Okoliczni mieszańcy zauważyli w rzece Jasiołka dziwny, brązowy obiekt. Wyglądał intrygująco i niepokojąco – przypominał kapsułę lub zasobnik z chemikaliami. Zgłoszenie o potencjalnym zagrożeniu natychmiast postawiło na równe nogi strażaków i policję.
Do zdarzenia doszło w niedzielę, 25 stycznia, około godziny 10:45. Służby ratunkowe otrzymały informację o niezidentyfikowanym przedmiocie znajdującym się w wodzie, w pobliżu mostu na rzece Jasiołka.
Niepokojące znalezisko w rzece
Na miejsce natychmiast skierowano strażaków z OSP KSRG Dukla, zastęp z JRG Krosno oraz policjantów z lokalnego komisariatu.
Sytuacja wyglądała poważnie. Na miejscu znaleziono brązowy, obły przedmiot o gładkich ściankach, który utknął w lodowatej wodzie tuż przy brzegu, pośród zarośli i kry. W zimowej, surowej scenerii rzeki obiekt wyglądał na ciało obce i mógł budzić uzasadnione skojarzenia z pojemnikiem na substancje niebezpieczne lub elementem instalacji przemysłowej.

Piwna zagadka
Ratownicy zabezpieczyli teren i przystąpili do rozpoznania. Po dotarciu do obiektu, który znajdował się około 2 metry od brzegu, napięcie szybko ustąpiło miejsca uldze. To, co z daleka wyglądało na tajemniczy zasobnik, w rękach strażaków okazało się być, plastikową, nowoczesną beczką typu keg – pojemnikiem powszechnie używanym w browarnictwie.
– Prawdopodobnie pojemnik przemieścił wiatr, bo w okolicy znajduje się browar – tłumaczy bryg. Dariusz Gruszka, Rzecznik Prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Krośnie.
Lekki, pusty pojemnik musiał zostać przywiany do koryta rzeki, gdzie utknął na mieliźnie, wywołując niemałe poruszenie w okolicy.
Strażacy: lepiej sprawdzić, niż żałować
Finał akcji okazał się prozaiczny, a zagrożenie nie istniało. Służby podkreślają jednak, że reakcja mieszkańców była prawidłowa.
– Warto być czujnym i zawiadomić, bo mogło się okazać, że jest to co innego, np. niezidentyfikowana substancja, tym bardziej że było to na cieku wodnym – mówi brygadier Gruszka.
Strażacy zaznaczają, że często otrzymują zgłoszenia, które po weryfikacji okazują się fałszywymi alarmami – jak dym z ogniska brany za pożar czy błoto z płuczek warzyw brane za skażenie chemiczne. Jednak w czasach, gdy trudno na pierwszy rzut oka ocenić zagrożenie, ostrożność jest wskazana. W tym przypadku brązowy obiekt w rzece faktycznie wyglądał dziwnie, a czujność obywatelska jest w cenie – o ile nie jest celowym wprowadzaniem służb w błąd. (mob)
Czytaj więcej:
Groźna kolizja na autostradzie A4. Samochód uderzył w bariery
Okoliczni mieszańcy zauważyli w rzece Jasiołka dziwny, brązowy obiekt. Wyglądał intrygująco i niepokojąco – przypominał kapsułę lub zasobnik z chemikaliami. Zgłoszenie o potencjalnym zagrożeniu natychmiast postawiło na równe nogi strażaków i policję.
Do zdarzenia doszło w niedzielę, 25 stycznia, około godziny 10:45. Służby ratunkowe otrzymały informację o niezidentyfikowanym przedmiocie znajdującym się w wodzie, w pobliżu mostu na rzece Jasiołka.
Niepokojące znalezisko w rzece
Na miejsce natychmiast skierowano strażaków z OSP KSRG Dukla, zastęp z JRG Krosno oraz policjantów z lokalnego komisariatu.
Sytuacja wyglądała poważnie. Na miejscu znaleziono brązowy, obły przedmiot o gładkich ściankach, który utknął w lodowatej wodzie tuż przy brzegu, pośród zarośli i kry. W zimowej, surowej scenerii rzeki obiekt wyglądał na ciało obce i mógł budzić uzasadnione skojarzenia z pojemnikiem na substancje niebezpieczne lub elementem instalacji przemysłowej.

Piwna zagadka
Ratownicy zabezpieczyli teren i przystąpili do rozpoznania. Po dotarciu do obiektu, który znajdował się około 2 metry od brzegu, napięcie szybko ustąpiło miejsca uldze. To, co z daleka wyglądało na tajemniczy zasobnik, w rękach strażaków okazało się być, plastikową, nowoczesną beczką typu keg – pojemnikiem powszechnie używanym w browarnictwie.
– Prawdopodobnie pojemnik przemieścił wiatr, bo w okolicy znajduje się browar – tłumaczy bryg. Dariusz Gruszka, Rzecznik Prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Krośnie.
Lekki, pusty pojemnik musiał zostać przywiany do koryta rzeki, gdzie utknął na mieliźnie, wywołując niemałe poruszenie w okolicy.
Strażacy: lepiej sprawdzić, niż żałować
Finał akcji okazał się prozaiczny, a zagrożenie nie istniało. Służby podkreślają jednak, że reakcja mieszkańców była prawidłowa.
– Warto być czujnym i zawiadomić, bo mogło się okazać, że jest to co innego, np. niezidentyfikowana substancja, tym bardziej że było to na cieku wodnym – mówi brygadier Gruszka.
Strażacy zaznaczają, że często otrzymują zgłoszenia, które po weryfikacji okazują się fałszywymi alarmami – jak dym z ogniska brany za pożar czy błoto z płuczek warzyw brane za skażenie chemiczne. Jednak w czasach, gdy trudno na pierwszy rzut oka ocenić zagrożenie, ostrożność jest wskazana. W tym przypadku brązowy obiekt w rzece faktycznie wyglądał dziwnie, a czujność obywatelska jest w cenie – o ile nie jest celowym wprowadzaniem służb w błąd. (mob)
Czytaj więcej:
Groźna kolizja na autostradzie A4. Samochód uderzył w bariery