Nie spodziewałem się takiego szumu wokół tego, ale bardzo się z tego cieszę. Im więcej pomocy, tym lepiej – powiedział w trakcie wyzwania influencer Piotr Hancke, znany w internetowej przestrzeni jako Łatwogang.
Twórca internetowy od piątku jedzie rowerem z Zakopanego do Gdańska. Zebrał już 12 mln zł na leczenie dziecka.
Ponad 500 kilometrów w nogach i upragniony cel na stacji w Toruniu
Łatwogang przejeżdża obecnie przez powiat toruński w woj. kujawsko-pomorskim. Od startu pokonał już około 500 kilometrów w nieco ponad 39 godzin. W niedzielę rano na kontach zbiórki było już 12 mln zł. Kwota ta została osiągnięta, gdy influencer miał postój na stacji benzynowej w Toruniu.
Korespondent rozmawiał z Piotrem w okolicach Suchatówki. Łatwogang zapewnił, że ma „bardzo dużo siły”.
“Mamy wyrozumiałą ekipę. Chłopaki jadą ze mną (rowerzyści, którzy dołączyli do influencera – przyp. red.). Gdyby nie oni, to już dawno bym nie jechał. Są niesamowici. Niektórzy z nich mają w nogach po 300–400 km” – powiedział.
Dodał, że ma za sobą ciężką noc. “Musiałem sobie przysnąć. Postawiliśmy na krótki sen, żeby jak najszybciej dotrzeć” – wyjaśnił.
“Nie spodziewałem się, że wokół tego wszystkiego będzie aż taki szum, ale bardzo się z tego cieszę. Im więcej pomocy, tym lepiej. To pokazuje, jak wspaniałym narodem jesteśmy i jak bardzo chcemy pomagać” – powiedział.
Kryzysy na trasie i niesamowite wsparcie kibiców pod osłoną nocy
Przed godz. 1 Łatwogang zrobił pierwszą od startu, półgodzinną przerwę na sen. Kolejną, nieco dłuższą, miał między godz. 5 a 6. Zasnął w samochodzie technicznym, który jedzie z nim od Zakopanego. Influencer w nocy wielokrotnie mówił, że jest zmęczony, ale „ciśnie” dla Maksa.
Na trasie, również w nocy, na poboczach ustawiają się jego widzowie, którzy biją mu brawo, pozdrawiają go i chcą zrobić sobie zdjęcie z twórcą internetowym.
“To bardzo miłe, że jest tyle osób. Czasami pojawia się wzruszenie” – powiedział.
Kulisy przygotowań i zmiana planów w drodze nad Bałtyk
Łatwogang wyruszył z Zakopanego w piątek po godz. 16. Przed startem mówił dziennikarzom, że akcja ma charakter solidarnościowy i opiera się również na zaangażowaniu osób śledzących internetową transmisję z przejazdu. Jak zaznaczył, „każdy rodzaj wsparcia się liczy”, nawet samo oglądanie relacji, która – zgodnie z zapowiedziami – została ponownie objęta monetyzacją reklamową.
Dodał, że decyzję o organizacji wyprawy podjął krótko po zakończeniu poprzedniej zbiórki. Jak relacjonował, inspiracją były historie dzieci chorujących na DMD, a szczególnie przypadek Maksa, którego historię organizatorzy poznali dzięki wiadomości mailowej.
Influencer przyznał również, że do wyprawy przygotowywał się w krótkim czasie, a jej przebieg zależy od warunków i możliwości fizycznych. Według wcześniejszych zapowiedzi przejazd z Zakopanego do Gdańska miał potrwać około 40 godzin. Łatwogang podkreślał też, że nie ma szczegółowo wyznaczonej trasy, a przez całą drogę towarzyszy mu grupa znajomych jadących samochodem technicznym.
Przed startem zapowiadał, że po dotarciu do Gdańska ruszy także w drogę powrotną do Zakopanego. W połowie trasy zrezygnował jednak z tego planu ze względu na stan zdrowia.
Walka o pełną kwotę na najdroższy lek świata
Organizatorzy zbiórki podkreślają, że pieniądze są przeznaczone na terapię genową dla chłopca, której koszt wynosi około 15 mln zł. Od października 2025 roku udało się zgromadzić ponad 3 mln zł, a do zebrania pozostawało około 12 mln zł.
Poprzednia akcja charytatywna Łatwoganga zakończyła się zebraniem ponad 251 mln zł dla fundacji Cancer Fighters. Transmisję internetową z tamtego wydarzenia, trwającą ponad dziewięć dni, oglądało w szczytowych momentach ponad 1,5 mln widzów. (am / PAP)
Czytaj więcej:
Dzieło Łukasza Litewki trwa. Wielka zbiórka dla zwierząt w Rzeszowie
Nie spodziewałem się takiego szumu wokół tego, ale bardzo się z tego cieszę. Im więcej pomocy, tym lepiej – powiedział w trakcie wyzwania influencer Piotr Hancke, znany w internetowej przestrzeni jako Łatwogang.
Twórca internetowy od piątku jedzie rowerem z Zakopanego do Gdańska. Zebrał już 12 mln zł na leczenie dziecka.
Ponad 500 kilometrów w nogach i upragniony cel na stacji w Toruniu
Łatwogang przejeżdża obecnie przez powiat toruński w woj. kujawsko-pomorskim. Od startu pokonał już około 500 kilometrów w nieco ponad 39 godzin. W niedzielę rano na kontach zbiórki było już 12 mln zł. Kwota ta została osiągnięta, gdy influencer miał postój na stacji benzynowej w Toruniu.
Korespondent rozmawiał z Piotrem w okolicach Suchatówki. Łatwogang zapewnił, że ma „bardzo dużo siły”.
“Mamy wyrozumiałą ekipę. Chłopaki jadą ze mną (rowerzyści, którzy dołączyli do influencera – przyp. red.). Gdyby nie oni, to już dawno bym nie jechał. Są niesamowici. Niektórzy z nich mają w nogach po 300–400 km” – powiedział.
Dodał, że ma za sobą ciężką noc. “Musiałem sobie przysnąć. Postawiliśmy na krótki sen, żeby jak najszybciej dotrzeć” – wyjaśnił.
“Nie spodziewałem się, że wokół tego wszystkiego będzie aż taki szum, ale bardzo się z tego cieszę. Im więcej pomocy, tym lepiej. To pokazuje, jak wspaniałym narodem jesteśmy i jak bardzo chcemy pomagać” – powiedział.
Kryzysy na trasie i niesamowite wsparcie kibiców pod osłoną nocy
Przed godz. 1 Łatwogang zrobił pierwszą od startu, półgodzinną przerwę na sen. Kolejną, nieco dłuższą, miał między godz. 5 a 6. Zasnął w samochodzie technicznym, który jedzie z nim od Zakopanego. Influencer w nocy wielokrotnie mówił, że jest zmęczony, ale „ciśnie” dla Maksa.
Na trasie, również w nocy, na poboczach ustawiają się jego widzowie, którzy biją mu brawo, pozdrawiają go i chcą zrobić sobie zdjęcie z twórcą internetowym.
“To bardzo miłe, że jest tyle osób. Czasami pojawia się wzruszenie” – powiedział.
Kulisy przygotowań i zmiana planów w drodze nad Bałtyk
Łatwogang wyruszył z Zakopanego w piątek po godz. 16. Przed startem mówił dziennikarzom, że akcja ma charakter solidarnościowy i opiera się również na zaangażowaniu osób śledzących internetową transmisję z przejazdu. Jak zaznaczył, „każdy rodzaj wsparcia się liczy”, nawet samo oglądanie relacji, która – zgodnie z zapowiedziami – została ponownie objęta monetyzacją reklamową.
Dodał, że decyzję o organizacji wyprawy podjął krótko po zakończeniu poprzedniej zbiórki. Jak relacjonował, inspiracją były historie dzieci chorujących na DMD, a szczególnie przypadek Maksa, którego historię organizatorzy poznali dzięki wiadomości mailowej.
Influencer przyznał również, że do wyprawy przygotowywał się w krótkim czasie, a jej przebieg zależy od warunków i możliwości fizycznych. Według wcześniejszych zapowiedzi przejazd z Zakopanego do Gdańska miał potrwać około 40 godzin. Łatwogang podkreślał też, że nie ma szczegółowo wyznaczonej trasy, a przez całą drogę towarzyszy mu grupa znajomych jadących samochodem technicznym.
Przed startem zapowiadał, że po dotarciu do Gdańska ruszy także w drogę powrotną do Zakopanego. W połowie trasy zrezygnował jednak z tego planu ze względu na stan zdrowia.
Walka o pełną kwotę na najdroższy lek świata
Organizatorzy zbiórki podkreślają, że pieniądze są przeznaczone na terapię genową dla chłopca, której koszt wynosi około 15 mln zł. Od października 2025 roku udało się zgromadzić ponad 3 mln zł, a do zebrania pozostawało około 12 mln zł.
Poprzednia akcja charytatywna Łatwoganga zakończyła się zebraniem ponad 251 mln zł dla fundacji Cancer Fighters. Transmisję internetową z tamtego wydarzenia, trwającą ponad dziewięć dni, oglądało w szczytowych momentach ponad 1,5 mln widzów. (am / PAP)
Czytaj więcej:
Dzieło Łukasza Litewki trwa. Wielka zbiórka dla zwierząt w Rzeszowie
