Profil „Stop CHAM” Facebooku, znany z publikowania nagrań dokumentujących niebezpieczne i agresywne zachowania na drogach, opublikował wideo zarejestrowane w Rzeszowie. Materiał niemal natychmiast wywołał burzę w mediach społecznościowych, głównie ze względu na to, kim okazał się kierowca widoczny na nagraniu.
Pomiędzy nagrywającym a nagrywanym miało dojść do konfrontacji słownej.
Co zdarzyło się pod Millenium Hall?
Z opisu administratorów profilu wynika, że kierowca SUV-a marki Cadillac najpierw wymusił pierwszeństwo na kierowcy samochodu osobowego świadczącego usługi przewozowe na aplikację, a następnie zawrócił na przejściu dla pieszych, by dogonić osobę nagrywającą zdarzenie.
Po zajechaniu wąskiej drogi tuż pod galerią Millenium Hall miało dojść do agresji słownej i próby konfrontacji fizycznej. Jak podano, kierowca zatrzymał pojazd na środku ulicy, wysiadł z niego, a następnie zwyzywał nagrywającego i chciał się bić. Nagranie dotarło do autorów profilu „Stop CHAM” właśnie od kierowcy Bolta.
Kto okazał się agresorem?
Największe zaskoczenie przyszło jednak później. „Kierowcą okazał się Paweł P. – menedżer drużyny żużlowej Stal Rzeszów, który w wywiadach telewizyjnych często mówi o grze fair play i szacunku do drugiego człowieka” – czytamy.
Po publikacji nagrania Paweł P. zabrał głos, przedstawiając swoją interpretację sytuacji. W obszernym komentarzu odniósł się zarówno do samego manewru, jak i do reakcji drugiego kierowcy oraz sposobu montażu filmu.
„Powiem tylko tyle, kierowca Bolt przepuszcza pieszego w tym samym momencie ja włączam się do ruchu. Kierowca zaczyna coś mamrotać i odważnie dzielnie pokazuje środkowy palec bo tak stracił cenne 3 – 5 sekund, czekając, aż uda mi się włączyć do ruchu” – komentuje.
Druga wersja zdarzenia
Mężczyzna podkreśla, że nagranie nie pokazuje pełnego kontekstu zdarzenia, a jego wypowiedź została ucięta.
„Co więcej czemu ucięta jest moja rozmowa, w której wszystkie fakty zostały przedstawione? Najlepiej jest oczerniać mając wycinek bez rozmowy, a sam filmik pokazuje sytuację, która dla normalnego kierowcy jest normalna i wymaga szacunku drogowego do wpuszczania ludzi” – dodaje.
Paweł P. nie zaprzecza, że wypowiedział obraźliwe dla nagrywającego słowa. „Fakt może parę słów było mocnych ale były efektem czynów właściciela kamerki” – twierdzi.
Internauci podzieleni
Komentarze pod nagraniem pokazują, że opinie są podzielone. Część internautów dopuszcza możliwość, że samo włączenie się do ruchu nie było jednoznacznym wymuszeniem, ponieważ Bolt jeszcze stał przed pasami i powinien poczekać, aż pieszy z nich zejdzie. Ten moment miał wykorzystać Paweł P. Jednocześnie niemal wszyscy zwracają uwagę na późniejsze zachowanie kierowcy.
„Ja tam wymuszenia pierwszeństwa nie widzę. Gościu wykorzystał moment na wyjazd. Ale nawet jak został za to otrąbiony to nie powód żeby zgrywać szeryfa” – komentuje jeden z internautów.
Inni są znacznie bardziej krytyczni i wskazują, że niezależnie od wcześniejszej sytuacji, reakcja była niedopuszczalna. „Nie wiem co się wydarzyło wcześniej nie oceniam ale wysiadanie i zajeżdżanie drogi nie jest normalne” – kwituje Mariusz.
Pojawiają się też głosy mówiące wprost o agresji drogowej i konsekwencjach, jakie powinna ona nieść. „Czy był środkowy czy nie, wymuszenie było, a dalsza sytuacja jest karygodna. Pan Pawełek za to powinien stracić prawko i trafić na badania” – sądzi Marcin.
Fair play na torze, nerwy na ulicy
Sprawa budzi emocje nie tylko dlatego, że dotyczy niebezpiecznego zdarzenia drogowego w Rzeszowie, ale również ze względu na funkcję Pawła P. Jako menedżer żużlowej Stali Rzeszów wielokrotnie wypowiadał się o zasadach fair play, szacunku i odpowiedzialności. Zderzenie tych deklaracji z obrazami z nagrania sprawia, że temat wykracza poza zwykłą kolizję czy sprzeczkę między kierowcami.
Nawet jeśli samo wymuszenie pierwszeństwa jest dyskusyjne, to zawracanie na przejściu dla pieszych, pogoń za innym autem, zajeżdżanie drogi i agresja słowna to zachowania, które trudno usprawiedliwić emocjami chwili. To właśnie te elementy sprawiają, że nagranie z profilu „Stop CHAM” odbierane jest jako przykład klasycznej agresji drogowej.
Czytaj więcej:
PCLA z nazwą Resovia, czy bez? Mieszkańcy uruchomili dwie petycje
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Profil „Stop CHAM” Facebooku, znany z publikowania nagrań dokumentujących niebezpieczne i agresywne zachowania na drogach, opublikował wideo zarejestrowane w Rzeszowie. Materiał niemal natychmiast wywołał burzę w mediach społecznościowych, głównie ze względu na to, kim okazał się kierowca widoczny na nagraniu.
Pomiędzy nagrywającym a nagrywanym miało dojść do konfrontacji słownej.
Co zdarzyło się pod Millenium Hall?
Z opisu administratorów profilu wynika, że kierowca SUV-a marki Cadillac najpierw wymusił pierwszeństwo na kierowcy samochodu osobowego świadczącego usługi przewozowe na aplikację, a następnie zawrócił na przejściu dla pieszych, by dogonić osobę nagrywającą zdarzenie.
Po zajechaniu wąskiej drogi tuż pod galerią Millenium Hall miało dojść do agresji słownej i próby konfrontacji fizycznej. Jak podano, kierowca zatrzymał pojazd na środku ulicy, wysiadł z niego, a następnie zwyzywał nagrywającego i chciał się bić. Nagranie dotarło do autorów profilu „Stop CHAM” właśnie od kierowcy Bolta.
Kto okazał się agresorem?
Największe zaskoczenie przyszło jednak później. „Kierowcą okazał się Paweł P. – menedżer drużyny żużlowej Stal Rzeszów, który w wywiadach telewizyjnych często mówi o grze fair play i szacunku do drugiego człowieka” – czytamy.
Po publikacji nagrania Paweł P. zabrał głos, przedstawiając swoją interpretację sytuacji. W obszernym komentarzu odniósł się zarówno do samego manewru, jak i do reakcji drugiego kierowcy oraz sposobu montażu filmu.
„Powiem tylko tyle, kierowca Bolt przepuszcza pieszego w tym samym momencie ja włączam się do ruchu. Kierowca zaczyna coś mamrotać i odważnie dzielnie pokazuje środkowy palec bo tak stracił cenne 3 – 5 sekund, czekając, aż uda mi się włączyć do ruchu” – komentuje.
Druga wersja zdarzenia
Mężczyzna podkreśla, że nagranie nie pokazuje pełnego kontekstu zdarzenia, a jego wypowiedź została ucięta.
„Co więcej czemu ucięta jest moja rozmowa, w której wszystkie fakty zostały przedstawione? Najlepiej jest oczerniać mając wycinek bez rozmowy, a sam filmik pokazuje sytuację, która dla normalnego kierowcy jest normalna i wymaga szacunku drogowego do wpuszczania ludzi” – dodaje.
Paweł P. nie zaprzecza, że wypowiedział obraźliwe dla nagrywającego słowa. „Fakt może parę słów było mocnych ale były efektem czynów właściciela kamerki” – twierdzi.
Internauci podzieleni
Komentarze pod nagraniem pokazują, że opinie są podzielone. Część internautów dopuszcza możliwość, że samo włączenie się do ruchu nie było jednoznacznym wymuszeniem, ponieważ Bolt jeszcze stał przed pasami i powinien poczekać, aż pieszy z nich zejdzie. Ten moment miał wykorzystać Paweł P. Jednocześnie niemal wszyscy zwracają uwagę na późniejsze zachowanie kierowcy.
„Ja tam wymuszenia pierwszeństwa nie widzę. Gościu wykorzystał moment na wyjazd. Ale nawet jak został za to otrąbiony to nie powód żeby zgrywać szeryfa” – komentuje jeden z internautów.
Inni są znacznie bardziej krytyczni i wskazują, że niezależnie od wcześniejszej sytuacji, reakcja była niedopuszczalna. „Nie wiem co się wydarzyło wcześniej nie oceniam ale wysiadanie i zajeżdżanie drogi nie jest normalne” – kwituje Mariusz.
Pojawiają się też głosy mówiące wprost o agresji drogowej i konsekwencjach, jakie powinna ona nieść. „Czy był środkowy czy nie, wymuszenie było, a dalsza sytuacja jest karygodna. Pan Pawełek za to powinien stracić prawko i trafić na badania” – sądzi Marcin.
Fair play na torze, nerwy na ulicy
Sprawa budzi emocje nie tylko dlatego, że dotyczy niebezpiecznego zdarzenia drogowego w Rzeszowie, ale również ze względu na funkcję Pawła P. Jako menedżer żużlowej Stali Rzeszów wielokrotnie wypowiadał się o zasadach fair play, szacunku i odpowiedzialności. Zderzenie tych deklaracji z obrazami z nagrania sprawia, że temat wykracza poza zwykłą kolizję czy sprzeczkę między kierowcami.
Nawet jeśli samo wymuszenie pierwszeństwa jest dyskusyjne, to zawracanie na przejściu dla pieszych, pogoń za innym autem, zajeżdżanie drogi i agresja słowna to zachowania, które trudno usprawiedliwić emocjami chwili. To właśnie te elementy sprawiają, że nagranie z profilu „Stop CHAM” odbierane jest jako przykład klasycznej agresji drogowej.
Czytaj więcej:
PCLA z nazwą Resovia, czy bez? Mieszkańcy uruchomili dwie petycje
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
