Dramatyczne chwile przeżyła mieszkanka Polańczyka, która pod koniec stycznia zgłosiła zaginięcie swojego 24-letniego syna. Z przekazanych funkcjonariuszom informacji wynikało, że młody mężczyzna wyjechał z rodzinnej miejscowości w nieznanym kierunku, a bliscy od dłuższego czasu nie mieli z nim żadnego kontaktu.
Sytuacja od początku budziła poważny niepokój, ponieważ zaginiony nie miał przy sobie pieniędzy, dokumentów ani telefonu. Dodatkowym powodem do obaw był stan zdrowia 24-latka.
Szeroka współpraca służb
Zgłoszenie o zaginięciu 24-latka trafiło już 30 stycznia do posterunku policji w Polańczyku, a sprawa została potraktowana priorytetowo. Policjanci natychmiast zapoznali się z rysopisem zaginionego i rozpoczęli intensywne działania poszukiwawcze. Już na wczesnym etapie ustalono, że 24-latek przejechał przez Lesko i kierował się w stronę Sanoka, co pozwoliło zawęzić obszar poszukiwań.
W sprawę zaangażowano także inne służby. Dzięki współpracy z sanocką Strażą Miejską, Krajową Administracją Skarbową oraz Strażą Graniczną udało się odtworzyć trasę, jaką poruszał się młody mężczyzna. Skoordynowane działania kilku instytucji znacząco przyspieszyły ustalenie miejsca jego pobytu i pokazały, jak ważna w takich sytuacjach jest wymiana informacji między służbami.
Trop prowadził na Słowację
Zaledwie dwie godziny od przyjęcia zgłoszenia przyniosły przełom w sprawie. Funkcjonariusze dowiedzieli się, że zaginiony 24-latek znajduje się za granicą naszego kraju. – Policjanci ustalili, że mężczyzna przebywa w szpitalu w miejscowości Preszów na Słowacji. Okazało się, że wcześniej spowodował tam kolizję. Wjechał samochodem w ogrodzenie jednej z posesji – relacjonuje aspirant sztabowy Katarzyna Fechner, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lesku.
Szybkie ustalenie miejsca pobytu pozwoliło rodzinie natychmiast zareagować i pojechać po syna. W tej sytuacji kluczowe okazały się tempo działania oraz skuteczna koordynacja pracy różnych formacji, które w krótkim czasie doprowadziły do odnalezienia zaginionego poza granicami kraju.
Wzruszające słowa wdzięczności
Na ręce Komendanta Powiatowego Policji w Lesku wpłynęły oficjalne podziękowania od matki 24-latka, która okazała dużą wdzięczność mundurowym.
“Szanowny Panie Komendancie, pragnę złożyć wyrazy najwyższego uznania oraz serdeczne podziękowania dla funkcjonariuszy Policji, którzy w dniu 30 stycznia 2026 roku wykazali się wyjątkowym profesjonalizmem, zaangażowaniem oraz rzetelnością podczas realizacji zgłoszenia dotyczącego zaginięcia mojego syna. (…) Sprawa została potraktowana z należytą powagą, co w konsekwencji doprowadziło do odnalezienia mojego syna na terenie Słowacji” – napisała kobieta.
Czytaj więcej:
Całodobowe buspasy w Rzeszowie? Likwidacja uprawnień 1+2 też coraz bliżej
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Dramatyczne chwile przeżyła mieszkanka Polańczyka, która pod koniec stycznia zgłosiła zaginięcie swojego 24-letniego syna. Z przekazanych funkcjonariuszom informacji wynikało, że młody mężczyzna wyjechał z rodzinnej miejscowości w nieznanym kierunku, a bliscy od dłuższego czasu nie mieli z nim żadnego kontaktu.
Sytuacja od początku budziła poważny niepokój, ponieważ zaginiony nie miał przy sobie pieniędzy, dokumentów ani telefonu. Dodatkowym powodem do obaw był stan zdrowia 24-latka.
Szeroka współpraca służb
Zgłoszenie o zaginięciu 24-latka trafiło już 30 stycznia do posterunku policji w Polańczyku, a sprawa została potraktowana priorytetowo. Policjanci natychmiast zapoznali się z rysopisem zaginionego i rozpoczęli intensywne działania poszukiwawcze. Już na wczesnym etapie ustalono, że 24-latek przejechał przez Lesko i kierował się w stronę Sanoka, co pozwoliło zawęzić obszar poszukiwań.
W sprawę zaangażowano także inne służby. Dzięki współpracy z sanocką Strażą Miejską, Krajową Administracją Skarbową oraz Strażą Graniczną udało się odtworzyć trasę, jaką poruszał się młody mężczyzna. Skoordynowane działania kilku instytucji znacząco przyspieszyły ustalenie miejsca jego pobytu i pokazały, jak ważna w takich sytuacjach jest wymiana informacji między służbami.
Trop prowadził na Słowację
Zaledwie dwie godziny od przyjęcia zgłoszenia przyniosły przełom w sprawie. Funkcjonariusze dowiedzieli się, że zaginiony 24-latek znajduje się za granicą naszego kraju. – Policjanci ustalili, że mężczyzna przebywa w szpitalu w miejscowości Preszów na Słowacji. Okazało się, że wcześniej spowodował tam kolizję. Wjechał samochodem w ogrodzenie jednej z posesji – relacjonuje aspirant sztabowy Katarzyna Fechner, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lesku.
Szybkie ustalenie miejsca pobytu pozwoliło rodzinie natychmiast zareagować i pojechać po syna. W tej sytuacji kluczowe okazały się tempo działania oraz skuteczna koordynacja pracy różnych formacji, które w krótkim czasie doprowadziły do odnalezienia zaginionego poza granicami kraju.
Wzruszające słowa wdzięczności
Na ręce Komendanta Powiatowego Policji w Lesku wpłynęły oficjalne podziękowania od matki 24-latka, która okazała dużą wdzięczność mundurowym.
“Szanowny Panie Komendancie, pragnę złożyć wyrazy najwyższego uznania oraz serdeczne podziękowania dla funkcjonariuszy Policji, którzy w dniu 30 stycznia 2026 roku wykazali się wyjątkowym profesjonalizmem, zaangażowaniem oraz rzetelnością podczas realizacji zgłoszenia dotyczącego zaginięcia mojego syna. (…) Sprawa została potraktowana z należytą powagą, co w konsekwencji doprowadziło do odnalezienia mojego syna na terenie Słowacji” – napisała kobieta.
Czytaj więcej:
Całodobowe buspasy w Rzeszowie? Likwidacja uprawnień 1+2 też coraz bliżej
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
