników stały się faktem.

Jak wygląda nowa rzeczywistość drogowa?

We wskazanych przez Ratusz miejscach widać charakterystyczne biało-czerwone „słoneczka” na środku skrzyżowań oraz białe pasy wyznaczające strefy wyłączone z ruchu. Ruch, momentami asekuracyjnie wolny, odbywa się płynnie. Przez rondo bez większych problemów przejeżdżają samochody osobowe, taksówki, a nawet auta z przyczepami.

Uwagę kierowców zwracają jednak czerwono-białe, plastikowe słupki zamontowane na pasach wokół ronda. To właśnie one, obok wyłączonej sygnalizacji świetlnej, stały się zapalnikiem dyskusji na lokalnych grupach społecznościowych.

minironda rzeszów
Zdjęcie: Rada Osiedla Słocina

Główne obawy sceptyków

Opinie mieszkańców Słociny na temat nowej, eksperymentalnej inwestycji są mocno spolaryzowane. Z jednej strony mamy entuzjastów, którzy od lat dopominali się o upłynnienie ruchu w tej części miasta, z drugiej głosy pełne obaw, a nawet ostrej krytyki.

Wyłączenie świateł w rejonie szkoły i kościoła wywołało niepokój rodziców. „Jak dzieci mają przechodzić przez pasy? Czym tu się cieszyć” – pyta Bożena. „W momencie, kiedy uczniowie będą szli do szkoły, rondo będzie w ogóle nieprzejezdne, bo piesi będą blokować przejazd” – wtóruje jej Grzegorz.

Pojawiły się głosy, że 15-metrowe autobusy MPK nie mieszczą się na wąskim rondzie pod kościołem i muszą manewrować „na dwa razy”.

Wielu komentujących z rezerwą podchodziło do weekendowych testów. „Poczekajmy do poniedziałku do godz. 15:30”, „Tylko czekać, kiedy będzie dzwon w poniedziałek o 7:00” – pisali internauci.

Po drugiej stronie barykady stoją kierowcy zmęczeni dotychczasowymi korkami. „Rewelacja. W ogóle nie stałam, mimo że ZAWSZE stoję i czekam na światła” – cieszy się Basia. Inni dodają, że tak od lat jeździ się w Europie zachodniej, a kluczem do sukcesu jest po prostu kultura jazdy i używanie kierunkowskazów.

Pomysłodawca odpiera zarzuty: „Dajmy temu podziałać”

W samym centrum internetowej burzy pracuje Rafał Kulig, lokalny radny, mieszkaniec Słociny i jednocześnie pomysłodawca wdrożenia tego rozwiązania. Samorządowiec osobiście i niezwykle aktywnie odpowiada na komentarze mieszkańców, broniąc projektu twardymi argumentami.

Gdy jedna z mieszkanek ironizowała na temat kosztów, pytając, czy 40 tysięcy złotych za jedno rondo to tanio, Kulig natychmiast odpowiedział, porównując inwestycję do klasycznych przebudów: „No zgadza się, to prawie jak 4 mln za rondo przy Aldi czy 5 mln przy szkole. Ten sam rząd wielkości, prawda? (…) Miało być tanio? Jest tanio. Miało być w trzy dni? Jest w jeden dzień”.

Radny uspokajał również mieszkańców w kwestii bezpieczeństwa pieszych i przejazdu autobusów, podkreślając, że spowolnienie ruchu to naturalna cecha rond. Zapewnił także, że przed montażem uzyskano pozytywne opinie ZTM i MPK, a autobusy przegubowe mieszczą się w wyznaczonych liniach.

Odniósł się też do kontrowersyjnych słupków: „[Ich montaż] podyktowany jest tym, że linie w strefie wyłączonego ruchu nie są fizycznym blokerem, przez co mogliby się znaleźć kierowcy, którzy by po prostu przejeżdżali, nie zważając na linie. Słupki są plastikowe, one się składają już od samego patrzenia na nie”.

minironda rzeszów
Zdjęcie: Rada Osiedla Słocina

Co dalej z gumowym eksperymentem?

Władze Rzeszowa, na czele z prezydentem Konradem Fijołkiem, od początku podkreślały, że rozwiązanie ma charakter testowy. Poniedziałkowy poranek i popołudniowy szczyt komunikacyjny dadzą urzędnikom oraz Radzie Osiedla realne dane do analizy.

Jeśli instalacja zda egzamin, Słocina zyska płynność ruchu za ułamek ceny tradycyjnego ronda. Jeśli jednak czarne scenariusze sceptyków z Facebooka się spełnią – gumowe elementy będzie można szybko zdemontować i przenieść w inne miejsce Rzeszowa. Jedno jest pewne: oczy rzeszowskich kierowców są dziś zwrócone na Słocinę. (mob / film: Rada Osiedla Słocina)

Czytaj więcej: 

Koniec policyjnych poszukiwań po makabrycznym odkryciu w Lutoryżu. Co znaleziono w ziemi? [ZDJĘCIA]

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *