Milionowe straty, dziesiątki podejrzanych operacji i zaufanie, które miało zostać brutalnie wykorzystane. Sprawa Anny K. pracującej w jednym z rzeszowskich banków odsłania kulisy działań, które mogły trwać latami.
Śledczy mówią wprost, że celem kobiety było ukrycie śladów po aż 127 podejrzanych transakcjach.
Wykorzystała dostęp
Śledztwo nadzorowane przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie i prowadzoną przez funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie ujawniło skalę działań, które przez długi czas pozostawały niezauważone. Sprawa dotyczy kradzieży środków z rachunków klientów jednego z banków, co wywołało poważne obawy o bezpieczeństwo finansowe.
– Z ustaleń śledztwa wynika, że 48-letnia mieszkanka Rzeszowa będąca pracownicą banku, miała dopuścić się przestępstwa polegającego na nieuprawnionym przejęciu narzędzi służących do autoryzacji transakcji bankowych, a następnie dokonywaniu nielegalnych przelewów środków pieniężnych – poinformował prok. Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Według śledczych kluczowe znaczenie miało wykorzystanie dostępu do systemów bankowych, który w normalnych warunkach służy ochronie klientów, a nie działaniom przestępczym. To właśnie ten element sprawia, że sprawa budzi tak duże emocje.
Setki operacji i milionowe straty
Ustalenia prokuratury wskazują na długotrwały i systematyczny charakter działań. Mechanizm miał być realizowany przez kilka lat, a liczba operacji robi ogromne wrażenie. – W okresie od 3 października 2023 r. do 21 lutego 2026 r. podejrzana zrealizowała łącznie 127 transakcji, powodując straty w wysokości nie mniejszej niż 1 041 602 zł na szkodę co najmniej dwóch klientów banku – podkreśla prok. Ciechanowski.
Skala strat wskazuje, że proceder nie był jednorazowym incydentem, lecz przemyślaną i powtarzalną działalnością. Każda kolejna operacja zwiększała ryzyko wykrycia, jednak przez długi czas pozostawała poza zasięgiem systemów kontrolnych.
Pieniądze krążyły między rachunkami
Jak ustalono, pieniądze nie trafiały do celu przypadkowo. Były kierowane na konkretne konta, co wskazuje na zaplanowane działania i próbę ukrycia ich pochodzenia. – Środki pieniężne były transferowane m.in. na rachunki bankowe należące do jednego z członków rodziny podejrzanej, do których miała ona dostęp – zaznacza rzecznik rzeszowskiej prokuratury.
To jednak nie koniec. Mechanizm obejmował także dodatkowe operacje mające utrudnić wykrycie nieprawidłowości. Anna K. podejmowała działania, które miały na celu utrudnienie wykrycia przestępczego pochodzenia środków. Dokonywała choćby licznych operacji finansowych pomiędzy rachunkami, które kontrolowała, a także wykorzystywała uzyskane środki do spłaty i zaciągania kolejnych zobowiązań finansowych w instytucjach parabankowych.
Śledczy podkreślają, że taki schemat jest charakterystyczny dla prób „legalizowania” środków, co znacząco utrudnia ich śledzenie.
Przyznała się do winy
Przełom nastąpił pod koniec kwietnia 2026 r. Kobieta została doprowadzona do Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, gdzie usłyszała poważne zarzuty związane zarówno z kradzieżą, jak i praniem pieniędzy.
Anna K. usłyszała zarzuty popełnienia przestępstw z art. 279 § 1 kodeksu karnego (kradzież z włamaniem) oraz art. 299 § 1 k.k. (tzw. „pranie pieniędzy”). – Podejrzana przyznała się do zarzucanych jej czynów i złożyła wyjaśnienia – dodaje prok. Ciechanowski.
Grozi jej długoletnia odsiadka
Zastosowane środki zapobiegawcze mają zabezpieczyć dalszy tok postępowania. Prokuratura zawnioskowała o poręczenie majątkowe, dozór policji, a także zakaz opuszczania kraju. Sprawa jest rozwojowa i niewykluczone, że śledczy będą analizować kolejne wątki.
Choć podejrzana nie była wcześniej karana, konsekwencje mogą być bardzo poważne. Zarzuty, które usłyszała, należą do najcięższych w kategorii przestępstw przeciwko mieniu i obrotowi gospodarczemu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami grozi jej kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Czytaj więcej:
Makabryczne odkrycie przy budowie drogi wojewódzkiej. W ziemi odnaleziono ludzkie szczątki
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Milionowe straty, dziesiątki podejrzanych operacji i zaufanie, które miało zostać brutalnie wykorzystane. Sprawa Anny K. pracującej w jednym z rzeszowskich banków odsłania kulisy działań, które mogły trwać latami.
Śledczy mówią wprost, że celem kobiety było ukrycie śladów po aż 127 podejrzanych transakcjach.
Wykorzystała dostęp
Śledztwo nadzorowane przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie i prowadzoną przez funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie ujawniło skalę działań, które przez długi czas pozostawały niezauważone. Sprawa dotyczy kradzieży środków z rachunków klientów jednego z banków, co wywołało poważne obawy o bezpieczeństwo finansowe.
– Z ustaleń śledztwa wynika, że 48-letnia mieszkanka Rzeszowa będąca pracownicą banku, miała dopuścić się przestępstwa polegającego na nieuprawnionym przejęciu narzędzi służących do autoryzacji transakcji bankowych, a następnie dokonywaniu nielegalnych przelewów środków pieniężnych – poinformował prok. Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Według śledczych kluczowe znaczenie miało wykorzystanie dostępu do systemów bankowych, który w normalnych warunkach służy ochronie klientów, a nie działaniom przestępczym. To właśnie ten element sprawia, że sprawa budzi tak duże emocje.
Setki operacji i milionowe straty
Ustalenia prokuratury wskazują na długotrwały i systematyczny charakter działań. Mechanizm miał być realizowany przez kilka lat, a liczba operacji robi ogromne wrażenie. – W okresie od 3 października 2023 r. do 21 lutego 2026 r. podejrzana zrealizowała łącznie 127 transakcji, powodując straty w wysokości nie mniejszej niż 1 041 602 zł na szkodę co najmniej dwóch klientów banku – podkreśla prok. Ciechanowski.
Skala strat wskazuje, że proceder nie był jednorazowym incydentem, lecz przemyślaną i powtarzalną działalnością. Każda kolejna operacja zwiększała ryzyko wykrycia, jednak przez długi czas pozostawała poza zasięgiem systemów kontrolnych.
Pieniądze krążyły między rachunkami
Jak ustalono, pieniądze nie trafiały do celu przypadkowo. Były kierowane na konkretne konta, co wskazuje na zaplanowane działania i próbę ukrycia ich pochodzenia. – Środki pieniężne były transferowane m.in. na rachunki bankowe należące do jednego z członków rodziny podejrzanej, do których miała ona dostęp – zaznacza rzecznik rzeszowskiej prokuratury.
To jednak nie koniec. Mechanizm obejmował także dodatkowe operacje mające utrudnić wykrycie nieprawidłowości. Anna K. podejmowała działania, które miały na celu utrudnienie wykrycia przestępczego pochodzenia środków. Dokonywała choćby licznych operacji finansowych pomiędzy rachunkami, które kontrolowała, a także wykorzystywała uzyskane środki do spłaty i zaciągania kolejnych zobowiązań finansowych w instytucjach parabankowych.
Śledczy podkreślają, że taki schemat jest charakterystyczny dla prób „legalizowania” środków, co znacząco utrudnia ich śledzenie.
Przyznała się do winy
Przełom nastąpił pod koniec kwietnia 2026 r. Kobieta została doprowadzona do Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, gdzie usłyszała poważne zarzuty związane zarówno z kradzieżą, jak i praniem pieniędzy.
Anna K. usłyszała zarzuty popełnienia przestępstw z art. 279 § 1 kodeksu karnego (kradzież z włamaniem) oraz art. 299 § 1 k.k. (tzw. „pranie pieniędzy”). – Podejrzana przyznała się do zarzucanych jej czynów i złożyła wyjaśnienia – dodaje prok. Ciechanowski.
Grozi jej długoletnia odsiadka
Zastosowane środki zapobiegawcze mają zabezpieczyć dalszy tok postępowania. Prokuratura zawnioskowała o poręczenie majątkowe, dozór policji, a także zakaz opuszczania kraju. Sprawa jest rozwojowa i niewykluczone, że śledczy będą analizować kolejne wątki.
Choć podejrzana nie była wcześniej karana, konsekwencje mogą być bardzo poważne. Zarzuty, które usłyszała, należą do najcięższych w kategorii przestępstw przeciwko mieniu i obrotowi gospodarczemu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami grozi jej kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Czytaj więcej:
Makabryczne odkrycie przy budowie drogi wojewódzkiej. W ziemi odnaleziono ludzkie szczątki
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
