January 2, 2026
zamarźnięty san podkarpacie
Zdjęcie: Paweł, Instagram

Reklama

Nad Sanem krajobraz jak za czasów surowych zim ubiegłego wieku. Rzeka, w niektórych miejscach zaczyna znikać pod warstwą lodu. Przypomina to czasy, które pamiętają starsi mieszkańcy-czasy prawdziwej zimy.

Całkowite zamarznięcie Sanu to już tylko „historyczna ciekawostka”? Niekoniecznie. Wystarczy spojrzeć na najnowsze zdjęcia nurtu rzeki.

Rzeka walczy z mrozem

Widoczna na rzece pokrywa lodowa to nie tylko delikatny, przybrzeżny lód. Widać wyraźnie, jak gęsty śryż – czyli charakterystyczna lodowa kasza płynąca z nurtem – zaczyna się zbijać, tworząc coraz większe zatory i zwarte pola lodowe.

W miejscach, gdzie nurt jest wolniejszy, tafla lodu zabiera kolejne metry koryta, zwężając lustro wody. To widok, który jeszcze dekadę temu byłby uznany za normę, ale w ostatnich, ciepłych zimach stał się rzadkością. San, mimo urbanizacji i zrzutów cieplejszej wody, poddał się presji utrzymujących się ujemnych temperatur.

Grafika: Paweł, Instagram

Powrót do przeszłości

Obecna sytuacja na rzece przywołuje żywe wspomnienia z lat 40., 50. i 60. XX wieku. Wtedy widok w pełni zamarzniętego Sanu nikogo nie dziwił. Szczególnie zimy przełomu lat 1946/47 czy 1962/63 zapisały się w historii regionu jako czas, gdy rzeka stawała się „lodową autostradą”.

Dziś brzmi to niewiarygodnie, ale ówczesny lód był tak gruby i stabilny, że mieszkańcy nadsańskich wsi skracali sobie drogę, przechodząc po rzece suchą stopą na drugi brzeg. Lód narastał wtedy tygodniami, zarówno od brzegów, jak i od dna, tworząc litą skorupę, która pękała dopiero podczas gwałtownych, wiosennych roztopów, tworząc groźne zatory przy mostach.

zamarźnięty san podkarpacie
Zdjęcie: Paweł, Instagram

Złudne bezpieczeństwo

Zamarzający San może budzić nostalgię i zachwyt nad potęgą natury. Służby ostrzegają jednak przed hurraoptymizmem. To, co widzimy dzisiaj, różni się od zjawisk sprzed pół wieku. Współczesny lód na Sanie może być bardzo zdradliwy.

Przez lata zmienił się charakter rzeki – koryto jest bardziej uregulowane, a nurt szybszy. Nawet jeśli na zdjęciach tafla wygląda na litą, w rzeczywistości często jest to cienka warstwa lub zbity śryż, pod którym pędzi lodowata woda. Mimo że San „jednak zamarza”, próba wejścia na lód, tak jak robili to nasi przodkowie w 1954 roku, dziś mogłaby skończyć się tragicznie.

Niemniej jednak, obecny widok to fascynująca lekcja pokory – dowód na to, że mimo zmian klimatycznych, San wciąż potrafi pokazać swoje surowe, zimowe oblicze. (mob)

Czytaj więcej: 

Bieszczady. GOPR ostrzega – wyjście na szlaki stanowi realne zagrożenie dla zdrowia i życia

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

zamarźnięty san podkarpacie
Zdjęcie: Paweł, Instagram

Reklama

Nad Sanem krajobraz jak za czasów surowych zim ubiegłego wieku. Rzeka, w niektórych miejscach zaczyna znikać pod warstwą lodu. Przypomina to czasy, które pamiętają starsi mieszkańcy-czasy prawdziwej zimy.

Całkowite zamarznięcie Sanu to już tylko „historyczna ciekawostka”? Niekoniecznie. Wystarczy spojrzeć na najnowsze zdjęcia nurtu rzeki.

Rzeka walczy z mrozem

Widoczna na rzece pokrywa lodowa to nie tylko delikatny, przybrzeżny lód. Widać wyraźnie, jak gęsty śryż – czyli charakterystyczna lodowa kasza płynąca z nurtem – zaczyna się zbijać, tworząc coraz większe zatory i zwarte pola lodowe.

W miejscach, gdzie nurt jest wolniejszy, tafla lodu zabiera kolejne metry koryta, zwężając lustro wody. To widok, który jeszcze dekadę temu byłby uznany za normę, ale w ostatnich, ciepłych zimach stał się rzadkością. San, mimo urbanizacji i zrzutów cieplejszej wody, poddał się presji utrzymujących się ujemnych temperatur.

Grafika: Paweł, Instagram

Powrót do przeszłości

Obecna sytuacja na rzece przywołuje żywe wspomnienia z lat 40., 50. i 60. XX wieku. Wtedy widok w pełni zamarzniętego Sanu nikogo nie dziwił. Szczególnie zimy przełomu lat 1946/47 czy 1962/63 zapisały się w historii regionu jako czas, gdy rzeka stawała się „lodową autostradą”.

Dziś brzmi to niewiarygodnie, ale ówczesny lód był tak gruby i stabilny, że mieszkańcy nadsańskich wsi skracali sobie drogę, przechodząc po rzece suchą stopą na drugi brzeg. Lód narastał wtedy tygodniami, zarówno od brzegów, jak i od dna, tworząc litą skorupę, która pękała dopiero podczas gwałtownych, wiosennych roztopów, tworząc groźne zatory przy mostach.

zamarźnięty san podkarpacie
Zdjęcie: Paweł, Instagram

Złudne bezpieczeństwo

Zamarzający San może budzić nostalgię i zachwyt nad potęgą natury. Służby ostrzegają jednak przed hurraoptymizmem. To, co widzimy dzisiaj, różni się od zjawisk sprzed pół wieku. Współczesny lód na Sanie może być bardzo zdradliwy.

Przez lata zmienił się charakter rzeki – koryto jest bardziej uregulowane, a nurt szybszy. Nawet jeśli na zdjęciach tafla wygląda na litą, w rzeczywistości często jest to cienka warstwa lub zbity śryż, pod którym pędzi lodowata woda. Mimo że San „jednak zamarza”, próba wejścia na lód, tak jak robili to nasi przodkowie w 1954 roku, dziś mogłaby skończyć się tragicznie.

Niemniej jednak, obecny widok to fascynująca lekcja pokory – dowód na to, że mimo zmian klimatycznych, San wciąż potrafi pokazać swoje surowe, zimowe oblicze. (mob)

Czytaj więcej: 

Bieszczady. GOPR ostrzega – wyjście na szlaki stanowi realne zagrożenie dla zdrowia i życia

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *