September 5, 2026

Rzeszów News

W sobotnie popołudnie mieszkańcy województw podkarpackiego i lubelskiego znów otrzymali na swoje telefony Alerty RCB w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę. Tym razem jednak doszło do kuriozalnej sytuacji – zagrożenie ustało w trakcie rozsyłania wiadomości. W efekcie część osób otrzymała jedynie komunikat o… odwołaniu alarmu, o którym nawet nie wiedziała. Sobotnie zamieszanie to kolejne […]

The post Informacyjny chaos na Podkarpaciu. Alert RCB o odwołaniu alarmu doszedł, ale nie o samym alarmie appeared first on Rzeszów News - najnowsze wiadomości, wydarzenia i aktualności z Rzeszowa i Podkarpacia.

Zdjęcie: Alert RCB / U.S. Air Force, fot. Kevin Robertson

W sobotnie popołudnie mieszkańcy województw podkarpackiego i lubelskiego znów otrzymali na swoje telefony Alerty RCB w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę. Tym razem jednak doszło do kuriozalnej sytuacji – zagrożenie ustało w trakcie rozsyłania wiadomości. W efekcie część osób otrzymała jedynie komunikat o… odwołaniu alarmu, o którym nawet nie wiedziała.

Sobotnie zamieszanie to kolejne potwierdzenie tego, o czym pisaliśmy niedawno: oparty na tradycyjnych SMS-ach system ostrzegania po prostu nie nadąża za rzeczywistością.

Naloty na Ukrainę i nagła zmiana planów RCB

W sobotę (5 września) Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało o uruchomieniu alertów dla mieszkańców wschodniej Polski. Komunikaty o zagrożeniu z powietrza powędrowały m.in. do powiatów rzeszowskiego, przemyskiego, krośnieńskiego, dębickiego, mieleckiego i stalowowolskiego. RCB zapewniało, że sytuacja jest monitorowana, a w naszej przestrzeni powietrznej operuje polskie lotnictwo.

Sytuacja za wschodnią granicą zmieniała się jednak niezwykle dynamicznie. Przed godziną 16:00 RCB wydało kolejny komunikat: atak na obszarze Ukrainy dobiegł końca, brak zagrożenia na terytorium RP. Alert odwołano. Sposób, w jaki przeprowadzono tę operację, obnażył jednak poważne braki techniczne państwowego systemu powiadamiania.

Ostrzeżenie widmo. Obywatele zdezorientowani

Wielu mieszkańców Podkarpacia mogło poczuć spore zdezorientowanie, spoglądając na ekrany swoich smartfonów. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa przyznało, że w trakcie rozsyłania pierwszego, ostrzegawczego SMS-a, wpłynęła informacja o ustaniu zagrożenia. Co zrobiono? Zdecydowano się brutalnie przerwać wysyłkę.

„W konsekwencji pierwotny Alert RCB mógł dotrzeć tylko do części osób znajdujących się na obszarze objętym ostrzeżeniem. Jednocześnie, aby przekazać aktualną informację, uruchomiliśmy kampanię odwoławczą” – tłumaczy RCB w oficjalnym komunikacie.

Efekt tej decyzji to komunikacyjny chaos. Część odbiorców otrzymała logiczny ciąg wiadomości – najpierw ostrzeżenie, a potem jego odwołanie. Jednak znaczna grupa obywateli, do których pierwsza wiadomość nie zdążyła dotrzeć przez “korki” na serwerach operatorów, otrzymała wyłącznie lakoniczną informację o ustaniu zagrożenia. RCB tłumaczy, że jest to konsekwencja zmiany sytuacji w czasie dystrybucji alertu, jednak z perspektywy obywatela system wygenerował dezinformację.

Technologiczna zadyszka. System wciąż zbyt wolny

Sobotnie “przerwanie wysyłki” idealnie wpisuje się w technologiczny problem, o którym na łamach Rzeszów News alarmowaliśmy zaledwie kilkanaście dni temu. Tradycyjna technologia SMS, na której wciąż opiera się polski system ostrzegania, jest niewydolna przy masowych powiadomieniach na dużym obszarze.

Przypomnijmy: podczas sierpniowych ataków udowodniliśmy, że między nadejściem alertu na telefony osób przebywających dokładnie w tym samym miejscu na Podkarpaciu, potrafi minąć nawet 10 minut. Dzisiejsze tłumaczenia RCB o tym, że “wysyłka została przerwana w trakcie” dobitnie potwierdzają, że dystrybucja SMS-ów trwa zbyt długo, aby na bieżąco reagować na militarne zagrożenie.

RCB wie o ograniczeniach technologicznych

W dobie nowoczesnego konfliktu zbrojnego to czas krytyczny. Rakiety balistyczne lub hipersoniczne (np. Iskander czy Kindżał), pędzące z prędkością wielu tysięcy kilometrów na godzinę, na dotarcie w rejon polskich granic potrzebują zaledwie od 5 do 15 minut. Rozsyłanie ostrzeżeń, które „zatykają” sieci operatorów na tak długo, że trzeba je przerywać w połowie, sprawia, że w realnym zagrożeniu SMS dotarłby do wielu z nas już po ewentualnej eksplozji.

Jak podkreślał w rozmowie z naszym portalem rzeszowski radny Rafał Kulig, jedynym sensownym rozwiązaniem jest wdrożenie technologii Cell Broadcast. Działa ona niczym sygnał radiowy – nadajnik w ułamku sekundy wysyła alert do wszystkich urządzeń w zasięgu, bez kolejkowania wiadomości. Rzecznik RCB, Piotr Błaszczyk, przyznał niedawno w rozmowie z Rzeszów News, że instytucja zdaje sobie sprawę z ograniczeń przepustowości SMS i analizuje wdrożenie nowej technologii, co zapowiadał także rząd. (mob / PAP)

Czytaj więcej: 

Ranking mistrzów bezczelnego parkowania w Rzeszowie. Sprawdź, kto wygrał [ZDJĘCIA]

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *