Sesja Rady Miasta Rzeszowa z 26 maja 2026 roku zapisze się w historii lokalnego samorządu. W atmosferze głębokiego kryzysu zaufania, ostrych spięć personalnych i protestów społecznych, opozycja zdecydowała się na sięgnięcie po polityczną opcję atomową. Na dodatek aż dwa razy.
Na stole Komisji Rewizyjnej Rady Miasta Rzeszowa wylądowały formalne wnioski o zorganizowanie referendum w sprawie odwołania prezydenta Konrada Fijołka.
Referendalna kumulacja
Momentem zwrotnym sesji było wystąpienie lidera klubu Razem dla Rzeszowa i wiceprzewodniczącego Rady Miasta Rzeszowa. Jacek Strojny odpalił bombę, mówiąc, że chciałbym zaprosić radnych do podpisania wniosku o zaopiniowanie przez komisję rewizyjną wniosku o referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta.
Szybko okazało się, doszło do rzadko spotykanej kumulacji – w tym samym czasie wystartowały dwie niezależne inicjatywy referendalne.
Kto się podpisał pod wnioskiem?
Największym zaskoczeniem kuluarowych rozgrywek był fakt, że prezydent uderzony został z dwóch różnych stron jednocześnie. Merytorycznie wnioski są podobne, ale formalnie stanowią osobne procedury.
Wniosek klubu Razem dla Rzeszowa jest pilotowany przez Jacka Strojnego. Podpisało się pod nim 9 radnych, co przy 25-osobowym składzie rady w pełni zabezpiecza wymagane prawem minimum formalne. Wśród sygnatariuszy znalazł się m.in. radny Michał Wróbel, który podczas sesji bezpośrednio i ostro zaatakował prezydenta.
Wniosek Prawa i Sprawiedliwości: tuż przed ogłoszeniem przerwy w obradach szefowa klubu PiS, Krystyna Wróblewska, ogłosiła, że jej ugrupowanie składa własny, niezależny wniosek o referendum. Ruch ten zaskoczył obserwatorów, gdyż wcześniej radni PiS głośno deklarowali chęć złożenia podpisów pod dokumentem Jacka Strojnego.
Prezydent Konrad Fijołek natychmiast skrytykował obie inicjatywy, twierdząc, że prawdziwym powodem wniosków nie są realne błędy, lecz „ego Jacka Strojnego” i chęć odwetu za przegrane wybory samorządowe oraz ogólnokrajowa gra polityczna koordynowana przez parlamentarzystów PiS i Konfederacji, którzy licznie pojawili się na sesji.

7 „grzechów głównych” prezydenta
Uzasadnienie, które trafiło do rąk Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej, to szczegółowy i głęboko uargumentowany akt oskarżenia wobec obecnej polityki Konrada Fijołka.
Opozycja rozwinęła go do siedmiu kluczowych obszarów.
1. Katastrofalna kondycja finansowa i tąpnięcie budżetowe
Rzeszów oficjalnie stał się jednym z najbardziej zadłużonych miast wojewódzkich w kraju. Czarę goryczy przelała majowa prezentacja zmian w Wieloletniej Prognozie Finansowej (WPF). Władze miasta musiały przyznać, że przyjęte na początku roku założenia były fikcją. Radni alarmują o potężnym tąpnięciu finansowym – planowana nadwyżka operacyjna drastycznie skurczyła się z poziomu 1,5 miliarda złotych do zaledwie 200 milionów złotych. Dalsze brnięcie w długi grozi miastu przymusowym programem naprawczym.
2. Niekorzystne i nietransparentne zamiany działek
Opozycja punktuje próby kontrowersyjnej wymiany miejskich gruntów (przy ul. Krakowskiej, Litewskiej oraz Placu Balcerowicza) z deweloperem Resovia Residence Development. Transakcja ta wywołała gigantyczny bunt społeczny kupców, reprezentowanych przez Tomasza Hermę, którzy bali się likwidacji miejsc pracy i drastycznego wzrostu czynszów. Radni podnosili dodatkowo, że dokumenty wyceny dostali w ostatniej chwili (w piątek przed wtorkową sesją), co uniemożliwiło ich prześwietlenie. Pod naciskiem protestów prezydent musiał ostatecznie ten punkt wycofać.
3. Utajnienie Planu Ogólnego przed mieszkańcami
Prezydentowi zarzucono celowe ukrywanie założeń kluczowego dla przyszłości Rzeszowa Planu Ogólnego. Mimo goniących terminów ustawowych, miasto nie włączyło mieszkańców ani radnych w proces realnych konsultacji. Jednocześnie urzędnicy masowo wydają tysiące decyzji o warunkach zabudowy (tzw. WZ-ek), co zdaniem opozycji sankcjonuje chaotyczną i niekontrolowaną zabudowę deweloperską.
4. Chaos i gigantyczne niedoszacowanie kluczowych inwestycji
Flagowe projekty miasta rodzą się w bólach i potężnym chaosie decyzyjnym. Najlepszym przykładem jest budowa Aquaparku, której koszty w dokumentach nagle wzrosły niemal dwukrotnie – z 260 milionów do aż 500 milionów złotych. Prezydent tłumaczył, że koszty te weźmie na siebie celowa spółka, a nie bezpośrednio budżet, co radni uznali za mydlenie oczu. Do koszyka „chaosu” dorzucono brak studiów wykonalności dla PCLA oraz kuriozalną sytuację przy konkursie na Bibliotekę Nową, gdzie prezydent sam powołał się na biegłego w organizowanym przez siebie postępowaniu.
5. Inwestycyjna stagnacja i zduszenie rozwoju
Z przedstawionych prognoz finansowych wynika jednoznacznie, że Rzeszów w najbliższych latach drastycznie ograniczy wydatki na inwestycje majątkowe. Taki stan rzeczy doprowadzi miasto do regresu infrastrukturalnego i braku możliwości odtwarzania bieżącego majątku, co uderzy w jakość usług publicznych dla rzeszowian. Sytuacji nie poprawia fakt, że w tym samym momencie kryzysu prezydent przeforsował na sesji (głosami 11 do 9) podwyżkę własnego wynagrodzenia.
6. Niekontrolowany rozrost biurokracji i „Bizancjum” w ratuszu
Wniosek bezlitośnie punktuje sztuczne pompowanie zatrudnienia w urzędzie miasta i jednostkach podległych przy jednoczesnym niszczeniu morale dotychczasowej kadry. Jako jaskrawy dowód podano powołanie czwartego wiceprezydenta miasta na podstawie absurdalnego algorytmu opartego o… pomiar zużycia wody w mieście. Krytykowane jest także tworzenie niejasnych, hybrydowych stanowisk w rodzaju Pełnomocników-Koordynatorów-Dyrektorów.
7. Brak rozliczeń zagranicznych wyjazdów i delegacji
Ostatni zarzut dotyczy braku transparentności w wydatkach na podróże zagraniczne, drogie hotele i restauracje dla prezydenta oraz jego urzędników. Pomimo podpisanego w grudniu 2024 roku porozumienia, Konrad Fijołek nigdy nie przedstawił Radzie Miasta jasnego wykazu kosztów i celowości tych delegacji. Według opozycji tzw. „dyplomacja samorządowa” to w rzeczywistości wyłącznie kosztowna machina autopromocji prezydenta za publiczne pieniądze.
Polityczne kamikaze
Złożenie wystarczającej liczby podpisów przez radnych uruchamia skomplikowaną i niezwykle niebezpieczną dla samych radnych procedurę prawną.
Zgodnie z art. 28b Ustawy o samorządzie gminnym, wniosek o zaopiniowanie referendum przez Komisję Rewizyjną musi poprzeć co najmniej 1/4 ustawowego składu rady. Dla 25-osobowej Rady Miasta Rzeszowa próg ten wynosi dokładnie 7 radnych. Klub Razem dla Rzeszowa złożył 9 podpisów, co oznacza, że warunek formalny został w pełni i skutecznie spełniony.
Po zaopiniowaniu wniosków przez Komisję Rewizyjną, sprawa wróci na sesję plenarną. Aby referendum w ogóle mogło zostać rozpisane, radni muszą podjąć uchwałę w głosowaniu imiennym. Tutaj poprzeczka wisi znacznie wyżej. Wymagana jest większość co najmniej 3/5 ustawowego składu rady, czyli dokładnie 15 głosów. Opozycja będzie musiała zatem mocno skonsolidować siły i szukać poparcia poza swoimi stałymi klubami.
Pójście na wojnę z prezydentem to dla radnych stąpanie po polu minowym. Polskie prawo przewiduje potężny bezpiecznik chroniący stabilność władzy wykonawczej.
Jeśli Rada Miasta podejmie ryzyko, doprowadzi do rozpisania referendum, ale mieszkańcy Rzeszowa nie dopiszą frekwencyjnie (referendum nie uzyska wymaganego progu frekwencji) lub w ważnym głosowaniu większość rzeszowian opowie się przeciwko odwołaniu Konrada Fijołka – Rada Miasta Rzeszowa zostanie automatycznie rozwiązana z mocy prawa.
W takim scenariuszu mieszkańcy wzięliby prezydenta w obronę, a radni straciliby swoje mandaty, co oznaczałoby przedterminowe wybory do rady miasta. To właśnie z tego powodu podjęta 26 maja br. inicjatywa to dla rzeszowskiej opozycji polityczna gra o wszystko. (mob)
Czytaj więcej:
Sesja Rady Miasta Rzeszowa z 26 maja 2026 roku zapisze się w historii lokalnego samorządu. W atmosferze głębokiego kryzysu zaufania, ostrych spięć personalnych i protestów społecznych, opozycja zdecydowała się na sięgnięcie po polityczną opcję atomową. Na dodatek aż dwa razy.
Na stole Komisji Rewizyjnej Rady Miasta Rzeszowa wylądowały formalne wnioski o zorganizowanie referendum w sprawie odwołania prezydenta Konrada Fijołka.
Referendalna kumulacja
Momentem zwrotnym sesji było wystąpienie lidera klubu Razem dla Rzeszowa i wiceprzewodniczącego Rady Miasta Rzeszowa. Jacek Strojny odpalił bombę, mówiąc, że chciałbym zaprosić radnych do podpisania wniosku o zaopiniowanie przez komisję rewizyjną wniosku o referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta.
Szybko okazało się, doszło do rzadko spotykanej kumulacji – w tym samym czasie wystartowały dwie niezależne inicjatywy referendalne.
Kto się podpisał pod wnioskiem?
Największym zaskoczeniem kuluarowych rozgrywek był fakt, że prezydent uderzony został z dwóch różnych stron jednocześnie. Merytorycznie wnioski są podobne, ale formalnie stanowią osobne procedury.
Wniosek klubu Razem dla Rzeszowa jest pilotowany przez Jacka Strojnego. Podpisało się pod nim 9 radnych, co przy 25-osobowym składzie rady w pełni zabezpiecza wymagane prawem minimum formalne. Wśród sygnatariuszy znalazł się m.in. radny Michał Wróbel, który podczas sesji bezpośrednio i ostro zaatakował prezydenta.
Wniosek Prawa i Sprawiedliwości: tuż przed ogłoszeniem przerwy w obradach szefowa klubu PiS, Krystyna Wróblewska, ogłosiła, że jej ugrupowanie składa własny, niezależny wniosek o referendum. Ruch ten zaskoczył obserwatorów, gdyż wcześniej radni PiS głośno deklarowali chęć złożenia podpisów pod dokumentem Jacka Strojnego.
Prezydent Konrad Fijołek natychmiast skrytykował obie inicjatywy, twierdząc, że prawdziwym powodem wniosków nie są realne błędy, lecz „ego Jacka Strojnego” i chęć odwetu za przegrane wybory samorządowe oraz ogólnokrajowa gra polityczna koordynowana przez parlamentarzystów PiS i Konfederacji, którzy licznie pojawili się na sesji.

7 „grzechów głównych” prezydenta
Uzasadnienie, które trafiło do rąk Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej, to szczegółowy i głęboko uargumentowany akt oskarżenia wobec obecnej polityki Konrada Fijołka.
Opozycja rozwinęła go do siedmiu kluczowych obszarów.
1. Katastrofalna kondycja finansowa i tąpnięcie budżetowe
Rzeszów oficjalnie stał się jednym z najbardziej zadłużonych miast wojewódzkich w kraju. Czarę goryczy przelała majowa prezentacja zmian w Wieloletniej Prognozie Finansowej (WPF). Władze miasta musiały przyznać, że przyjęte na początku roku założenia były fikcją. Radni alarmują o potężnym tąpnięciu finansowym – planowana nadwyżka operacyjna drastycznie skurczyła się z poziomu 1,5 miliarda złotych do zaledwie 200 milionów złotych. Dalsze brnięcie w długi grozi miastu przymusowym programem naprawczym.
2. Niekorzystne i nietransparentne zamiany działek
Opozycja punktuje próby kontrowersyjnej wymiany miejskich gruntów (przy ul. Krakowskiej, Litewskiej oraz Placu Balcerowicza) z deweloperem Resovia Residence Development. Transakcja ta wywołała gigantyczny bunt społeczny kupców, reprezentowanych przez Tomasza Hermę, którzy bali się likwidacji miejsc pracy i drastycznego wzrostu czynszów. Radni podnosili dodatkowo, że dokumenty wyceny dostali w ostatniej chwili (w piątek przed wtorkową sesją), co uniemożliwiło ich prześwietlenie. Pod naciskiem protestów prezydent musiał ostatecznie ten punkt wycofać.
3. Utajnienie Planu Ogólnego przed mieszkańcami
Prezydentowi zarzucono celowe ukrywanie założeń kluczowego dla przyszłości Rzeszowa Planu Ogólnego. Mimo goniących terminów ustawowych, miasto nie włączyło mieszkańców ani radnych w proces realnych konsultacji. Jednocześnie urzędnicy masowo wydają tysiące decyzji o warunkach zabudowy (tzw. WZ-ek), co zdaniem opozycji sankcjonuje chaotyczną i niekontrolowaną zabudowę deweloperską.
4. Chaos i gigantyczne niedoszacowanie kluczowych inwestycji
Flagowe projekty miasta rodzą się w bólach i potężnym chaosie decyzyjnym. Najlepszym przykładem jest budowa Aquaparku, której koszty w dokumentach nagle wzrosły niemal dwukrotnie – z 260 milionów do aż 500 milionów złotych. Prezydent tłumaczył, że koszty te weźmie na siebie celowa spółka, a nie bezpośrednio budżet, co radni uznali za mydlenie oczu. Do koszyka „chaosu” dorzucono brak studiów wykonalności dla PCLA oraz kuriozalną sytuację przy konkursie na Bibliotekę Nową, gdzie prezydent sam powołał się na biegłego w organizowanym przez siebie postępowaniu.
5. Inwestycyjna stagnacja i zduszenie rozwoju
Z przedstawionych prognoz finansowych wynika jednoznacznie, że Rzeszów w najbliższych latach drastycznie ograniczy wydatki na inwestycje majątkowe. Taki stan rzeczy doprowadzi miasto do regresu infrastrukturalnego i braku możliwości odtwarzania bieżącego majątku, co uderzy w jakość usług publicznych dla rzeszowian. Sytuacji nie poprawia fakt, że w tym samym momencie kryzysu prezydent przeforsował na sesji (głosami 11 do 9) podwyżkę własnego wynagrodzenia.
6. Niekontrolowany rozrost biurokracji i „Bizancjum” w ratuszu
Wniosek bezlitośnie punktuje sztuczne pompowanie zatrudnienia w urzędzie miasta i jednostkach podległych przy jednoczesnym niszczeniu morale dotychczasowej kadry. Jako jaskrawy dowód podano powołanie czwartego wiceprezydenta miasta na podstawie absurdalnego algorytmu opartego o… pomiar zużycia wody w mieście. Krytykowane jest także tworzenie niejasnych, hybrydowych stanowisk w rodzaju Pełnomocników-Koordynatorów-Dyrektorów.
7. Brak rozliczeń zagranicznych wyjazdów i delegacji
Ostatni zarzut dotyczy braku transparentności w wydatkach na podróże zagraniczne, drogie hotele i restauracje dla prezydenta oraz jego urzędników. Pomimo podpisanego w grudniu 2024 roku porozumienia, Konrad Fijołek nigdy nie przedstawił Radzie Miasta jasnego wykazu kosztów i celowości tych delegacji. Według opozycji tzw. „dyplomacja samorządowa” to w rzeczywistości wyłącznie kosztowna machina autopromocji prezydenta za publiczne pieniądze.
Polityczne kamikaze
Złożenie wystarczającej liczby podpisów przez radnych uruchamia skomplikowaną i niezwykle niebezpieczną dla samych radnych procedurę prawną.
Zgodnie z art. 28b Ustawy o samorządzie gminnym, wniosek o zaopiniowanie referendum przez Komisję Rewizyjną musi poprzeć co najmniej 1/4 ustawowego składu rady. Dla 25-osobowej Rady Miasta Rzeszowa próg ten wynosi dokładnie 7 radnych. Klub Razem dla Rzeszowa złożył 9 podpisów, co oznacza, że warunek formalny został w pełni i skutecznie spełniony.
Po zaopiniowaniu wniosków przez Komisję Rewizyjną, sprawa wróci na sesję plenarną. Aby referendum w ogóle mogło zostać rozpisane, radni muszą podjąć uchwałę w głosowaniu imiennym. Tutaj poprzeczka wisi znacznie wyżej. Wymagana jest większość co najmniej 3/5 ustawowego składu rady, czyli dokładnie 15 głosów. Opozycja będzie musiała zatem mocno skonsolidować siły i szukać poparcia poza swoimi stałymi klubami.
Pójście na wojnę z prezydentem to dla radnych stąpanie po polu minowym. Polskie prawo przewiduje potężny bezpiecznik chroniący stabilność władzy wykonawczej.
Jeśli Rada Miasta podejmie ryzyko, doprowadzi do rozpisania referendum, ale mieszkańcy Rzeszowa nie dopiszą frekwencyjnie (referendum nie uzyska wymaganego progu frekwencji) lub w ważnym głosowaniu większość rzeszowian opowie się przeciwko odwołaniu Konrada Fijołka – Rada Miasta Rzeszowa zostanie automatycznie rozwiązana z mocy prawa.
W takim scenariuszu mieszkańcy wzięliby prezydenta w obronę, a radni straciliby swoje mandaty, co oznaczałoby przedterminowe wybory do rady miasta. To właśnie z tego powodu podjęta 26 maja br. inicjatywa to dla rzeszowskiej opozycji polityczna gra o wszystko. (mob)
Czytaj więcej: