January 2, 2026
Witold Ochał - wschód Księżyca nad Podkarpaciem
Zdjęcie: Witold Ochał, Wschód Księżyca nad Podkarpaciem

Reklama

Tysiące kilometrów na siodełku, setki godzin w terenie i niezliczone kadry, które zachwycają internautów. Witold Ochał, znany w regionie pasjonat lokalnego krajobrazu i aktywnego trybu życia, podsumował rok 2025.

Jego statystyki rowerowe robią wrażenie. Pokonanych kilometrów wystarczyłoby na podróż do Uzbekistanu – to właśnie fotografie pełne emocji i lokalnego piękna skradły serca obserwatorów.

Dla Witolda Ochała miniony rok był czasem intensywnego łączenia dwóch wielkich pasji: kolarstwa i fotografii. Jak sam przyznaje, doba ma tylko 24 godziny, ale jemu udaje się w tym czasie zmieścić zarówno wyczynowe dystanse, jak i chwile zadumy nad pięknem przyrody. Efektem są zdjęcia, które nie tylko dokumentują podkarpacki krajobraz, ale – jak piszą internauci – mają „duszę”.

„Best of”, czyli kadry malowane pasją

Autor, podsumowując rok, oddał głos swojej społeczności. Zamiast subiektywnego wyboru, zaprezentował zestawienie zdjęć, które w poszczególnych miesiącach cieszyły się największym uznaniem odbiorców.

– Może nie są to szałowe zdjęcia, jakich sporo w sieci, ale zrobione z prawdziwej pasji i w mojej małej ojczyźnie – podkreśla skromnie Witold Ochał.

To właśnie owa „mała ojczyzna” jest głównym bohaterem jego twórczości. Samotne wierzby na tle burzowego nieba, słońce zachodzące za majestatycznymi drzewami, czy mgliste poranki nad wodą – to obrazy, które powstają najczęściej w zasięgu dwóch kółek autora.

Odbiór tych prac jest niezwykle entuzjastyczny. W komentarzach pod podsumowaniem roku fani nie kryją zachwytu.

– Wszystkie zdjęcia są jak żywa legenda. Ja uwielbiam oglądać moje ulubione akacje. Są bliskie mojemu sercu – pisze pani Wiesława. Inni dodają, że fotografie te stają się inspiracją do własnej twórczości malarskiej, a wybór tego jednego, najlepszego ujęcia, graniczy z cudem.

Zdjęcia: Witold Ochał – podsumowanie roku 2025

Rowerem do Taszkentu, biegiem po zdrowie

Choć artystyczna dusza gra pierwsze skrzypce na zdjęciach, za obiektywem stoi człowiek o żelaznej kondycji. Statystyki sportowe Witolda Ochała za rok 2025 są imponujące, mimo że – jak sam zaznacza – sezon był nieco lżejszy przez kwestie zdrowotne.

W ciągu 12 miesięcy fotograf-cyklista spędził na siodełku 364 godziny.

– Podczas 166 aktywności nabiło się 6800 km i jeszcze jakieś 300 km na stacjonarce. Te 6800 km to dystans mniej więcej jak z Rzeszowa do Taszkentu, stolicy Uzbekistanu – wylicza Ochał.

Równie imponująco wyglądają przewyższenia. Łącznie pokonał 68 000 metrów w górę, co odpowiada niemal ośmiokrotnemu wejściu na Mount Everest. Autor z humorem przelicza też spalony wysiłek na „jednostki życiowe” – 160 000 kalorii to równowartość około 53 kilogramów swojskiej kiełbasy.

Rok 2025 przyniósł też nowość w sportowym repertuarze autora. Kontuzja, która czasowo wykluczyła go z roweru, otworzyła drogę do biegania. Zaczęło się od marszobiegów, a skończyło na dystansach rzędu 16 kilometrów. Łącznie przebiegł 400 km, a do tego dołożył blisko tysiąc kilometrów spacerów – oczywiście z aparatem na szyi.

Jurorzy wybrali: wygrywa autentyczność

Pod wpisem podsumowującym rok zaroiło się od reakcji i komentarzy, które mają wyłonić „Zdjęcie Roku 2025”. Bez względu na to, czy wygrają melancholijne wierzby, spotkanie „oko w oko” z dzikiem w trawie, czy rower na pomoście o wschodzie słońca – zwycięzcą jest autentyczność.

Witold Ochał udowadnia, że nie trzeba wyjeżdżać na koniec świata, by robić zapierające dech w piersiach ujęcia. Wystarczy rower, aparat i wrażliwość na to, co tuż za rogiem. Jak sam mówi do swoich obserwatorów:

– Dziękuję Wam bardzo, że zatrzymujecie się na moich zdjęciach i filmach na nieco dłużej. To miłe i wciąż chce mi się to robić. (mob)

Czytaj więcej: 

Krucha stabilizacja finansowa. Część mieszkańców Podkarpacia bez grosza przy duszy w 2026

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Reklama

Witold Ochał - wschód Księżyca nad Podkarpaciem
Zdjęcie: Witold Ochał, Wschód Księżyca nad Podkarpaciem

Reklama

Tysiące kilometrów na siodełku, setki godzin w terenie i niezliczone kadry, które zachwycają internautów. Witold Ochał, znany w regionie pasjonat lokalnego krajobrazu i aktywnego trybu życia, podsumował rok 2025.

Jego statystyki rowerowe robią wrażenie. Pokonanych kilometrów wystarczyłoby na podróż do Uzbekistanu – to właśnie fotografie pełne emocji i lokalnego piękna skradły serca obserwatorów.

Dla Witolda Ochała miniony rok był czasem intensywnego łączenia dwóch wielkich pasji: kolarstwa i fotografii. Jak sam przyznaje, doba ma tylko 24 godziny, ale jemu udaje się w tym czasie zmieścić zarówno wyczynowe dystanse, jak i chwile zadumy nad pięknem przyrody. Efektem są zdjęcia, które nie tylko dokumentują podkarpacki krajobraz, ale – jak piszą internauci – mają „duszę”.

„Best of”, czyli kadry malowane pasją

Autor, podsumowując rok, oddał głos swojej społeczności. Zamiast subiektywnego wyboru, zaprezentował zestawienie zdjęć, które w poszczególnych miesiącach cieszyły się największym uznaniem odbiorców.

– Może nie są to szałowe zdjęcia, jakich sporo w sieci, ale zrobione z prawdziwej pasji i w mojej małej ojczyźnie – podkreśla skromnie Witold Ochał.

To właśnie owa „mała ojczyzna” jest głównym bohaterem jego twórczości. Samotne wierzby na tle burzowego nieba, słońce zachodzące za majestatycznymi drzewami, czy mgliste poranki nad wodą – to obrazy, które powstają najczęściej w zasięgu dwóch kółek autora.

Odbiór tych prac jest niezwykle entuzjastyczny. W komentarzach pod podsumowaniem roku fani nie kryją zachwytu.

– Wszystkie zdjęcia są jak żywa legenda. Ja uwielbiam oglądać moje ulubione akacje. Są bliskie mojemu sercu – pisze pani Wiesława. Inni dodają, że fotografie te stają się inspiracją do własnej twórczości malarskiej, a wybór tego jednego, najlepszego ujęcia, graniczy z cudem.

Zdjęcia: Witold Ochał – podsumowanie roku 2025

Rowerem do Taszkentu, biegiem po zdrowie

Choć artystyczna dusza gra pierwsze skrzypce na zdjęciach, za obiektywem stoi człowiek o żelaznej kondycji. Statystyki sportowe Witolda Ochała za rok 2025 są imponujące, mimo że – jak sam zaznacza – sezon był nieco lżejszy przez kwestie zdrowotne.

W ciągu 12 miesięcy fotograf-cyklista spędził na siodełku 364 godziny.

– Podczas 166 aktywności nabiło się 6800 km i jeszcze jakieś 300 km na stacjonarce. Te 6800 km to dystans mniej więcej jak z Rzeszowa do Taszkentu, stolicy Uzbekistanu – wylicza Ochał.

Równie imponująco wyglądają przewyższenia. Łącznie pokonał 68 000 metrów w górę, co odpowiada niemal ośmiokrotnemu wejściu na Mount Everest. Autor z humorem przelicza też spalony wysiłek na „jednostki życiowe” – 160 000 kalorii to równowartość około 53 kilogramów swojskiej kiełbasy.

Rok 2025 przyniósł też nowość w sportowym repertuarze autora. Kontuzja, która czasowo wykluczyła go z roweru, otworzyła drogę do biegania. Zaczęło się od marszobiegów, a skończyło na dystansach rzędu 16 kilometrów. Łącznie przebiegł 400 km, a do tego dołożył blisko tysiąc kilometrów spacerów – oczywiście z aparatem na szyi.

Jurorzy wybrali: wygrywa autentyczność

Pod wpisem podsumowującym rok zaroiło się od reakcji i komentarzy, które mają wyłonić „Zdjęcie Roku 2025”. Bez względu na to, czy wygrają melancholijne wierzby, spotkanie „oko w oko” z dzikiem w trawie, czy rower na pomoście o wschodzie słońca – zwycięzcą jest autentyczność.

Witold Ochał udowadnia, że nie trzeba wyjeżdżać na koniec świata, by robić zapierające dech w piersiach ujęcia. Wystarczy rower, aparat i wrażliwość na to, co tuż za rogiem. Jak sam mówi do swoich obserwatorów:

– Dziękuję Wam bardzo, że zatrzymujecie się na moich zdjęciach i filmach na nieco dłużej. To miłe i wciąż chce mi się to robić. (mob)

Czytaj więcej: 

Krucha stabilizacja finansowa. Część mieszkańców Podkarpacia bez grosza przy duszy w 2026

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Reklama

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *