May 24, 2026
Zdjęcie: Pożar na Lubelszczyźnie przy granicy z Podkarpaciem (fot. mł. asp. Krzysztof Pisz / Państwowa Straż Pożarna)

W minioną sobotę, 23 maja 2026 roku, tuż przed północą, w miejscowości Dobrynin niedaleko Mielca rozegrał się przerażający dramat. Ogień błyskawicznie zajął parterowy dom jednorodzinny. Mimo natychmiastowej i dramatycznej akcji ratunkowej, bilans zdarzenia okazał się najgorszy z możliwych – w płomieniach zginął człowiek.


Zgłoszenie o pożarze postawiło na nogi natychmiast wszystkie służby ratunkowe z powiatu mieleckiego. Na miejsce skierowano sześć zastępów straży pożarnej, w tym 28 profesjonalnych strażaków z regionu.

Dom stanął w żywym ogniu. Strażacy bezsilni wobec żywiołu

Niestety, uciekający czas działał na korzyść żywiołu. W momencie, gdy pierwsze wozy bojowe zajechały na posesję, cały drewniany budynek był już całkowicie odcięty przez ścianę ognia.

Ratownicy robili wszystko, by jak najszybciej stłumić płomienie i wejść do środka konstrukcji. Niestety, po ugaszeniu i rozebraniu tlących się elementów, ziścił się najczarniejszy scenariusz. W pogorzelisku natrafiono na zwęglone ciało 67-letniego mężczyzny. Na ten moment przyczyny wybuchu ognia pozostają wielką zagadką. Szczegółowe okoliczności, które doprowadziły do tej tragedii, wyjaśni policyjne i prokuratorskie śledztwo z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa.

Niepokojące statystyki. Czarna seria pożarów na Podkarpaciu

Sobotni dramat w powiecie mieleckim to część znacznie większego i bardzo niepokojącego problemu w naszym regionie. Od początku tego roku podkarpaccy strażacy interweniowali już przy 850 pożarach w budynkach mieszkalnych i domach jednorodzinnych. W tych dramatycznych zdarzeniach życie straciło już 7 osób, a aż 42 odniosły poważne obrażenia.

Do najczęstszych grzechów mieszkańców, które prowadzą do wybuchu ognia, należą: zaprószenia, nieostrożne obchodzenie się z otwartym ogniem, złe składowanie materiałów łatwopalnych oraz ukryte wady instalacji elektrycznych lub urządzeń grzewczych.

Strażacy apelują o montaż prostego urządzenia

Służby ratunkowe przypominają, że wielu tragedii można uniknąć, zabezpieczając swoje cztery kąty w bardzo prosty sposób.

Mówi st. bryg. Marcin Betleja, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej:

„Doskonałym sposobem na zabezpieczenie się przed rozwojem pożaru jest zainstalowanie czujki dymu. Niewielkie urządzenie, które może uratować nam życie. Zauważy, zarejestruje i poinformuje nas o powstawaniu pożaru już w jego początkowej fazie, w momencie gdy powstaną pierwsze strugi dymu, a my jeszcze tego nie zauważymy. To małe urządzenie może uratować nam życie”.

Urządzenie to kosztuje zaledwie kilkadziesiąt złotych, a głośny alarm, który emituje w nocy, pozwala domownikom na bezpieczną ewakuację, zanim trujący dym i płomienie odetną jedyną drogę ucieczki. (am)

Czytaj więcej:

Pożar w apartamentowcu przy al. Armii Krajowej w Rzeszowie. Służby w akcji

Zdjęcie: Pożar na Lubelszczyźnie przy granicy z Podkarpaciem (fot. mł. asp. Krzysztof Pisz / Państwowa Straż Pożarna)

W minioną sobotę, 23 maja 2026 roku, tuż przed północą, w miejscowości Dobrynin niedaleko Mielca rozegrał się przerażający dramat. Ogień błyskawicznie zajął parterowy dom jednorodzinny. Mimo natychmiastowej i dramatycznej akcji ratunkowej, bilans zdarzenia okazał się najgorszy z możliwych – w płomieniach zginął człowiek.


Zgłoszenie o pożarze postawiło na nogi natychmiast wszystkie służby ratunkowe z powiatu mieleckiego. Na miejsce skierowano sześć zastępów straży pożarnej, w tym 28 profesjonalnych strażaków z regionu.

Dom stanął w żywym ogniu. Strażacy bezsilni wobec żywiołu

Niestety, uciekający czas działał na korzyść żywiołu. W momencie, gdy pierwsze wozy bojowe zajechały na posesję, cały drewniany budynek był już całkowicie odcięty przez ścianę ognia.

Ratownicy robili wszystko, by jak najszybciej stłumić płomienie i wejść do środka konstrukcji. Niestety, po ugaszeniu i rozebraniu tlących się elementów, ziścił się najczarniejszy scenariusz. W pogorzelisku natrafiono na zwęglone ciało 67-letniego mężczyzny. Na ten moment przyczyny wybuchu ognia pozostają wielką zagadką. Szczegółowe okoliczności, które doprowadziły do tej tragedii, wyjaśni policyjne i prokuratorskie śledztwo z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa.

Niepokojące statystyki. Czarna seria pożarów na Podkarpaciu

Sobotni dramat w powiecie mieleckim to część znacznie większego i bardzo niepokojącego problemu w naszym regionie. Od początku tego roku podkarpaccy strażacy interweniowali już przy 850 pożarach w budynkach mieszkalnych i domach jednorodzinnych. W tych dramatycznych zdarzeniach życie straciło już 7 osób, a aż 42 odniosły poważne obrażenia.

Do najczęstszych grzechów mieszkańców, które prowadzą do wybuchu ognia, należą: zaprószenia, nieostrożne obchodzenie się z otwartym ogniem, złe składowanie materiałów łatwopalnych oraz ukryte wady instalacji elektrycznych lub urządzeń grzewczych.

Strażacy apelują o montaż prostego urządzenia

Służby ratunkowe przypominają, że wielu tragedii można uniknąć, zabezpieczając swoje cztery kąty w bardzo prosty sposób.

Mówi st. bryg. Marcin Betleja, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej:

„Doskonałym sposobem na zabezpieczenie się przed rozwojem pożaru jest zainstalowanie czujki dymu. Niewielkie urządzenie, które może uratować nam życie. Zauważy, zarejestruje i poinformuje nas o powstawaniu pożaru już w jego początkowej fazie, w momencie gdy powstaną pierwsze strugi dymu, a my jeszcze tego nie zauważymy. To małe urządzenie może uratować nam życie”.

Urządzenie to kosztuje zaledwie kilkadziesiąt złotych, a głośny alarm, który emituje w nocy, pozwala domownikom na bezpieczną ewakuację, zanim trujący dym i płomienie odetną jedyną drogę ucieczki. (am)

Czytaj więcej:

Pożar w apartamentowcu przy al. Armii Krajowej w Rzeszowie. Służby w akcji

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *