April 15, 2026
fot. freepik / ilustracyjne

Reklama

Wyjątkowo surowa zima i przedłużające się wiosenne przymrozki wystawiły cierpliwość oraz portfele mieszkańców Podkarpacia na ciężką próbę. Tegoroczny sezon grzewczy przejdzie do historii jako jeden z najdroższych w ostatnich latach.

Połączenie trudnych warunków atmosferycznych z powrotem do rynkowych taryf sprawiło, że koszty utrzymania ciepła w domach i mieszkaniach wzrosły u niektórych nawet o jedną trzecią.

Kumulacja niekorzystnych czynników: Mróz i nowe taryfy

Wysokie faktury za ciepło, które w ostatnich miesiącach trafiają do mieszkańców regionu, to efekt nałożenia się na siebie dwóch kluczowych problemów. Po pierwsze, miniona zima – z wyjątkowo mroźnym styczniem i niekończącymi się przymrozkami w kolejnych miesiącach – wymusiła znacznie intensywniejszą pracę systemów grzewczych. W porównaniu do poprzednich lat, które przyzwyczaiły nas do łagodnych temperatur, zużycie energii wzrosło drastycznie.

Po drugie, zmieniły się zasady rozliczeń. Jeszcze w pierwszej połowie ubiegłego roku obowiązywały rządowe mechanizmy osłonowe, które obniżały rachunki odbiorców o blisko 30 procent. Od lipca ubiegłego roku fakturowanie odbywa się już według pełnych stawek taryfowych. To właśnie ta zmiana, w zestawieniu z dużą ilością pobranego ciepła, stała się tak dotkliwie odczuwalna dla domowych budżetów.

Dramatyczny wzrost zużycia energii

Statystyki z początku roku nie pozostawiają złudzeń – tylko w samym styczniu zapotrzebowanie na energię cieplną skoczyło o blisko 30 procent. Po kilku latach niemal bezśnieżnych zim, obecna aura okazała się ogromnym zaskoczeniem dla infrastruktury i planów oszczędnościowych mieszkańców. Długotrwałe mrozy sprawiły, że nawet osoby dbające o racjonalne gospodarowanie ciepłem nie były w stanie uniknąć wysokich kosztów.

Sytuacja jest trudna zarówno w budownictwie wielorodzinnym, jak i w sektorze prywatnym. Właściciele domów jednorodzinnych, którzy ogrzewają budynki paliwami stałymi, takimi jak węgiel, z przerażeniem patrzą na pustoszejące składy. Wiele osób, mimo poczynionych inwestycji w ocieplenie budynków, musiało wydać na opał znacznie więcej niż planowano, często posiłkując się wsparciem instytucji pomocy społecznej.

Dwa tysiące złotych różnicy i niepewna wiosna

Indywidualne rachunki mieszkańców regionu często pokazują kwoty wyższe o 2 tysiące złotych w skali sezonu w porównaniu do ubiegłego roku. Puste portfele i kończące się zapasy opału to widok powszechny na całym Podkarpaciu. Nawet jeśli w dzień pojawia się słońce, nocne spadki temperatur poniżej zera nie pozwalają na wyłączenie grzejników, co tylko pogłębia straty finansowe.

Wszystko wskazuje na to, że sezon grzewczy w tym roku może potrwać aż do maja. Mieszkańcy z nadzieją wypatrują stabilnej poprawy pogody, bo choć ochrona środowiska i termomodernizacja pomagają, to wobec tak długotrwałego zimna realne oszczędności topnieją w oczach. Jedynie nieliczni, posiadający własne zapasy drewna, odczuli tegoroczne mrozy nieco lżej, choć i dla nich był to sezon wyjątkowo wymagający. (am)

Czytaj więcej:

Ciepło, nowocześnie, oszczędnie – nowe ogrzewanie ODK na Ofiar Katynia

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

fot. freepik / ilustracyjne

Reklama

Wyjątkowo surowa zima i przedłużające się wiosenne przymrozki wystawiły cierpliwość oraz portfele mieszkańców Podkarpacia na ciężką próbę. Tegoroczny sezon grzewczy przejdzie do historii jako jeden z najdroższych w ostatnich latach.

Połączenie trudnych warunków atmosferycznych z powrotem do rynkowych taryf sprawiło, że koszty utrzymania ciepła w domach i mieszkaniach wzrosły u niektórych nawet o jedną trzecią.

Kumulacja niekorzystnych czynników: Mróz i nowe taryfy

Wysokie faktury za ciepło, które w ostatnich miesiącach trafiają do mieszkańców regionu, to efekt nałożenia się na siebie dwóch kluczowych problemów. Po pierwsze, miniona zima – z wyjątkowo mroźnym styczniem i niekończącymi się przymrozkami w kolejnych miesiącach – wymusiła znacznie intensywniejszą pracę systemów grzewczych. W porównaniu do poprzednich lat, które przyzwyczaiły nas do łagodnych temperatur, zużycie energii wzrosło drastycznie.

Po drugie, zmieniły się zasady rozliczeń. Jeszcze w pierwszej połowie ubiegłego roku obowiązywały rządowe mechanizmy osłonowe, które obniżały rachunki odbiorców o blisko 30 procent. Od lipca ubiegłego roku fakturowanie odbywa się już według pełnych stawek taryfowych. To właśnie ta zmiana, w zestawieniu z dużą ilością pobranego ciepła, stała się tak dotkliwie odczuwalna dla domowych budżetów.

Dramatyczny wzrost zużycia energii

Statystyki z początku roku nie pozostawiają złudzeń – tylko w samym styczniu zapotrzebowanie na energię cieplną skoczyło o blisko 30 procent. Po kilku latach niemal bezśnieżnych zim, obecna aura okazała się ogromnym zaskoczeniem dla infrastruktury i planów oszczędnościowych mieszkańców. Długotrwałe mrozy sprawiły, że nawet osoby dbające o racjonalne gospodarowanie ciepłem nie były w stanie uniknąć wysokich kosztów.

Sytuacja jest trudna zarówno w budownictwie wielorodzinnym, jak i w sektorze prywatnym. Właściciele domów jednorodzinnych, którzy ogrzewają budynki paliwami stałymi, takimi jak węgiel, z przerażeniem patrzą na pustoszejące składy. Wiele osób, mimo poczynionych inwestycji w ocieplenie budynków, musiało wydać na opał znacznie więcej niż planowano, często posiłkując się wsparciem instytucji pomocy społecznej.

Dwa tysiące złotych różnicy i niepewna wiosna

Indywidualne rachunki mieszkańców regionu często pokazują kwoty wyższe o 2 tysiące złotych w skali sezonu w porównaniu do ubiegłego roku. Puste portfele i kończące się zapasy opału to widok powszechny na całym Podkarpaciu. Nawet jeśli w dzień pojawia się słońce, nocne spadki temperatur poniżej zera nie pozwalają na wyłączenie grzejników, co tylko pogłębia straty finansowe.

Wszystko wskazuje na to, że sezon grzewczy w tym roku może potrwać aż do maja. Mieszkańcy z nadzieją wypatrują stabilnej poprawy pogody, bo choć ochrona środowiska i termomodernizacja pomagają, to wobec tak długotrwałego zimna realne oszczędności topnieją w oczach. Jedynie nieliczni, posiadający własne zapasy drewna, odczuli tegoroczne mrozy nieco lżej, choć i dla nich był to sezon wyjątkowo wymagający. (am)

Czytaj więcej:

Ciepło, nowocześnie, oszczędnie – nowe ogrzewanie ODK na Ofiar Katynia

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *