March 1, 2026

Reklama

Sąd Okręgowy w Warszawie po wieloletnim procesie wydał surowy wyrok na Wojciecha Janusza Janika, byłego funkcjonariusza CBA, za zmyślenie kompromitujących nagrań z udziałem Marka Kuchcińskiego (PIS). Do tego doszło fałszywe oskarżenie kierownictwa służb o tuszowanie pedofilii oraz handel tajemnicami państwowymi. Mężczyzna może spędzić w więzieniu ponad dwa lata.

Skala kary jest wyjątkowa – w polskim orzecznictwie bezwzględne pozbawienie wolności za fałszywe zeznania i oskarżenia, choć przewidziane prawem, wciąż należy do rzadkości.

Drastyczne oskarżenia i brak dowodu

Fundamentem oskarżenia były twierdzenia Wojciecha Janika, byłego agenta CBA, który w 2019 roku wywołał polityczne trzęsienie ziemi. Utrzymywał przed prokuraturą, że jest w posiadaniu nagrania z jednego z podkarpackich domów publicznych, na którym ówczesny Marszałek Sejmu Marek Kuchciński miał obcować płciowo z małoletnią poniżej 15. roku życia. Janik twierdził, że istnieje “bezpieczna koperta” z dwoma płytami CD, które zdeponował w szafie pancernej w siedzibie CBA, a która miała stamtąd w tajemniczy sposób zniknąć.

Niedawno sąd w Warszawie nie zostawił na tej wersji suchej nitki. W wyroku jednoznacznie stwierdzono, że Janik składał nieprawdziwe zeznania. Co więcej, ustalenia prokuratury wykazały, że w agencji braci R. nigdy nie nagrywano klientów, więc Janik nie mógł wejść w posiadanie takich materiałów. Oskarżenie kogoś o tak drastyczne przestępstwo jak pedofilia, przy pełnej świadomości bezzasadności tych zarzutów, stało się jedną z głównych podstaw surowego wyroku.

Zdjęcie: fragment wyroku

Nie tylko Kuchciński. Więcej pomówień

W przekazie medialnym dominował wątek Marszałka Sejmu, ale pełna treść wyroku ujawnia znacznie szerszą skalę manipulacji oskarżonego. Wojciech Janik został skazany również za fałszywe oskarżenie szefa CBA Ernesta Bejdy oraz dyrektora Jarosława Wrzoskowicza o przekroczenie uprawnień i celowe niszczenie dokumentów mających dowodzić skandalu obyczajowego.

Chodziło o oskarżenie ówczesnego szefa CBA o przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków poprzez niepodjęcie czynności w związku z rzekomym nieuprawnionym dostępem do ww. szafy pancernej i usunięciem z niej dokumentów w postaci tzw. bezpiecznej koperty z zwartością dwóch płyt z nagraniami video, teczki zawierającej ewidencję osobowych źródeł informacji, niezarejestrowanych, nieustalonych dokumentów niejawnych etc. 

Reklama

Ponadto sąd stwierdził, że skazany pomówił posła Andrzeja Matusiewicza, któremu Janik przypisał próbę przekupstwa (obietnice awansu i bezpieczeństwa) w zamian za wydanie rzekomych taśm.

Do tego dochodzi zmyślenie historii o „osobowym źródle informacji”, od którego Janik miał otrzymać nagrania.

Handel tajemnicami państwowymi w świetle kamer

Istotny wątek wyroku dotyczy ujawnienia informacji niejawnych. Janik, mimo ciążącej na nim tajemnicy zawodowej i państwowej, w 2019 roku zdecydował się na publiczną „spowiedź”.

W wywiadzie dla ogólnopolskiego portalu ujawnił treść meldunków operacyjnych i notatek służbowych o klauzulach „poufne” oraz „ściśle tajne”. Podczas posiedzenia Zespołu Śledczego PO zdradził szczegóły działań operacyjno-rozpoznawczych CBA, narażając na szwank metody pracy służbSąd wyliczył długą listę dokumentów (m.in. notatki z 2016 i 2017 roku), których treść Janik bezprawnie upublicznił, łamiąc ustawę o CBA oraz o ochronie informacji niejawnych.

Wyjątkowo surowa kara

Wyrok zapadły przed Sądem Okręgowym w Warszawie jest uderzający ze względu na swoją bezwzględność. Sąd wymierzył Janikowi karę łączną 2 lat i 3 miesięcy pozbawienia wolności. W praktyce sądowej w Polsce, przy sprawach o fałszywe zeznania (art. 233 k.k.), często orzeka się kary w zawieszeniu lub grzywny.

Dodatkowo orzeczono 5-letni zakaz pracy w służbach mundurowych i administracji publicznej. A także obowiązek publikacji wyroku w największych polskich dziennikach prasowych.

Kuchciński: „Ktokolwiek będzie powtarzał te kłamstwa, musi liczyć się z konsekwencjami”

Marek Kuchciński, komentując wyrok, nie krył satysfakcji. Podkreślił, że sąd potwierdził, iż oskarżenia Janika były „paszkwilem” i „insynuacjami”. „Ktokolwiek będzie powtarzał te kłamstwa, musi liczyć się z podobnymi konsekwencjami” – ostrzegł były marszałek, wskazując również na wygrane procesy cywilne przeciwko redakcjom, które jako pierwsze nagłośniły sprawę.

Wyrok, teoretycznie, ponieważ nie jest on prawomocny, kończy jeden z najgłośniejszych rozdziałów tzw. afery podkarpackiej, wskazując, że granica między statusem „sygnalisty” a przestępstwem pomówienia i zdrady tajemnic państwowych jest wyraźna. (mob)

Czytaj więcej: 

“Ludwiczek” i “Jaszczur”, liderzy Rodaków Kamratów, będą sądzeni w Krośnie

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Reklama

Sąd Okręgowy w Warszawie po wieloletnim procesie wydał surowy wyrok na Wojciecha Janusza Janika, byłego funkcjonariusza CBA, za zmyślenie kompromitujących nagrań z udziałem Marka Kuchcińskiego (PIS). Do tego doszło fałszywe oskarżenie kierownictwa służb o tuszowanie pedofilii oraz handel tajemnicami państwowymi. Mężczyzna może spędzić w więzieniu ponad dwa lata.

Skala kary jest wyjątkowa – w polskim orzecznictwie bezwzględne pozbawienie wolności za fałszywe zeznania i oskarżenia, choć przewidziane prawem, wciąż należy do rzadkości.

Drastyczne oskarżenia i brak dowodu

Fundamentem oskarżenia były twierdzenia Wojciecha Janika, byłego agenta CBA, który w 2019 roku wywołał polityczne trzęsienie ziemi. Utrzymywał przed prokuraturą, że jest w posiadaniu nagrania z jednego z podkarpackich domów publicznych, na którym ówczesny Marszałek Sejmu Marek Kuchciński miał obcować płciowo z małoletnią poniżej 15. roku życia. Janik twierdził, że istnieje “bezpieczna koperta” z dwoma płytami CD, które zdeponował w szafie pancernej w siedzibie CBA, a która miała stamtąd w tajemniczy sposób zniknąć.

Niedawno sąd w Warszawie nie zostawił na tej wersji suchej nitki. W wyroku jednoznacznie stwierdzono, że Janik składał nieprawdziwe zeznania. Co więcej, ustalenia prokuratury wykazały, że w agencji braci R. nigdy nie nagrywano klientów, więc Janik nie mógł wejść w posiadanie takich materiałów. Oskarżenie kogoś o tak drastyczne przestępstwo jak pedofilia, przy pełnej świadomości bezzasadności tych zarzutów, stało się jedną z głównych podstaw surowego wyroku.

Zdjęcie: fragment wyroku

Nie tylko Kuchciński. Więcej pomówień

W przekazie medialnym dominował wątek Marszałka Sejmu, ale pełna treść wyroku ujawnia znacznie szerszą skalę manipulacji oskarżonego. Wojciech Janik został skazany również za fałszywe oskarżenie szefa CBA Ernesta Bejdy oraz dyrektora Jarosława Wrzoskowicza o przekroczenie uprawnień i celowe niszczenie dokumentów mających dowodzić skandalu obyczajowego.

Chodziło o oskarżenie ówczesnego szefa CBA o przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków poprzez niepodjęcie czynności w związku z rzekomym nieuprawnionym dostępem do ww. szafy pancernej i usunięciem z niej dokumentów w postaci tzw. bezpiecznej koperty z zwartością dwóch płyt z nagraniami video, teczki zawierającej ewidencję osobowych źródeł informacji, niezarejestrowanych, nieustalonych dokumentów niejawnych etc. 

Reklama

Ponadto sąd stwierdził, że skazany pomówił posła Andrzeja Matusiewicza, któremu Janik przypisał próbę przekupstwa (obietnice awansu i bezpieczeństwa) w zamian za wydanie rzekomych taśm.

Do tego dochodzi zmyślenie historii o „osobowym źródle informacji”, od którego Janik miał otrzymać nagrania.

Handel tajemnicami państwowymi w świetle kamer

Istotny wątek wyroku dotyczy ujawnienia informacji niejawnych. Janik, mimo ciążącej na nim tajemnicy zawodowej i państwowej, w 2019 roku zdecydował się na publiczną „spowiedź”.

W wywiadzie dla ogólnopolskiego portalu ujawnił treść meldunków operacyjnych i notatek służbowych o klauzulach „poufne” oraz „ściśle tajne”. Podczas posiedzenia Zespołu Śledczego PO zdradził szczegóły działań operacyjno-rozpoznawczych CBA, narażając na szwank metody pracy służbSąd wyliczył długą listę dokumentów (m.in. notatki z 2016 i 2017 roku), których treść Janik bezprawnie upublicznił, łamiąc ustawę o CBA oraz o ochronie informacji niejawnych.

Wyjątkowo surowa kara

Wyrok zapadły przed Sądem Okręgowym w Warszawie jest uderzający ze względu na swoją bezwzględność. Sąd wymierzył Janikowi karę łączną 2 lat i 3 miesięcy pozbawienia wolności. W praktyce sądowej w Polsce, przy sprawach o fałszywe zeznania (art. 233 k.k.), często orzeka się kary w zawieszeniu lub grzywny.

Dodatkowo orzeczono 5-letni zakaz pracy w służbach mundurowych i administracji publicznej. A także obowiązek publikacji wyroku w największych polskich dziennikach prasowych.

Kuchciński: „Ktokolwiek będzie powtarzał te kłamstwa, musi liczyć się z konsekwencjami”

Marek Kuchciński, komentując wyrok, nie krył satysfakcji. Podkreślił, że sąd potwierdził, iż oskarżenia Janika były „paszkwilem” i „insynuacjami”. „Ktokolwiek będzie powtarzał te kłamstwa, musi liczyć się z podobnymi konsekwencjami” – ostrzegł były marszałek, wskazując również na wygrane procesy cywilne przeciwko redakcjom, które jako pierwsze nagłośniły sprawę.

Wyrok, teoretycznie, ponieważ nie jest on prawomocny, kończy jeden z najgłośniejszych rozdziałów tzw. afery podkarpackiej, wskazując, że granica między statusem „sygnalisty” a przestępstwem pomówienia i zdrady tajemnic państwowych jest wyraźna. (mob)

Czytaj więcej: 

“Ludwiczek” i “Jaszczur”, liderzy Rodaków Kamratów, będą sądzeni w Krośnie

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *