Wielkanocne, niedzielne popołudnie stało się tłem dramatu, który wstrząsnął społecznością powiatu leskiego. Przez nieodpowiedzialny manewr kierowcy samochodu osobowego, życie stracił Jerzy Bentkowski – ceniony ortopeda.
Lekarz był dyrektorem ds. lecznictwa leskiego szpitala i człowiekiem, którego wielu nazywało filarem lokalnej medycyny.
Lekarz o wielkim sercu i niekwestionowany autorytet
Wiadomość o śmierci Jerzego Bentkowskiego spadła na mieszkańców i pracowników szpitala w Lesku jak grom z jasnego nieba. Na oficjalnym profilu placówki pojawił się wpis pełen bólu, który oddaje skalę straty: „Jego nagłe odejście jest ogromną stratą nie tylko dla Rodziny i Bliskich, ale również dla całej społeczności szpitala, której był filarem, oddanym lekarzem i zaangażowanym liderem”.
Doktor Bentkowski był powszechnie uważany za najlepszego specjalistę w regionie. Pacjenci cenili go za ogromną wiedzę medyczną i profesjonalizm, ale przede wszystkim za niezwykłą empatię i życzliwość. Jako dyrektor ds. lecznictwa współtworzył wysoki standard opieki, zawsze stawiając dobro chorego na pierwszym miejscu.
Na znak żałoby strona szpitala powiatowego w Lesku został przestawiona w tryb czarnob-biały.

Zawiniła brawura
Do wypadku doszło w niedzielę, 5 kwietnia, około godziny 16:45 na drodze powiatowej w miejscowości Paszowa. Warunki do jazdy były idealne. Sucha nawierzchnia i doskonała widoczność nie zwiastowały tragedii. To właśnie w tych sprzyjających okolicznościach doszło do zdarzenia, którego jedyną przyczyną wydaje się być fatalna w skutkach decyzja kierującego Mini Cooperem.
Kierwoca osobówki zdecydował się na wyprzedzanie grupy trzech rowerzystów. Zrobił to jednak w sposób skrajnie niefrasobliwy. Nie upewnił się, czy ma wystarczająco dużo miejsca na bezpieczne zakończenie manewru. Gdy z naprzeciwka wyłoniło się BMW, kierowca Mini, zamierzając uniknąć tzw. czołówki, gwałtownie odbił w prawo. Ten desperacki ruch sprawił, że uderzył bezpośrednio w przednie koło roweru, którym jechał 56-letni lekarz.

Walka o życie i smutny finał
Doktor Bentkowski miał na głowie kask ochronny. Jednak upadek na jezdnię spowodował krytyczne obrażenia głowy. Na miejscu szybko pojawiły się służby ratunkowe, a ranny medyk został przetransportowany do szpitala w Sanoku. Niestety, obrażenia okazały się zbyt poważne. Wybitny ortopeda zmarł wieczorem tego samego dnia.
– To tragedia, której można było uniknąć. Wystarczyło odrobinę więcej cierpliwości i rozwagi ze strony kierowcy – komentują poruszeni mieszkańcy regionu.
Obecnie policja pod nadzorem prokuratury prowadzi śledztwo pod kątem spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Śledczy analizują zebrane ślady, by precyzyjnie odtworzyć przebieg ostatnich sekund przed tragedią. (mob)
Czytaj więcej:
Muzeum-Zamek w Łańcucie. “Śladami tajemnic zamkowego zajączka” [ZDJĘCIA]
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Wielkanocne, niedzielne popołudnie stało się tłem dramatu, który wstrząsnął społecznością powiatu leskiego. Przez nieodpowiedzialny manewr kierowcy samochodu osobowego, życie stracił Jerzy Bentkowski – ceniony ortopeda.
Lekarz był dyrektorem ds. lecznictwa leskiego szpitala i człowiekiem, którego wielu nazywało filarem lokalnej medycyny.
Lekarz o wielkim sercu i niekwestionowany autorytet
Wiadomość o śmierci Jerzego Bentkowskiego spadła na mieszkańców i pracowników szpitala w Lesku jak grom z jasnego nieba. Na oficjalnym profilu placówki pojawił się wpis pełen bólu, który oddaje skalę straty: „Jego nagłe odejście jest ogromną stratą nie tylko dla Rodziny i Bliskich, ale również dla całej społeczności szpitala, której był filarem, oddanym lekarzem i zaangażowanym liderem”.
Doktor Bentkowski był powszechnie uważany za najlepszego specjalistę w regionie. Pacjenci cenili go za ogromną wiedzę medyczną i profesjonalizm, ale przede wszystkim za niezwykłą empatię i życzliwość. Jako dyrektor ds. lecznictwa współtworzył wysoki standard opieki, zawsze stawiając dobro chorego na pierwszym miejscu.
Na znak żałoby strona szpitala powiatowego w Lesku został przestawiona w tryb czarnob-biały.

Zawiniła brawura
Do wypadku doszło w niedzielę, 5 kwietnia, około godziny 16:45 na drodze powiatowej w miejscowości Paszowa. Warunki do jazdy były idealne. Sucha nawierzchnia i doskonała widoczność nie zwiastowały tragedii. To właśnie w tych sprzyjających okolicznościach doszło do zdarzenia, którego jedyną przyczyną wydaje się być fatalna w skutkach decyzja kierującego Mini Cooperem.
Kierwoca osobówki zdecydował się na wyprzedzanie grupy trzech rowerzystów. Zrobił to jednak w sposób skrajnie niefrasobliwy. Nie upewnił się, czy ma wystarczająco dużo miejsca na bezpieczne zakończenie manewru. Gdy z naprzeciwka wyłoniło się BMW, kierowca Mini, zamierzając uniknąć tzw. czołówki, gwałtownie odbił w prawo. Ten desperacki ruch sprawił, że uderzył bezpośrednio w przednie koło roweru, którym jechał 56-letni lekarz.

Walka o życie i smutny finał
Doktor Bentkowski miał na głowie kask ochronny. Jednak upadek na jezdnię spowodował krytyczne obrażenia głowy. Na miejscu szybko pojawiły się służby ratunkowe, a ranny medyk został przetransportowany do szpitala w Sanoku. Niestety, obrażenia okazały się zbyt poważne. Wybitny ortopeda zmarł wieczorem tego samego dnia.
– To tragedia, której można było uniknąć. Wystarczyło odrobinę więcej cierpliwości i rozwagi ze strony kierowcy – komentują poruszeni mieszkańcy regionu.
Obecnie policja pod nadzorem prokuratury prowadzi śledztwo pod kątem spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Śledczy analizują zebrane ślady, by precyzyjnie odtworzyć przebieg ostatnich sekund przed tragedią. (mob)
Czytaj więcej:
Muzeum-Zamek w Łańcucie. “Śladami tajemnic zamkowego zajączka” [ZDJĘCIA]
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
