May 13, 2026
szpital
Foto. Rzeszów News

Do skandalicznego zdarzenia doszło w miniony piątek późnym wieczorem w jednym z rzeszowskich szpitali. Przed godziną 23:00 na telefon służbowy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego przy ul. Lwowskiej zadzwonił mężczyzna z mrożącą krew w żyłach informacją: w jednej z pracowni placówki ma znajdować się ładunek wybuchowy.

Personel medyczny, zamiast nieść pomoc potrzebującym, musiał zmierzyć się z widmem realnego zagrożenia.

„Żart” za sto złotych

Krótko po pierwszym telefonie ten sam rozmówca ponownie skontaktował się z centralą szpitala. Tym razem ton rozmowy był zupełnie inny – napastnik przyznał, że zgłoszenie było jedynie „żartem” i wynikiem zakładu o 100 złotych. Mimo że informacja o bombie okazała się fałszywa, wywołała ona natychmiastową reakcję służb. Na szczęście sytuacja nie wymagała ewakuacji pacjentów ani personelu, a w wyniku incydentu nikt nie ucierpiał.

Policyjny pościg w sieci i telefonach

Funkcjonariusze z komisariatu na Nowym Mieście natychmiast przystąpili do namierzania sprawcy. Dzięki sprawnym działaniom operacyjnym szybko ustalili, że autorem alarmu nie był dorosły mężczyzna, lecz 15-letni mieszkaniec Chojnic, oddalonych od Rzeszowa o kilkaset kilometrów. Policjanci błyskawicznie połączyli fakty i zidentyfikowali nastolatka, który dla błahego zakładu zaryzykował bezpieczeństwo setek osób.

Konsekwencje przed sądem rodzinnym

Choć sprawca uważał całą sytuację za formę zarobku i zabawy, polskie prawo traktuje fałszywe zawiadomienia o zagrożeniu bardzo poważnie. Dokumentacja zebrana przez rzeszowskich policjantów została przekazana do sądu rodzinnego w miejscu zamieszkania chłopca. To tam zapadnie decyzja o konsekwencjach, jakie poniesie 15-latek za wywołanie niepotrzebnych czynności służb i narażenie na stres pacjentów rzeszowskiego szpitala. (am)

Czytaj więcej:

Alarm bombowy na lotnisku Rzeszów-Jasionka. Do akcji wkroczyła Straż Graniczna

szpital
Foto. Rzeszów News

Do skandalicznego zdarzenia doszło w miniony piątek późnym wieczorem w jednym z rzeszowskich szpitali. Przed godziną 23:00 na telefon służbowy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego przy ul. Lwowskiej zadzwonił mężczyzna z mrożącą krew w żyłach informacją: w jednej z pracowni placówki ma znajdować się ładunek wybuchowy.

Personel medyczny, zamiast nieść pomoc potrzebującym, musiał zmierzyć się z widmem realnego zagrożenia.

„Żart” za sto złotych

Krótko po pierwszym telefonie ten sam rozmówca ponownie skontaktował się z centralą szpitala. Tym razem ton rozmowy był zupełnie inny – napastnik przyznał, że zgłoszenie było jedynie „żartem” i wynikiem zakładu o 100 złotych. Mimo że informacja o bombie okazała się fałszywa, wywołała ona natychmiastową reakcję służb. Na szczęście sytuacja nie wymagała ewakuacji pacjentów ani personelu, a w wyniku incydentu nikt nie ucierpiał.

Policyjny pościg w sieci i telefonach

Funkcjonariusze z komisariatu na Nowym Mieście natychmiast przystąpili do namierzania sprawcy. Dzięki sprawnym działaniom operacyjnym szybko ustalili, że autorem alarmu nie był dorosły mężczyzna, lecz 15-letni mieszkaniec Chojnic, oddalonych od Rzeszowa o kilkaset kilometrów. Policjanci błyskawicznie połączyli fakty i zidentyfikowali nastolatka, który dla błahego zakładu zaryzykował bezpieczeństwo setek osób.

Konsekwencje przed sądem rodzinnym

Choć sprawca uważał całą sytuację za formę zarobku i zabawy, polskie prawo traktuje fałszywe zawiadomienia o zagrożeniu bardzo poważnie. Dokumentacja zebrana przez rzeszowskich policjantów została przekazana do sądu rodzinnego w miejscu zamieszkania chłopca. To tam zapadnie decyzja o konsekwencjach, jakie poniesie 15-latek za wywołanie niepotrzebnych czynności służb i narażenie na stres pacjentów rzeszowskiego szpitala. (am)

Czytaj więcej:

Alarm bombowy na lotnisku Rzeszów-Jasionka. Do akcji wkroczyła Straż Graniczna

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *