Radni sejmiku województwa podkarpackiego zaapelowali do rządu o wdrożenie systemowych rozwiązań w sprawie niedźwiedzi brunatnych. W przyjętym dokumencie radni przedstawili siedem kluczowych żądań
Samorządowcy jednoznacznie podkreślili, że bez profesjonalnych, etatowych zespołów szybkiego reagowania pozostałe postulaty pozostaną jedynie deklaracjami na papierze. Co zaproponowali?
W sejmiku o niedźwiedziach
Samorządowcy alarmują, że doraźna ochrona zawiodła, a bierność administracji zagraża bezpieczeństwu mieszkańców. Podczas debaty poprzedzającej głosowanie radni wskazali na narastającą skalę problemu.
Członek zarządu województwa z PiS Anna Huk oceniła, że sytuacja staje się “coraz bardziej dramatyczna”, a obecność drapieżników oznacza już nie tylko wysokie straty materialne, lecz także realne zagrożenie dla zdrowia i życia.
– Dotychczasowe działania mają charakter wyłącznie doraźny. Chcemy zwrócić uwagę właściwych organów na konieczność pilnego wdrożenia rozwiązań systemowych. Nie obejdzie się bez zmian ustawowych i decyzji rządu – mówiła Huk, apelując o stworzenie spójnego, ogólnokrajowego modelu zarządzania populacją dużych drapieżników.
Przewodniczący klubu PSL-Trzecia Droga Jan Tarapata zwrócił uwagę na brak wiarygodnych danych o liczebności niedźwiedzi oraz wieloletnią opieszałość instytucji centralnych.
– Od 2002 roku żadne pismo samorządów i instytucji z prośbą o działania w sprawie niedźwiedzi nie zostało uwzględnione. Do dziś nie było żadnej interwencji – podkreślił.
416 incydentów z udziałem chronionych zwierząt
Radna KO Renata Butryn, posługując się policyjnymi statystykami, poinformowała, że w latach 2025-2026 na Podkarpaciu odnotowano 416 incydentów z udziałem chronionych zwierząt, z czego 68 zgłoszeń wymagających interwencji służb wpłynęło tylko w pierwszych miesiącach 2026 roku.
Wskazała również na migrację niedźwiedzi ze Słowacji, gdzie prowadzony jest intensywny odstrzał, oraz na szybkie uodparnianie się drapieżników na tradycyjne metody płoszenia. Zaapelowała o pilne dofinansowanie gmin w zakupie niedźwiedzioodpornych kontenerów na odpady oraz o przekazanie decyzji dotyczących eliminacji agresywnych osobników na poziom lokalny, co – jak argumentowała – skróci czas reakcji w sytuacjach kryzysowych.
Najostrzej wypowiedział się radny Konfederacji Mirosław Majkowski, który wezwał do “odrzucenia poprawności politycznej” i postawienia bezpieczeństwa mieszkańców ponad sprzeciw organizacji ekologicznych.
– Osobniki konfliktowe, na które żadne odstraszanie nie działa, należy po prostu odstrzelić. Jeżeli ktoś boi się wypuścić dziecko na podwórko, bo nie wie, czy za chwilę niedźwiedź nie wyjdzie zza rogu, to znaczy, że doszliśmy pod ścianę – mówił.
Stanowisko do rządu
W przyjętym dokumencie radni przedstawili siedem kluczowych żądań, wśród których znalazły się m.in.: uproszczenie procedur interwencyjnych, tak aby reakcja służb była natychmiastowa, następnie zmiany w przepisach o gospodarowaniu odpadami, ograniczające dostęp drapieżników do pożywienia, dalej – wsparcie finansowe dla gmin na infrastrukturę ochronną, utworzenie stałych grup interwencyjnych.
Samorządowcy jednoznacznie podkreślili, że bez profesjonalnych, etatowych zespołów szybkiego reagowania pozostałe postulaty pozostaną jedynie deklaracjami na papierze.
Przyjęte stanowisko zostanie skierowane do premiera, ministra klimatu i środowiska, głównego konserwatora przyrody oraz generalnego i regionalnego dyrektora ochrony środowiska.
W połowie maja Sejm przyjął poprawki Senatu do ustawy, która ma ułatwić walkę z niebezpiecznymi drapieżnikami. Przygotowana przez Polskę 2050 nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt pozwala m.in. myśliwym – za zgodą Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska – na odstraszanie niedźwiedzi i żubrów za pomocą broni gładkolufowej na gumowe kule.
Taka amunicja zadaje ból, ale nie zabija. Nowe prawo gwarantuje bezkarność w sytuacji, gdy podczas płoszenia zwierzę zostanie przypadkowo ranne lub zabite, o ile działano w stanie wyższej konieczności.
Zmiana przepisów to reakcja na fakt, że dotychczasowe środki – w tym słabsza broń gazowa – przestały działać na drapieżniki podchodzące pod ludzkie domy. Ustawa czeka na podpis prezydenta. (PAP)
Czytaj więcej:
Uroczyste czepkowanie. Absolwenci Pielęgniarstwa i Pracy socjalnej WSIiZ odebrali dyplomy [ZDJĘCIA]
Radni sejmiku województwa podkarpackiego zaapelowali do rządu o wdrożenie systemowych rozwiązań w sprawie niedźwiedzi brunatnych. W przyjętym dokumencie radni przedstawili siedem kluczowych żądań
Samorządowcy jednoznacznie podkreślili, że bez profesjonalnych, etatowych zespołów szybkiego reagowania pozostałe postulaty pozostaną jedynie deklaracjami na papierze. Co zaproponowali?
W sejmiku o niedźwiedziach
Samorządowcy alarmują, że doraźna ochrona zawiodła, a bierność administracji zagraża bezpieczeństwu mieszkańców. Podczas debaty poprzedzającej głosowanie radni wskazali na narastającą skalę problemu.
Członek zarządu województwa z PiS Anna Huk oceniła, że sytuacja staje się “coraz bardziej dramatyczna”, a obecność drapieżników oznacza już nie tylko wysokie straty materialne, lecz także realne zagrożenie dla zdrowia i życia.
– Dotychczasowe działania mają charakter wyłącznie doraźny. Chcemy zwrócić uwagę właściwych organów na konieczność pilnego wdrożenia rozwiązań systemowych. Nie obejdzie się bez zmian ustawowych i decyzji rządu – mówiła Huk, apelując o stworzenie spójnego, ogólnokrajowego modelu zarządzania populacją dużych drapieżników.
Przewodniczący klubu PSL-Trzecia Droga Jan Tarapata zwrócił uwagę na brak wiarygodnych danych o liczebności niedźwiedzi oraz wieloletnią opieszałość instytucji centralnych.
– Od 2002 roku żadne pismo samorządów i instytucji z prośbą o działania w sprawie niedźwiedzi nie zostało uwzględnione. Do dziś nie było żadnej interwencji – podkreślił.
416 incydentów z udziałem chronionych zwierząt
Radna KO Renata Butryn, posługując się policyjnymi statystykami, poinformowała, że w latach 2025-2026 na Podkarpaciu odnotowano 416 incydentów z udziałem chronionych zwierząt, z czego 68 zgłoszeń wymagających interwencji służb wpłynęło tylko w pierwszych miesiącach 2026 roku.
Wskazała również na migrację niedźwiedzi ze Słowacji, gdzie prowadzony jest intensywny odstrzał, oraz na szybkie uodparnianie się drapieżników na tradycyjne metody płoszenia. Zaapelowała o pilne dofinansowanie gmin w zakupie niedźwiedzioodpornych kontenerów na odpady oraz o przekazanie decyzji dotyczących eliminacji agresywnych osobników na poziom lokalny, co – jak argumentowała – skróci czas reakcji w sytuacjach kryzysowych.
Najostrzej wypowiedział się radny Konfederacji Mirosław Majkowski, który wezwał do “odrzucenia poprawności politycznej” i postawienia bezpieczeństwa mieszkańców ponad sprzeciw organizacji ekologicznych.
– Osobniki konfliktowe, na które żadne odstraszanie nie działa, należy po prostu odstrzelić. Jeżeli ktoś boi się wypuścić dziecko na podwórko, bo nie wie, czy za chwilę niedźwiedź nie wyjdzie zza rogu, to znaczy, że doszliśmy pod ścianę – mówił.
Stanowisko do rządu
W przyjętym dokumencie radni przedstawili siedem kluczowych żądań, wśród których znalazły się m.in.: uproszczenie procedur interwencyjnych, tak aby reakcja służb była natychmiastowa, następnie zmiany w przepisach o gospodarowaniu odpadami, ograniczające dostęp drapieżników do pożywienia, dalej – wsparcie finansowe dla gmin na infrastrukturę ochronną, utworzenie stałych grup interwencyjnych.
Samorządowcy jednoznacznie podkreślili, że bez profesjonalnych, etatowych zespołów szybkiego reagowania pozostałe postulaty pozostaną jedynie deklaracjami na papierze.
Przyjęte stanowisko zostanie skierowane do premiera, ministra klimatu i środowiska, głównego konserwatora przyrody oraz generalnego i regionalnego dyrektora ochrony środowiska.
W połowie maja Sejm przyjął poprawki Senatu do ustawy, która ma ułatwić walkę z niebezpiecznymi drapieżnikami. Przygotowana przez Polskę 2050 nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt pozwala m.in. myśliwym – za zgodą Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska – na odstraszanie niedźwiedzi i żubrów za pomocą broni gładkolufowej na gumowe kule.
Taka amunicja zadaje ból, ale nie zabija. Nowe prawo gwarantuje bezkarność w sytuacji, gdy podczas płoszenia zwierzę zostanie przypadkowo ranne lub zabite, o ile działano w stanie wyższej konieczności.
Zmiana przepisów to reakcja na fakt, że dotychczasowe środki – w tym słabsza broń gazowa – przestały działać na drapieżniki podchodzące pod ludzkie domy. Ustawa czeka na podpis prezydenta. (PAP)
Czytaj więcej:
Uroczyste czepkowanie. Absolwenci Pielęgniarstwa i Pracy socjalnej WSIiZ odebrali dyplomy [ZDJĘCIA]
