Głośna sprawa kradzieży kota rasy Maine Coon w Grójcu poruszyła mieszkańców Rzeszowa. Do redakcji zgłosiła się Renata z osiedla Drabinianka. Jej kot, Tytus, również Maine Coon, zaginął niemal rok temu. Właścicielka, widząc podobieństwo obu spraw, podejrzewa, że jej pupil mógł paść ofiarą złodzieja lub ktoś przygarnął zwierzę.
W sobotę, 29 listopada, policja w Grójcu (woj. mazowieckie) odzyskała skradzionego kota rasy Maine Coon o wartości 12 tysięcy złotych. 33-letni mężczyzna, który zabrał zwierzę z prywatnej posesji, usłyszał zarzut kradzieży, za co grozi mu do 5 lat więzienia. Sprawa ta stała się impulsem dla Renaty, mieszkanki rzeszowskiej Drabinianki, która od miesięcy poszukuje swojego kota tej samej rasy.
Zaginiony Tytus z Drabinianki
Jak relacjonuje czytelniczka, jej kot Tytus zaginął 19 grudnia ubiegłego roku. Był to, podobnie jak w przypadku z Grójca, potężny kocur rasy Maine Coon, ważący około 8 kilogramów, z charakterystycznymi białymi „skarpetkami”. Zwierzę wyszło do ogrodu i nigdy nie wróciło.
– Przeszliśmy wówczas prawie całe osiedle, szukając, czy go ktoś nie przejechał, bo wiemy, że ulice na naszym osiedlu są ruchliwe – tłumaczy Renata.
Poszukiwania nie przyniosły jednak rezultatu, a brak śladów wypadku nasunął właścicielom podejrzenie kradzieży. Tytus był silnie związany z rodziną i rzadko oddalał się od domu.

Schemat działania
Przypadek z Grójca pokazuje, że rasowe koty są traktowane przez przestępców jako cenne mienie. Jak ustalili tamtejsi funkcjonariusze na podstawie monitoringu, sprawca po prostu zatrzymał samochód i zabrał spacerującego kota.
Wartość zwierzęcia ma w takich sytuacjach kluczowe znaczenie prawne. Zgodnie z przepisami, jeśli wartość skradzionego mienia przekracza 800 zł, czyn kwalifikowany jest jako przestępstwo z art. 278 Kodeksu Karnego, a nie wykroczenie.
W przypadku Maine Coonów, których ceny rynkowe mogą sięgać kilkunastu tysięcy złotych, sprawcom grożą surowe konsekwencje, od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Rodzina wciąż czeka
Choć sprawa zaginionego Tytusa nie została oficjalnie zgłoszona na policję w momencie zdarzenia, nagłośnienie historii z Grójca przywróciło rodzinie nadzieję na wyjaśnienie losów ich pupila.
Właściciele apelują do osób, które mogą posiadać jakiekolwiek informacje na temat dużego kota w typie Maine Coon z białymi łapami, który mógł pojawić się w okolicy lub zostać wywieziony z Rzeszowa pod koniec 2024 roku.
– Tytus był bardzo związany z naszą rodziną i naszymi córeczkami które za nim tęsknią – podkreśla Renata. – Tytus ma dla nas ogromną wartość… emocjonalną. Jeśli ktoś przygarnął kota, proszę o sygnał, gdzie go możemy odebrać. Oczywiście bez żadnych konsekwencji dla osoby, która wzięła naszego kotka.
Jeśli ktoś widział Tytusa lub go ma prosimy o kontakt: [email protected]

(mob)
Czytaj więcej:
Katastrofa śmigłowca pod Rzeszowem. Wiadomo skąd są ofiary i jaki był wiek maszyny
Głośna sprawa kradzieży kota rasy Maine Coon w Grójcu poruszyła mieszkańców Rzeszowa. Do redakcji zgłosiła się Renata z osiedla Drabinianka. Jej kot, Tytus, również Maine Coon, zaginął niemal rok temu. Właścicielka, widząc podobieństwo obu spraw, podejrzewa, że jej pupil mógł paść ofiarą złodzieja lub ktoś przygarnął zwierzę.
W sobotę, 29 listopada, policja w Grójcu (woj. mazowieckie) odzyskała skradzionego kota rasy Maine Coon o wartości 12 tysięcy złotych. 33-letni mężczyzna, który zabrał zwierzę z prywatnej posesji, usłyszał zarzut kradzieży, za co grozi mu do 5 lat więzienia. Sprawa ta stała się impulsem dla Renaty, mieszkanki rzeszowskiej Drabinianki, która od miesięcy poszukuje swojego kota tej samej rasy.
Zaginiony Tytus z Drabinianki
Jak relacjonuje czytelniczka, jej kot Tytus zaginął 19 grudnia ubiegłego roku. Był to, podobnie jak w przypadku z Grójca, potężny kocur rasy Maine Coon, ważący około 8 kilogramów, z charakterystycznymi białymi „skarpetkami”. Zwierzę wyszło do ogrodu i nigdy nie wróciło.
– Przeszliśmy wówczas prawie całe osiedle, szukając, czy go ktoś nie przejechał, bo wiemy, że ulice na naszym osiedlu są ruchliwe – tłumaczy Renata.
Poszukiwania nie przyniosły jednak rezultatu, a brak śladów wypadku nasunął właścicielom podejrzenie kradzieży. Tytus był silnie związany z rodziną i rzadko oddalał się od domu.

Schemat działania
Przypadek z Grójca pokazuje, że rasowe koty są traktowane przez przestępców jako cenne mienie. Jak ustalili tamtejsi funkcjonariusze na podstawie monitoringu, sprawca po prostu zatrzymał samochód i zabrał spacerującego kota.
Wartość zwierzęcia ma w takich sytuacjach kluczowe znaczenie prawne. Zgodnie z przepisami, jeśli wartość skradzionego mienia przekracza 800 zł, czyn kwalifikowany jest jako przestępstwo z art. 278 Kodeksu Karnego, a nie wykroczenie.
W przypadku Maine Coonów, których ceny rynkowe mogą sięgać kilkunastu tysięcy złotych, sprawcom grożą surowe konsekwencje, od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Rodzina wciąż czeka
Choć sprawa zaginionego Tytusa nie została oficjalnie zgłoszona na policję w momencie zdarzenia, nagłośnienie historii z Grójca przywróciło rodzinie nadzieję na wyjaśnienie losów ich pupila.
Właściciele apelują do osób, które mogą posiadać jakiekolwiek informacje na temat dużego kota w typie Maine Coon z białymi łapami, który mógł pojawić się w okolicy lub zostać wywieziony z Rzeszowa pod koniec 2024 roku.
– Tytus był bardzo związany z naszą rodziną i naszymi córeczkami które za nim tęsknią – podkreśla Renata. – Tytus ma dla nas ogromną wartość… emocjonalną. Jeśli ktoś przygarnął kota, proszę o sygnał, gdzie go możemy odebrać. Oczywiście bez żadnych konsekwencji dla osoby, która wzięła naszego kotka.
Jeśli ktoś widział Tytusa lub go ma prosimy o kontakt: [email protected]

(mob)
Czytaj więcej:
Katastrofa śmigłowca pod Rzeszowem. Wiadomo skąd są ofiary i jaki był wiek maszyny
