March 5, 2026
Zdjęcie: Szef MSWiA Marcin Kierwiński i prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny (fot. MSWiA / Urząd Miasta Stalowa Wola)

Reklama

Czy prezydent Stalowej Woli naprawdę może zostać kandydatem PiS na premiera? Coraz więcej na to wskazuje. W Jasionce padły jednak ostre słowa pod adresem tej koncepcji. W tle pojawiają się miliardy złotych z programu SAFE oraz zapowiedź możliwego weta prezydenta Karola Nawrockiego.

Polityczna układanka robi się coraz bardziej napięta. W centrum wydarzeń znalazł się samorządowiec z Podkarpacia. A stawka może być znacznie większa, niż tylko partyjna nominacja.

Prezydent Stalowej Woli premierem?

Nazwisko prezydenta Stalowej Woli coraz częściej pojawia się w kontekście przyszłego kandydata Prawa i Sprawiedliwości na premiera. Spekulacje nasiliły się po ostatnich doniesieniach o jego rosnącej roli w obozie prawicy oraz współpracy z prezydentem Karolem Nawrockim. Takie potwierdzenia potwierdził też m.in. Jacek Gądek, dziennikarz Newsweeka.

To właśnie te sygnały sprawiły, że politycy rządzącej koalicji zaczęli komentować możliwy scenariusz, w którym młody samorządowiec z Podkarpacia miałby stanąć na czele rządu w przypadku zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych. Jednym z pierwszych, którzy publicznie odnieśli się do tego tematu, był minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

Kierwiński: „Premier z PiS to kukła”

Szef MSWiA mówił o tym podczas wizyty w Jasionce pod Rzeszowem. Jego zdaniem personalia potencjalnego kandydata PiS nie mają większego znaczenia, ponieważ jak stwierdził, realna władza w obozie PiS i tak pozostaje w rękach Jarosława Kaczyńskiego.

Minister nie pozostawił wątpliwości co do swojej oceny scenariusza, w którym PiS prezentuje nowego kandydata na premiera. W jego opinii nazwisko osoby wskazanej przez partię nie zmieni politycznego układu sił.

– Po pierwsze PiS nie wygra wyborów, więc nie będzie desygnować premiera. A po drugie przecież wszyscy wiemy, że kandydat PiS na premiera, bądź premier z PiS, to tak naprawdę duża malowana kukła, która wykonuje rozkazy prezesa Kaczyńskiego – skwitował Kierwiński wymieniając przykłady Mateusza Morawieckiego i Beaty Szydło, którzy jego zdaniem działali pod dyktando prezesa PiS. – Więc tak naprawdę, czy to będzie Bocheński, czy Czarnek, czy jakiś inny PiS-owski funkcjonariusz, nie ma kompletnie żadnego znaczenia – dodał.

Polityczna układanka wokół Nadbereżnego

Spekulacje dotyczące Lucjusza Nadbereżnego nie pojawiły się jednak przypadkowo. Prezydent Stalowej Woli od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych samorządowców związanych z prawicą w podkarpackim “bastionie PiS” i często pojawia się w ogólnopolskich debatach dotyczących przemysłu obronnego czy inwestycji strategicznych.

Dodatkowego znaczenia nabrały informacje o jego nowej roli, przewodniczącego Rady Samorządu Terytorialnego przy prezydencie Karolu Nawrockim. W środowisku politycznym coraz częściej mówi się, że może to być krok do większej kariery w krajowej polityce.

Reklama

Właśnie dlatego nazwisko Nadbereżnego zaczęło pojawiać się w medialnych spekulacjach o potencjalnym kandydacie na premiera z ramienia PiS. Dla części obserwatorów byłby to ruch symboliczny i pokazujący nową twarz obozu prawicy i odejście od najbardziej rozpoznawalnych polityków poprzedniego rządu.

Spór o SAFE i Hutę Stalowa Wola

Podczas konferencji w Jasionce minister Kierwiński odniósł się także do zupełnie innego, ale równie istotnego tematu, czyli ustawy dotyczącej programu SAFE. Projekt związany z niskooprocentowaną unijną pożyczką przewiduje ogromne środki na modernizację polskich służb oraz wsparcie dla bezpieczeństwa państwa.

Minister ostrzegł, że brak podpisu prezydenta pod przegłosowana przez Sejm ustawą, oznaczałby utratę tych pieniędzy. Jak zaznaczył, w jego ocenie Polska nie powinna pozwolić sobie na rezygnację z tak dużych środków w sytuacji rosnących zagrożeń bezpieczeństwa.

Warto zaznaczyć, że z programu SAFE miałaby skorzystać także Huta Stalowa Wola, która według zapowiedzi premiera Donalda Tuska mogłaby otrzymać dofinansowanie rzędu 20 miliardów złotych.

Prezydencka alternatywa dla SAFE

Sytuacja wokół ustawy jest jednak bardziej skomplikowana. Wszystko wskazuje na to, że prezydent Karol Nawrocki może nie podpisać projektu w obecnym kształcie i ją zawetować. Pałac prezydencki argumentuje to sprzeciwem wobec niepotrzebnego zaciągania zobowiązań finansowych przez polskie państwo wobec struktur Unii Europejskiej.

Zamiast tego prezydent Nawrocki zapowiedział przygotowanie własnego mechanizmu finansowania inwestycji związanych z bezpieczeństwem państwa. Według zapowiedzi ma to być rozwiązanie oparte na preferencyjnym finansowaniu, określane jako „SAFE zero procent”.

Nowa propozycja przedstawiona wraz z prezesem Narodowego Banku Polskiego, Adamem Glapińskim, ma umożliwić realizację strategicznych inwestycji bez konieczności korzystania z obecnego modelu finansowania. Fundusze na wzmocnienie bezpieczeństwa Polski miałyby z kolei pochodzić z zysku wypracowanego z wykorzystaniem rezerw NBP.

W praktyce oznacza to, że los programu SAFE w obecnej rządowo-unijnej formie pozostaje niepewny, a spór między rządem a prezydentem może jeszcze przybrać na sile.

Czytaj więcej:

Podkarpacie liderem w Polsce. 300 mln zł na obronę cywilną, większość na schrony

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Zdjęcie: Szef MSWiA Marcin Kierwiński i prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny (fot. MSWiA / Urząd Miasta Stalowa Wola)

Reklama

Czy prezydent Stalowej Woli naprawdę może zostać kandydatem PiS na premiera? Coraz więcej na to wskazuje. W Jasionce padły jednak ostre słowa pod adresem tej koncepcji. W tle pojawiają się miliardy złotych z programu SAFE oraz zapowiedź możliwego weta prezydenta Karola Nawrockiego.

Polityczna układanka robi się coraz bardziej napięta. W centrum wydarzeń znalazł się samorządowiec z Podkarpacia. A stawka może być znacznie większa, niż tylko partyjna nominacja.

Prezydent Stalowej Woli premierem?

Nazwisko prezydenta Stalowej Woli coraz częściej pojawia się w kontekście przyszłego kandydata Prawa i Sprawiedliwości na premiera. Spekulacje nasiliły się po ostatnich doniesieniach o jego rosnącej roli w obozie prawicy oraz współpracy z prezydentem Karolem Nawrockim. Takie potwierdzenia potwierdził też m.in. Jacek Gądek, dziennikarz Newsweeka.

To właśnie te sygnały sprawiły, że politycy rządzącej koalicji zaczęli komentować możliwy scenariusz, w którym młody samorządowiec z Podkarpacia miałby stanąć na czele rządu w przypadku zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych. Jednym z pierwszych, którzy publicznie odnieśli się do tego tematu, był minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

Kierwiński: „Premier z PiS to kukła”

Szef MSWiA mówił o tym podczas wizyty w Jasionce pod Rzeszowem. Jego zdaniem personalia potencjalnego kandydata PiS nie mają większego znaczenia, ponieważ jak stwierdził, realna władza w obozie PiS i tak pozostaje w rękach Jarosława Kaczyńskiego.

Minister nie pozostawił wątpliwości co do swojej oceny scenariusza, w którym PiS prezentuje nowego kandydata na premiera. W jego opinii nazwisko osoby wskazanej przez partię nie zmieni politycznego układu sił.

– Po pierwsze PiS nie wygra wyborów, więc nie będzie desygnować premiera. A po drugie przecież wszyscy wiemy, że kandydat PiS na premiera, bądź premier z PiS, to tak naprawdę duża malowana kukła, która wykonuje rozkazy prezesa Kaczyńskiego – skwitował Kierwiński wymieniając przykłady Mateusza Morawieckiego i Beaty Szydło, którzy jego zdaniem działali pod dyktando prezesa PiS. – Więc tak naprawdę, czy to będzie Bocheński, czy Czarnek, czy jakiś inny PiS-owski funkcjonariusz, nie ma kompletnie żadnego znaczenia – dodał.

Polityczna układanka wokół Nadbereżnego

Spekulacje dotyczące Lucjusza Nadbereżnego nie pojawiły się jednak przypadkowo. Prezydent Stalowej Woli od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych samorządowców związanych z prawicą w podkarpackim “bastionie PiS” i często pojawia się w ogólnopolskich debatach dotyczących przemysłu obronnego czy inwestycji strategicznych.

Dodatkowego znaczenia nabrały informacje o jego nowej roli, przewodniczącego Rady Samorządu Terytorialnego przy prezydencie Karolu Nawrockim. W środowisku politycznym coraz częściej mówi się, że może to być krok do większej kariery w krajowej polityce.

Reklama

Właśnie dlatego nazwisko Nadbereżnego zaczęło pojawiać się w medialnych spekulacjach o potencjalnym kandydacie na premiera z ramienia PiS. Dla części obserwatorów byłby to ruch symboliczny i pokazujący nową twarz obozu prawicy i odejście od najbardziej rozpoznawalnych polityków poprzedniego rządu.

Spór o SAFE i Hutę Stalowa Wola

Podczas konferencji w Jasionce minister Kierwiński odniósł się także do zupełnie innego, ale równie istotnego tematu, czyli ustawy dotyczącej programu SAFE. Projekt związany z niskooprocentowaną unijną pożyczką przewiduje ogromne środki na modernizację polskich służb oraz wsparcie dla bezpieczeństwa państwa.

Minister ostrzegł, że brak podpisu prezydenta pod przegłosowana przez Sejm ustawą, oznaczałby utratę tych pieniędzy. Jak zaznaczył, w jego ocenie Polska nie powinna pozwolić sobie na rezygnację z tak dużych środków w sytuacji rosnących zagrożeń bezpieczeństwa.

Warto zaznaczyć, że z programu SAFE miałaby skorzystać także Huta Stalowa Wola, która według zapowiedzi premiera Donalda Tuska mogłaby otrzymać dofinansowanie rzędu 20 miliardów złotych.

Prezydencka alternatywa dla SAFE

Sytuacja wokół ustawy jest jednak bardziej skomplikowana. Wszystko wskazuje na to, że prezydent Karol Nawrocki może nie podpisać projektu w obecnym kształcie i ją zawetować. Pałac prezydencki argumentuje to sprzeciwem wobec niepotrzebnego zaciągania zobowiązań finansowych przez polskie państwo wobec struktur Unii Europejskiej.

Zamiast tego prezydent Nawrocki zapowiedział przygotowanie własnego mechanizmu finansowania inwestycji związanych z bezpieczeństwem państwa. Według zapowiedzi ma to być rozwiązanie oparte na preferencyjnym finansowaniu, określane jako „SAFE zero procent”.

Nowa propozycja przedstawiona wraz z prezesem Narodowego Banku Polskiego, Adamem Glapińskim, ma umożliwić realizację strategicznych inwestycji bez konieczności korzystania z obecnego modelu finansowania. Fundusze na wzmocnienie bezpieczeństwa Polski miałyby z kolei pochodzić z zysku wypracowanego z wykorzystaniem rezerw NBP.

W praktyce oznacza to, że los programu SAFE w obecnej rządowo-unijnej formie pozostaje niepewny, a spór między rządem a prezydentem może jeszcze przybrać na sile.

Czytaj więcej:

Podkarpacie liderem w Polsce. 300 mln zł na obronę cywilną, większość na schrony

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *