Zwykła inwestycja drogowa na Podkarpaciu zamieniła się w kryminalną zagadkę. Pracownik natrafił na coś, co natychmiast zatrzymało budowę i postawiło na nogi służby. Sprawa może sięgać czasów sprzed kilkudziesięciu lat i skrywać nieznaną historię.
Jedno znalezisko wystarczyło, by uruchomić śledztwo i lawinę pytań bez odpowiedzi.
Prace przy drodze przerwane
Do zdarzenia doszło 17 kwietnia w miejscowości Dachnów w powiecie lubaczowskim, na odcinku trasy Dachnów – Cieszanów, gdzie prowadzone są roboty związane z budową drogi oraz infrastruktury światłowodowej. To właśnie podczas tych prac, operator koparki natrafił na fragmenty, które jak się szybko okazało, były częścią ludzkiego szkieletu.
Znalezisko ujawniono w rejonie drogi wojewódzkiej nr 865, a sama inwestycja realizowana jest w ramach rozbudowy układu komunikacyjnego w tej części Podkarpacia. Po odkryciu natychmiast wstrzymano prace i wezwano służby, które zabezpieczyły teren i rozpoczęły pierwsze czynności.
Prokuratura wszczyna śledztwo
Na miejscu pojawił się prokurator z Prokuratury Rejonowej w Lubaczowie, który nadzorował działania prowadzone z udziałem biegłego lekarza patomorfologa. Już pierwsze oględziny potwierdziły, że sprawa nie ma charakteru przypadkowego znaleziska o niewielkim znaczeniu, lecz może wiązać się z przestępstwem.
– Prokuratura Rejonowa w Lubaczowie w dniu 20 kwietnia 2026 roku wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci nieustalonej osoby, której szczątki ujawniono w dniu 17 kwietnia 2026 roku w miejscowości Dachnów – potwierdziła prokurator Bożena Harasz-Wołoszyn. Chodzi zatem o art. 155 kodeksu karnego.
Śledczy od początku podchodzą do sprawy z dużą ostrożnością, analizując każdy szczegół mogący pomóc w odtworzeniu przebiegu wydarzeń sprzed lat.
Szczątki w ziemi od dziesiątek lat
Wstępna opinia biegłego okazała się przełomowa i nadała sprawie zupełnie inny wymiar. Ustalono bowiem, że odnalezione fragmenty szkieletu nie mogły się znajdować w ziemi od dziesięcioleci. To oznacza, że historia, być może kryminalna, może mieć swoje źródło w odległej przeszłości.
– Biegły wstępnie ocenił, iż ujawnione kości stanowią fragmenty szkieletu ludzkiego i znajdowały się w ziemi ponad 50 lat – podkreśliła prok. Harasz-Wołoszyn.
Taka informacja otwiera szerokie pole do spekulacji i jednocześnie znacząco komplikuje śledztwo, które teraz musi sięgnąć daleko wstecz, by ustalić kontekst zdarzenia.
Poszukiwanie tożsamości i przyczyny śmierci
Na obecnym etapie postępowanie ma charakter wstępny, jednak jego zakres jest bardzo szeroki. Kluczowe pozostaje ustalenie, kim była osoba, której szczątki odnaleziono, a także co doprowadziło do jej śmierci.
Zabezpieczone kości zostały przekazane do szczegółowych badań, które mają pomóc określić zarówno czas zgonu, jak i ewentualne ślady mogące wskazywać na udział osób trzecich. Dopiero wyniki tych analiz pozwolą odpowiedzieć na pytanie, czy przypadkowe odkrycie przy budowie drogi wojewódzkiej ujawni zapomnianą tragedię, zbrodnię, czy też nieznaną dotąd historię z przeszłości regionu.
Niewykluczone, że po upływie pół wieku rodzina zaginionego doczeka się przełomowych informacji dotyczących jego śmierci.
Czytaj więcej:
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Zwykła inwestycja drogowa na Podkarpaciu zamieniła się w kryminalną zagadkę. Pracownik natrafił na coś, co natychmiast zatrzymało budowę i postawiło na nogi służby. Sprawa może sięgać czasów sprzed kilkudziesięciu lat i skrywać nieznaną historię.
Jedno znalezisko wystarczyło, by uruchomić śledztwo i lawinę pytań bez odpowiedzi.
Prace przy drodze przerwane
Do zdarzenia doszło 17 kwietnia w miejscowości Dachnów w powiecie lubaczowskim, na odcinku trasy Dachnów – Cieszanów, gdzie prowadzone są roboty związane z budową drogi oraz infrastruktury światłowodowej. To właśnie podczas tych prac, operator koparki natrafił na fragmenty, które jak się szybko okazało, były częścią ludzkiego szkieletu.
Znalezisko ujawniono w rejonie drogi wojewódzkiej nr 865, a sama inwestycja realizowana jest w ramach rozbudowy układu komunikacyjnego w tej części Podkarpacia. Po odkryciu natychmiast wstrzymano prace i wezwano służby, które zabezpieczyły teren i rozpoczęły pierwsze czynności.
Prokuratura wszczyna śledztwo
Na miejscu pojawił się prokurator z Prokuratury Rejonowej w Lubaczowie, który nadzorował działania prowadzone z udziałem biegłego lekarza patomorfologa. Już pierwsze oględziny potwierdziły, że sprawa nie ma charakteru przypadkowego znaleziska o niewielkim znaczeniu, lecz może wiązać się z przestępstwem.
– Prokuratura Rejonowa w Lubaczowie w dniu 20 kwietnia 2026 roku wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci nieustalonej osoby, której szczątki ujawniono w dniu 17 kwietnia 2026 roku w miejscowości Dachnów – potwierdziła prokurator Bożena Harasz-Wołoszyn. Chodzi zatem o art. 155 kodeksu karnego.
Śledczy od początku podchodzą do sprawy z dużą ostrożnością, analizując każdy szczegół mogący pomóc w odtworzeniu przebiegu wydarzeń sprzed lat.
Szczątki w ziemi od dziesiątek lat
Wstępna opinia biegłego okazała się przełomowa i nadała sprawie zupełnie inny wymiar. Ustalono bowiem, że odnalezione fragmenty szkieletu nie mogły się znajdować w ziemi od dziesięcioleci. To oznacza, że historia, być może kryminalna, może mieć swoje źródło w odległej przeszłości.
– Biegły wstępnie ocenił, iż ujawnione kości stanowią fragmenty szkieletu ludzkiego i znajdowały się w ziemi ponad 50 lat – podkreśliła prok. Harasz-Wołoszyn.
Taka informacja otwiera szerokie pole do spekulacji i jednocześnie znacząco komplikuje śledztwo, które teraz musi sięgnąć daleko wstecz, by ustalić kontekst zdarzenia.
Poszukiwanie tożsamości i przyczyny śmierci
Na obecnym etapie postępowanie ma charakter wstępny, jednak jego zakres jest bardzo szeroki. Kluczowe pozostaje ustalenie, kim była osoba, której szczątki odnaleziono, a także co doprowadziło do jej śmierci.
Zabezpieczone kości zostały przekazane do szczegółowych badań, które mają pomóc określić zarówno czas zgonu, jak i ewentualne ślady mogące wskazywać na udział osób trzecich. Dopiero wyniki tych analiz pozwolą odpowiedzieć na pytanie, czy przypadkowe odkrycie przy budowie drogi wojewódzkiej ujawni zapomnianą tragedię, zbrodnię, czy też nieznaną dotąd historię z przeszłości regionu.
Niewykluczone, że po upływie pół wieku rodzina zaginionego doczeka się przełomowych informacji dotyczących jego śmierci.
Czytaj więcej:
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
