Rzeszów News
Pomysł na stosowanie na Ukrainie ukraińskojęzycznych nazw zagranicznych miast nie jest niczym kontrowersyjnym – uważają Łukasz Adamski z Centrum Dialogu im. J. Mieroszewskiego i Marcin Jędrysiak z OSW. Eksperci przypominają, że w Polsce funkcjonują takie zasady, np. kiedy piszemy Kijów, a nie Kyjiw. Deputowany Rady Najwyższej Ukrainy i członek parlamentarnej grupy „Za Przyszłość” Ihor Huź […]
The post „Żeszuw” czy „Rjasziw”? Ukraiński polityk wywołał awanturę o nazwy polskich miast appeared first on Rzeszów News - najnowsze wiadomości, wydarzenia i aktualności z Rzeszowa i Podkarpacia.
Pomysł na stosowanie na Ukrainie ukraińskojęzycznych nazw zagranicznych miast nie jest niczym kontrowersyjnym – uważają Łukasz Adamski z Centrum Dialogu im. J. Mieroszewskiego i Marcin Jędrysiak z OSW. Eksperci przypominają, że w Polsce funkcjonują takie zasady, np. kiedy piszemy Kijów, a nie Kyjiw.
Deputowany Rady Najwyższej Ukrainy i członek parlamentarnej grupy „Za Przyszłość” Ihor Huź na początku siernia poinformował, że zwrócił się do ukraińskich władz i instytucji z apelem o przywrócenie oficjalnego stosowania ukraińskich nazw zagranicznych miast w dokumentach państwowych i na mapach. Jak podkreślił, nie chodzi o zmianę nazw obowiązujących w innych państwach, lecz o używanie w języku ukraińskim tradycyjnych ukraińskich odpowiedników.
Wśród przykładów Huź wymienił m.in. polskie miasta Rzeszów, Chełm i Przemyśl, a także słowacki Preszów oraz rosyjski Biełgorod. Inicjatywę poparło 17 deputowanych Rady Najwyższej.
Przypomnijmy, że niedawno pisaliśmy o sytuacji na Wołyniu – Nie 100 tysięcy, a znacznie mniej? Zbliża się potężny zgrzyt dyplomatyczny.
Zasady pisowni i polityczna polityka w Polsce
Jak określa „Ukraińskij prawopis”, tj. zbiór standardów języka państwowego Ukrainy, zatwierdzony w marcu br., nazwy geograficzne innych państw zapisuje się zgodnie z zasadami transkrypcji praktycznej, czyli zapisuje się brzmienie wyrazów obcego języka za pomocą liter własnego alfabetu. I tak brzmienie używanej przez Ukraińców nazwy Rzeszowa to „Żeszuw”, Przemyśla – „Peremyszl”, a Zamościa – „Zamostja”.
W ubiegłym tygodniu, polityk Konfederacji Paweł Usiądek napisał na platformie X: „Banderowiec z ukraińskiego parlamentu chce zmieniać nazwy polskich miast. Kolejna odsłona ukraińskiego imperializmu”.
Odpowiedź ekspertów: „Gdybyśmy się sprzeciwiali, musielibyśmy mówić Lwiw”
Łukasz Adamski, dyrektor Centrum Dialogu im. J. Mieroszewskiego, powiedział PAP, że nie widzi problemu z inicjatywą deputowanego z Ukrainy. – Dotyczy ona wewnętrznych norm języka ukraińskiego. W tym przypadku chodzi o to, żeby częściej w języku ukraińskim na Ukrainie używać tradycyjnych ukraińskich nazw miast, takich jak Chełm, Przemyśl czy Rzeszów, żeby Ukraińcy w aktach prawnych mogli robić dokładnie to samo, co my, kiedy mówimy lub piszemy np. Mediolan, a nie Milano, Żytomierz a nie Żytomyr, Wilno, a nie Vilnius, Akwizgran, a nie Aachen – wymienił. Podkreślił, że w języku polskim funkcjonuje znacznie więcej egzonimów, czyli nazw używanych dla miejsc położonych poza granicami kraju, które różnią się od ich oryginalnego brzmienia.
Ekspert zauważył jednak, że sam ukraiński polityk jest znany z nacjonalistycznych poglądów i ma na swoim koncie wypowiedzi, które należy uznać za antypolskie. Mimo to, w ocenie Adamskiego, próba przedstawiania tej inicjatywy jako antypolskiej jest karkołomna. – Co nie zmienia mojego krytycznego stosunku do samego deputowanego. Oczywiście chce on zarobić jakieś punkty w swoim elektoracie, ale gdybyśmy się sprzeciwiali postulatowi, żeby Ukraińcy mówili Peremyśl czy Chołm, to gwoli uczciwości musielibyśmy mówić Lwiw, Żytomyr czy London. A to przecież absurd – podkreślił.
Wątek „ziem etnicznych” i faktyczne działania Kijowa
Postulat ukraińskiego deputowanego podobnie postrzega Marcin Jędrysiak, ekspert ds. stosunków polsko-ukraińskich z Ośrodka Studiów Wschodnich. Analityk zwrócił jednak uwagę, że we wpisie deputowanego Huzia większe kontrowersje budzi użycie określenia „ukraińskie ziemie etniczne na terenie Polski”, które w Polsce jest odbierane szczególnie negatywnie.
Tego wątku dotyczył kolejny wpis Usiądka na platformie X. W zamieszczonej w ub. tygodniu publikacji polityk Konfederacji napisał, że Huź rzekomo zasiada w parlamentarnym zespole do spraw „odzyskania ukraińskich ziem etnicznych”. W Radzie Najwyższej Ukrainy nie funkcjonuje jednak żaden stały komitet ani komisja parlamentarna zajmujące się roszczeniami terytorialnymi wobec innych państw. Działa natomiast międzyfrakcyjne zrzeszenie deputowanych „Kubań”, utworzone w październiku 2019 r. z inicjatywy posła Ołeksija Honczarenki. Powstało jednak nie w celu realizacji roszczeń terytorialnych względem Polski czy jakiegokolwiek innego państwa. Jak podał serwis RBC-Ukraina, ma ono za zadanie opracowywanie polityki dotyczącej „powrotu do ukraińskiej przestrzeni kulturowej, politycznej i społecznej” historycznych ziem uznawanych za etnicznie ukraińskie oraz zamieszkujących je Ukraińców, w pierwszej kolejności Kubania (Przedkaukazia).
W styczniu 2024 r. prezydent Wołodymyr Zełenski wydał dekret zobowiązujący rząd do przygotowania planu zachowania tożsamości narodowej Ukraińców na historycznie zamieszkanych przez nich terenach Federacji Rosyjskiej, w tym na Kubaniu oraz w obwodach biełgorodzkim, briańskim, kurskim, woroneskim i rostowskim. Dokument dotyczy również przeciwdziałania rusyfikacji i upamiętnienia historii tych społeczności.
– Uważam, że proponowana dla Rzeszowa forma Rjasziw jest dużo lepsza od tego stosowanego przez Ukraińców obecnie, ze znakiem transliteracji jakby „ż” – dodał Jędrysiak. (am / PAP)
Czytaj więcej:
Nie 100 tysięcy, a znacznie mniej? Zbliża się potężny zgrzyt dyplomatyczny o Wołyń
