February 26, 2026
Zdjęcia: Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie / Pexels

Reklama

Dramatyczne słowa wypowiedziane do słuchawki telefonu postawiły na nogi służby w Jaśle. Zgłoszenie dotyczyło rzekomego zabójstwa partnerki i wskazywało na brutalne okoliczności tego zdarzenia.

Rozstrzygnięcie tej sprawy było równie zaskakujące, jak wcześniejsza rozmowa telefoniczna.

Zgłoszenie o zabójstwie

„Zabiłem kobietę, osobiście ją zabiłem, udusiłem” – te słowa usłyszał dyspozytor numeru alarmowego 112. W związku z tym, że zgłoszenie pochodziło z Jasła, a rozmówca wyraźnie wskazał mieszkanie przy ul. Floriańskiej, na miejsce skierowano policyjne patrole.

W tak dramatycznych okolicznościach znaczenie mogła mieć każda minuta. I to zarówno dla potencjalnej ofiary ataku, która mogłaby czekać na ratunek, jak i w związku z ewentualną ucieczką sprawcy.

Zaskakująca prawda

Szybko okazało się, że makabryczne wyznanie nie miało nic wspólnego z rzeczywistością. Zamiast miejsca zbrodni, funkcjonariusze zastali spokojne mieszkanie, w którym znajdowali się mężczyzna i kobieta.

Szybko wyszło więc na jaw, że 52-letni mieszkaniec Jasła, wcale nie zaatakował i nie udusił swojej partnerki. Jak zatem tłumaczył swoje zgłoszenie na numer alarmowy?

– W rozmowie ze zgłaszającym ustalili, że mężczyzna skłamał, ponieważ chciał, aby służby błyskawicznie zjawiły się w jego mieszkaniu. Twierdził, że jego partnerka źle się czuła – relacjonuje podkomisarz Daniel Lelko, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Jaśle.

Reklama

Kobiecie nic się nie stało

W rozmowie z policjantami kobieta przyznała też, że nic jej nie dolegało i nie potrzebowała interwencji. Wcześniej miała też apelować do swojego partnera, aby nigdzie nie dzwonił.

Funkcjonariusze ustalili też, że zarówno ona, jak i 52-latek znajdowali się pod widocznym wpływem alkoholu. To właśnie w takich okolicznościach zapadła decyzja o dramatycznym telefonie, który mógł uruchomić lawinę niepotrzebnych działań ratunkowych.

Sytuacja mogła zakończyć się znacznie poważniej. Gdy służby są zaangażowane w fikcyjne zgłoszenie, w tym samym czasie ktoś inny może realnie potrzebować pomocy. Fałszywe wezwania to nie tylko strata czasu i pieniędzy, ale też realne zagrożenie dla bezpieczeństwa innych mieszkańców.

„Mam gdzieś sąd”

Jak informuje podkom. Lelko, wobec mieszkańca Jasła zostanie skierowany wniosek o ukaranie do sądu. Mężczyzna miał zresztą podejść do sprawy lekceważąco i stwierdzić w obecności funkcjonariuszy, że „ma gdzieś sąd, bo i tak nic mu nie zrobi”. Taka postawa może go jednak słono kosztować.

Zgodnie z art. 66 Kodeksu wykroczeń, osoba, która fałszywą informacją wywołuje niepotrzebną czynność organów ochrony bezpieczeństwa lub w inny sposób wprowadza je w błąd, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny sięgającej nawet kilka tysięcy złotych. W praktyce oznacza to, że 52-latek z Jasła może odczuć konsekwencje nie tylko finansowe, ale i prawne.

Czytaj więcej:

Ksiądz oskarżony o molestowanie ministranta. Dramat chłopca miał trwać latami. W marcu decyzja sądu?

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Zdjęcia: Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie / Pexels

Reklama

Dramatyczne słowa wypowiedziane do słuchawki telefonu postawiły na nogi służby w Jaśle. Zgłoszenie dotyczyło rzekomego zabójstwa partnerki i wskazywało na brutalne okoliczności tego zdarzenia.

Rozstrzygnięcie tej sprawy było równie zaskakujące, jak wcześniejsza rozmowa telefoniczna.

Zgłoszenie o zabójstwie

„Zabiłem kobietę, osobiście ją zabiłem, udusiłem” – te słowa usłyszał dyspozytor numeru alarmowego 112. W związku z tym, że zgłoszenie pochodziło z Jasła, a rozmówca wyraźnie wskazał mieszkanie przy ul. Floriańskiej, na miejsce skierowano policyjne patrole.

W tak dramatycznych okolicznościach znaczenie mogła mieć każda minuta. I to zarówno dla potencjalnej ofiary ataku, która mogłaby czekać na ratunek, jak i w związku z ewentualną ucieczką sprawcy.

Zaskakująca prawda

Szybko okazało się, że makabryczne wyznanie nie miało nic wspólnego z rzeczywistością. Zamiast miejsca zbrodni, funkcjonariusze zastali spokojne mieszkanie, w którym znajdowali się mężczyzna i kobieta.

Szybko wyszło więc na jaw, że 52-letni mieszkaniec Jasła, wcale nie zaatakował i nie udusił swojej partnerki. Jak zatem tłumaczył swoje zgłoszenie na numer alarmowy?

– W rozmowie ze zgłaszającym ustalili, że mężczyzna skłamał, ponieważ chciał, aby służby błyskawicznie zjawiły się w jego mieszkaniu. Twierdził, że jego partnerka źle się czuła – relacjonuje podkomisarz Daniel Lelko, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Jaśle.

Reklama

Kobiecie nic się nie stało

W rozmowie z policjantami kobieta przyznała też, że nic jej nie dolegało i nie potrzebowała interwencji. Wcześniej miała też apelować do swojego partnera, aby nigdzie nie dzwonił.

Funkcjonariusze ustalili też, że zarówno ona, jak i 52-latek znajdowali się pod widocznym wpływem alkoholu. To właśnie w takich okolicznościach zapadła decyzja o dramatycznym telefonie, który mógł uruchomić lawinę niepotrzebnych działań ratunkowych.

Sytuacja mogła zakończyć się znacznie poważniej. Gdy służby są zaangażowane w fikcyjne zgłoszenie, w tym samym czasie ktoś inny może realnie potrzebować pomocy. Fałszywe wezwania to nie tylko strata czasu i pieniędzy, ale też realne zagrożenie dla bezpieczeństwa innych mieszkańców.

„Mam gdzieś sąd”

Jak informuje podkom. Lelko, wobec mieszkańca Jasła zostanie skierowany wniosek o ukaranie do sądu. Mężczyzna miał zresztą podejść do sprawy lekceważąco i stwierdzić w obecności funkcjonariuszy, że „ma gdzieś sąd, bo i tak nic mu nie zrobi”. Taka postawa może go jednak słono kosztować.

Zgodnie z art. 66 Kodeksu wykroczeń, osoba, która fałszywą informacją wywołuje niepotrzebną czynność organów ochrony bezpieczeństwa lub w inny sposób wprowadza je w błąd, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny sięgającej nawet kilka tysięcy złotych. W praktyce oznacza to, że 52-latek z Jasła może odczuć konsekwencje nie tylko finansowe, ale i prawne.

Czytaj więcej:

Ksiądz oskarżony o molestowanie ministranta. Dramat chłopca miał trwać latami. W marcu decyzja sądu?

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *