Sprawa byłego dyrektora Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Rzeszowie przybiera nowy, poważniejszy obrót. Prokuratura Okręgowa w Katowicach uzupełniła zarzuty wobec Janusza Ławińskiego. Zawieszono go w prawach wykonywania zawodu.
Śledczy twierdzą, że lekarz nie tylko dopuścił się nieprawidłowości finansowych, ale także naraził pacjentów na utratę zdrowia. Wobec podejrzanego zastosowano środek zapobiegawczy w postaci zawieszenia prawa wykonywania zawodu. Lekarz złożył zażalenie na tę decyzję.
Złe finanse, a teraz także złe leczenie
Do tej pory śledztwo koncentrowało się głównie na kwestiach finansowych i rozliczeniach z Narodowym Funduszem Zdrowia. Jednak w ostatnim czasie prokuratorzy z Katowic, którzy prowadzą tę sprawę, zdecydowali się na uzupełnienie listy zarzutów o czyny bezpośrednio związane z bezpieczeństwem pacjentów operowanych przy użyciu robota da Vinci.
Jak poinformowała nas prokurator Izabela Knapik z Zespołu Prasowego Prokuratury Okręgowej w Katowicach, nowe zarzuty są znacznie cięższego kalibru niż te pierwotne.
– W ostatnim czasie uzupełniono zarzuty o czyny polegające na narażeniu pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Śledczy wskazują, że w jednym przypadku nie skończyło się tylko na narażeniu. – Jeden z tych czynów pozostaje dodatkowo w zbiegu ze spowodowaniem takiego uszczerbku – precyzuje prokurator Knapik.
Zakaz leczenia i odwołanie
W związku z nowymi ustaleniami prokurator prowadzący sprawę podjął decyzję o natychmiastowym odsunięciu Janusza Ławińskiego od pacjentów.
– Tytułem środka zapobiegawczego prokurator zastosował wobec podejrzanego zawieszenie w wykonywaniu zawodu lekarza. To jest środek wolnościowy, co oznacza, że podejrzany nie może teraz wykonywać tego zawodu na obecnym etapie – wyjaśnia rzeczniczka prokuratury.
Jak udało nam się ustalić, były dyrektor USK nie zgadza się z tą decyzją i złożył na nią zażalenie. Według informacji przekazanych przez katowicką prokuraturę, sprawa odwołania od decyzji o zawieszeniu w prawach wykonywania zawodu będzie rozpatrywana przez sąd prawdopodobnie na początku marca.
Ciąg dalszy problemów byłego dyrektora
Kłopoty Janusza Ławińskiego rozpoczęły się w maju ubiegłego roku. Wówczas informowaliśmy, że Janusz Ławiński został zawieszony po prokuratorskich zarzutach ws. robota da Vinci, a śledczy badali nieprawidłowości przy ubieganiu się o finansowanie 52 zabiegów chirurgicznych. Wtedy szkoda na rzecz NFZ szacowana była na blisko 1,5 mln złotych.
Sytuacja prawna byłego dyrektora miała również swoje konsekwencje zawodowe. Jeszcze w połowie stycznia 2025 r., po miesiącach zawieszenia w czynnościach zarządczych, były dyrektor szpitala uniwersyteckiego został ostatecznie zwolniony przez obecne władze USK w trybie natychmiastowym. Wówczas jednak szpital nie komentował szerzej powodów tej decyzji, zasłaniając się tajemnicą przedsiębiorstwa i dobrem śledztwa.
Kiedy koniec śledztwa?
Mimo postawienia nowych zarzutów, sprawa jest daleka od finału. Prokuratura wciąż czeka na kluczowe dla procesu opinie.
– Dalej trwa proces uzyskiwania opinii biegłych i śledztwo jest w toku. Będzie możliwe jego zakończenie dopiero po zgromadzeniu wszystkich niezbędnych dowodów – tłumaczy Izabela Knapik.
Nie da się obecnie precyzyjnie określić terminu zamknięcia sprawy. Wszystko zależy od tego, kiedy wpłyną ekspertyzy i czy nie wykażą one konieczności przeprowadzenia kolejnych czynności, takich jak dodatkowe przesłuchania świadków.
Janusz Ławiński konsekwentnie nie przyznaje się do winy. (mob)
Czytaj więcej:
Dramat na skrzyżowaniu w Rzeszowie. Kobieta zaczęła rodzić po zderzeniu aut
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Sprawa byłego dyrektora Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Rzeszowie przybiera nowy, poważniejszy obrót. Prokuratura Okręgowa w Katowicach uzupełniła zarzuty wobec Janusza Ławińskiego. Zawieszono go w prawach wykonywania zawodu.
Śledczy twierdzą, że lekarz nie tylko dopuścił się nieprawidłowości finansowych, ale także naraził pacjentów na utratę zdrowia. Wobec podejrzanego zastosowano środek zapobiegawczy w postaci zawieszenia prawa wykonywania zawodu. Lekarz złożył zażalenie na tę decyzję.
Złe finanse, a teraz także złe leczenie
Do tej pory śledztwo koncentrowało się głównie na kwestiach finansowych i rozliczeniach z Narodowym Funduszem Zdrowia. Jednak w ostatnim czasie prokuratorzy z Katowic, którzy prowadzą tę sprawę, zdecydowali się na uzupełnienie listy zarzutów o czyny bezpośrednio związane z bezpieczeństwem pacjentów operowanych przy użyciu robota da Vinci.
Jak poinformowała nas prokurator Izabela Knapik z Zespołu Prasowego Prokuratury Okręgowej w Katowicach, nowe zarzuty są znacznie cięższego kalibru niż te pierwotne.
– W ostatnim czasie uzupełniono zarzuty o czyny polegające na narażeniu pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Śledczy wskazują, że w jednym przypadku nie skończyło się tylko na narażeniu. – Jeden z tych czynów pozostaje dodatkowo w zbiegu ze spowodowaniem takiego uszczerbku – precyzuje prokurator Knapik.
Zakaz leczenia i odwołanie
W związku z nowymi ustaleniami prokurator prowadzący sprawę podjął decyzję o natychmiastowym odsunięciu Janusza Ławińskiego od pacjentów.
– Tytułem środka zapobiegawczego prokurator zastosował wobec podejrzanego zawieszenie w wykonywaniu zawodu lekarza. To jest środek wolnościowy, co oznacza, że podejrzany nie może teraz wykonywać tego zawodu na obecnym etapie – wyjaśnia rzeczniczka prokuratury.
Jak udało nam się ustalić, były dyrektor USK nie zgadza się z tą decyzją i złożył na nią zażalenie. Według informacji przekazanych przez katowicką prokuraturę, sprawa odwołania od decyzji o zawieszeniu w prawach wykonywania zawodu będzie rozpatrywana przez sąd prawdopodobnie na początku marca.
Ciąg dalszy problemów byłego dyrektora
Kłopoty Janusza Ławińskiego rozpoczęły się w maju ubiegłego roku. Wówczas informowaliśmy, że Janusz Ławiński został zawieszony po prokuratorskich zarzutach ws. robota da Vinci, a śledczy badali nieprawidłowości przy ubieganiu się o finansowanie 52 zabiegów chirurgicznych. Wtedy szkoda na rzecz NFZ szacowana była na blisko 1,5 mln złotych.
Sytuacja prawna byłego dyrektora miała również swoje konsekwencje zawodowe. Jeszcze w połowie stycznia 2025 r., po miesiącach zawieszenia w czynnościach zarządczych, były dyrektor szpitala uniwersyteckiego został ostatecznie zwolniony przez obecne władze USK w trybie natychmiastowym. Wówczas jednak szpital nie komentował szerzej powodów tej decyzji, zasłaniając się tajemnicą przedsiębiorstwa i dobrem śledztwa.
Kiedy koniec śledztwa?
Mimo postawienia nowych zarzutów, sprawa jest daleka od finału. Prokuratura wciąż czeka na kluczowe dla procesu opinie.
– Dalej trwa proces uzyskiwania opinii biegłych i śledztwo jest w toku. Będzie możliwe jego zakończenie dopiero po zgromadzeniu wszystkich niezbędnych dowodów – tłumaczy Izabela Knapik.
Nie da się obecnie precyzyjnie określić terminu zamknięcia sprawy. Wszystko zależy od tego, kiedy wpłyną ekspertyzy i czy nie wykażą one konieczności przeprowadzenia kolejnych czynności, takich jak dodatkowe przesłuchania świadków.
Janusz Ławiński konsekwentnie nie przyznaje się do winy. (mob)
Czytaj więcej:
Dramat na skrzyżowaniu w Rzeszowie. Kobieta zaczęła rodzić po zderzeniu aut
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
